Tajemnicza paczka i sssłodko-ostrrry konkurs

Czy istnieje ktoś, kto nie lubi niespodzianek?

Powyższe pytanie jest teoretycznie retoryczne, z praktyką bywa jednak różnie. Ja na przykład całe życie marzyłam o przyjęciu-niespodziance, ale jak spróbuję sobie wyobrazić takie przedsięwzięcie teraz, dzisiaj, w moim własnym mieszkaniu, to szczerze mówiąc… Nie, ok, byłoby naprawdę miłą sprawą, gdyby ktoś się postarał, pozapraszał tych wszystkich ludzi z całej Polski (niektórych nawet nie widziałam w rzeczywistości), zaserwował moje ukochane winko, ugotował masę dobrych rzeczy, nagrał na płytę same ulubione kawałki, ale… ech, wracam do domu zmęczona (rzadko), mam ochotę na spokój (zawsze), a w tramwaju planuję co do minuty resztę dnia (zawwwsze). Poza tym nie cierpię, gdy ktoś dotyka moich rzeczy, podnosi je, a potem stawia w innym miejscu albo pod innym kątem, nie daj bobrze zagląda mi do szaf. O rety! To byłoby przyjęcie-koszmar, a nie przyjęcie-niespodzianka.

Na szczęście są na świecie inne niespodzianki, które nie zaburzają spokojnego i indywidualnego rytmu życia. Mówię tu o zaproszeniach na imprezy, herbatę, do kina, na spacer, mówię o prezentach, ciepłych słowach, miłych smsach, mailach, mówię też o biletach, które w razie potrzeby da się przebukować, bliżej nieokreślonych planach na przyszłość i innych tego typu bezpiecznych kwestiach, do których należą również tajemnicze paczki od tajemniczych nadawców.

Patak's sosy indyjskie (1)

Taka paczka zresztą to nie byle jaka rzecz. Nie wiesz, kto ci ją wysyła, nie wiesz, co się w niej znajduje, ani nawet nie znasz dnia, w którym do ciebie przyjdzie! Ach, ani kiedy ją wyśle… Nie wiesz nic ponad to, że zostałeś w jakiś sposób zauważony, wyróżniony, zachęcony do wzięcia udziału w zabawie (o tym dowiadujesz się dopiero później, ale wyliczenia ładnie wyglądają, więc piszę tu). Masz świadomość, że przez Polskę wędruje karton z twoim nazwiskiem, bo prowadzisz bloga, bo twoje słowa docierają do wielu osób (nawet takich, których byś o to nie podejrzewał). Ekstra sprawa!

Mój tajemniczy karton otrzymałam w zeszłym tygodniu. Chciałam pochwalić się od razu, napisać i pokazać zdjęcia, ale przeszkodziła mi w tym jedna, acz bardzo ważna rzecz: edukacja, a konkretniej końcówka semestru, czyli uczenie się, pisanie kolokwiów (jednego i to oszukanego), zaliczenie paraegzaminów (dwa w jednym), pisanie prac i tak dalej. Całe szczęście, że w okresie poświątecznym spłodziłam kilkanaście wpisów do przodu, bo inaczej zrobiłby się niezły przestój. (Nie, nieprawda. Prędzej zawaliłabym studia albo przestała spać, niż puściła moje internetowe dziecko w samopas). Wracając do kartonu, odebrałam go z domu rodzinnego (tam jestem zameldowana i tam przychodzą wszelkie listy i paczki, bo w obecnym mieszkaniu mogłyby mnie nie zastać) kilka godzin po dostarczeniu przez kuriera. „SZKŁO” – widniał na nim napis. Hmm, dlaczego ktoś chciałby mi wysyłać szkło? – pomyślałam. Może jakaś szklanka, kubek… może dostałam lustro, żeby skonfrontować się z osobą, która wystawia niektórym produktom niepochlebne oceny? Ale nie, to nie mogło być to (mogło, ale liczy się dramaturgia).

