Sąsiad DJ prezentuje: hip-hop początku XXI wieku

Witajcie, moi mili słuchacze! W kolejnej odsłonie playlisty sąsiada DJ-a czeka na was duża dawka tłustych utworów hip-hopowych z początku XXI wieku. Gdybyśmy chcieli zachować chronologię, wpis ten powinien pojawić się między hitami XX wieku, największymi artystami przełomu wieków oraz ostatnio zaprezentowanym techno, ale who cares? Sąsiad nie zamyka swego interesu, snując muzyczne plany nie tylko na ten, ale i na następny rok. Lata dzieciństwa będą się przeplatać z czasami dinozaurów, a także współczesnością. Na pewno będzie zabawnie i znajomo – to wam mogę obiecać. Dziś zatem powrót do czasów mojej później podstawówki i wczesnego gimnazjum, a sąsiada lat drugiej dziesiątej młodości, gdy w przekrzywionej czapce z daszkiem przechadzał się po osiedlu, kręcąc smyczą Clicin MFE i wyrywając dziewczyny na rymy białego rapera. Jak możecie się domyślić, ostatecznie udało mu się wyrwać tylko kalarepę z ogródka sąsiadki, gdyż jego flow był porównywalny z talentem Lecha Rocha Pawlaka. Cóż, dzisiejsza playlista pokazuje, że wcale nie tak łatwo zostać prawdziwą gwiazdą!

Uwaga: Z góry przepraszam za nieuwzględnienie w zestawieniu muzycznym Paktofoniki. Z zespołem tym nie mam jednak żadnych wspomnień i poznałam go na długo po tym, jak zaczęłam słuchać polskiego hip-hopu, przez oburzonych kolegów zwanego również hip-hopolo. W zamian za ów mały brak załączam jedenasty utwór, tak w ramach smakowitego, zagranicznego deseru.

1. 52 Dębiec – Konfrontacje

Nie jestem pewna, ale 52 Dębiec to prawdopodobnie pierwszy hip-hopowy artysta (tu: zespół), z jakim się zetknęłam. On albo Mezo. Były lata później podstawówki, wszyscy zaczytywali się w Bravo i słuchali/oglądali kanał muzyczny VIVA Polska. Nagle – ni stąd ni zowąd – przestał się tam pojawiać pop, Shakiry, panny typu Spears czy Aguilera, boysbandy. Sceną zawładnęli młodzi, kilkunasto- oraz dwudziestoletni chłopcy w luźnych spodniach z krokiem w kolanach (jak mawiała moja babcia: jakby zrobili w nie kupę), za dużych t-shirtach, smyczach z kluczami przytwierdzonych do pasków i czapeczkach z daszkiem. Nie śpiewali piosenek, ale wystrzeliwali z siebie potoki rymowanych zdań, które były zabawne, uszczypliwe, żartobliwe i opowiadały o naszym polskim podwórku. Jednym z takich wystrzeliwaczów słów, w dodatku całkiem niezłym, był właśnie 52 Dębiec. Do dziś podziwiam artystę za dykcję i umiejętności, jako że sama przy takim tempie zaczynam seplenić i łamać sobie język, a wykładowcy i koledzy z grupy muszą ciągle pytać: co?, możesz powtórzyć?, możesz wolniej?, możesz trochę głośniej?… Najbardziej znanym utworem z repertuaru zespołu jest chyba To my Polacy, ale na pewno nie moim, ani sąsiada ulubionym. My zdecydowanie obstajemy przy klasyce i Konfrontacjach.

