Kartka z pamiętnika #5, czyli zapis sennej jawy

Zdarza wam się wyśnić coś strasznego, śmiesznego, miłego, niewiarygodnego albo po prostu takiego, że nie sposób o tym zapomnieć nawet po wielu latach?

Och, na pewno tak! Mi jednak, oprócz pamięci, z pomocą przychodzą liczne papierowe pamiętniki, w których od względnego niedawna notuję najważniejsze, najciekawsze lub z jakiegoś powodu godne zapamiętania sny. Dziś zaś pragnę się z wami niektórymi podzielić.

Uwaga I: Moje sny są brutalne i pełne strachu. Wiem to od dawna, nie rozumiem tylko dlaczego.
Uwaga II: W trakcie przepisywania na laptop, mimo iż mają po kilka lat, przypominałam je sobie!
Uwaga III: Zamiast imion standardowo stosuję pierwsze litery. Niestety, znów wielokrotnie się zdarza, że ta sama litera oznacza kilka osób, więc… trudno. Nie będę rozróżniała ich w inny sposób, bo nie po to ukrywam imiona, żeby ich właściciele mogli się zorientować, że to o nich. Nie zawsze chcieliby wiedzieć. Nie zawsze ja bym chciała, żeby wiedzieli.

Enjoy!

***

 „Mieszkanie, w którym mieszkam. Ja i M. ze swoimi kolegami. Gonili mnie. Chciałam zamknąć drzwi, ale włożyli w nie but. Chcieli mnie zabić. Próbowałam wyskoczyć przez okno, żeby mnie nie złapali (chcieli mnie zabić w jakiś wyjątkowo okrutny sposób), ale zamykali je przede mną. Nie pamiętam, jak skończył się sen” [A to już nie sen:] „Wyśniłam sobie to spotkanie z M. Po obiedzie wyszłam zapolować na piwo (ledwo zdążyłam przed burzą) i spotkałam go. Zmroził mnie wzrokiem, jak zwykle, i poszedł. Ech…”

„Wstałam o 6:15, rześka i żywa, a przynajmniej tak mi się wydawało. Prawdopodobnie obudziła mnie mega ulewa za oknem + morderczy wiatr. Chciałam wstać i popatrzeć, ale… nie mogłam. Poszłam spać. Obudził mnie budzik, standardowo o 7:45. Byłam senna i zrypana. Trudno, wstałam. Resztki deszczu »dopadywały«, żeby całkowicie ustać w kolejnych kilkunastu-kilkudziesięciu minutach. A teraz sny… to już grubsza sprawa, bo do teraz nie wiem, co było snem, a co nie. Prawdopodobnie wszystko to sen (oprócz przebudzenia o 6:15), ale kto wie… Śniło mi się moje mieszkanie (nie tylko). Wstałam o tej 6:15, zadzwoniłam do S., że za oknem leży śnieg. W pokoju Rubi biegała za gigantycznym szerszeniem, który w każdej chwili mógł ją użądlić, a ja byłam zbyt ciężka i wolna, by jej pomóc. Wylądował na mnie, ale jakoś go strzepnęłam (na pewno w tamtym momencie wzdrygnęłam się przez sen, to pamiętam). Potem przyszły mrówki faraonki. Dużo mrówek! Uznałam, że płytka się wyczerpała i chciałam pojechać po kolejną, ale wiedziałam, że sklepu muszę szukać w centrum […]. Płytkę na szczęście dostałam, ale nie miałam pieniędzy, żeby za nią zapłacić. Dali mi ją »na kreskę«”

„Śniła mi się K. Byłyśmy razem w Tesco i przymierzałyśmy »sukienki księżniczek« z wystawy. Wcześniej między regałami umarł jakiś chłopak i przez to zamknęli szkołę, która znajdowała się w tym Tesco”

„Napisałam scenariusz do szkolnego przedstawienia. Moja klasa była mieszanką wielu znanych przeze mnie ludzi. Ja byłam widzem, dostałam nawet (z mamą) specjalną, latającą lożę. Na koniec obraziła się na mnie A. Ksiądz wyznania M. zgwałcił ją w trakcie przedstawienia. M. odpierał zarzuty, mówiąc, że A. jest puszczalska i daje każdemu. Zaczęłam się nad tym zastanawiać. Kiedy ją zapytałam, rozpłakała się i poszła”

„Pasaż Grunwaldzki […]. Ruchome schody się popsuły i wszystkie jechały w bardzo szybkim tempie. Ludzie spadali, obijali się i tak dalej. Był nawet jeden koleś z poderżniętym gardłem, ale okazało się, że jednak przeżył. Dziwne sny i kiepska noc”

„Śniły mi się konie. Miałam jednego osiodłać, ale nie mogłam go znaleźć. Jak już się udało, to mi uciekł”

