R&R Ice Cream, Daim na patyku

Jeszcze parę dni temu byłam bliska odkorkowania szampana, gdyż odkryłam, że moja słodyczowa lista coraz bardziej się kurczy, a ja nie dokupuję niczego nowego. Niestety, jak to zwykle bywa, niespodziewanie wydarzyły się zakupy. I choć nie wyposażyły mnie one w kolejne czekolady, batony, ciastka, wafle i inne produkty stałe, zamrażarka gorzko zapłakała. Nie tylko ona. Tony zakupionych lodów przełożyły się bowiem na postępy w wykańczaniu „słodyczy ciepłych”, których atrakcyjność w gorące wieczory jest znacznie niższa, przez co lista może i nie rośnie, ale również nie chudnie.

Dziś na warsztat biorę patykowego Daima, który ostatnimi czasy robi w sieci prawdziwą furorę, bo każdy się o niego pyta i domaga recenzji. Czemu wcale się nie dziwię. Mała wersja w kubeczku dostała bowiem zasłużonego unicorna smaku, a ja mogłabym ją jeść dniami i nocami, kupując wymiennie z ulubionym Magnumem Black espresso. Nie można jednak zostawać przy samych znanych produktach, szczególnie gdy prowadzi się słodyczowego bloga, więc podjęłam decyzję: czas kupić tę nową drożyznę!

R&R Ice Crem, Daim na patyku (1)

Daim

Żeby było jasne: nienawidzę Daima jako batona, o ile w ogóle nazwanie tego czegoś batonem nie zakrawa o nadużycie (według mnie owszem). Ani nie da się nim najeść, ani nie sprawia przyjemności kubkom smakowym, na dodatek drogo się ceni. Konsystencja jest godna pożałowania, klei się to-to do zębów, włazi w nie, jest twarde… po prostu jedno wielkie nie.

Co innego lodowy Daim w kubku. Ten jest delikatny, karmelowy, wypełniony po brzegi maleńkimi kawałkami Daima batonowego, oblanego obłędnie pyszną czekoladą. Nic lepszego na tym świecie.

R&R Ice Crem, Daim na patyku (5)

Z racji unicornowych wrażeń związanych z wyżej opisaną opcją, do nowej na rynku wersji patykowej podchodziłam optymistycznie, choć głosy na jej temat dochodziły do mnie dwojakie. Te pierwsze były pełne zachwytu, uniesienia bądź odprężenia po orgazmie podniebienia, drugie raczej pesymistyczne, wypełnione goryczą i rozczarowaniem.

Do której grupy mogę się dziś zaliczyć?

R&R Ice Crem, Daim na patyku (3)

Degustację Daima zaczęłam od zapoznania się z jego zapachem. Zapachem przepysznym, cudownym, niebiańskim i najlepszym na świecie. Zapachem będącym mieszanką bardzo dobrej i słodziutkiej mlecznej czekolady i delikatnej nuty karmelu, a wszystko to dzięki polewie wykonanej z takiej właśnie czekolady: pysznej, słodkiej i mlecznej, w której grubą i trzaskającą pod zębem istotę wtopiono małe kawałki batona, niestety zbyt małe, by cokolwiek poczuć (tak w zakresie konsystencji, jak i smaku).

Lody mają biszkoptowy/jasnokarmelowy kolor, tak jak wersja w kubku. Ich smak określiłam jednak jako raczej waniliowy (ew. karmelowawy), podobny lidlowym pseudomagnumom marki Gelatelli, a więc dobry, ale na pewno nie taki, jakiego oczekiwałam. Co gorsza w lodzie nie znajdziemy ani kawałka batona, jak we wspomnianej już opcji kubeczkowej, ale samą tylko czekoladę. Wielka szkoda i zawód roku!