***

2. Mezo – Mezokracja

Jak już wspomniałam, nie jestem pewna, czy mój pierwszy hip-hopowy raz przeżyłam z 52 Dębiec, czy jednak z Mezem. Bez względu na artystę, pamiętam, że był bezbolesny i miły. Konfrontacje lubiłam tak samo mocno jak Mezokrację. Tę drugą umiałam jednak zaśpiewać, nie łamiąc sobie przy okazji języka (jeszcze mógł się w życiu przydać). Równie znane, co piosenki Meza, były entuzjastyczne okrzyki MEZO MEZO, które oddawało się w rytm utworów. Oj, przepraszam, sąsiad poprawia, że mówi się beat. Z kolei moi koledzy w czasach panowania hip-hopu oburzali się, że to nie żaden beat, gdyż Mezo tworzy hip-hopolo, a słuchanie go to wstyd. Zanim doszłam do tego samego wniosku, przez długie miesiące robiłam im na złość, z przyjemnością śpiewając Mezokrację, Aniele i równie cudne utwory.

***

 3. Liber – Jedna z dróg

Trzecie miejsce na dzisiejszej playliście zajmuje Liber, artysta, który rzadko śpiewał coś sam, przyłączając się do innych (z moich obserwacji wynika, iż najchętniej do Meza). Wybrałam piosenkę polsko-angielską, od której w czasach później podstawówki miękły mi kolana. Artystę uważałam za niezwykle przystojnego i tajemniczego (ta czapka! Nigdy nie wiadomo, co się pod nią skrywa. To jak Nelly i jego plaster), a utwór za poruszający i głęboki, w końcu posiadający zagraniczne zdania, których nie sposób było zrozumieć. Wiedziałam, że skoro polski artysta posługuje się językiem angielskim, to jest kimś i w branży trzeba się z nim liczyć. Najwyraźniej cała reszta świata uważała inaczej, bo Liber z rynku muzycznego zniknął, ale cóż… pozostała po nim przynajmniej czapka, którą w swej szafie nadal trzyma sąsiad DJ.

***

 4. Ascetoholix – Suczki

 Hej suczki, rarara raa raa. Być Polakiem i nie znać tej piosenki, to czysty wstyd i hańba. Ów cudowny utwór traktujący o kontaktach międzyludzkich na polskim podwórku jest jak drugi hymn narodowy, a dodatkowo zawiera życiowe prawdy i egzystencjalne wskazówki. Trudno przecenić złote myśli typu: jest wąska w pasie, dobrze pcha się lub też gdybyś dziś wieczór nie był znów psem i ją byś wykołował, wszystko byłoby okej. Bez nich niejeden niewinny mężczyzna siedziałby w więzieniu (sąsiad bardzo prosił o zaznaczenie, że do aresztu trafił przez zupełnie inną rzecz, bynajmniej niezwiązaną z próbą poderwania tamtej seksownej 13-latki), niewykluczone też, że na ziemi mielibyśmy sytuację rodem z Sexmisji, eliminując słabą płeć. Na całe szczęście grupie Ascetoholix udało się zdemaskować wredne i podstępne dziewczyny – przepraszam – suczki, a świat wrócił do ładu. Uff.

***

5. Trzeci Wymiar – Zapomnij o tym

Połowa listy za nami i wreszcie trafia się utwór, który zawsze traktowałam na poważnie, więcej nawet: w smutniejsze dni potrafił wycisnąć ze mnie łzę. By wpasować się w optymistyczny klimat, z repertuaru Trzeciego Wymiaru powinnam wybrać raczej Dla mnie masz stajla, za czym głosował sąsiad DJ, ale nie mogłam sobie odpuścić przyjemności zaprezentowania hitu lekko mrocznego i udowadniającego, że hip-hop to nie tylko śmichy-chichy. Do dziś przypomina mi, jak zaprzyjaźniłam się pierwszą w moim życiu grupą ludzi tworzących „ekipę” (tak zresztą sami siebie nazywali). Kilkoro z nich tworzyło zespół, nagrywając rap, reszta zaś po prostu wrosła w kulturę hip-hopu światopoglądem. Mieli prawdziwie uliczne życiorysy, niejednokrotnie posypane białym proszkiem. Ale lubiłam ich, a oni lubili mnie. Siedziałam pod ich skrzydłem kilka lat, aż nasze drogi naturalnie się rozeszły. Szczerze mówiąc, nie żałuję. Wracając zaś do utworu, doskonale oddaje słodko-gorzkie wspomnienia o tamtych ludziach.