„Poszłam do lekarza. Miał mi zrobić USG cycków, ale wykonał wymaz z szyjki macicy. Okazało się, że wszystkie moje problemy zdrowotne wywołane są JEDNĄ PAŁECZKĄ WĄGLIKA, którą na szczęście da się wyleczyć, choć nie tak łatwo”

„Znów jakieś dziwne, budzące grozę sny. Stajnia pełna koni, które wyciągały łby, żeby mnie ugryźć (a alejka między boksami była taka wąska…) i odwracały się zadem, by mnie kopnąć”

„Obudziłam się w nocy ze strachem, przez koszmar. Byłam na randce z K. Pojechałam do niego autobusem gdzieś na zadupie, do »niebezpiecznej dzielnicy«. Pojawili się faceci i chcieli mnie skrzywdzić, a on się ich bał, więc tylko patrzył. Jeden z kolesi złapał mnie za nadgarstek i z całej siły ścisnął, żeby wyszły żyły, a wtedy wyciągnął strzykawkę […]. Na szczęście nie zdążył wbić igły, bo się obudziłam”

„P. wyrwał mi kibel i zdemolował pół łazienki”

„Śniła mi się babcia K. Poszłam na działkę dziadków, ale wszystko było pozamykane na klucz. Chodziłam więc wokół altanki, aż pojawił się dziadek i otworzył drzwi. Znalazłam między grządkami moje listy z dzieciństwa, porwane w drobny mak. Wtedy właśnie pojawiła się babcia (jako duch, czy raczej głos w mojej głowie) i powiedziała, że powinnam to wszystko posklejać i że to ona przez lata zbierała wszystkie listy, żeby o mnie pamiętać”

„M. i jego klasa informatyczna. Mała sala, mało krzeseł, dużo chłopaków usiłujących się tam pomieścić. Ja usiadłam z racji, że byłam jedyną kobietą, no i zaczęły się zajęcia. Wtedy moja perspektywa rozpadła się na dwie – mnie siedzącą oraz mnie tarzającą się po ziemi w wyniku wziętego wcześniej narkotyku, który właśnie zaczął działać. Znarkotyzowana ja widziała, że wszędzie jest woda, a ja w niej pływam i oddycham, wychylając się na powierzchnię. Woda była piękna, czysta, przejrzysta, a ja wyglądałam w niej jak syrena – błyszcząca, rozwiane włosy i te piękne kolory… Natomiast zwykła ja widziała i słyszała sporadyczne komentarze chłopaków oraz mnie turlającą się po ziemi, robiącą ustami »pop«, jak ryba, i sikającą pod siebie”

„Świat z gry internetowej – dużo lasów, jezioro, masy ludzi i olbrzymy. Olbrzymy te starały się złapać ludzi i zjeść. A ponieważ to był mój sen, uwzięły się właśnie na mnie”

„Weszłam do windy, a ona się urwała. Choć przez chwilę myślałam, że umrę, winda się rozbiła i wylądowałam w jakimś innym świecie, gdzie wcześniej ugrzązł ktoś mi bliski (nie pamiętam kto). Starałam się go odbić. Musiałam się ukrywać i uciekać, bo wiedziałam, że gdy złapią mnie tamtejsi mieszkańcy, uwiężą”

„Mama znalazła sobie dziewczynę, mieszkałyśmy razem, J. nie istniała. Jedna z nich kogoś zabiła i partnerka mamy ścigała mnie, żeby zabić, bo bała się, że powiem policji. Zbiegając po schodach, wybierałam już jednak numer, rzetelnie opowiedziałam, co się dzieje i nawet zdążyli przyjechać”

„A. dała mi wafelki orzechowe w czekoladzie. Mi dała cztery, a K. tylko trzy, ha!”

„Śniło mi się zapisywanie do USOSa. Zapisałam się na angielski i wf (w rzeczywistości oba już zaliczyłam) w tym samym terminie i za późno się zorientowałam. Sen był więc pełen stresu i nerwów”

„Przyniosłam mamie do domu nowego, znalezionego na dworze żółwia, ale był na coś chory albo skatowany i zaczął umierać”

„Urodziłam, ale ani nie miałam tego dziecka, ani nie pamiętałam ciąży/porodu/bólu. Wiedziałam tylko, i opowiadałam jakimś ludziom, że po porodzie wszystko wróciło do normy”

„Kulisy pokazu mody. Byłam tam z Madonną i Rihanną, szczególnie przyjaźniłam się z tą pierwszą. Uczyła mnie dobierać stroje, bo choć garderoba była pełna cudownych ubrań, ja nie umiałam nic do siebie dopasować. Płakałam, a Madonna mnie tuliła”

