Luximo Premium, Śliwka kandyzowana w czekoladzie

Po recenzji śliwek czekoladek ze śliwką produkcji Jutrzenki – którymi byłabym absolutnie oczarowana, gdyby nie nieszczęsne odłamki pestek – a także przytoczeniu w niej konkurencyjnego wyrobu firmy Wawel, postanowiłam  zostać kolekcjonerką zimowych wrażeń i sięgnąć po inne dostępne na wagę warianty śliwkowych łakoci.

Jako pierwszą zdobyłam Śliwkę kandyzowaną w czekoladzie Luximo Premium, gdyż odwiedzając Biedronkę, znalazłam ją w sekcji produktów na wagę. Ach, biorę! – pomyślałam, łamiąc tym samym obietnicę niekupowania niczego nowego. Ponieważ jednak do nowego roku zostało jeszcze parę dni, poza tym śliweczka to rzecz tak malutka, że prawie jej nie ma, zakup się nie liczy (parę dni później zdobyłam propozycje dwóch kolejnych firm, co również się nie liczy).

Dziś więc dyskont osiedlowy, cena 22,90 zł za kilogram i… no właśnie… miłe wrażenia, a może wprost przeciwnie?

Śliwka kandyzowana w czekoladzie

Pierwszą rzeczą, do jakiej muszę się przyczepić, jest nazwa marki. Otóż mamy do czynienia ze słowem „Luximo”, czy raczej „Luxima”?

Osobiście zanotowałam ją jako „Luximo”, a pisownię tę potwierdziła strona Biedronki, na której znajdziemy inne produkty – czekolady – tej marki. Zawijas dołączony do ostatniej literki wydaje się jednak kontrowersyjny i wielu osobom sprawia nie lada kłopot. Taką pisownię znajdziemy nie tylko w serwisie internetowym Bangla, ale i na kilku blogach. Nieświadomi swojego błędu tudzież skonfundowani ludzie powielają go, zapisując nazwę raz tak, raz tak. I bynajmniej, nie jest to ich wina. Niski poziom wyobraźni zarzucam projektantowi związanemu z właścicielem marki, i jemu także. Wspólnie zdecydowali się na tak niejednoznacznie wyglądającą czcionkę, przy której nazwa marki nawet w wyszukiwarce Google podświetla się pod oba wynikami (wystarczy wpisać hasło: biedronka luxi).

Śliwka kandyzowana w czekoladzie Luximo Premium (1)

Druga rzecz, jaką zarzucam recenzowanemu produktowi, to brak składu na opakowaniu. Rozumiem niepoinformowanie konsumenta o wartościach odżywczych, mało która firma wypuszczająca na rynek cukierki na wagę decyduje się na ten krok – chyba że sprzedaje te same cukierki w opakowaniach – ale o składnikach? Cóż to za problem wypisać je drobnym drukiem na boku sreberka albo papierka, jak postępują niemal wszyscy? Nie zasługujemy na to, by wiedzieć, co trafia do naszych żołądków?

Pytanie było retoryczne, ale i tak na nie odpowiem. Tak w duchu marki Luximo. Nie, nie zasługujecie. Nie zasługujemy także na wysoką jakość świątecznego przysmaku, o czym miałam się przekonać w niedługim czasie od ugryzienia pierwszej ze śliwek.

W przypadku nowych słodyczy na wagę zwykle biorę po dwie sztuki, bo: 1) jednej może nie złapać waga, 2) żeby zapoznać się z walorami produktu nie wystarczy pojedynczy i mały koleżka, 3) drżę na myśl o pełnym pogardy wzroku kasjerki.

Tym razem jednak uległam i do woreczka włożyłam aż trzy śliwki. Bo trzeba się wprawić w świąteczny nastrój, bo tanie, bo potem nie będzie, bo Jutrzenka była taka dobra. Ponadto przez opakowanie wymacałam, iż jest to śliwka-śliwka, a nie śliwka-czekoladka. A że o takiej ostatnio marzyłam, miałam niepowtarzaną szansę, by marzenie owo spełnić.

