Kartka z pamiętnika #2

Z racji, że pierwsza część pamiętnikowych wspomnień cieszyła się dużą popularnością oraz rozbawiła parę osób, z czego ogromnie się cieszę, w dzisiejszym wpisie będę ją kontynuowała. Zacznę od pamiętnika numer trzy, czyli względnego końca gimnazjum (wtedy przestałam stosować daty tylko sporadycznie zaznaczając rok, miesiąc lub etap życia, na którym się znajdowałam). Jak wspominałam, pierwsze strony zajęte są raczej mrokiem i samoumartwianiem, na próżno szukać tam przebłysków szczęścia i humoru, za to dalej jest trochę lepiej. Zresztą… zapraszam do czytania i samodzielnej oceny.

***

„Zapytał mnie dziś, czy napisałam coś o nim w pamiętniku. Próbowałam sobie przypomnieć i w końcu powiedziałam, że nie. […] Tak czy owak mogę napisać coś jeszcze, skoro tak bardzo tego chciał. […] A. – uroczy i słodki dupek [tu znalazło się parę innych niepochlebnych rzeczy]. To tyle kochanie i nie licz na ani jedno słowo więcej”

„Całą fizykę spędziłam dziś na filozofowaniu. I tak nic z tych lekcji nie rozumiem, więc wiele nie straciłam”

Cytat Paulo Coelho + „Więc jeśli jesteś Tym Jedynym, czekaj i pozwól mi wypełnić przeznaczenie. Muszę kroczyć Własną Legendą, a kiedy dobiję do ostatniego portu, wrócę po Ciebie”

„Czuję się jak romantyczny kochanek przeklinający i topiący się we własnej miłości”

„Boję się każdej minuty, w której moja komórka milczy, choć racjonalnie myśląc, nie możesz pisać do mnie przez cały czas – po pierwsze to sprawa pieniędzy, a po drugie popadania w obsesję”

„Jesteśmy jednym wielkim procesem biologicznym”

„Jest tylko jedna rzecz gorsza od faceta, który pcha się do łóżka już na pierwszej randce – facet, który nie pcha się tam wcale”

„I nagle ni stąd ni zowąd nadszedł dzień, w którym dowiedziałam się od 100%towego źródła, iż nie kłamał za pierwszym razem, a co więcej przy swoim pierwszym razie zanim w ogóle wszedł w swoją partnerkę, oklapł 3 razy! I nie wydawałoby mi się to dziwne, gdyby nie ten obraz »maczo« i »bzykacza«, który roztaczał wokół siebie”

„Czy pewnego dnia zastąpią typowe »może pójdziemy na jakieś piwko?« na »może pójdziemy razem popakować na siłowni?«. Tu pojawia się mały problem – na piwie to może chociaż poudawać, że się wstawił i spróbować mnie pocałować, a na siłowni co? Rzuci we mnie sztangą, a potem przybiegnie z pomocą, kiedy ów kawał żelastwa przygniecie mi szyję i sprawi, że zacznę się dusić? Kiepsko”

„Zawsze byłam zdania, że żelowcy, chłopcy z dzwonkami C-bool’a w komórce mają swoje miejsce wyłącznie w realiach gimnazjalnych. Że z przyjściem do liceum znikają, rozpływają się w powietrzu i ustępują miejsca rockmanom, muzykom z własnymi zespołami, lekkoduchom”

„Mam nadzieję, że nigdy w życiu nie dostanę w prezencie od mojego mężczyzny robota kuchennego, patelni, garnka, odkurzacza, kraty do suszenia ubrań, czy czegokolwiek w tym guście. Może kupić to do domu, ale nie mi”

„W tej chwili zastanawiam się nad opcją poprawy sprawdzianu z matematyki. Będę miała szansę – konsultacje za godzinę. Pytanie tylko, czy będzie mi się chciało wyjść na to zimno na dwór?”

„Kobiety lubią dostawać, materialistki lubią mieć. Jestem oboma”

„Mama nie gotuje. Pracuje. Jeśli już gotuje (np. w weekend) to tylko pod komendę M. Wciąż jemy to samo: świnię albo krowę”

„Zachowały się tylko debaty. Bo jest alkohol, bo wypada wtedy wpaść i wprawić się w dobry nastrój”

„Oddałam Ci część ryżu, pieczarki i dwa spore kawałki mięsa. Musiałam przecież mieć miejsce na czekoladę”

„Mumie są fascynujące. To prawdziwe »żywe« pomniki starych kultur. Skrywają obyczaje, tradycje, zwyczaje ówczesnych ludzi. To tajemnice czekające na to, by je odkryć. Gdybym tylko radziła sobie z historią, zostałabym archeologiem. Wyemigrowała i związała z nimi własny los”

„Podjęłam próby ratowania mojego życia towarzyskiego. […] We wtorek feriowy organizuję »Wieczorek Grzanego Żula«, czyli picie grzanego wina przy komedii romantycznej z czterema koleżankami z klasy”

