Ritter Sport, Trauben Nuss

Nadal nie potrafię stwierdzić, czy lubię czekolady z drobno siekanymi bakaliami albo bakaliami w ogóle. Sama nigdy ich nie kupuję, w sklepach mijam zupełnie obojętnie, a i limitowane edycje nie robią na mnie większego wrażenia. Mimo tego czasem miewam na nie ochotę.

Zakup prezentowanego dziś Ritter Sporta nie był jednak podyktowany ochotą, ale potrzebą wypróbowania wszystkich wariantów smakowych proponowanych przez niemiecką firmę, nawet tych, delikatnie mówiąc, niezbyt zachęcających. W chwili obecnej nieco ochłonęłam i wiem, że istnieją tabliczki, których nie kupię na pewno, ale wcześniej – cóż. Dlatego Trauben Nuss wziąć po prostu musiałam.

Choć termin przydatności do spożycia był odległy, ze względu na zawartość bakalii (które mogą zjełczeć, spleśnieć, skamienieć i przybrać różne inne niepożądane formy) czekoladę zdecydowałam się otworzyć już teraz. Czy wyszło mi to na dobre? Czy sam zakup był mądrą decyzją?

Ritter Sport Trauben Nuss Raisins Hazelnuts (1)

Trauben Nuss (Raisins Hazelnuts)

Trauben Nuss to kolejna czekolada z podstawowej, względnie łatwo dostępnej serii Ritter Sport. Jak jej siostry i bracia, posiada ona opakowanie z niezbyt nieatrakcyjną szatą graficzną, w przeciwieństwie do chociażby zimowej limitki Vanillekipferl, która otrzymała niedawno unicorna.

Ritter Sport Trauben Nuss Raisins Hazelnuts (5)

Tabliczka prezentuje się zachwycająco. Jest dość ciemna, bogato najeżona rodzynkami i siekanymi orzechami. Pachnie słodką mleczną czekoladą, nutą kakao i może odrobinę suszonymi winogronami.

Każda kostka jest odzwierciedleniem bogactwa całości, jako że zatopiono w niej kilka sporych rodzynek i orzeszki. Te pierwsze mają konsystencję żelko-galaretek, są miękkie i sprężyste, wyraźnie świeże. Jedzenie ich można określić żuciem. Orzechy zaś są małe i przyjemnie chrupią pod zębem. Wyraźnie czuć, że jest ich mniej niż owoców (różnica wynosi aż 10%).

Ritter Sport Trauben Nuss Raisins Hazelnuts (6)

Czekolada jest słodka, ale jednocześnie kakaowa. Gdyby jeść ją w czystej postaci, z całą pewnością można byłoby spożyć całą tabliczkę i nie czuć przesłodzenia. W połączeniu z rodzynkami staje się jednak cukrową bombą. Nie dość, że rozpuszcza się bardzo wolno, wszystko przez żelko-owoce, to jeszcze sprawia wrażenie słodszej z każdą kostką.

Ritter Sport Trauben Nuss Raisins Hazelnuts (2)

Zaskakuje mnie, że tak najeżony bakaliami, w dodatku czekoladowy produkt ma tak mało kalorii (512/100 g), ale nie mnie oceniać wiarygodność, laboratorium wewnątrz ust niestety nie posiadam. Niepotrzebne jest mi ono jednak, by stwierdzić, że Trauben Nuss to cukier w cukrze, na dodatek z elementem, który mierzi wiele osób i przekreśla w ich oczach całą tabliczkę – rodzynkami.

Ritter Sport Trauben Nuss Raisins Hazelnuts (3)

Jestem pewna, że nigdy więcej jej nie kupię, bo nawet tym razem nie zjadłam całej (połowę oddałam rodzince), choć z przyjemnością spróbuję wersji z dodatkiem rumu (Rum Trauben Nuss).

skalachi_3Ocena: 3 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Ritter Sport Trauben Nuss Raisins Hazelnuts (4)


PS Bałam się, że odkąd naprawdę posmakowały mi R.S., nie będę potrafiła zachować wobec nich dystansu i każda tabliczka z góry dostanie 5-6 chi. Na całe szczęście tak nie jest.

PPS Męczę te Rittery i męczę, aż sama czuję nimi znużenie. Z tego też powodu obiecuję wam i zapowiadam, że zanim pojawi się kolejna recenzja tabliczki tej niemieckiej firmy, przetestuję i opublikuję kilka produktów konkurencji. Do wyboru mam: Lindta, Milkę, Wedla, Wawel, Schogettena i Heidi. Jeśli posiadacie jakieś preferencje co do kolejności, piszcie śmiało.

20 myśli na temat “Ritter Sport, Trauben Nuss

  1. o nie nie nie, nienawidzę bakalii od kiedy jako dziecko zjadłam u cioci cały worek rodzynek, który przechowywała w spiżarni i używała do swoich wypieków. pochorowałam się po tym konkretnie… od tamtej pory nie jestem w stanie zjeść choćby jednej małej rodzyneczki. czekolada więc dla mnie niestety odpada w przedbiegach aczkolwiek muszę przyznać, że wygląda dorodnie. tabliczka zrobiona na bogato, nie pożałowali jej składników. jeżeli natomiast chodzi o recenzje czekolad to zgadzam się absolutnie z czekosferą, milka i schogetten górą! wedel i wawel może dla mnie nie istnieć, a ceny linda i heidi czasem są totalnie z kosmosu więc nie kupuję ich za często biorąc pod uwagę, że nigdy nie dojadam do końca czekolady bo szybko mi się nudzi i je oddaje. wolę kupić nowy smak ,,na spróbowanie”. stąd też moje współlokatorki mają ze mną dobrze. :D

    0

  2. Kupiłam ją jak miałam ochotę na czekoladę, a nie chciało mi się pisać recenzji. Mi smakowała, ale ja ja jadłam do gorzkiej kawy, gorzkiej herbaty i neutralnych precli, cukier był mi niestraszny.
    Jak powszechnie wiadomo ja szaleje za ritterkami, ale nie nie oznacza to, że nie potrafię zjechać którejś, jak mi nie będzie odpowiadać
    Wawel i Wedel na końcu, reszta dowolna :D

    0

  3. Ostatnio polubiłam rodzynki, ale nadal połączenie ich z czekoladą jest dla mnie nie do pokonania. A jak mój ojciec oddawał krew, to zawsze takich dostawał najwięcej.. :|

    0

  4. ludzie czyli kobiety tutaj: czy z wami jest aby wszystko w porządku??Jeszcze NIGDY nie spotkaliśmy nikogo,komu nie smakowałaby czekolada z rodzynkami (i orzechami).czy to jakies nowe snobowanie się ??
    A Ritter ma niesłychany wybor swoich czekolad i wciąż dochodzą nowe i wcxiaz wersja z rumem jest NAJLEPSZA>

    0

    1. Nie snobowanie, to się nazywa odmienny gust. Poza tym na świecie są miliony osób, które nie lubią rodzynek – zawsze były i będą.

      0

Dodaj komentarz