Śliwka kandyzowana w czekoladzie Luximo Premium (2)

Wydobywając śliwki, musiałam odkręcić skrzydełka klasycznego biało-niebieskiego opakowania, nawiązującego do całej „rodziny” świąteczno-śliwkowych wyrobów. Wtedy to moim oczom ukazały się trzy potężne kamienie, po których rozkrojeniu – dla ścisłości: jednego) -ujrzałam bardzo grubą czekoladę i skrytą w środku suszoną śliwkę. Zapowiadało się naprawdę nieźle.

Na zapowiadaniu owym się jednak zakończyło. Czekolada okazała się nie czekoladowa, a po prostu słodka, w konsystencji margarynowa, plastelinowa, ohydna. Paplała się* w ustach jak wyrób czekoladopodobny. Śliwka zaś wcale nie była lepsza. Duża i nawilżona, ale dziwnie kwaśna. Myślałam, że będzie sercem produktu, lecz w zasadzie to „czekolada”, przez swoją imponującą grubość, zawładnęła jestestwem cukierka.

Trzy śliwki ważyły aż 50 g i wolę nie wiedzieć, ile z tego zajmowała czeko-papka, ile zaś skwaśniały owoc. Całość wypada baaardzo słabo i naprawdę nie radzę nikomu powielać mojego błędu, wydając na propozycję Luximo cenne polskie złote. Zjeść ją można tylko w jednym wypadku: jeśli przyszliście w odwiedziny do dziadków, którzy regularnie odwiedzają Biedronkę i nabrali tych ohydztw na całą zimę, a wy jesteście na głodzie. Żadne inne sytuacje nie usprawiedliwiają brania ich do ust.

* Określenie paplała się ma oddać owo okropne uczucie, które występuje podczas jedzenia wyrobów czekoladopodobnych bądź zgryzania margarynowych polew kakaowych z tanich cukierków (czy sezonowo: mikołajów). Czeko-masa zbija się wtedy w obleśne plastikowe wałki, z którymi nie wiadomo, co zrobić: wypluć, a może jednak połknąć?

Ocena: 1 chi ze wstążką


Bell-icon

Na koniec pragnę życzyć wszystkim spokojnych, ciepłych i rodzinnych świąt. Niech na stołach pojawią się same ulubione potrawy, a pod choinką masa wymarzonych prezentów. Niech pochłaniane w tych dniach kalorie idą wyłącznie w biust albo w bicepsy (zależnie od płci i preferencji). No i niech nie dręczą was żadne kłótnie i nieporozumienia, chociaż drobne sprzeczki są nieuniknione, gdy przy jednym stole zbiera się zbyt dużo krewnych. Tak czy inaczej, wszystkiego naj!

Olga

Do wpisu dołączam jedną z moich ulubionych kolęd, jutro i pojutrze dodam dwie kolejne. Teksty pojawiać się będą normalnie, niezależnie od zaznaczonych na kolorowo dat w kalendarzu. Nie wierzę, by ludzie dali radę siedzieć non stop przy stole, nie robiąc sobie żadnych przerw, chociażby na buszowanie w sieci. Dlatego zamierzam publikować, dla chętnych i żądnych małej odskoczni, chociaż tym razem niejedzeniowo.


Brak dostępu do komentarzy

Uprzejmie informuję, iż z dniem 25 października 2016 roku wyłączyłam możliwość dodawania komentarzy pod tym wpisem. Powodem jest ciągłe publikowanie obraźliwych komentarzy na mój temat przez osoby, którym śliwki smakowały. Przy okazji chciałabym wyjaśnić parę kwestii:

1. Recenzja jest dziełem polegającym na krytycznej analizie i ocenie pewnej rzeczy, zjawiska, produktu i tak dalej. Jedną z jej kluczowych cech stanowi subiektywizm autora.

2. W demokratycznej Polsce od dawna panuje wolność słowa, o czym powinni wiedzieć jej mieszkańcy, ale nie tylko. Póki nie rani się godności drugiej osoby, na przykład poprzez obrażanie jej, nie widzę powodów, by treści cenzurować.

3. Kolejnym zjawiskiem występującym w Polsce jest wolny rynek. Kupujemy to, co chcemy, od firm, które mogą ze sobą konkurować na równych prawach.

4. Fakt, że mnie nie smakowała śliwka marki Luximo Premium, a Tobie tak, nie świadczy jeszcze, że recenzja zawiera błędy ortograficzne, stylistyczne, ani też nie sprawia, że jest napisana źle i trudno się ją czyta. Należy potrafić odróżnić treść od formy oraz oddzielić emocje od faktów.