I nie było. Okazało się, że paczka pochodzi od pośrednika firmy Patak’s, która zajmuje się produkcją indyjskich sosów, past i pikli. Słoiki mają różną wielkość i objętość, a także poziomy ostrości w skali od jednej do pięciu papryczek. W mojej paczce znalazło się pięć takich słoików: Tikka Masala, Mild Curry Paste, Korma, Butter Chicken oraz Sweet Mango Chutney. Wraz z nimi nadeszła wiadomość, iż:

„W piątek 16-go stycznia w serwisie zBLOGowani wystartował konkurs »Przepis na idealny wieczór«. […] Co tydzień do wygrania jest weekend w SPA w Hotelu Miłomłyn Zdrój dla dwóch osób lub jeden z pięciu zestawów sosów Patak’s”

Zadanie konkursowe polega na przygotowaniu „idealnego wieczoru filmowego z pysznym jedzeniem”, czyli wyczarowaniu jakiegoś superdania z sosem Patak’s, nagraniu filmiku i opublikowaniu go na stronie konkursowej. Krótko mówiąc: smacznie, szybko i prosto.

Tu nadszedł jednak czas na wyrazy smutku, gdyż sama, pomimo miłej niespodzianki ze strony firmy, w konkursie wystartować nie mogę. Nie to, że orientalnego jedzenia i przypraw nie lubię, niestety od pół roku mój żołądek nie ma się zbyt dobrze, a wręcz ma się wyjątkowo niedobrze, i każda próba zjedzenia czegoś przyprawionego kończy się poważnymi, kilkudniowymi bólami. Dlatego też firmie bardzo dziękuję, ale wiadomo… To zaś, co mogę zrobić, to opublikować wpis i zachęcić wszystkich do konkursu, bo – jakby nie patrzeć – konkursy są świetne, niewiele nas kosztują (czasem nawet nic), sprawiają dużą frajdę, a i można wygrać coś fajnego (dowód przedstawię już niebawem!).

Na koniec załączam zdjęcia otrzymanych produktów. Jeśli wpis nie skusił was do wyciągnięcia aparatów i kamer z szafek, to może widok aromatycznych sosów pomoże. W przyszłości zaś liczę na więcej takich paczek, bo nawet jeśli nie mogę czegoś zjeść w tej chwili (mam nadzieję, że za parę miesięcy już będę mogła!), podobne wyróżnienia poprawiają mi humor na resztę dnia tygodnia.

Patak's sosy indyjskie (2)

Patak's sosy indyjskie (3)


PS Melduję, że wpis pojawił się w dziale shopping z racji nieposiadania odpowiedniejszej kategorii.

17 myśli na temat “Tajemnicza paczka i sssłodko-ostrrry konkurs

  1. Ani aktorką ani reżyserem się nie czuję by nagrywać filmik. Jednak zawartość paczki bardzo fajna, zdrowia i żelaznego żołądka, przyda się :D

    0

    1. Przyprawione jedzonko zawsze odczuwa się dwa razy, więc poproszę o życzenia żelaza w różnych częściach ciała :D

      0

    1. Na studiach analizowaliśmy pocztówki, ich rolę w kulturze i dlaczego się je dzisiaj wysyła bądź nie. Fajna rzecz.

      0

  2. Jak można otrzymać taką paczkę? Napisałas do firmy? I jeszcze chcialam zapytać czy pojawi się post z serii „Kartka z Pamiętnika” Pozdrawiam

    0

    1. Na pierwsze pytanie odpowiadam, że nie mam pojęcia, bo to ja dostałam maila.
      Na drugie odpowiadam: tak, na pewno :)

      0

  3. Taka niespodzianka fajna rzecz! Jednak ja w konkursie udziału nie wezmę. Jestem totalnie nieprzyzwyczajona do tego typu smaków. Niemal nigdy nie wyrzucam jedzenia, ale jedną z niewielu rzeczy które wywaliłam po spróbowaniu odrobiny był właśnie podobny sos.

    0

    1. Oj, ja trafiałam na naprawdę różne sosy. Jedne wywalałam po łyżce, po inne biegłam do sklepu ponownie.

      0

Dodaj komentarz