Kartka z pamiętnika #7, czyli sen to czy jawa

Ciąg dalszy zapisu snów z ostatnich kilku lat.
Część poprzednia.

Enjoy!

***

 „Długi sen o apokalipsie spowodowanej nalotem robaków z innej planety. Najpierw znajdowałam się w jakiejś piwnicy lub szkole i pakowałam do różowego plecaczka czekoladowe kruche ciastka, by przed końcem świata nawpieprzać się do woli. Potem znalazłam się w moim mieszkaniu z mamą i Azą, podtykałyśmy pod drzwi szmaty, żeby robale się nie przedostały. Aza ich nie czuła, wyszła i umarła. Nagle, zupełnie bez sensu, dzwoniłam do taty i pytałam, czy się umówimy, a on zaoferował wyprawę na zakupy”

„Starałam się o pracę jako dyrektor-detektyw. Nakłamałam w cv, ale jakoś udało się ich do siebie przekonać. Dostałam do podpisania umowę i nie wiedziałam, jak się wykręcić, bo wcale nie chciałam tam pracować. Podeszłam do okna i obserwowałam podwórko. Zawołałam szefa, za oknem bowiem widziałam cudowną, rozrastającą się tęczę, a także miliony wielokolorowych baniek mydlanych. Na trawie piknikowały cygańskie rodziny. Okno zamieniło się w mały balkon, przez który wciągnęłam do pokoju rekrutacyjnego małego psa (wydaje mi się, że najpierw był to cził, ale potem już jamnik). Szef mówił, że nie może przygarnąć tego psa, ale jednocześnie był nim urzeczony”

„Czarny koń ze strasznymi oczami, przed którym musiałam się ukrywać, bo chciał mnie zabić”

„Pracowałam w Biedronce. Przy mojej kasie zaczęli się gromadzić ludzie. Kolejka mocno się zagęściła, a ludzie zaczęli narzekać i pokrzykiwać. Nie potrafiłam uruchomić kasy, koleżanka próbowała mi pomóc, ale też jej nie wychodziło”

„Spotykałam się z chłopakiem, który chciał mnie zjeść”

„Byłam z mamą w Lidlu i chciałam kupić warzywo na kanapki. Miałam ochotę na ogórki, ale mama powiedziała, że od kilku dni padało, więc woda zalała pole i te wszystkie ogórki są w środku zgniłe”

„Kupiłam chomika syryjskiego, żeby Rubi nie czuła się samotna. Zakupu jednak od razu pożałowałam, bo chomik tylko wszędzie srał”

„Śniła mi się A., byłyśmy uwięzione w domu moich dziadków (możliwe nawet, że to oni nas tam więzili). A. chyba była przywiązana, a ja miałam zwolnione ruchy, jak to w koszmarze. Planowałyśmy ucieczkę, ale nie pamiętam, czy się udało”

„Lato na osiedlu. Przyjechał Chajzer z DDTVN i przeprowadził ze mną wywiad”

„Wyprawa samochodem z S. i kimś jeszcze z »ekipy«. Mieliśmy wypadek i samochód wpadł do rzeki. Wyskoczyliśmy w locie. Chłopacy nie mieli 500 zł, żeby zapłacić ratownikom za wyciągnięcie samochodu z dna. Martwiłam się o laptop, który został na tylnym siedzeniu, choć jeden z chłopaków opowiadał mi, że mój Vaio ma technologię pozwalającą mu żyć pod wodą. Sprawdziłam też, czy mam telefon, na szczęście był w kieszeni”

„M. wytrzasnął skądś zepsuty samochód i pojechaliśmy na jakieś pola. Przejeżdżając obok małej wioski, zobaczyłam biegnącego do mnie chi. Chciałam go wziąć, żeby Rubi miała przyjaciela. Z domu przy drodze wybiegła jednak stara kobieta w góralskim stroju – jego właścicielka. M. chciał wyhamować, ale się nie udało. Mieliśmy wypadek”

„Byłam na basenie, byli też jacyś chłopacy, którzy chcieli mnie zabrać na imprezę. W pewnym momencie zaczęłam rodzić (okazało się, że jestem w ciąży i nawet nie wiem), ale poród się zatrzymał, a dziecko przestało ruszać. Lekarz powiedział, że jestem za chuda na poród i teraz moje dziecko umrze, a ja będę musiała je nadal nosić”

„Automat, do którego wrzuciłam dwie dychy, a który nie wydał mi reszty. Siedziałam potem przy nim i wyciągałam po złotówce ze straconych pieniędzy”

„Wraz z siedmioma albo ośmioma dziewczynami założyłam »grupę«, w której miałyśmy się spotykać, takie Lejdis. Na czas jednego ze spotkań wrzuciłam Rubi do jedynej restauracji w rynku, gdzie wiedziałam, że będzie spokojna, bo już ją zna. Kiedy wróciłam, okazało się, że właścicielka zamknęła lokal wcześniej, poszła do kuchni zalać się w trupa, a Rubi trzęsła się w kącie. Zabrałam ją i uciekłam, ale właścicielka podążyła za nami aż do domu, gdzie próbowała mi odebrać Rubi. Rzucałam na dom jakieś czary, żeby kobieta nie mogła wejść, a na końcu schowałam się na strychu, ale i tam dotarła. Kiedy miało dojść do konfrontacji, pojawili się rodzice tej kobiety, wytłumaczyli mi, że jest nienormalna i zabrali ze sobą. W ramach podzięki dałam im kilka paczkek chipsów paprykowych”

