Krówki: Jutrzenka Dobre Miasto oraz Solidarność

Bez względu na wiek, płeć, orientację seksualną, narodowość, wyznanie i wszystkie inne „parametry”, krówki to takie słodycze, których muuusiałeś w życiu spróbować choć raz. Kojarzyć je będziesz albo z mordoklejkami zapewniającymi godziny zabawy w wyciąganie kawałków toffi z zębów i zakamarków między nimi, albo z kruchą pomadką, której wnętrze wypełnione jest płynnym, ciągnącym się karmelem.

Z dwóch wymienionych rodzajów krówek ja zdecydowanie preferuję te drugie i takich właśnie poszukuję. Zwykle odstraszają mnie duże opakowania – od dwustu gram aż po pół kilo, tym jednak razem trafiłam na stoisko z cukierkami na wagę i pomyślałam: dlaczego by nie. Zakupiłam po jednej krówce z każdego rodzaju – wszystkie firmy Jutrzenka Dobre Miasto – na koniec zaś udało mi się upolować cztery sztuki o smaku tradycyjnym, należące do konkurencyjnej marki Solidarność. Jak wypadły i której przyznałam najwięcej chi? Zapraszam do zgłębienia tej tajemniczej tajemnicy.

krowy

Krówka mleczna

Cechą, na którą zwróciłam uwagę w pierwszej kolejności kupując krówki, była ich twardość. Gdybym trafiła na nie w jakimś podrzędnym sklepie, w którym więcej jest pajęczyn i kurzu niż produktów, a sprzedawca częściej rozmawia z samym sobą niż z klientami, zapewne uznałabym, że są stare i po terminie. Tak przynajmniej z rok. Dlatego po rozkrojeniu pierwszej spodziewałam się zeschniętego na wiór patyka, a może nawet gorzej – kamienia, którego w ogóle nie będzie się dało rozłupać. Ku mojemu zdziwieniu krówka była taka, jakiej oczekiwałam, czyli krucha na zewnątrz, a płynna w środku (tu muszę dodać, że produkty spożywcze przekonują mnie o wiele częściej niż ludzie, że nie warto oceniać ich po opakowaniu). W smaku mleczna czy raczej waniliowa, baaardzo słodka, idealnie oddająca definicję słowa „toffi”, nie zaś „karmel”. Ostatnia cecha jest wyjątkowo istotna, gdyż dzisiaj ludzie często mylą owe smaki. Nazw używają zamiennie i jak im się zachce. A to przecież dwa zupełnie inne wyroby*. W mlecznej krówce przyjemny był także jej kolor – jasnobrązowy, złocisty, taki… toffi, co tu dużo mówić. Gorzej było z kształtem, który – jak możecie zobaczyć na zdjęciu – był całkowicie… bez kształtu. W przekroju ni to prostokąt, ni trapez. Nie wiem, czy w fabryce w ogóle mieli jakąkolwiek formę, czy może informacja „produkcji ręcznej” oznacza spontaniczne i nieprzemyślane ugniatanie pomadek palcami pani Frani (wedle zasady: jaki mam dzień, taka mi wyjdzie krówka). Tragedii oczywiście nie było, więc – pani Franiu – proszę się nie martwić i dalej robić swoje. Dobra robota!

Podsumowując: krówka smaczna, o konsystencji prawie takiej, jakiej oczekiwałam. Mocno waniliowa, równie mocno toffi, ale bardzo słodka, przez swój spory rozmiar nieco przytłaczająca. Z czystym sumieniem mogę wam ją polecić, ale zaznaczam, że nie jest to jeszcze produkt, którego szukałam. Nie ta kruchość i nie to nadzienie. Jutrzenka Dobre Miasto jest na właściwej drodze, ale brakuje jej tego czegoś.

* Krówka to jeszcze inny, trzeci z kolei produkt, ale żeby opisać jej smak, kolor itd., musiałam posługiwać się kategoriami toffi i karmelu. W przeciwnym razie wyszłoby na to, że jedna krówka jest bardziej krówkowa od drugiej… czyli w zasadzie jaka?

