Mieszko, Śliwka w czekoladzie

Przyszedł czas na ostatni cukierek, a zarazem ostatnią śliwkę w czekoladzie.

Tym razem prezentuję wam wyrób Mieszka – firmy, którą bardzo polubiłam, podobnie jak Śnieżkę, w toku przygody z testowaniem słodyczy. Początkowo podchodziłam do niej z dystansem, jako że nieczęsto zdarzało mi się – i nadal zdarza – sięgać do produkty na wagę. Ot, marka jak marka – myślałam. Potem miałam okazję porównać ją największym (?) konkurentem, czyli Wawelem, i paroma innymi, dzięki czemu stwierdziłam, że jest dobrze, a w cukierki naprawdę warto inwestować.

I tak oto zdobywa się miłośników, drogie firmy. Smakiem, jakością, wielością wariantów.

Mieszko Śliwka w czekoladzie (1)

Śliwka w czekoladzie

Tak jak śliwkę Solidarności porównywałam do jutrzenkowej, tak dziś wypadałoby odwoływać się do biedronkowej Luximo Premium. Nie zrobię tego jednak z prostej przyczyny: jeśli pamiętacie tamtą recenzję, zapewne domyślacie się, że czekoladkę przywoływałabym wyłącznie w złym kontekście (łaskawie dostała ode mnie jednego chi ze wstążką). Myślę, że nie ma po co się na niej wyżywać. Jest, jaka jest, puśćmy więc jej obleśność w niepamięć i delektujmy się propozycją Mieszka.

Mieszko Śliwka w czekoladzie (2)

Fakt sympatii wobec firmy nie zaćmiewa mi oczu ani żadnych innych receptorów zmysłowych, w związku z czym pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłam uwagę – i to już wybierając cukierki – było ich zniszczone i przeciętne wizualnie opakowanie. Gdyby nie recenzja, pewnie bym ich nie kupiła. Za to punkt ujemny.

Czekolada w cukierku jest gruba, twarda, deserowawa, lekko tylko słodka. Zdecydowanie kakaowa, a kakao owo czuć wyraźnie. Nie rozpuszcza się w palcach i niczego nie brudzi, a jej rozmiar – waga o połowę mniejsza od czekoladki Solidarności i Jutrzenki! – pozwala na włożenie do buzi w całości, bez ryzyka pokruszenia się polewy podczas gryzienia. Nie wiem, czy jest dobra jakościowo, ale takie sprawia wrażenie. Uznajmy więc, że jest.

Śliwka jest idealna. Żaden flak, ale nie trzeba też gryźć jej tak mocno, jak Nałęczowskiej. Odznacza się smakiem Śliwki Suszonej Idealnej. Nie zagłusza czekolady, nie jest porażająco słodka, no i nie ma ani śladu pestek.

Mieszko Śliwka w czekoladzie (3)

Po zjedzeniu dwóch śliwek – przypominam: mamy tu do czynienia z samym owocem i czekoladą, dodatkowe nadzienie nie występuje – nie było mi za słodko. Sądzę, że bez wyrzutów sumienia można zjeść nawet więcej, bo: 1) śliwki ważą mniej od poprzednich, 2) „czyste owoce” w polewie, bez dodatkowych marcepanów i nugatów, to około 400 kcal/100 g.

Produktowi firmy Mieszko za smak przyznałabym 5 chi ze wstążką, ale jako że czekolada naprawdę mnie zachwyciła, ponadto dostałam słodycz, którego oczekiwałam: owoc w polewie, a nie coś tam zatopione w dodatkowych masach, zdecydowałam się wystawić mu maksymalną liczbę psiaków. Uważam, że dla poszukiwaczy śliwek w czekoladzie jest to strzał w dziesiątkę.

Producent: Zakłady Przemysłu Cukierniczego Mieszko SA
Wartość energetyczna na 100 g:
?
Wartości odżywcze na 100 g:
?
Skład:
śliwka (48%), czekolada (19%) – (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, tłuszcz roślinny, emulgator: lecytyna sojowa, E492 i E476, aromat), cukier, tłuszcz roślinny utwardzony (zawiera tłuszcz sojowy), kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, emulgator: lecytyna sojowa, aromaty. Masa kakaowa w czekoladzie: minimum 40%. Oprócz tłuszczu kakaowego zawiera tłuszcze roślinne. Uwaga: Produkt może zawierać fragmenty pestki.
Waga:
12-13 g
Upolujesz w:
Kaufland
Cena: 34,90 zł/kg
Ocena:
6 chi
skalachi_6

Sprawdź pozostałe owoce w czekoladzie:

Solidarność, Śliwka Nałęczowska w czekoladzie

Luximo Premium, Śliwka kandyzowana w czekoladzie

Jutrzenka Dobre Miasto, Śliwka w czekoladzie

Luximo Premium, Malaga

14 myśli na temat “Mieszko, Śliwka w czekoladzie

  1. A takie to jeszcze nie jadłam. Mieszko ma dobre słodycze i chyba muszę tej spróbować. Podoba mi się to, że śliwka jest taka duża!

    0
  2. A tej nie jadłam, bo opakowania nie pamiętam.
    Czemu zawsze jak widzę słowo Mieszko od razu w usta ciśnie się „Mieszko, Mieszko mój koleżko”? To było bardzo kłopotliwe na zajęciach ze średniowiecza.

    0
    1. Hmm, ja posklejałabym ten tok rozumowania tak: linijka definitywnie kojarzy mi się z piosenką Grupy Operacyjnej, którzy z kolei zasłynęli innym utworem, bezpośrednio związanym z Białymstokiem (i panem, co nie chciał niczego), Białystok zaś to wiesz… :) I sprawa jasna!

      0
  3. Mi się akurat to opakowanie nawet całkiem podoba. Kusi mnie prostota wykonania tego cukierka. Śliwka, czekolada i tyle (no dobra, jest jeszcze złowieszczy utwardzony tłuszcz roślinny :P).

    0
  4. Tej nigdy nie widziałam na oczy. A właśnie wolę gdy jest tylko śliwka i czekolada. Całkiem przyzwoite są śliwki w czekoladzie firmy Dobosz – czekolada co prawda nie jest wysokich lotów, ale śliwka jest bardzo soczysta.

    0
    1. Szkoda, że czekolada nie jest wysokich lotów, bo liczy się całokształt. Koniecznie spróbuj mieszkowej, może i w Twoich oczach (kubkach smakowych?) przebije doboszową :)

      0
  5. Absolutnie nie kupujcie i nie jedzcie tych śliwek w CZEKOLADZIE. Czy ktoś z Was pamięta wyroby „czekoladopodobne” sprzedawane w komunie. Taka jest właśnie „czekolada” na tych śliwkach.
    Powinno być prawnie ścigane reklamowanie swoich wyrobów jako CZEKOLADA a w rzeczywistości sprzedawanie nam kleistego świństwa. Jeszcze raz powtarzam, szkoda każdego Waszego grosza na te pseudo czekoladowe „ŚLIWKI W CZEKOLADZIE firmy MIESZKO .

    0

Dodaj komentarz