5. Zarzuty typu: firma ci płaci, żebyś szkalowała produkty konkurencji, są nonsensem. Jak zauważyło kilka osób, jadłam również śliwki wypuszczone z oryginalnym logo marki Jutrzenka Dobre Miasto – choć wcale nie jestem przekonana, że to ona odpowiadała za produkcję niniejszych cukierków w roku 2014 – i oceniłam je dobrze.

6. Zanim – czytając poprzedni punkt – napuszysz się i parskniesz: tym bardziej!; to te same śliwki, a ty oceniłaś je inaczej, informuję, iż produkty wypuszczane pod własną marką oraz produkowane dla dyskontów zawsze posiadają inny skład. Nie wierzysz – przejdź się do sklepu i sprawdź sam.

7. Zarzut dotyczący mojego lenistwa i braku informacji o składzie. Jeśli wszedłeś wyłącznie na tę recenzję, nie dziwię się, że nie wiesz, kim jestem i czym się zajmuję. Poświęć pięć minut na przejrzenie bloga – na pewno zorientujesz się, że nie tylko potrafię pisać, ale również dbam o zaopatrzenie się w niezbędne informacje, jeśli takowe są podane. Fakt, że podczas promocji, na której Ty kupiłeś śliwki, na kartonie zbiorczym pojawił się skład, nie oznacza, że był tam, kiedy kupowałam je ja.

8. Zdanie polewa jest wyrobem czekoladopodobnym różni się od komunikatu, iż zachowuje się jak wyrób czekoladopodobny. Pierwsze jest stwierdzeniem faktu, drugie porównaniem.

Dziękuję za poświęcony czas i zapraszam na recenzje pozostałych owoców w czekoladzie:

Mieszko, Śliwka w czekoladzie

Solidarność, Śliwka Nałęczowska w czekoladzie

Jutrzenka Dobre Miasto, Śliwka w czekoladzie

Luximo Premium, Malaga

39 myśli na temat “Luximo Premium, Śliwka kandyzowana w czekoladzie

  1. Dobrze wiedzieć, że nie warto ich brać, bo pewnie skusiłybyśmy się na nie gdybyśmy akurat robiły zakupy w biedronce ;)
    Miałyśmy okazje zjeść śliwki od firmy Cukry Nyskie i też są niczego sobie, bo śliwka jest soczysta a nie wysuszona na wiór :)
    Tobie również życzymy zdrowych, radosnych i przepysznych Świąt :)

    0
  2. Dobre miałam przeczucie co do tych śliwek, tylko ledwo omiotłam je pełnym pogardy spojrzeniem.
    Na życzenia odpowiem moim „ulubionym” wyrazem: nawzajem ;D
    Mi się postów nie chce publikować, bo i tak będę przejedzona ;)

    0
    1. Ja publikuję rano, dopiero potem szykuję się i wdrażam w święta :P

      0
  3. Oj tak, dziękuję za nowe notki na Twoim blogu – czytanie ich to sposób na odstresowanie się w oczekiwaniu na pierwszy lot z życiu ;). Zdziwiona jestem, że tak paskudna śliwka dostała od Ciebie aż dwa chi. Dostałam od klienta Śliwkę w Czekoladzie z Solidarności (całą puszkę) i aż bałam się tego sama ruszać – wiem, że to w złym tonie, ale dołączyłam ją do paczki świątecznej dla mojego Taty :P

    0
    1. Ja w sumie też, powinno być 1 chi z obróżką. Do końca dnia przemyślę wprowadzenie zmiany w ocenie i chyba to właśnie zrobię.

      0
  4. Mój telefon jest momentami niekompatybilny z Twoim blogiem i dopiero teraz udało mi się skomentować. :o
    Także miłej, spokojnej reszty świąt i pomyślności na caały nadchodzący rok. ;)
    A co do śliwek, to suszone (a tym bardziej w czekoladzie) są dla mnie za słodkie, ale za to uwielbiam je w mięsie lub sosie.