Wartość energetyczna na 100 g: 387 kcal
Wartości odżywcze na 100 g: białko 4,1 g; węglowodany 76,9 g – w tym cukry 70,1 g; tłuszcz 7,1 g – w tym kwasy tłuszczowe nasycone 4,1 g; sód 0,06 g.
Skład: cukier, syrop glukozowy, mieszanka mleczno-tłuszczowa (13%)[olej roślinny: palmowy; białka mleka, maślanka], margaryna [oleje roślinne rafinowane, woda, emulgatory: E471 i E322; sól, regulator kwasowości: E330; substancja konserwująca: sorbinian potasu; barwnik: E160b; armoat], masło, sól, aromat. Produkt zawiera mleko (łącznie z laktozą). Może zawierać soję, ziarno sezamu, orzeszki arachidowe i inne orzechy.
Waga: 24 g (93 kcal w krówce)
Ocena: 4 chi ze wstążką


Krówka czekoladowa

Czy czekoladowa krówka to jeszcze krówka? Z odpowiedzią na to pytanie mam pewien kłopot. Gdyby cukierek rzeczywiście był wzbogacony o czekoladę, w ogóle nie byłoby sprawy, tu jednak mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Jedyne, co sugeruje pokrewieństwo z tradycyjną krówką (poza opakowaniem, bo w ładną folijkę możemy sobie zawinąć wszystko – przykład: Stifler i trufla w American Pie: Wesele), to spontanicznie formowany przez panią Franię kształt oraz rozkład konsystencji, gdzie otoczka jest dość krucha, nadzienie zaś… no, tym razem nie półpłynne, ale nadal inne niż wierzchnia warstwa.

Cała reszta jest przeciwieństwem krówki. Ciemnobrązowy kolor, czekoladowe, mordoklejkowe wnętrze w stylu karmelu z Marsa i dziwny smak, taki trochę sztuczny albo jak kakao bardzo marnej jakości. „Krówka” nie pachnie czekoladą, w ogóle niczym nie pachnie. Jedzenie jej nie sprawia przyjemności, więc nie wmusiłam w siebie nawet połowy. Nie żałuję, że kupiłam, bo przydała się do testu, ale zdecydowanie nigdy więcej po nią nie sięgnę. Wrażenia konsumpcyjne porównywalne z przygodą z Kasztankami.

Wartość energetyczna na 100 g: ?
Wartości odżywcze na 100 g: ?
Skład: cukier, syrop glukozowy, mieszanka mleczno-tłuszczowa (13%)[olej roślinny: palmowy; białka mleka, maślanka], margaryna [oleje roślinne rafinowane, woda, emulgatory: E471 i E322; sól, regulator kwasowości: E330; substancja konserwująca: sorbinian potasu; barwnik: E160b; armoat], kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, czekolada [cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, tłuszcz roślinny, emulgatory: lecytyny (z soi) i E47; aromat], masło, sól, aromat. Czekolada oprócz tłuszczu kakaowego zawiera tłuszcz roślinny. Masa kakaowa w czekoladzie min. 42%. Produkt zawiera mleko (łącznie z laktozą) i soję. Może zawierać ziarno sezamu, orzeszki arachidowe i inne orzechy.
Waga: 21 g
Ocena: 1 chi
skalachi_1


Krówka kokosowa

Kokos w nazwie oznacza, że będzie albo jedwabiście i urzekająco, albo wiórkowo i wstrętnie. Na dwoje babka wróżyła.

Po wyjęciu krówki z opakowania oczom ukazała się złocista bryłka odpowiadająca definicji słowa „toffi”, intensywnie trącająca kokosem. Po jej przekrojeniu i rzuceniu nieufnego spojrzenia w stronę nadzienia zauważyłam, że nie ma nigdzie wiórków. Hell yeah! Środek był tak samo mięciutki i kremowy jak w wersji mlecznej. Czuć w nim było główny dodatek, tyle że w sposób stłumiony, jakby był wyłącznie posmakiem. To jednak wystarczyło, by zniwelować nadmierną słodycz odczuwaną przy konsumpcji pierwszej krówki. Owszem, nadal było słodko, ale delikatnie, przyjemnie. Gdzieś tam pod koniec wyczułam również ze dwa wiórki, ale zupełnie mi one nie przeszkadzały. Sprawiły, że mogłam porównać kokosowy wyrób Jutrzenki do Jeżyków o tym samym smaku. Uważam, że to udana wariacja, zdecydowanie warta zakupu.

