Muller, Mullermilch: czekoladowy, waniliowy, truskawkowy, bananowy

Na wszystko przychodzi czas.
Nawet na smakowe mleko, za którym się nie przepada.
W końcu to Muller, nie?

Na wstępie wyjaśniam, iż recenzję Mullermilchów podzieliłam na dwa wpisy. Zasadnym wydało mi się łączenie ich w pary: klasyki (czekolada, wanilia), owoce (truskawka, banan), kokosy (kokos, pistacja-kokos) i dodatki (fistaszki w czekoladzie, czekolada z bananem), jednak publikowanie po dwa smaki, biorąc pod uwagę ilość przetwarzanych przeze mnie produktów, byłoby marnotrawstwem czasu i miejsca.

Zaczynam od klasyków i wersji owocowych, a jutro zapraszam na kokosy i dodatki.

PS Z góry przepraszam za żenujący poziom oświetlenia zdjęć.

Muller, Mullermilch czekoladowy (1)

Czekolada

Pierwszy recenzowany Mullermilch jest zarazem ostatnim testowanym. Kolejność nie była jednak podyktowana żadnym konkretnym powodem, po prostu tak wyszło.

Czekoladowy smak mleka jest dość popularny. Firmy, które mają w swojej ofercie linię mlecznych napojów, najczęściej stawiają na oklepane trio, czyli truskawkę, wanilię i czekoladę właśnie, nierzadko wzbogacając ją o banana. I rzeczywiście, w ramy te wpisał się również Muller, wypuszczając każdy z wariantów, a także wzbogacając je o dodatki (czekolada-fistaszki, czekolada-banan).

Sam czekoladowy klasyk wyszedł mu świetnie. Napój pachnie cudownie i intensywnie, jak prawdziwa czekolada, pod tym względem skłonna byłabym mu przyznać nawet unicorna. Konsystencja odbiega od wymarzonego przeze mnie ideału, jest bowiem zbyt rzadka, ale też nie zupełnie wodnista. Czuć w niej lekką proszkowatość (kakao?) i słodycz. Smak określiłabym jako płynny odpowiednik 7Daysa z czekoladowym nadzieniem. Kto lubi tego rogala, będzie zachwycony.

Pierwszy recenzowany Mullermilch zdecydowanie trafia do trójki ulubionych.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Muller, Mullermilch waniliowy (1)

Wanilia

Wanilia nie jest moim ulubionym smakiem, gdy przychodzi do wyboru jogurtów, deserów i słodyczy w ogóle. Nie twierdzę, że nie kupuję jej nigdy i pod żadną postacią, staram się jednak sięgać po inne opcje, zwłaszcza czekoladowe, orzechowe, likierowe i tym podobne.

Waniliowy Mullermilch pachnie jednak tak delikatnie, że prawie wcale. Można odnieść wrażenie, iż będzie się miało do czynienia z mlekiem słodkim, choć niekoniecznie waniliowym. Jego kolor jest żółty, ale nie sztuczny i fosforyzujący (jak pistacjowe Riso), raczej matowy, trochę jak kogel-mogel.

Smak jednak owemu bezwaniliowemu założeniu (i mojemu pobożnemu życzeniu) przeczy. Mullermilch jest bowiem idealnym przykładem tego, jak prezentowałoby się domowe mleko z dużą ilością cukru i dosypaną wanilią. I cukrem. I jeszcze cukrem.

Całość smakuje jak mleczko z tubki, tyle że po postacią rozrzedzonego napoju, może nawet rzadszego od pozostałych Mullermilchów. Da się go wypić raz czy dwa, acz proponowałabym sięgnąć po inny smak.

skalachi_3Ocena: 3 chi


Muller, Mullermilch truskawkowy (1)

Truskawka

Kolejne mleko o matowym kolorze, tym razem brudnoróżowym, jak u nieco zleżałej truskawki.

Trzeci Mullermilch ma zapach bardzo słodkiej i sztucznej truskawki. Od razu wiadomo, że nie będzie to koktajl z mleka i świeżych owoców, ale napój na bazie aromatów i polepszaczy smaku. Gdybyśmy chcieli zmajstrować sobie taki w domu, do blendera wrzucilibyśmy mleko i żelki Buziaczki od Fruittelli (czyli jedne z niewielu żelków, które akceptuję, a nawet kocham).

Innym produktem, do którego podczas picia porównałam Mullermilcha, są najzwyklejsze truskawkowo-śmietanowe lody. Jestem pewna, że pozostawione w temperaturze pokojowej do roztopienia dałyby nam dokładnie ten sam smak, a może i konsystencję.