    0
    1. Ooo, schab albo pasztet ze śliwką suszoną do hit jesienno-zimowwej pory! <3
      Ja z kolei mam problem z Twoim kontem na Google+. Dodawałam ostatnio kilka osób, a Ciebie nie mogę, choć próbowałam kila razy, o różnych porach i w różne dni. Za każdym razem pojawia mi się informacja "błąd... (coś tam)". Jakieś pomysły?

      0
  5. CZEGO SIĘ CZEPIACIE DO TYCH ŚLIWEK WEDŁUG MNIE SĄ BARDZO DOBRE A WIEM CO MÓWIE BO MAM JUŻ 62 LATA I PODOBNE PRODUKTY JADŁEM ZA KOMUNY ALE NIE UMYWAŁY SIĘ DO TYCH CO TERAZ A JEŻELI CHODZI O CZEKOLADĘ KTÓRYMI TE ŚLIWKI SĄ OTACZANE TO JEST TO CZEKOLADA A NIE WYRÓB CZEKOLADOPODOBNY.WIDOCZNIE CI KTÓRZY UWAŻAJĄ TO ZA WYRÓB CZEKOLADO PODOBNY TO JEDLI TYLKO CZEKOLADE MILKA KTÓRA Z CZKOLADĄ MA TYLE WSPÓLNEGO CO WÓL Z KARETĄ POZDRAWIAM FIRME I D€ŻY SZACUN MAREK

    1+
    1. Wow, cóż za emocjonalny wpis. Tylko po co ten caps lock? ;)
      Nie musi Pan obrażać osób, którym nie smakowały owe śliwki (w tym mnie), a i gwarantuję, że jadłam czekolady od większej ilości firm niż jedna Milka, co też z łatwością można sprawdzić na blogu w kategorii „eating~”. Są gusta i guściki, Pan lubi te śliwki, ja i parę innych osób nie – proste :)
      P.S. W żadnym miejscu recenzji nie napisałam, że czekolada otaczająca śliwki jest wyrobem czekoladopodobym. Napisałam, że „roluje” się w ustach JAK ów wyrób, a to spora różnica.

      0
  6. Ciekawi mnie tylko jedno: ile sponsor(konkurencja) płaci za wypisywanie takich bzdur? Wyrób jak najbardziej smaczny, śliwka ma smak śliwki, a czekolada – czekolady. A skład wytrawny smakosz potrafi ustalić sam podczas próby nie korzystając z mikroskopijnych i nieczytelnych tekstów na papierkach(czy w ogóle ktoś je czyta?).

    1+
    1. Nikt mi nie płaci, jestem osobą prywatną.
      Tak, ludzie czytają składy na papierkach, jeśli chcą być świadomi tego, co wkładają do ust.

      0
    2. Właśnie zjadłam śliwkę…Bardzo pyszna,wpisy wprowadzają w błąd. Po pierwsze smaczna czekolada ,po drugie soczysta śliwka.Radzę autorce zrecenzować śliwkę np.firmy Mieszko…W porównaniu o wiele mniej smaczna . W śliwce Luximo właśnie czekolada pozytywnie uderza wyglądem i smakiem…no chyba że ktoś jest smakoszem czekolady deserowej… Ja uważam ,że śliwkę tę można porównać do bardzo dobrej śliwki nałęczowskiej cenionej na rynku…

      0
    3. Zgadzam się w zupełności, że te śliwki wcale nie są złe. Dla pewności kupię trochę śliwek nałęczowskich i porównam.

      0
  7. Jak kto woli. Ciocia kupiła te śliwki i zostawiła w kuchni na stole. Zniknęły w mgnieniu oka a ona została zmuszona do zakupu kolejnych. Nigdy nie lubialam owoców w czekoladzie a zwłaszcza śliwek. A te przypadły mi i mojej rodzinie . Każdy woli co innego. Mi śliwki z tej firmy naprawdę smakują. Polecam serdecznie :)

    0
    1. A ja polecam śliwkę firmy Mieszko, jeśli lubisz sam owoc w czekoladzie.

      0
  8. Śliweczki w czekoladzie akurat TE są bardzo dobre i szczerze polecam. Bo to jest śliwka w czekoladzie, a nie śliwka w mazi cukierniczej oblanej czekoladą. Smaczne i lekkie, w kg mieści się dużo cukierków, jest co pojeść. Wiem co mówię. Jedyna wada, to za szybko znikły ze sklepu :) Mam nadzieję, że pojawią się za jakiś czas, marzę by również były śliweczki w gorzkiej czekoladzie.