Wartość energetyczna na 100 g: ?
Wartości odżywcze na 100 g: ?
Skład: cukier, syrop glukozowy, mieszanka mleczno-tłuszczowa (13%)[olej roślinny: palmowy; białka mleka, maślanka], margaryna [oleje roślinne rafinowane, woda, emulgatory: E471 i E322; sól, regulator kwasowości: E330; substancja konserwująca: sorbinian potasu; barwnik: E160b; armoat], wiórki kokosowe, masło, sól, aromat. Produkt zawiera mleko (łącznie z laktozą). Może zawierać soję, ziarno sezamu, orzeszki arachidowe i inne orzechy.
Waga: 21 g
Ocena: 4 chi
skalachi_4


Krówka z żurawiną

Oho, trafiłam na pleśń! Była to pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po wyjęciu krówki z papierka. Okazało się jednak, że duże i ciemne plamki, które wzięłam za oznakę absolutnej nieprzydatności do spożycia, w rzeczywistości są dorodnymi, nieprzesuszonymi na wiór owocami żurawiny. Pomadka przejęła ich smak, co zabiło nutę toffi, jednocześnie oddalając cukierek od definicji „krówki”, zbliżając zaś do jej wariacji w wersji czekoladowej. Miałam również wrażenie, że żurawina smakuje trochę jak wiśnie (przywodziła mi na myśl tytoń do shishy – wiśniowy właśnie). Myślę, że to interesujące urozmaicenie, którego można spróbować raz czy dwa, ale z pewnością nie nadaje się do kupowania na dekagramy czy umieszczenia na liście ulubionych słodyczy.

Wartość energetyczna na 100 g: ?
Wartości odżywcze na 100 g: ?
Skład: cukier, syrop glukozowy, mieszanka mleczno-tłuszczowa (13%)[olej roślinny: palmowy; białka mleka, maślanka], margaryna [oleje roślinne rafinowane, woda, emulgatory: E471 i E322; sól, regulator kwasowości: E330; substancja konserwująca: sorbinian potasu; barwnik: E160b; armoat], żurawina, masło, sól, aromat. Produkt zawiera mleko (łącznie z laktozą). Może zawierać soję, ziarno sezamu, orzeszki arachidowe i inne orzechy.
Waga: 19 g
Ocena: 3 chi
skalachi_3


Dane zbiorcze:
Wartości odżywcze: spisane z Internetu
Składy: spisane z papierków
Producent: Jutrzenka Dobre Miasto Sp. z o.o.
Upolujesz w: Tesco
Cena: 14,90 zł za kilogram (4×1 krówka – 86 g – 1,28 zł)


Bonusowo: Krówka mleczna firmy Solidarność

Malutka, miękka krówka w kolorze toffi, od której oczekiwałam wnętrza dokładnie takiego, jakie lubię – ciągnącego się, ale nie zaklejającego jamy gębowej, otoczonego kruchym ramieniem zewnętrznej skorupki. Z tym nastawieniem zabrałam się za jej przekrojenie… i tak oto zakończył się mój entuzjazm. Środek okazał się bowiem jednolity, w stu procentach mordoklejkowy. Nie było tam ani milimetra kruchej powierzchni, ani mililitra płynnego karmelu. Na wszelki wypadek przekroiłam jeszcze dwie inne, jako że miałam w woreczku cztery sztuki (ostatnią oddałam koleżance, której – mam nadzieję – smakowała bardziej), ale każda przedstawiała ten sam smutny, zawodzący moje oczekiwania obraz. Z tego powodu krówki nie polecam, chyba że lubicie dłubać w zębach i bawić się w zgadywanie, czy jecie mleczną pomadkę, czy może wątpliwie rozpuszczalną gumę o smaku toffi.

