Kartka z pamiętnika #1

Na specjalne życzenie Agnieszki sięgnęłam do pamiętników, by wygrzebać z nich małe co nieco. Z racji, iż jest ich aż czternaście (ten ostatni dopiero zaczynam), wpis będzie jednym z wielu, a jednocześnie unikatowym, bo rozpoczynającym serię Kartka z pamiętnika.

W dniu dzisiejszym podzielę się z wami fragmentami trzech pierwszych, które z jakichś powodów wydały mi się zabawne (bo grunt to umieć śmiać się z samego siebie), na co zaś zwrócę uwagę kolejnym razem – któż to wie? Jestem otwarta na wszelkie sugestie :)

Informacje dodatkowe:
1) Nie przejmujcie się porażającą ortografią, gdyż jest to zabieg celowy – pamiętniki starałam się przepisywać w skali 1:1.
2) Nie zdradzam żadnych imion (poza jednym, którego właściciel nie istnieje oraz ksywką, którą zna tylko dwoje ludzi) pozostawiając samą pierwszą literę. Zdarza się, że jest ona przyporządkowana do kilku osób. Nie sądzę jednak, by wpłynęło to na odbiór całościowy.

***

Lata 1998-1999 (Olga jest w pierwszych klasach podstawówki)

„Strona miłości. Ja cię kocham i pocałuję będę ciebie kochać aż do miłości aż do serca aż do śmierci”

„Podobno pokazują w telewizorach piersi gołych pań. Podobno S. ogląda w nocy jak całują się goły mąż i goła żona”

„Dzisiaj z G. kopałam duł najpierw chciałyśmy wykopać skarb […] a jeszcze później wykopać diabła chcieliśmy wsadzić tam ulepioną rękę diabła lecz moja mama niedała by mi masy solnej a G. mama nie umie robić ani masy solnej ani ciasta na pierogi G. poszła […] przyszła S. a mama pozwoliła ulepić rękę diabła”

Sylwester 2001/2002 (Olga snuje refleksje na temat swojego życia)

„Ja już dorastam, a nie mam chłopaka. Mam własną szminkę i perfumy i pieniądze. Chodzę już do restauracji”

Rok 2002

„Z niecierpliwością czekam na: miesiączkę, wyjazd z tatą, ściągnięcie mi gipsu, chodzenie z chłopakiem i wiele innych rzeczy, których nie wymienię, bo ktoś zobaczy”

„O nie…! – Mama właśnie teraz o godź. 22:05 złurzyła mój zapaszek do kompieli. Nawet nie zapytała! Niech se kupi swój! Będzie brać, i to jeszcze bez pytania. MAMA PO PROSTU »KRADNIE«!”

„Mam nadzieję, że mama zapomni dać mi na wyjazd aparatu na zęby! Nienawidzę go!”

„Oglądałam dziś 2 horrory. Jeden w telewizji, a drugi z wyporzyczalni (na kasecie). Ten nie z wypożyczalni był taki okropnie straszny. Były w nim wypchane ptaki, które żyły, okropne lalki, które obserwowały i duchy! Nie mogłam w nocy spać, bo jedna z maskotek była tak ułożona, że patrzyła prosto na mnie. Boję się, ale pociągają mnie takie horrory”

„Poszłam z tatą na rower wodny i znalazłam […] butelkę, do której był przywiązany kamień. W domu napiszę taki list o morderstwie i puszczę w butelce do jeziora”

„A. »proponował mi« żebym poszła na dyskotekę, ale ja odmówiłam, bo z nosa zdrapałam sobie zchodzącą skórę. Wyglądam okropnie!!!”

„Wczoraj jechałam bryczką ciągniętą przez konia o imieniu Kaśka. Cały czas po drodze pierdziała”

„Za 2 dni mam urodziny, a po nich idę na szczepionkę Polio”

„Po kinie poszłam z mamą do toalety, a żeby było »bez kolejki« – sikałyśmy w kiblu dla inwalidów”

„Mama zrobiła eace tee chłodzoną”

„Federyja, federyja wsać se w dupe ryja”

„Widziałam zmutowanego jeża. To był człowiek-jeż”

„Mama na każdy dzień męczy mnie i dręczy, abym ją masowała. Poprostu koszmar!”