    0
  9. Uważam, że śliwka jest bardzo dobra i godna poleceniu. Jeszcze lepiej się ma cenowo do innych na naszym rynku.

    0
  10. Śmieszne jest to, co tu opisujesz, bo wydaje mi się, że jest to po prostu siła sugestii – jak coś jest z Biedronki to musi być „be” i niegodne twoich wyrafinowanych kubków smakowych.
    Piszesz, że nie wiesz co to za firma, że nie wiesz jaki skład. Widać nie wpadłaś na to żeby sprawdzić opakowanie zbiorcze w sklepie.
    Cóż, zrobiłam to za ciebie i wszem i wobec komunikuję:
    Śliwki te produkowane są przez…. Jutrzenkę z Dobrego Miasta. Tak, tak – tę samą, która u ciebie dostała 4chi z kokardką (byłoby 5, gdyby nie pestki).
    Ta sama firma, robi te same śliwki pod inną nazwą dla Biedronki i wtedy ta śliwka już tak dobrze nie smakuje. Ta śliwka jest nawet lepsza od tej standardowej z Jutrzenki bo ma więcej śliwki w śliwce (49 a nie 20%) i czekoladę z większą zawartością masy kakaowej (44 zamiast 42%). Polecam może zrobić podobne testy ze śliwkami ale z zamkniętymi oczami bez sugerowania się tym jaka firma, gdzie kupione i jak ładny jest papierek. Również podsuwam rozważenie prowadzenia tego typu bloga, skoro twoje kubki smakowe ewidentnie do takiej pracy się nie nadają skoro nie odróżniają czekolady od wyrobu czekoladopodobnego…

    Co do składu (w skrócie):
    Śliwka kandyzowana 49%
    Czekolada 22% – tak – CZEKOLADA, nie wyrób czekoladopodobny, dodatkowo zawiera minimum 44% masy kakaowej, więc jest to całkiem dobra czekolada
    Cukier
    Tłuszcz palmowy
    Kakao
    Serwatka
    Miazga kakaowa
    Emulgatory
    Aromat

    Prześlę zdjęcia kartonu na maila, może będziesz chciała dodać skład do swojej „recenzji”.

    Naprawdę zdziwiła mnie twoja opinia, bo kupiłam te śliwki w biedronce i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona jak dobre są, przebiły smakiem moje dotąd ulubione z Solidarności (uprzedzając twoje pytanie – tak, jadłam też inne, wiele innych). A tu taki pogrom, zainteresowałam się więc bardziej tym cóż to za firma i jak okazało się że Jutrzenka to stwierdziłam że muszę cię „oświecić”

    Pozdrawiam
    Paulina

    0
    1. Siła sugestii to nie jest, gdyż lubię Biedronkę i jej produkty. Gdyby tak nie było, nie chodziłabym do niej na zakupy.
      Zawsze oceniam to, co dostaję, a jeśli mi coś nie smakuje, to nie będę specjalnie kłamać, żeby czasem kogoś nie urazić, nie na tym pisanie recenzji polega.

      Produkt Jutrzenki dla Biedronki nie jest tym samym produktem, który firma wypuszcza pod swoją marką. Gdybyś uważnie czytała recenzje lub chociaż przyjrzała się zdjęciom, zauważyłabyś różnice. I nie są to kwestie grubości polewy kilku gramów na wadze, ale zmiany całego wnętrza (wyręczę Cię: śliwka kontra cukierek ze śliwką w „truflowej otoczce”).

      Niezupełnie rozumiem też, dlaczego piszesz słowo recenzja w cudzysłowie. Jeśli nie jesteś zaznajomiona z gatunkami tekstów, polecam Ci poszperać w Internecie albo zajrzeć do słownika. Najkrócej streszczę to słowem: „subiektywizm”. Mówi Ci to coś?

      Na resztę komentarza nie odpowiem, nie będę się zniżać do poziomu Twoich zajadłości.
      Życzę więcej relaksu w życiu! :)

      0
  11. Po przeczytaniu opisu w zakładce „kontakt” zastanawiam się na ile twoje recenzje są prawdziwe a na ile wynikają ze „współpracy” z firmami, które płacą za pozytywne recenzje o swoich produktach a negatywne o produktach innych firm… ciekawe…

    0
    1. A co ma wspólnego mój opis z pisanymi recenzjami? Nigdy nie dostałam grosza za żadną recenzję, tak samo jak nie współpracowałam jeszcze z żadnym producentem.