R&R Ice Crem, Daim na patyku (2)

Czekolada w Daime na patyku zasługuje na unicorna w kategorii „lodowa polewa”, a i znajdujący się we wnętrzu loda mocno karmelowy sos też umieściłabym wysoko w skali chi (choć jest go zasmucająco mało). Cała reszta jednak – a w zasadzie nawet nie reszta, tylko serce kompozycji – to bezczelne pójście na łatwiznę i poziom co najwyżej średni. Przede wszystkim nie znajdziemy tu smaku karmelu, w zimnym ciele nic nie chrupie, a i w polewie sprawy nie mają się lepiej.

Lodowemu Daimowi najbardziej brakuje… Daima. To dlatego może startować w konkursie na dobrego loda, ale ani nie dorówna poprzednikowi, ani nie przebije przeciętnego Magnuma, ani nawet nie sprawi, że kupię go chętniej niż Oreo. Ciasteczkowy napatykowiec okazał się w tym względzie o wiele lepszy.

PS Specjalnie dla was poleciałam w trakcie konsumpcji do stanowiska fotograficznego, żeby złapać środek! Ale i tak wyszło średnio, bo miałam do wyboru albo szare tło, albo przejaskrawiony środek.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

R&R Ice Crem, Daim na patyku (4)

R&R Ice Crem, Daim na patyku (6)

46 myśli na temat “R&R Ice Cream, Daim na patyku

  1. No proszę… jakbym miał rację? Waniliowo-biszkoptowy lód na patyku. Dokładnie to czułem. Przebic Oreo nawet nie miał szans. Nawet lepiej by nie pojawiał się w ringu ;)

    0

    1. Twój pamiętny komentarz o Daimie wisiał nade mną podczas obu konsumpcji niczym deszczowa chmura, z której lunęło prawdą, gdy zaczęłam jeść i dotarłam do loda.
      (Poetycko, nie? :D)

      0

      1. Dlatego mówię: jak będziesz miała okazję pochłonąć większy kubek Daima, to… malutki utraci swojego unicorna :D I to twierdzi Oreowiec ;)

        0

  2. Moja przygoda z Daimem póki co skonczyla sie na strasznej Milce Daim, przez co wersja batonowa zostala przeze mnie z góry przekreslona. Ale lodowe wariacje, hmm, czemu nie… Teraz juz wiem, że w razie wu lepiej siegnac po daimowy kubelek.

    0

    1. Kubełek z unicornem, a to coś nawet do stołu, na którym stoi ów kubełek, nie dorasta. Nie ma się nad czym zastanawiać, to zupełnie inne ligi.
      Baton – błeee, Milka – chcę spróbować, bo Milkę lubię, a jak Daima jest mało (w małych kawałkach), to można zdzierżyć.

      0

    2. Sięgać, ale TYKO po duży. To zupełnie inne kubełki. W małym czekolada jest do kitu :P

      * czekoladowe lody w ogóle mi nie smakują, jak coś. ŻADNE. Nawet Haageny :)

      Dlatego sam jestem ciekaw Magnuma, którego nie jadłem od cholery czasu. Tylko, że Biedronka wrzuciła wszystkie smaki (no, prawie) po tymi z gorzką czekoladą ;)

      0

      1. Z gorzką jest tylko Black espresso, a ktoś mnie ostatnio nastraszył, że te sztuki, co są w sklepach, to resztki zeszłorocznych limitek, więc przezornie zrobiłam sobie zapas :D Tyle że oczywiście nie w Biedrze.

        0

  3. Nawet nie wiesz jak bardzo aktualną recenzję napisałaś :) Wczoraj zastanawiałam się nad zakupem tego loda! Ale z racji tego, że polecanej prze Ciebie, kubeczkowej wersji nie mieli, a ja za batonem nigdy nie przepadałam, to w ostateczności skusiłam się na promocję Magnum w Biedrze :p haha :p Jednak dzisiaj chyba to nadrobię i kupię Daima na patyku ;)

    0

    1. Jeśli planujesz kupić również kubeczek, to zjedz go później, bo jeśli sięgniesz po niego najpierw, wersją na patyku bardzo się rozczarujesz.
      Do mojej Biedry Magnumy nie dotarły. Był Black Espresso?