„Teraz mam grupę: Aś. – bez oka, Ja – beznoga, K. – beztłowia, Ag. – bezgłowa. Ag. nie chce być Bezgłową. Chyba się obraziła”

„Tata zgubił na Elektronicznej giełdzie kluczyki do auta. Ze znalazcą umówił się w domu na ul. ***. Tata będzie musiał zapłacić »trochę«”

„Wieczorem gadałyśmy o »strachach«. Tak się bałyśmy, że huj!”

„Na dyskotece nie było naj fajniej! Wprost – hamsko”

Rok 2003

„Teraz stwierdzam, że internet to fajna sprawa do… łowienia chłopaków”

Rok 2004

„Na podwórku dostałam w twarz piłką od Jakosia i dlatego walnęłam go kilka razy ręką w głowę. Gdyby był sam, to by płakał. […] Podobno »ma znajomości«, więc już powinnam kopać grób :-)”

„Przyszła do mnie M. i zabrałyśmy makietę, którą wczoraj razem zrobiłyśmy. […] Później nasza wychowawczyni oglądnęła makietę i stwierdziła, że »ugh«. Nie wiem co to miało znaczyć”

„Muszę oszukiwać że kocham jakiegoś Rafała, który nie istnieje. Nie mogę się przyznać że dalej szaleję za K.”

„M. nazywa mnie »dechą«, a to wcale śmieszne nie jest”

„Z netka ściągnęłam se horsy do simów, ale nie wiem gdzie je wkleić, żeby żyły :-(”

„M. to zwykła zdzira! (Żeby się gorzej nie wyrazić!). Powiedziała, że jakby K. ją poprosił, to powiedziałaby »TAK« (!) – SUKA”

„Wróciłam z koni. Poznałam tam O. – jest chyba psychiczna”

„Właśnie się dowiedziałam, że do naszej klasy będzie chodzić […] i… K.!!! Ten małpolud… co za pech!”

„Przypomniało mi się, że mama ukradła mi »odsyfnik«, znaczy takie cuś na nosek i buzię, żeby ukryć pryszcze”

„Lunatyk chodzi przez sen, a ja gadam przez sen czyli jestem półlunatykiem. Cóż, w dzisiejszych czasach trudno o lunatyka czystej krwi…”

„Ostatnio nie jadam kolacji, a to dodatkowy plus. Zapierniczam za to dużo lodów”

„Potem [wujek] pstryknął mi fotkę i głupio wyszłam. A on zrobi album Korasa… i powiedział, że je gdzieś wyśle. A jak wyśle, to się do niego nie odezwę”

„Wędzarz do nas podjechał na gokardzie i mówi »Przepraszam dziewczyny, tędy na Berlin?« a my »tak, tak« i zaczęłyśmy chichotać. A mogłyśmy zapytać »Tak, a którędy do wędzarni?«”

„Wieczorem na ławce kochała się para ludzi. Wpierw myślałam, że to wilkołak”

„Dziadek właśnie je zupkę chińską tylko, że czasem jak jadłam sam makaron to zostawały przyprawy i tłuszcze i dziadek se to wszystko dodał :-/”

„Na stołówce żucałyśmy się drzemem i nożami. Było ekstra”

„Na plaży morze zimne jak conajmniej holera”

„W Atlanticu kupiłam se stanik z drutem. On podobno powiększa cycki. Z dobrym biustem przesówam się jak pionek w grze o K.”

„Wracałam do domu siedząc koło zmutowanego embriona w postaci śpiącego ośmiolatka, który ciągle na mnie wlatywał. Koszmar”

„Właśnie się dowiedziałam, że w drugiej gimka jest bilans i sprawdzają cycki, owłosienie łonowe i czy facetom zstąpiły jądra do moszny”

„K. jest piękny, ale jak ściągnął koszulkę to już gorzej”

„Pani w kawiarence myślała, że jestem żoną taty :-/”

„Dzisiaj nic się nie stało oprócz tego, że stwierdzam, że mam strasznie małe cycki”

„W czasie zapasów z tatą skręciłam mu kolano i teraz napłynęły tam jakieś soki i tata ma gigantyczne kolano”

„Znalazłam kawałek starożytnej wazy, tata mówi, że to pozostałość po róże odpływowej, ale czy ja wiem…”

„Na stołówce […] latała osa i zaczęłam wymachiwać widelcem i ochlapałam pana dzielącego z nami stolik kawałkiem kartofla. On był pewny, że to osa i aż podskoczył ze strachu, bo ziemniak wylądował mu na twarzy”

