Mars, Mars Hazelnut

„To najlepszy Mars ever!”

…napisał mój instagramowy kolega Marcin pod jednym ze zdjęć limitowanego produktu (pomijając fakt, że był to akurat Snickers, a kolega się pomylił). Czy miał rację?

Mars Hazelnut limited edition (1)

Mars Hazelnut

Uwielbiam Marsy i kocham Snickersy, limitowana edycja tego pierwszego, wzbogacona o laskowe orzechy, musiała więc podbić moje serce. O tym zaś jak bardzo, miałam się dopiero przekonać.

Po niezbyt udanym laskowym wariancie Snickersa, a piszę „niezbyt udanym”, bo niewiele odbiegającym od pierwotnej wersji batona, od Marsa Hazelnut oczekiwałam pokazu podniebiennych fajerwerków. Liczyłam na to, że będzie w swej formie zbliżony do Snickersa, ale w smaku orzechowy w inny sposób.

Mars Hazelnut limited edition (2)

Typowo marsowe są w nowej limitce proporcje: dużo nugatu, mało (ale standardowo wchodzącego w zęby) karmelu, pyszna i gruba mleczna czekolada. W przeciwieństwie do Snickersa, na warstwę będącą podkładką dla orzechów wybrano nugat, ponadto mamy tu do czynienia z samymi laskowymi, a nie mieszanką laskowe-fistaszki, wyraźnie niekorzystną dla liczby tych pierwszych.

Orzechy występują w całości bądź w połówkach, są świeże, smakowite, nawet nie zbliżają się do granicy zjełczałości. Chrupią cudownie i nadają batonowi pazura. W przyjemnie puszystym i gumkowym nugacie smakują jak… Toffifee, tak właśnie! Wchodząc zaś w zęby i lekko je zlepiając, przypominają storckowe łakocie również konsystencją.

O karmelu i czekoladzie pisać nie trzeba, bo każdy jadł choć jeden produkt firmy MARS, a jeśli nie, odsyłam was do którejkolwiek z poprzednich recenzji: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7.

Mars Hazelnut limited edition (5)

Batona oceniam na 6 chi. Byłby unicorn, ale najwyraźniej moja prostacka gęba nie przyzwyczaiła się jeszcze do posiadania Karty Klubu Konesera, która zobowiązuje do wybierania szlachetniejszych (oczywiście droższych) produktów, i nadal woli plebejskie, pospolite, najtańsze fistaszki. Na nich się wychowała i ukształtowała, także sorry, drogie laskowe.

Mars Hazelnut jest jednak najlepszą edycją limitowaną firmy MARS od dobrych kilku lat. Konkurować z nim mógłby co najwyżej Twix White, choć by ocenić fundowane przez oba batony wrażenia, musiałabym je zjeść pod rząd, a póki co nie planuję zakupu któregokolwiek.

Mars Hazelnut limited edition (4)

Kiedy po raz pierwszy znalazłam w sklepie (Społem) nowego Marsa, od razu kupiłam dwa. Po ich zjedzeniu, choć obiecywałam sobie, że już dość, że przecież mam tyyyle słodyczy i w ogóle (jak zwykle), pobiegłam po jeszcze jednego. Ale teraz już naprawdę dość. Wasza kolej!

skalachi_6Ocena: 6 chi


Wartości odżywcze i skład:

Mars Hazelnut limited edition (6)Mars Hazelnut limited edition (7)


PS Szukałam ostatnio do recenzji Snickersa Crunchera. Bardzo go lubię, ale kupowałam sporadycznie, bo wiadomo, ca za dużo… I BUM, nie ma. Dotarłszy do domu, przejrzałam internety, by znaleźć odpowiedź. Baton wycofany. Aha. Wait… what? Toż to barbarzyństwo!

12 myśli na temat “Mars, Mars Hazelnut

  1. Ja też wolę fistaszki od orzechów laskowych. Te pierwsze znikają z szafki w przeciągu kilku(nastu) dni, w czasie gdy orzechy laskowe trzymam dłuższy czas i podejrzanie się nie kończą. :> A batonik wizualnie wygląda dobrze, apetycznie.

    0

  2. Udało mi się go w końcu kupić :D Ile się nalatałam za nim to głowa mała. Teraz za karę będzie musiał poczekać na swoją kolei :)

    0

    1. Pamiętam. W moich trzech idealne, na bank trafiłyście na złą sztukę. Dajcie mu jeszcze jedną szansę.

      0

  3. O ile normalnie wolę Snickersy, to jeśli chodzi o edycję limitowaną bardziej pasuje mi Mars. Wprawdzie nie jadłam ani laskowego Marsa, ani pseudo-laskowego Snickersa – ale po Waszych recenzjach łatwo mogę wywnioskować, że ten Mars przypadłby mi do gustu.

    0

  4. Zazdroszczę Ci go tak strasznie…tak strasznie, że nie wiem co! Muszę go dorwać, ale nie wiem gdzie. Przeszłam tyle sklepów w poszukiwaniach i nic :c
    A Snickersa Crunchera też uwielbiałam! Bardzo ubolewam nad jego wycofaniem :'(

    0

  5. Nigdy takiego nie widziałam, ale wizualnie wygląda bardzo zachęcająco i chętnie bym spróbowała i przy najbliższej okazji rozejrzę się dokładniej w sklepie :P A Twixy white także bardzo lubię :)

    0

Dodaj komentarz