R&R Ice Cream, rożek lodowy Oreo

Jestem kolekcjonerką smaków. Lubię przeczesywać asortyment wybranych firm oraz poznawać nowości. Kocham wydawać pieniądze na produkty, w których najwięcej kosztuje opakowanie i logo producenta, i wcale nie przeszkadza mi fakt, że jest to oznaka bycia konsumenckim jeleniem. Skoro wiem, że daję się złapać w sidła, a nawet świadomie wkładam w ich żelazną szczękę kopyto, czy to aby nie czyni mnie mniejszym jeleniem…? Nawet jeśli nie, to co z tego? Każdy ma jakieś hobby. Jeden traci wypłatę na gry komputerowe, drugi na ciuchy i kosmetyki, trzeci na alkohol i papierosy. Ja biednieję na słodyczach i opłatach za bloga, bo to mnie kręci i temu poświęcam się z niekrytą przyjemnością. Przecież nie będę udawała kogoś, kim nie jestem, tylko po to, żeby zaoszczędzić.

Jednym z produktów, na których jelenią się obecnie miliony Polaków, jest Oreo. Ciastka, czekolady, wafle, batony, napoje, lody… brakuje jeszcze pasty do zębów i do butów, która miałaby ich smak lub zapach (choć niewykluczone, że w Japonii obie rzeczy już są). Do tej pory opublikowałam recenzje podstawowej wersji, czyli markiz, a także dwóch czekolad Oreo spod skrzydła Milki: 100-gramowej i 300-gramowej. Z racji jednak, że przyszło lato i nastała era lodów, nie mogłam się powstrzymać przed zrecenzowaniem kolejnych wariancji na temat amerykańskich biało-czarnych ciastek. Opisałam loda w kubku, na patyku i w formie kanapki. Dziś przedstawiam ostatnią formę: rożkową. Odtąd na blogu powinien zapanować oreowy spokój. Przynajmniej do czasu, gdy na rynku pojawi się coś nowego.

RR Ice Cream, rożek lodowy Oreo (1)

Oreo Ice Crem

Uwielbiam małe produkty, za które trzeba dużo płacić, bo pochodzą od znanego producenta. W moje urodziny, które nadejdą za parę dni, kiedy będę zdmuchiwać nieistniejące świeczki na niewidzialnym torcie, zażyczę sobie doczekania dnia, w którym w Polsce nawet za chleb będzie trzeba płacić 20 zł, wybierając pomiędzy wariantem od Milki, Wedla czy Tymbarku (gospodarczo zmierzamy w dobrą stronę, więc jest szansa). Wróćmy jednak do teraźniejszości. Jak pisałam, uwielbiam małe i drogie rzeczy, najlepiej żeby jeszcze miały masę kalorii pochodzących z tłuszczu i cukru. W paletę takich produktów wpisuje się rożek Oreo, liczący zaledwie 110 ml, dostarczający 183 kcal i kosztujący prawie 5 zł.

RR Ice Cream, rożek lodowy Oreo (2)

Za co płaci się w tym wypadku? Za markę – to raz, za modę – to dwa, za wygląd – to trzy. Czy za smak? Zasiadając do degustacji, miałam poznać odpowiedź. Odmroziłam pierwszą sztukę (zakupiłam dwie, gdyż były w promocji) i zauważyłam, że rożek Oreo rzeczywiście jest śliczny, biało-czarny, szczodrze obsypany ciastkami, co dla każdego ich miłośnika z pewnością będzie niebem. Na temat piękna czarnego wafelka mogłabym dyskutować, gdyż ja zdecydowanie wolę jasne, ale że o gustach się nie dyskutuje, to wolę od razu przejść do kłótni. Przynajmniej nie będę musiała udawać człowieka o spokojnej naturze i ugodowym nastawieniu. Tak więc stawiam tezę: czarny wafel jest brzydki, a tego, kto chce stanąć do pojedynku, serdecznie zapraszam. Broń proszę przygotować we własnym zakresie.