Całość jest całkiem dobra, choć sztuczna i bardzo słodka. Poczciwe tradycyjne mleko ledwo się przebija przez smak żelków, przypominając, że Mullermilch to mleko właśnie. Jest lepiej niż w wariancie waniliowym, nawet mogłabym kupić ponownie, ale nie przede wszystkim i nie, gdy są do wyboru także inne, lepsze smaki (a także o niebo lepsze mleczne produkty w ogóle).

skalachi_4Ocena: 4 chi


Muller, Mullermilch bananowy (1)

Banan

Bananowy Mullermilch to produkt, na którym psy powiesiło wiele osób. Lepsze jednak wieszanie psów na jogurtach niż na czymkolwiek innym, zwłaszcza płotach.

Tak się składa, że to pierwszy smak mullerowego mleka, z którym miałam do czynienia podczas tego testu (a drugi w ogóle). Gdyby okazał się obrzydliwy, zapewne o kilku kolejnych wieczorach myślałabym jak o torturach. Tak się jednak nie stało.

Według mnie bananowy Mullermilch pachnie słodko i bananowo, a smakuje jak koktajl ze świeżych bananów i mleka. Jest nawet lekko cierpki jak prawdziwe żółte owoce. Nie mogę jednak zignorować faktu, że ma w sobie coś, co sprawia, że myślami poszukujemy porównania. Do czego? Cóż, dla mnie jest to pierwiastek lekowy, który sprawia, że oprócz owoców i mleka czuję w produkcie smak syropu z dzieciństwa. Bananowego, pysznego, przyjmowanego z chęcią, ale syropu.

Zaciągając się mlekiem prosto z butelki, poczułam bardzo ostre, skoncentrowane banany. Co wcale mnie nie zniechęciło. Produktowi z pewnością poprawiłabym gęstość, ale jest to zarzut wobec wszystkich wariantów. Z czystym sumieniem wystawiam 4 chi ze wstążką i myślę, że jeszcze kiedyś po niego sięgnę.

skalachi_4Ocena: 4 chi ze wstążką


Składy i wartości odżywcze:

17 myśli na temat “Muller, Mullermilch: czekoladowy, waniliowy, truskawkowy, bananowy

  1. Truskawka również mi smakiem przypomina lody, ale bardzo nie posmakowała, a banan całkiem, całkiem. Pierwsze dwie wersje mnie niezbyt ciekawią, więc czekam na jutrzejszy wpis. :)

    0
  2. nigdy jeszcze nie piłam takiego napoju dlatego chętnie bym spróbowała – szczególnie, że produkt wyszedł spod ręki mullera, a te rzadko zawodzą. szkoda tylko, że ta konsystencja taka słaba. ja z kolei bardzo lubię produkty waniliowe, szczególnie waniliowe riso, które w ostatnim czasie zjadałam parę razy w tygodniu. wcześniej z kolei miałam fioła na punkcie waniliowego puddingu jaki robi Smakija. :D dlatego też pewnie stojąc przed sklepową półką sięgnęłabym po ten smak chociaż czekoladzie też nigdy nie odmawiam. :D intryguje mnie też ten cały kokos dlatego czekam niecierpliwie na recenzje!

    0
  3. W waniliowym brak wanilii, w truskawkowym więcej buraków w składzie niż truskawek – noooo, szału nie ma :D. Nigdy nie pojmę fenomenu Mullermilch, nigdy! To już prędzej jestem w stanie zrozumieć Twoją jogurtową pasję :D

    0
    1. Niee, u mnie i tak kazdy dzien jest tlustym czwartkiem, prawdopodobnie nawet nie pojde po paczki :P Poza tym wyroby z cukierni nie maja marki, a paczek paczkowi nierowny, no i ostatnia rzecz: nie pisze tekstow w dniu publikacji. Moze za rok, jesli trafie do cukierni-sieciowki.

      0
  4. Mullllerki! Banan dla mnie nie do przełknięcia, a czekolada za nudna na to 3 złote. Kocham je, swojego czasu byłam od nich tak uzależniona, że piłam 2 dziennie :P Ale najlepszy to i tak kokos-pistacja.

    0
      1. U mnie było straszne uzależnienie i do tego kosztowne…musiałam zrobić odwyk, ale niestety znalazłam kolejne uzależnienie – winogrona :P

        0
  5. W sumie, reasumując, chyba nie ma w nich nic nadzwyczajnego. :P Zawsze bałam się bananowego, ale po Twojej recenzji widzę, że nie taki banan straszny, jak go malują.

    0
    1. Jeśli dla Ciebie banan-czekolada był sztuczny, to ten jest jeszcze sztuczniejszy. Mi smakował, ale wiesz… ja to ja.

      0

Dodaj komentarz