      0

      1. Dupa, a nie Black Espresso. Sam na niego poluję, bo rozszerzam nieco profil bloga o rzeczy z deserową czekoladą.

        Są limitki (te już testowane przez Ciebie), są Almondy, białe… jest kuźwa wszystko poza miętą (to akurat plus) i Espresso. O Infinity tez można zapomnieć (ten gdzieś jeszcze bywa?).

        E. to w ogóle widuję raz na ruski rok. Nie wiem czemu. Akurat teraz gdy mam na niego ochotę :D

        0

      2. Nie, nie było Espresso :( Ale za to dzisiaj dorwałam Daima w kubku, ale pojemność 480ml – więcej przyjemności dla mnie :D Wieczorem odpalam film i zabieram się do konsumpcji ;)

        0

  4. Wyglądają apetycznie. Szkoda, że jedynie wyglądają! :/ Ale na wersję w kubeczku połasiłabym się (i pewnie to zrobię) z miłą chęcią.
    Ja do Daima samego w sobie mam mały uraz, mianowicie bardzo pokaleczył mi podniebienie. Smuteczek ;(

    0

    1. Ja nie mogę znieść jego twardości, właziwzębistości, smaku… wszystkiego. Fuj.
      A kubków nakupiłabym całą zamrażarkę, gdybym trafiła na promocję. Dimów i Jacobsów.

      0

  5. Nie ma daima? Buuu…
    Daimy są cudowne, choć nigdy nie jadłam żadnych batonów ani nic z nim tylko cukierki daim. Podejrzewam, że baton sprawia kłpoty właziwzębowe, bo jest zwyczajnie za duży, cukierki za to są malutkie, więc i problem się zmniejsza.

    0

      1. Ja się pewnie skuszę, ale jak już będę bogata i…. i bogata. Za 200g 12zł to trochę dużo… z naciskiem na DUŻO, bez nacisku na trochę. Zresztą, z naciskiem, czy bez, odcisk się pojawi. W portfelu. I zeżre jego zawartość. I zaboli. Dlatego zawsze chciałam być bogata. Żeby opychać się słodyczami (kto bogatemu zabroni?), nawet najdroższymi, bez konsekwencji odchudzania portfela i tycia dupci. Od czego są chirurdzy plastyczni? Bo tak powinno być – gruby portfel w szczupłej dłoni. Choć odwrornie też w sumie nie jest źle, nie trzeba ściśle trzymać się diety i ,ćwiczeń, powstrzymywać się od zakupu pysznego Snickersa… No money, no candy! Przymusowa dieta, a co!

        0

  6. Szkoda, że sam lód jest taki nudny. W końcu producent mógł trochę zaszaleć a nie dać nam kolejnego waniliowego bezpłciowego stworka. Ale nadal trzymam się nadziei, że mi będzie bardziej smakować.

    0

    1. Ja trzymam kciuki za swoje spotkanie z Toblerone, moze byc roznie, bo trojkacikowej czekolady nienawidze rownie mocno co batona Daim.

      0

  7. Lód w takiej polewie, w dodatku z karmelowym nadzieniem w środku- brzmi nieźle. Nie miałam okazji go jeść, ale już wyleczyłam gardło więc do dzieła! :D Na przykład Daimy w kubeczkach jak dla mnie są super. Moim ulubionym lodem na patyku za to są takie batony lodowe z Granda. Też w środku mają karmel, a w polewie prażone orzechy. Są jednak bardzo niewielkie :( Pozdrowionka! :)

    0

    1. Cieszę się, ale raczej nie będę tego praktykowała, bo przerywanie jedzenia i latanie do kuchni jest irytujące. To tak jakby siedzieć na klopiku… dalej sobie dopowiedz :D