RR Ice Cream, rożek lodowy Oreo (5)

Ciastka znajdujące się na i w lodzie są miękkie i okazałe. Na nic innego nie liczyłam, mając w pamięci poprzednie wersje mrożonych słodkości Oreo. Na całe szczęście nie ma ich aż tak dużo, jak w opcji kubkowej, tu więc naprawdę dostajemy loda z ciastkami, a nie ciastka z lodem. Niektóre są bardziej zmrożone, przez co twardsze, ale sądzę, że to taki zabieg dla zmylenia przeciwnika, że niby nie namokły. Smakują dobrze, są lekko gorzkawe, w strukturze ziarniste. Prawdziwe Oreo. Lody zaś mają smak śmietany, są tłuste i gęste, lekko słodkie, bardzo dobre. Od wafla oddziela je cieniutka warstwa czekolady, która pasuje tam jak pięść do oka. Prawdopodobnie miała go zabezpieczyć przed nasiąknięciem (wafla, nie oko), ale misja zakończyła się niepowodzeniem, bo część wafla chrupie, a część jest miękka. Barwa wskazuje na smak kakaowy, podobny ciastkom Oreo, ale nic bardziej mylnego. Wafel jest słodki, trochę bez wyrazu (jak opłatek), jakby wraz z naturalnym kolorem pozbawiono go smaku. Z zamkniętymi oczami na pewno bym nie zgadła, że jest ciemny. W dole pierwszej sztuki zebrało się naprawdę mało zmarzniętej czekolady, więc byłam pełna optymizmu, ale w drugiej znalazłam tyle, że nigdy wcześniej nie widziałam takiego kołczana. Dosłownie jedna trzecia wafla była wypełniona bryłą czekolady.

RR Ice Cream, rożek lodowy Oreo (4)

Całość, pomimo podejrzanej aury otaczającej recenzję oraz ironicznych wtrąceń, naprawdę mi smakowała. Naprawdę. Albo i nie? Któż to może wiedzieć, kiedy ma się do czynienia z osobą o nieprzeniknionym umyśle? Za podpowiedź, czy mówię prawdę, czy może jednak żartuję, niech posłuży wam ostateczna ocena – ona została wystawiona na poważnie (or not? You’ll never know).

Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

RR Ice Cream, rożek lodowy Oreo (6)

42 myśli na temat “R&R Ice Cream, rożek lodowy Oreo

  1. To oreo, jestem na nie.
    Jestem również na nie, jeśli chodzi o kupowanie shitu za Bóg wie jakie pieniądze – jeśli chodzi o rzeczy, po których jedyne czego można się spodziewać to orgazm podniebienia, jestem w stanie przepłacić. A tak?

    0

  2. Kocham praktycznie wszytsk0,co z Oreo i bardzo się cioesze,że zrecenzowałaś ten rożek,bo jego też bardzo lubię.U mnie niesety jest on trudno dostępny,bo jest tylko w Auchan,do któego jakoś często nie zaglądam(a uwielbiam ten sklep,czemu jest na drugim końcu miasta? :(( )Jedank nadal uparcie będę stała przy swojej racji-najlpesza dla mnie jest lodowa kanapka xddd

    0

  3. Mam te lody u siebie! Ale hm… rożek się trochę skręcił więc będzie brzydkie zdjęcie ;(
    Ja się nie mogę doczekać aby ich spróbować właśnie przez tę bryłę czekolady, tłusty smak loda i te ciastka :D

    0

  4. Kocham WSZYSTKO z dodatkiem Oreo,a jak na złość nigdzie nie mogę dostać tego cholernego rożka i Oreo na patyku. Daim’a też nie mogę dostać, a wszędzie tylko te lody w kubeczkach, które jadłam :c

    0

  5. Jadłem go (a to dopiero niespodzianka) i mi smakował. Wiem, że jestem stronniczy i bezmyślnie zaślepiony w twór Oreo, ale rożek był dobry. Mimo odniesienia do tego samego, czuć dużą różnicę pomiędzy nim a tym w kubeczku. Rożek, też przez wafelek, jest czymś mocno kakaowym. Śmietanka ze swoją słodyczą to dodatek dno niego.