„Dziwne wycieczko-wakacje z mamą, gdzie znalazłam i wszędzie nosiłam małe, różowe, puszyste zwierzątko będące krzyżówką flaminga i strusia”

„Wakacje z mamą nad morzem. Szukałyśmy skrawka plaży publicznej, ale wszystko było prywatne. Znalazłam za to małego chi-chłopca, którego Rubi od razu zaakceptowała, a że nie miał właściciela, zabrałam go ze sobą: Rubi pod jedną pachą, mężChizna pod drugą”

„Wakacje nad morzem z mamą, babcią i Azą. Okazało się, że Aza była w ciąży (mama jej nie dopilnowała) i urodziła na spacerze małą chi, a potem zaczęła umierać. Babcia zapomniała nam przekazać, że weterynarz widział jedyną szansę na przeżycie Azy w zmianie klimatu. Wystarczyło wyjechać znad morza gdzieś indziej. We śnie występowały też szczury oraz koty, które chciały zabić małą chi urodzoną przez Azę, którą wszędzie ze sobą nosiłam, żeby ją chronić”

„Byłam na obozie dla przyszłych modelek i płakałam, bo projektanci byli niemili. Zadzwoniłam do mamy i przyjechała mnie stamtąd zabrać. Kiedy siedziałam w saniach, koledzy i koleżanki śpiewali mi pożegnalną piosenkę”

„K. postanowiła zabrać mnie na mecz piłki nożnej, bo akurat Polska z kimś grała. Na miejscu mieli być również uczestnicy Warsaw Shore. Zajechałyśmy tam z samego rana, przy czym najpierw odbyło się wielkie szukanie odpowiedniego stroju. W końcu na białych t-shirtach napisałyśmy czerwonym flamastrem »Polska« (potem okazało się, że K. napisała mi na plecach coś głupiego, ale nie pamiętam co). Na miejscu, a była to ogromna galeria handlowa – mecz miał się odbyć na dachu/ostatnim piętrze, dowiedziałam się, że impreza zacznie się dopiero wieczorem, ale K. stresowała się, że nie zdążymy, więc latałyśmy jak te cioty pomiędzy sklepami”

„Mama kupiła Dziuplę (sklepik osiedlowy), co okazało się totalną katastrofą. Straciła wszystkie pieniądze i zaczęła pić. W tym samym czasie przyszedł do mnie R. i obiecał, że się mną zaopiekuje”

„Byłam żoną bogatego faceta, ale olał mnie lub zniknął, więc chodziłam do przyjaciela (stary dziadek), by się wygadać (taka terapia). Koleś prowadził czekoladziarnię i wróżył z czekoladek. Nie tylko się więc zwierzałam, ale i wpieprzałam drogie (było mnie stać, w końcu bogato wyszłam za mąż) pralinki”

14 myśli na temat “Kartka z pamiętnika #7, czyli sen to czy jawa

  1. Wyszła druga część tego filmu ale według mnie była o wiele gorsza.. Na film o który piszesz na pewno zwrócę uwagę :)

    Uważam, ze ta piosenka na eurowizji powinna zdobyć wyższe noty… wydaje mi się że to było ustawione ;/

    Chłopak który chciał Cię zjeść??? Może to był zombie ;)
    Mi się kiedyś śnił królik co ciąglę „srał” ;P Ale podobno kupa we śnie to pieniądze ;)
    Mi się dwa dni temu śniło, że urodziłam dwie dziewczynki ale we śnie widziałam tylko jedną… I jeszcze chyba miałam cesarkę bo zabrali mnie na salę operacyjną i lekarze „we mnie grzebali” Z kolei dzisiaj śnił mi się Ojciec Mateusz… ja uciekałam od jakiś demonów czy kogoś opętanego… w dłoniach trzymałam różaniec i tak ganiałam po jakiś kamieniczkach i w końcu schowałam się w Kościele… a Ojciec Mateusz tak jakby był „moim księdzem”… jakieś głupoty ;P

    1. Eurowizja zawsze jest z dupy, jeśli chodzi o wyniki. Punkty daje się politycznym kumplom, a nie dobrym wokalistom.

      W znaczenie snów (senniki) nie wierzę ;)

      Spisuj sny, to fajna rzecz!

  2. W sumie przed zagładą robali też byśmy się nażarły wszystkiego czego tylko byśmy chciały xD Byłby to jedyny plus w tej sytuacji xD

    Strasznie nie lubimy kiedy we śnie ktoś chce nas zabić lub goni przez cały czas, bo rano zawsze mamy podpuchnięte oczy i boli nas głowa :/

    A te niespodziewane ciąże też bardzo dobrze znamy (oczywiście ze snu) :D

  3. Też kiedyś miałam w planach spisywanie snów, ale zwykle rano brakuje mi czasu (czy raczej – chęci) Szkoda, bo zazwyczaj odnajduję w nich sens. Głęboko ukryty, ale jednak. :D

    1. O, rano też czasem nie mam chwili, więc w drodze na studia zapisuję je hasłowo w telefonie, a po powrocie do domu przepisuję do pamiętnika :)

Dodaj komentarz