      0

  8. Jestem zdruzgotana, że wyszło tak słabo, bo dla mnie wersja kubeczkowa jest absolutnym ideałem lodów i najchętniej żywiłabym się tylko nimi. Intuicja podpowiadała mi, że wersja na patyku będzie słabsza ale nie spodziewałam się, że będzie odbiegać aż w takim stopniu. :< Spróbować oczywiście i tak spróbuję ale już nie będę z wywieszonym językiem lecieć do zamrażarki w supermarkecie.
    Z tego co widzę to te lody zrobiły furorę ze względy na same nazwy smaków w sensie ,,wow lody Daim, lody Oreo!" i wszyscy je kupują i się jarają z tego względu, a rzeczywiste odzwierciedlenie ich smaków jest słabe. :D Jak to ładne nazwanie produktu potrafi zdziałać cuda.

    0

    1. Święta racja, marketing w społeczeństwie konsumpcyjnym to jak zanęta sypnięta na taflę jeziora.
      (Ale mam dziś poetycki dzień, no!)

      0

  9. Jeszcze nie jadłam i chyba nie prędko zjem:( . Wczoraj jadłam magnum tiramisu i w nocy moje chore migdałki gorzko zapłakały:( . Zła byłam na siebie bo smak tego loda nie był warty bólu i kaszlu przez 4godz jaki miałam w nocy. Lodą do czasu usunięcia migdałków chyba powiem NIE :(

    0

      1. Usuwam termin mam na 30.11 będę sobie Andrzejkować na sali:P . Ja prawie już 7m-cy choruje najdłużej byłam 2tyg zdrowa a teraz od wielkiego czwartku non stop chora:(. Dziś już lekarka nawet antybiotyk bała mi się dać bo mam taki dołek odpornościowy. Też mam problemy z migdałkami?

        0

        1. Ja to już mam wory mikołaja, a nie migdałki :D Mam w nich dziury wielkości… no, nie będę opowiadać, bo to obrzydliwe. Jako dziecko dużo chorowałam, jeden (trzeci) miałam wycinany. Teraz – zamiast filtrować bakterie i pilnować odporności gardła – nie spełniają swojego zadania i tylko zbierają te bakterie, przez co jestem chora, jak tylko zawieje na mnie wiatr, nie ubiorę chustki albo spadnie na mnie deszcz.

          0

  10. mooooooooooje marzenie! *___* śnie o nim po nocach! ten w kubeczku to był istny raj i zasłużył na unicorna, ale skoro piszesz, że ten jest trochę gorszy bo brak mu tego i owego… szkoda, ale i tak nie mogę się doczekać aż go dorwę :D mam takie samo zdanie co do batonika! sam to istne zło dla zębów i podniebienia, a jako lody… odpływam :D jadłaś może mcflurry marsa już? :)

    0

        1. Widziałam na Insta. Ja nie mcdonalduję, więc zaspokoję (i tak nikłą) ciekawość opowieścią kogoś innego :)

          0

          1. ja wszystkie muszę McFlurry przetestować, przepadam za nimi ^^ moim ulubionym był z chałwą, ale już go nie ma ;( ale wszystkie bardzo lubię, już nie mogę się doczekać kiedy dorwę nowy smak ^^ to chętnie ci zrecenzuje :)

            0

            1. Ooo, na chałwę też miałam ochotę. Nawet nie wiedziałam, że już nie ma. W Mc bywam raz w roku, dosłownie.

              0

    1. Mnie teraz dręczą te nieszczęsne Dumle Snacks. Pewnie dojadą za rok, o ile w ogóle. W tym już nie ma szans.

      0

      1. Jak Dumle Snakc? Przecież są już w Polsce od dawna. :O Chyba, że stworzyli tez ich lody, co podkręca moją ciekawość.
        A na recenzję zapraszam do mnie wkrótce, bo post tylko na publikację czeka.

        0

Dodaj komentarz