„Mama awansowała. Nie mogę świętować jej sukcesu, bo muszę iść spać. […] Jutro będzie to niemożliwe z powodu nocnego piwa z K. Tak czy owak to chyba nie moja wina. Tym bardziej, że mama chciała oblewać swój sukces moim winem. Coś tu jest nie tak”

„Partner z wyboru… Do dupy z takim wyborem i do dupy z takim partnerem. Ale cóż, wybór jak wybór. Lepszy czy gorszy, ale zawsze jej”

„To całe jej życie – wszystko na pokaz. K., z którym poszła na studniówkę, bo »jest przystojny« i »wszyscy będą zazdrościć«. […] Dzień studniówki, w którym przyjechała po K. [koleżankę], bo »iść samemu to straszny wstyd«”

„Zdobyłam także trzecie miejsce w konkursie literackim dla liceów. […] Oddając pracę, a nawet pisząc ją liczyłam na jakieś miejsce. Bez sensu byłoby startować nie wierząc w siebie. […] Idąc do szkoły zabrałam dużą torbę na nagrodę. To chamsko tak wiedzieć, że się wygra”

„Może pasek na świadectwie to zbrodnia, której nie powinno się popełniać wobec znajomych?”

„To moje pierwsze wybory na prezydenta. Za dużo by się tu rozpisywać o fatalnym poziomie zaangażowania i w ogóle jakiejkolwiek świadomości polskich młodych o polityce. Ja dobrze odrobiłam zadanie domowe i z czystym sumieniem postawiłam krzyżyk przy nazwisku. […] Rozegra się druga tura […]. Teraz wystarczy postawić krzyżyk przy wściekłym katolu lub debilu”

***

To w zasadzie koniec okresu licealnego. Zaczęły się wakacje przed studiami, ja zaś opuściłam dom przeprowadzając się po raz pierwszy. Potem miały miejsce różne mniejsze i większe przeboje, przez które przeprowadziłam się po raz drugi, tym razem do obecnego mieszkania, gdzie siedzę już dobrych parę lat. Jeśli coś z tego okresu (studiów) będzie was interesowało, piszcie.


Wiem, że ta część była słabsza pod względem żartów, ale – jak zresztą nie raz wspominałam – od czasu gimnazjum stałam się bardziej mroczna i poważna, więcej pisałam o miłości, smutku i planach na przyszłość. Znalazłam jednak całkiem spory kawał tekstów dotyczących stresu przedmaturalnego – prawdziwa gratka dla licealistów! Jeśli będziecie chcieli, mogę je pokroić na części, niczym dobrze wypieczone ciacho, i opublikować. Wypatrzyłam również licealne rozterki miłosne, poważne i wówczas realne koncepcje życia dorosłego, różne filozofowania o kobiecości, człowieczeństwie i tak dalej. Nie będę zresztą wszystkiego wymieniać… gwarantuję, że moje pamiętniki to istna kopalnia wszystkiego. Tylko z żartami będzie już gorzej, bo stały się „cięższe” i nie tak żartobliwe. Próbkę mieliście w tym wpisie. Łatwiej jest żartować z tragedii z okresu podstawówki niż tych z paru lat wstecz. Niby liceum było dawno, ale nadal czuję się tamtą mną. Wyśmiewając jej kłopoty wyśmiewałabym siebie. I to w złym stylu. Tak więc jeśli chcecie, żebym coś jeszcze odkopała, raczej nie celujcie w dowcipy.

Pozdrawiam :)

12 myśli na temat “Kartka z pamiętnika #2

  1. Pozwolę sobie na obszerny cytat: „Boję się każdej minuty, w której moja komórka milczy, choć racjonalnie myśląc, nie możesz pisać do mnie przez cały czas – po pierwsze to sprawa pieniędzy, a po drugie popadania w obsesję” – ja nadal tak myślę. :d

    0

  2. Parę rzeczy musisz mi ponownie wyjaśnić, aczkolwiek ubawilam się znów, choć w nieco innym klimacie :) Cytat o kupowaniu sprzętów AGD jest mega. I to o facecie, który pcha lub nie pcha się do łóżka – zdecydowanie wpisze to sobie w ulubione cytaty! :D

    Dawaj więcej. Żarcie zarciem, ale to jest zajebiste! :D

    0

  3. Bardzo dobrze, że mnie posluchalas jeśli chodzi o ten pomysł podzielenia się niektórymi fragmentami pamiętnika. Czytalam ten post w autobusie próbując się powstrzymywac od śmiechu i zaktywac usta ale itak ludzie w autobusie się na mnie dziwnie patrzyli.moi faworyci to wpis pierwszy, randka na siłowni oraz wpis o konkursie literackim – bomba! W przyszłości chętnie poczytalabym wiecej też takich poważniejszych rozkmin np. o kobiecości. Oczywiście to na co prywatność Ci pozwoli.

    0

  4. Bosze, jesteś mroczną Olgą. I jak tu nie być mroczną w tym czasie, skoro mam gotowała tylko krowę lub świnię i to pod dyktando ;) Ach i awansowała i chciała opijać to Twoim winem. Bosze ;) Wiesz, że ja tego nie pamietam :) Buziaki

    0

Dodaj komentarz