Ehrmann, GrießTraum w czterech odsłonach: Schoko, Kirsche, Pfirsich, Erdbeere

[Uwaga: rasistowski radar]

Kocham Ehrmanna, kocham Mullera,
by biodra me pozostały zacne,
Niemców powinna trafić cholera.

Powyższy wierszyk proszę traktować z przymrużeniem oka, zapamiętując raczej pierwszy wers niż dwa kolejne. Wcale nie życzę Niemcom niczego złego, a ukazana treść nie jest prawdziwa

…poza tym, że jednak trochę jest. Rzeczywiście kocham produkty obu panów, a gdybym bezmyślnie, choć nie bez przyjemności, wciąż je spożywała, moje biodra mogłyby się poszerzyć, a ja zaczęłabym wyklinać Niemców. I tym sposobem wracamy na śliski grunt. Ok, to może z innej beczki.

Odkąd doszły mnie słuchy, że w Auchanie można znaleźć sto różnych jogurtów i deserów Ehrmanna, z których ja miałam przyjemność spróbować zaledwie wycinka, poczułam nieodpartą chęć przejażdżki do tego sklepu. Przejażdżki, przed którą powstrzymywał mnie jedynie fakt, iż musiałabym drałować przez całe miasto, by udać się na teren położony poza jego granicami. W lecie nie wahałabym się ani chwili, ale jesień, a potem zima… Tu już w grę wchodziły poważne kontrargumenty.

Moje wewnętrzne konflikty i budzącą się depresję spożywczą przerwała kolejna wiadomość, tym razem dotycząca Reala, który przestał być Realem w wyniku przejęcia przez sieć Auchan. Wow – pomyślałam. – Real tak bliziutko! Zanim jednak załadowałam się do autobusu, informację tę postanowiłam sprawdzić. Zdradliwe w tym wypadku internety podpowiedziały, że Reale, owszem, przejęte, ale nie wszystkie i nie wszędzie, a już na pewno nie we Wrocławiu. Świetnie.

Koniec końców okazało się, że w starym Realu stara jest tylko nazwa, bo i rozkład działów, i produkty już nowe, o czym miałam okazję przekonać się, jadąc do marketu z tatą, autem. Nabrałam tyle Ehramnnów, ile uznałam, że zdołam w najbliższym czasie zjeść, wiedząc jednak, że pod koniec miesiąca wrócę po więcej. Najlepiej znowu autem, bo wygodniej i można naładować kilka ton. Niech żyje Auchan!

4 x GrießTraum

Pierwszą zdobyczą, którą wam przedstawiam, jest deser z kaszą manną GrießTraum. Od razu hurtem dodaję cztery smaki: czekoladowy, wiśniowy, brzoskwiniowy i truskawkowy, jako że o pozostałych czterech: tiramisu, orzechowym, śliwkowym i jabłkowo-cynamonowym, już było.

Desery łączy waniliowa warstwa przeraźliwie słodkiej, ale równocześnie absolutnie cudownej budynio-kaszki manny, waga (125 g), kaloryczność (150-155 kcal na sztukę) i dodatek żelatyny (w końcu to Ehrmann, czego się spodziewaliście?). Dzielą je wyłącznie sosy, o których poniżej.

Grießtraum Ehrmann Schoko (1)

Schoko

Pierwsza kaszka, za którą się zabrałam, miała dodatek sosu czekoladowego. Decyzja ta wcale mnie nie dziwi, bo jeśli mam do wyboru dwa desery: czekoladowy, orzechowy, tiramisu lub inny, ale w tym rodzaju albo owocowy, prawie zawsze padnie na ten pierwszy.

O warstwie budyniowej nie będę się rozpisywała, bo jej istotę przedstawiłam we wstępie, poza tym zawsze możecie zajrzeć do poprzedniej recenzji. Skupię się za to na sosie, który jest rzadki i lekki, bo bez dodatków, przez co dostajemy go naprawdę sporo. Smakuje jak roztapiające się i spływające po ręce w najpiękniejszy i najsłoneczniejszy dzień gorącego lata czekoladowe lody. Ma lekko truflowy, alkoholowy posmak, dla mnie jak najbardziej na plus. Połączenie go z bardzo słodką kaszką jest niczym balansowanie na cienkiej linie oddzielającej nas od przepaści (cukrzycy). Przesadna, ale rewelacja.

skalachi_6Ocena: 6 chi

 


Grießtraum Ehrmann Kirsche (1)

Kirsche

Tu sos jest zgoła odmienny od czekoladowego, bo przemieszany z dużymi kawałkami wiśni, słoko-kwaśny, zaprezentowany w mniejszej ilości (w końcu owoce trochę ważą). Smakuje jak coś pomiędzy likierem wiśniowym, zagęszczonym sokiem z tychże owoców a wiśniową gumą balonową. Byłby bardzo dobry, gdyby nie fakt, że po spożyciu by itself sprawia wrażenie gorzkiego. Lekko, ale jednak.