      0
  12. Według mnie to najpyszniejsze śliwki jakie jadłam, duża śliwka i dobra mleczna czekolada.
    Trafiłam na tę recenzję, z ciekawości szukając ile mają kalorii, bo pochłaniam ich taką ilość, że aż strach
    Z tego co widzę musiały jednak posmakować większej ilości osób, skoro trafiły na stałe do biedrowego asortymentu.
    Radzę Ci przetestować je jeszcze raz, bo może akuratnie trafiłaś na jakąś felerną śliweczkę, albo Twoje kubki smakowe miały gorszy dzień

    0
  13. Pycha, gdzie mogę je kupić. Raz się pokazały i koniec. Są pyszne

    0
    1. Ponieważ to Luximo Premium – marka biedronkowa – kupić je możesz tylko w Biedronce. I to nieprawda, że pojawiły się tylko raz, powracają sezonowo.

      0
  14. Mam 68 lat i z racji zawodu, doskonale znam słodycze i te z lat 70 tych i obecnych. Śliwki w czekoladzie Luximo i Jutrzenka,ale te w fioletowym papierku,to ten sam wyrób i oceniany przez fachowców bardzo wysoko.Doskonała czekolada o dużej zawartości kakao.i suszona,ale miękka śliwka Są różne gusta smakowe i może komuś nie smakować,ale nie można pisać,ze jest to wyrób czekoladopodobny.Śliwki te są na chwilę obecną, najlepsze na naszym rynku.

    0
    1. Poprawka, śliwki te są na chwilę obecną WEDŁUG CIEBIE najlepsze na rynku. A jeśli chodzi o czekoladę, nigdzie nie napisałam, że jest to wyrób czekoladopodobny. Napisałam jedynie, że zachowuje się JAK tenże wyrób.

      0
  15. To nie jest moja prywatna opinia,ponieważ nie jem słodyczy,poza czekoladą gorzką.Jest to ocena inspektorów PIH,którzy w laboratorium,przed wypuszczeniem produktu na rynek,a potem wyrywkowo,sprawdzają produkty żywnościowe ,pod względem organoleptycznym i chemicznym.Nie chcę tutaj robić reklamy tej śliwce,ale jest to produkt z górnej półki.To wcale nie znaczy ,ze musi każdemu smakować Zastanawiające są Twoje zdjęcia.Dzisiaj kupiłam kilka tych śliwek w celu porównania z Twoimi zdjęciami.Moje miały dużo ciemniejszą czekoladę,która po nagryzieniu pękała,była sucha.nie mazała się,śliwka była zwarta. Kształt,po rozwinięciu papierka,był nieregularny.Zupełnie inny produkt.

    0
    1. Cóż mogę na to odpowiedzieć? Oceniałam produkt, który kupiłam.

      0
  16. Absolutnie się nie zgadzam! Pyszna śliweczka. A że kwaśna, jak napisałaś? Bo takie właśnie są prawdziwe śliwki suszone:kwaśno-słodkie, dlatego właśnie doceniam ich smak. A w połączeniu z czekoladą są przesmaczyste. Niektórzy nie wiedzą, co dobre i wolą śliwki kalifornijskie, które są totalnie do bani, nie da się ich zjeść ze smakiem, są mamałygowato bezsmakowe :(
    Aby było zabawniej, dziś kupiłam „Malagę” – wyrób też z Biedry i tego samego producenta. Obłędny smak, polecam wszystkim, którzy zwyczajnie mają dobre poczucie smaku, bo już mało kto go ma, konsumując rosołki z kostki i inne gó..a przetworzone maksymalnie.

    0
    1. Malaga również jest na blogu. Miłego dnia życzę, szanowna osobo, która na całe szczęście ma doskonały gust :)

      0
  17. Dżizas ale gniot, tego się normalnie po polsku czytać nie da :P

    PS Śmierdzą mi stopy, pewnie przez grzyba, który na nich narósł.

    0

Możliwość komentowania jest wyłączona.