    Cena odstrasza i to skutecznie. Przy dobrych wiatrach za wartość dwóch rożków można dostać 0,5L kubeczek w promocji, więc o czym tu mówimy…

    6 chi się nie spodziewałem, ale dobrze, że nie został obsmarowany błotem od posypki po sam, ostry, koniec ;)

    0

    1. Zgadzam się z dużą różnicą między rożkiem a wersją w kubku, w końcu 2 chi a 5 chi to monstrualna przepaść, Moreocinie :D

      0

  6. Jadłam jak wiesz dwukrotnie i pisałam Ci o odczuciach ale jako, że chcę jak najbardziej przeciągnąć moment kiedy będę zmuszona wrócić do notatek napiszę po raz trzeci, czemu by nie. :D
    ,,Przynajmniej do czasu, gdy na rynku pojawi się coś nowego.” Ha, to mas pewne jak w banku, niedługo pewnie pojawią się kotlety o smaku oreo.
    Lód przede wszystkim jest śliczny. Te kawałeczki ciastek na górze i ciemny rożek już sprawiają, że cieszę się, że zakupiłam to cudeńko nawet jeżeli kosztowało prawie 5 złotych… toż to szaleństwo.
    Ciasteczka u góry – bardzo smaczne, ponieważ mocno kakaowe – dlatego też nie każdemu posmakują. Ja ostatnio lubię mocno kakaowe smaki wiec jestem na tak. Sam lód hmm, mocno słodki, właściwie nie ma jakiegoś wyrazistego smaku, śmietankowy po prostu i no… słodki. Tu znowu na plus kawałki ciasteczek, w przeciwieństwie do wersji w kubku jednak nie ma ich nazbyt dużo przez co jest to nadal lód z ciastkami, a nie ciastko z lodem. Rożek fajny, bo inny. Znów czuć kakao co jest miłym przełamaniem słodyczy wynikającej z samego loda. Na koniec czekolada w rożku, którą ja lubię i szkoda tylko, że tu zawsze następuję loteria. Raz masz jej więcej raz mniej, ja trafiłam i tak i tak. Podsumowując jest bardzo smaczny, szału jakiegoś szczególnego nie robi i świata mojego do góry nogami nie wywrócił aczkolwiek nadal jest to bardzo dobry lód i pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę. :-)
    ps. Chociaż najpierw Princessa i jeszcze raz Lion you know. :D

    0

    1. Nadal nie zabrałaś się za tę nieszczęsną Princessę? :D Ja rożka Oreo więcej nie kupię, za to dwa ostatnie wieczory spędziłam zlizując zawartość patyka Oreo.

      0

      1. Patyk rządzi! Wyobrażasz sobie, że JA wolę patyk niż rożek=wafelek=coś a’la ciastkowego.
        Zawsze co chcę już wziąć tą princesse to jednak stwierdzam, że mam ochotę na co innego. :D Następnym razem chyba trzeba zagłuszyć głos łakomstwa i wziąć wreszcie wg. planu z listy. :D

        0

        1. Ja się mijam z planami jakoś od tygodnia. Dziś znów nie ruszyłam ciastek z Milki, zamiast tego wcinałam czekoladę.

          0

  7. och czuję że bd zachwycona! Przyznaję bez bicia, że przeczytałam niezwykle interesujący wstęp który wreszcie broni nas marnotrawców pieniędzy na słodycze i energopochłaniaczy energii internetu, doczytałam do ,, Broń proszę przygotować we własnym zakresie.” ;) Dalej smak odpuściłam by się nie sugerować, ale nie wytrzymałam i ogólnie końcówkę przeczytałam, a ocena coś mi mówi, że ja bd naprawdę … uradowana by się nie powtórzyć xDD

    0

    1. hahaha, no co ty, przecież pisałam Ci jak lubię wszelkie słodycze z dodatkiem oreo lub daimem, choć za samymi za nimi przepadam :D Zresztą błogosławiona jest czasami ta odległość pomiędzy miejscami naszego zamieszkania xDD

      0

      1. Nie bądź taka spokojna, istnieją autobusy i pociągi, a dla wkurzonej osoby nawet dystans pokonywany z buta nie jest przeszkodą! ;>

        0

  8. Miałam zamiar go zjeść ale pewnie biorąc pod uwagę mój apetyt i wszystko inne, skończy się to tym, zę w tym roku nawet nie kupię tego rożka. Mimo że napis Oreo przyciąga wzrok (także jestem ofiarą marketingowców) to ostatecznie te 5 zł zostaje w mojej kieszeni.

    0

    1. Ja musiałam, bo nowość… :P Ale drugi raz nie kupię. 5 zł na loda na patyku mogę wydać, ale na rożka nigdy w życiu.

      0

  9. Mnie trochę rozczarował, ale to pewnie dlatego, że długo na niego polowałam i wyobrażałam sobie nie wiadomo co. Nie był zły, ale wolę wersję na patyku.

    0

Dodaj komentarz