Z waniliową kaszką komponuje się bardzo dobrze, smaki ze sobą grają, tu niczego zarzucić deserowi nie mogę. Szansę na maksymalną liczbę chi odbiera mu jednak wspomniana wyżej gorycz, przez którą powtórny zakup jest możliwy i prawdopodobny, ale z pewnością nie priorytetowy.

skalachi_4Ocena: 4 chi ze wstążką


Grießtraum Ehrmann Pfirsich (1)

Pfirsich

Oto najbardziej oryginalna kolorystycznie, bo najjaśniejsza wersja GrießTraum. Jej sos jest dość rzadki, jak w poprzednich deserach, ale urozmaicony kawałkami brzoskwiń. Sam w sobie słodki i bardzo dobry, aczkolwiek nie gra mi z waniliową kaszką.

Taką postać sosu, nawet w towarzystwie marakui, zdecydowanie bardziej wolę w deserach typu Fromage Frais, dostępnych chociażby w Lidlu. Więcej nawet, to mój ulubiony wariant w piankowych twarożkach! Tu jednak coś jest nie tak. Nie źle, żeby było jasne, ale też nie wyśmienicie.

Wariant Pfirsich uważam za godny zakupu, nawet ponownego, ale nie priorytetowego.

skalachi_4Ocena: 4 chi ze wstążką


Grießtraum Ehrmann Erdbeere (1)

Erdbeere

Ostatnia kaszka, ostatnia szansa na dobrą ocenę i… strzał w dziesiątkę!

Sos w wariancie truskawkowym jest obłędny. Słodki, intensywnie truskawkowy, o nieopisanie cudownym owocowym zapachu. Znajdują się w nim większe kawałki truskawek, jak i maleńkie, strzelające pod zębami pesteczki. Kolorystycznie również prezentuje się pięknie. Nic, tylko brać i patrzeć.

I jeść, oczywiście. Z waniliową budynio-kaszką bowiem komponuje się idealnie, choć całość jest słodsza niż Katy Perry w swoich teledyskach.

Uważam, że to najlepszy smak wśród owocowych GrießTraumów, porównywalny z wersją czekoladową i tiramisu. Konkurować z nim może wyłącznie jabłko i cynamon, choć o wyższości jednego nad drugim mogłabym zadecydować tylko jedząc oba pod rząd. Póki co dzieli je za duża odległość czasu, bym mogła ogłosić oficjalny werdykt. Niemniej Erdbeere otrzymuje komplet chi.

skalachi_6Ocena: 6 chi

Kliknij po orzech laskowy, tiramisu, śliwkę i jabłko-cynamon

15 myśli na temat “Ehrmann, GrießTraum w czterech odsłonach: Schoko, Kirsche, Pfirsich, Erdbeere

  1. Truskawkowa, hmmm. Już pędzę lecę, mało sobie nóg na schodach nie połamie by wziąć truskawę, ekhem, no. Wiśniowa mi smakowała, chociaż nie powiem, że na tyle, że sobie nie wyobrażam życia bez niej. Czekoladowego, ku mojej rozpaczy, jeszcze nie widziałam.
    Na spróbowanie wzięłam od pana Ehrmanna jogurt bez laktozy.

    0

  2. A ja Ci się nie chwaliła! Wiesz, że jadłam te kaszki? Jak była (jeszcze przed świętami) z klasą na kręglach to mieliśmy czas wolny do marketu, a tam był Real <3 Wzięłam jabłkową, tiramisu (<3), śliwkową i orzechową. Powiem jedno – ONE SĄ GENIALNE. Oczywiście miałam wyrzuty, no bo zjadłam jakiś tam skrawek krowy, ale warto było…teraz muszę i te spróbować, ale kiedy to nastąpi? Ja Auchan mam strasznie daleko.

    0

  3. Jadłam dwa albo trzy smaki, potem mi się przejadły. Także gratuluję wytrwałości. :} U mnie dziś wieczorem też powinno być o kaszce, ale innej.

    0

  4. wszystko fajnie, pięknie ale czy te cudeńka można gdzieś kupić poza Auchan? :< ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

    0

    1. Pierwsze cztery opisywane przeze mnie smaki (tiramisu, orzech, jabłko-cynamon i śliwka) w dużych Carrefourach.

      0

  5. Szkoda, że nie ma tutaj opisu tiramisu, bo dzisiaj na próbę kupiłam. Aczkolwiek widziałam syrop g-f w składzie, także nie rozpaczam, że wzięłam tylko jedną wersję :D

    0

Dodaj komentarz