Lata gimnazjum to w większości czas mroku, nienawiści do świata, nostalgii i poszukiwania sensu życia. W tamtym okresie nie pisałam już o niczym, co można by uznać za zabawne. Śmieszne rzeczy po prostu przeżywałam. Poza tym w ogóle dość mało pisałam w pamiętnikach, bo wolałam żyć, a także prowadziłam (mrocznego) bloga. Przeskoczyłam przez to tych parę lat i nagle w pamiętnikach zrobiło się licealnie. Gdzie zresztą ponownie zaczęłam od mroku, ale szybko zrównoważyłam go miłością, przyjaźnią i pierwszym poważnym (tj. dłuższym) związkiem. Jeśli najdzie was ochota na poczytanie o tym, dajcie znać.

Pozdrawiam.

14 myśli na temat “Kartka z pamiętnika #1

  1. Haha, dobrze się to czyta. Pochwal się też fragmentami licealnymi. ;)
    Moje pamiętniki po przeczytaniu po paru latach wylądowały w koszu (i to w drobnych kawałeczkach).

    1. Ja bym się popłakała, gdyby moim pamiętnikom przydarzyło się coś złego.
      Z liceum śmieszne, mroczne, smutne, miłosne… jakie chcesz? :D

      1. Daj jakieś „próbki”, żeby zobaczyć zmiany na przestrzeni lat. ;D
        Chociaż widzę, że już i tak wstawione, zabieram się za lekturę drugiej części. ;)

  2. Wyobraź sobie mój najgorszy rodzaj śmiechu, ten, który wydobywa ze mnie ‚dźwięki z wnętrza Selerka’ :D A potem siądź i pisz więcej :D

    1. Napiszę, napiszę :D Wczoraj przeglądanie tylko trzech pierwszych pamiętników zajęło mi kupę czasu, co dopiero przekopać się przez resztę!

  3. Olka kocham Cię. Uśmiałam się do łez. Bezcenne przeczytać pamiętniki dziecka, do których uczciwie nigdy się nie zaglądało :) Jeśli ktokolwiek powie mi, że należy czytać, to co wypisuje dziecko, bo to kontrola – napluję i pokopię po kostkach! Jeśli Cię to ucieszy – nie mam poczucia, że straciłam czas na czytanie Twoich wpisów, mimo że wiesz, iż czas mnie goni z książką. MUSZĘ ją skończyć do jutra. W przyszłym tygodniu wysyłamy ją do wydawnictwa, a w poniedziałek i wtorek prowadzę szkolenia. Ukradłam Ci zapaszek do kąpieli. Widzisz jestem kradziejką. Ile jeszcze rzeczy zrobiłam, ile sów powiedziałam, które zapadły w pamięć Twoją lub Julki (oj niektórych się wstydam, gdy pomyślę) i zrobiły spustoszenie – aż strach się bać. Mam jednak nadzieję, że uwierzysz mi, że cokolwiek i kiedykolwiek, to nieświadomie. Rodzicielstwo – macierzyństwo to fantastyczna sprawa, ale nikt nas rodziców nie uczy, nie ma fakultetów, jak robić to czy tamto. Uczymy się na żywym organiźmie. Z tego jednak jaka jesteś i co robisz mniemam, że jednak mi się udało. JESTEŚ BOSKA, a Twoje wpisy są genialne. Czekam na więcej. I mi wszystko jedno, czy wpisy z liceum dotyczyć będą rzeczy śmiesznych, smutnych, mrocznych, czy radosnych … Czekam zwyczajnie na wszystkie. Może łza zakręci mi się w oku, jak poczytam o tych smutnych. Buziak łobuziak i cmok w krok :) (Chyba mnie nie zamkną za molestowanie dziecka?) <3 <3 <3

    1. Zgadzam się! Czytając swoje pamiętniki z okresu podstawówki czasem rycze ze śmiechu, a czasem rumienie się ze wstydu, ale czytając te z gimnazjum dopiero mam jazdę! :D Aż strach pomyśleć, jakie spojrzenie na świat miałam jako trzynastoletni podlotek :)
      Zaluje, ze przestalam pisać pamiętnik… Gdybym teraz chciała kontynuować, musialabym nadrobić kilka burzliwych lat, a to jest niestety niewykonalne :(

Dodaj komentarz