„Odwiedziłam S. Jej mama siedziała z ciotką przed tv, wyglądała jak typowa blachara – lateksowa mini, długie tipsy, tlenione włosy. Siedziałam z S. przy szafkach w tym samym pokoju, bo miały tylko ten jeden pokój, i jadłyśmy czekoladę, którą przywiozłam. W pewnym momencie mama S. zaczęła na mnie naskakiwać, że: 1) nie poczęstowałam jej i ciotki przywiezioną czekoladą, 2) parę razy przytuliłam S., więc na pewno jestem lesbijką i sprowadzę jej córkę na złą drogę. Coś jej odpyskowałam i zaczęła mnie gonić. Chciałam uciec do domu, ale tato, który mnie przywiózł, miał wyłączony telefon. Uciekłam na strych jakiegoś bloku, gdzie poznałam studentkę socjologii albo antropologii, która przyjechała robić badania. Mama S. wpadła do budynku, ale nie zaszła aż tak wysoko, więc mnie nie znalazła. Przeniosłyśmy się ze studentką na dach, skąd oglądałyśmy w sąsiednim bloku na balkonie prężących mięśnie Murzynów”

***

Mam tego duuużo więcej. Jeśli się podoba, piszcie, będzie ciąg dalszy.

14 myśli na temat “Kartka z pamiętnika #5, czyli zapis sennej jawy

  1. Hahahhaha :D. Absurdalne sny to coś, co kocham ;). Mi ostatnio ciągle śnią się trzy rzeczy na przemian: seks, praca i góry, już dawno nie było czegoś zupełnie bezsensownego (a przynajmniej tego nie pamiętam).

    Pytałaś mnie o Coffee Dream od Lindta, dziś jadłam. Niewarta uwagi. Recenzja będzie 21 lutego.

    0
  2. Jak my nienawidzimy snów, w których się ciągle ucieka :/ Człowiek strasznie się przy nich męczy i budzi się zlany potem jakby faktycznie jakiś maraton przebiegł…
    Wczoraj przed snem oglądałyśmy horror o lalkach… nawet nie trzeba mówić co nam się śniło…

    0
      1. Tylko, że my gustujemy w filmach koreańskich, więc sama musisz się przekonać, czy przypadną Tobie do gustu ;)
        Inhyeongsa (o lalkach)
        Henjelgwa Geuretel (szczególnie polecamy, bo jest taki nietypowy)
        Gosa (po kolei umierający studenci)
        Gabal (o peruce)

        0
        1. A nie, to dzięki. Nie lubię azjatyckich horrorów, bo każdy polega na tym samym: straszy dziewczynka w długich czarnych włosach z zasłoniętą twarzą :P

          0
  3. Będziesz miała wspaniałą pamiątkę :) Słyszałam że sny są odzwierciedleniem naszych ukrytych pragnień, marzeń, obaw… czasami to co oglądamy czy czytamy również ma wpływ na to o czym śnimy a czasami plecie się bez sensu :)

    0
    1. Wpływ zdarzeń z życia codziennego na sny widzę bardzo często, chociażby oglądając seriale. Kiedy byłam wkręcona w serię Z Archiwum X, często miałam sny, że mnie porywa UFO, jak oglądałam The Walking Dead, w snach uciekałam przed zombie itd. Gorzej niestety z tą drugą stroną – chciałabym, żeby sny odzwierciedlały moje marzenia, ale one robią mi na złość i fabuła zazwyczaj jest odwrotna ;)

      0
      1. Ja kiedyś oglądałam film o zombie to potem śniło mi się, że po mieście goniło mnie zombie… Nie bałam się w tym śnie tylko… śmiałam…. Tak na prawdę nie wiem co jest śmiesznego w tym, że chce mnie zjeść zombie… moze to że w nie nie wierze? :)

        Bardzo cieszę się, że i Tobie owa idea podsumowań przypadła do gustu :)
        W końcu wzięłam się do roboty i zaczęłam urozmaicać bloga :) Ciesze się również, ze zajrzałaś na mojego bloga – jest mi milo :)
        Filmy z Deppem również widziałam wszystkie – lubię tego aktora :) Książkę czytałam bardzo dawno ale to nie była moja lektura (nie wiem jak u Ciebie) :) Co do piosenki to wpadła mi w ucho :) A cytaty lubię bo dają do myślenia :) Co do komentarzy to dokładnie nie wiem co masz na myśli? Chodzi Ci o moderacje? Jeśli tak to samo mi się tak ustawiło i już tego nie zmieniałam :)

        0
        1. Na blogu na pewno się jeszcze pojawię :), a z komentarzami chodzi o to, że jak chcę dodać, to mnie przerzuca na osobną stronę, gdzie są same wypowiedzi innych osób, ale nie widać już wpisu, więc nie mogę rzucić na niego okiem dla przypomnienia. Pierwszy raz widzę taki system dodawania komentarzy.

          0
  4. Twoja wyobraźnia nawet w nocy pracuje na najwyższych obrotach :D Mnie się też różne głupoty śnią, szkoda nawet pisać jakie ;) Chociaż mistrzem dziwnych snów jest mój tata. Ostatnio śniło mu się, że leży na stole, a do niego przytula się wielka krowa (WTF?!) :P

    0

Dodaj komentarz