Wartość energetyczna na 100 g: 428 kcal
Wartości odżywcze na 100 g: białko 5 g; węglowodany 77 g; tłuszcz 11 g.
Skład: cukier, syrop glukozowy, mleko w proszku pełne (10%), tłuszcze roślinne (palmowy, rzepakowy) częściowo utwardzone, mleko w proszku odtłuszczone (6,5%), emulgatory (lecytyna sojowa, E 471), aromaty.
Producent: Firma Cukiernicza „Solidarność – rok założenia 1952” Sp. z o.o.
Waga: 15 g (65 kcal w krówce)
Ocena: 3 chi
skalachi_3


Zachęcam do podawania nazw waszych ulubionych krówek, a także proszę o polecanie konkretnych firm, których pomadki spełniałyby moje kryteria kruchości na zewnątrz i płynnego karmelu wewnątrz.

Z dzieciństwa najlepiej zapamiętałam Krówkę popularną, bodajże marki Syców, ale ostatnio nigdzie jej nie widuję. Ktoś? Coś?

Pozdrawiam i życzę smuuuuuucznego!

Kliknij po krówki z Sycowa i Śnieżki
Kliknij po eko-baton Grunchy
Kliknij po więcej krówek z Jutrzenki

22 myśli na temat “Krówki: Jutrzenka Dobre Miasto oraz Solidarność

  1. Nie mam ulubionej firmy krówek, bo w sumie rzadko je teraz jadam. Za to kiedyś jadłam je z ogromną chęcią. W mordę jeża… chyba idę do sklepu…

    0
  2. Widzę, że nie tylko ja jestem przeciwko czekoladowej i żurawinowej krówce z Tesco. Krówki z Lidla są dobre :) Pozdrawiam :)

    0
    1. Ok, już trafiły na listę produktów do wypróbowania :) Mam nadzieję, że spełnią moje oczekiwania!

      0
  3. O jezu, nic nie polecę, bo nigdy nie pamiętam które krówki są dobre, które są doskonałym kneblem-cukierkiem na gadatliwe dzieci, a które to pustynia sahara w wersji toffi. Ale te przedstawione na pewno jadłam, bo kojarzę opakowanie.

    0
  4. Najlepsze krówki to moje firmowe! :) W tej chwili nie pamiętam, jaka firma robi nam je na zamówienie… Ale są najlepsze na świecie! No i mają prosty skład, bez żadnych chemicznych dodatków.

    0
    1. Pewnie w dużych paczkach są? Wolę kupować pojedynczo, bo im większy produkt, tym więcej dni trzeba przeznaczyć na zjedzenie go, a tysiąc innych leży w szafce i czeka :P

      0
  5. spróbuj krówek z roksany, osobiście wolę mordoklejki ale tamte na pewno Ci zasmakują, kruche na zewnątrz, w środku coś na kształt leistego toffie ;D

    0
    1. Dzięki, zapamiętam. Póki co widziałam w Kauflandzie i Carrefourze dużo krówek, których nie próbowałam, ale nie mam ochoty. Kiedyś na pewno się to zmieni, ale teraz jem to, co mam ;)

      0
  6. Dostałem kiedyś figi w czekoladzie firmy JUTRZENKA DOBRE MIASTO. Okazało się, że praktycznie we wszystkich były robaki – co prawda nieżywe – ale jak zobaczyłem to po zjedzeniu już kilku to wiadomo co można poczuć.
    Dzisiaj dostałem jako prezent orzechy brazylijskie w czekoladzie – od razu zacząłem je badać i okazało się, że niektóre strasznie zalatują pleśnią.
    Tragedia – a na pudełku mają napisane GWARANCJA JAKOŚCI
    !!! Stanowczo odradzam kupowania produktów tej firmy !!!

    0
    1. Przykro mi, że miałeś takie przeżycia. Też kiedyś znalazłam robaki w produkcie, który już zaczęłam jeść (czereśnie) i do dziś nie mogę na nie patrzeć spokojnie.

      0
  7. Mnie najlepiej smakuja z Solidarnosci i Wedlowskie (biale w czrne latki) musz byc ciut odlezane,takie kruche z miekkim srodkiem.Mmmmm.

    0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.