***

6. Peja/Slums Attack – Szacunek ludzi ulicy

 Peja to śmieszny człowieczek. Dziwne zdanie, jak na rozpoczęcie opisu szóstego utworu z naszej dzisiejszej playlisty, ale nic nie poradzę na fakt, że ilekroć włączam jakąś piosenkę Slums Attack, to spojrzenie wędruje na twarz artysty, a w głowie rodzi się myśl, że jest śmieszny. Zupełnie nieśmieszne są za to jego utwory, w których – podobnie jak Eminem – wciąż narzeka na to, że jest dzieckiem ulicy i nie miał w życiu łatwo. Nie robi tego jednak w nieudolny ani żałosny sposób, a jego piosenki są naprawdę zacne. Dziś kojarzy mi się głównie ze znajomymi spod Poznania, do których jeździłam regularnie przez dwa lata (mimo lat niewidzenia, cały czas tak samo tęsknię), raz nawet dałam się skusić na jakąś dziwną ustawkę okołomeczową, tuż po koncercie w parku, gdzie rozentuzjazmowana wykrzykiwałam hasła Lecha Poznań, a po zabawie do domu eskortowała nas policja. Pierwszym utworem rapera Ryszarda, jaki usłyszałam, była Głucha noc (którą kolega o śmierdzących stopach, wspominałam o nim w poprzednim wpisie, śpiewał jako dłuuuuuugą noc). Nie uważam jej jednak za reprezentatywną, więc sięgnęłam po Szacunek ludzi ulicy, rezygnując z drugiego klasyka: Jest jedna rzecz.

 ***

7. Liber Feat. Doniu – Skarby

Liber już dzisiaj był, to fakt, ale jak wspomniałam, artysta lubił występować w duetach i innych kombinacjach liczbowych (a przynajmniej na scenie). Tu widzimy go u boku Donia, z którym śpiewa rapuje w wesoło-smutnym klimacie. Nigdy szczególnie nie przepadałam za tym utworem, ale kojarzy mi się z moją przyjaciółką, która w podstawówce ustawiła go sobie na blogu jako tło muzyczne. Oj, przepraszam, nie na blogu, tylko na stronie internetowej tworzonej w WebMasterze, na onetowej odnodze portalu: republika.pl. Wracając do Skarbów, na teledysk załapało się nawet logo polskiej wersji kanału VIVA. I nie ma cenzury! Nie zajmuję zatem więcej czasu, słuchajcie i wczuwajcie się.

***

8. WWO – Damy radę

Kolejna grupa, której utwór wybierałam na chybił trafił, bo nie miałam pojęcia, który będzie najlepszy. Wydaje mi się, że Damy radę jest na tyle reprezentacyjny, że… da radę, choć przyznam, iż moim ulubionym jest Sen. Cóż mogę powiedzieć o WWO? Że to porządny i poważny zespół. Chyba nigdy nie spotkałam się z taką falą hejtu wobec niego, jaką przypuszczono chociażby na Meza. To z kolei musi oznaczać, że utwory podobały się nie tylko mi i moim koleżankom o żenująco niskim zaangażowaniu w kulturę hip-hopu (ograniczającym się do udekorowania całego domu naklejkami z Bravo. Co ciekawe, obecnie mieszkam w tym mieszkaniu i jak siedzę na kibelku, patrzę na gościa w czerwonej bluzie z kapturem i napisem Elo!), ale również praktykującym i znającym się na rzeczy kolegom.

***

9. Jeden Osiem L – Jak zapomnieć

Oto utwór, którego siarskość, w przeciwieństwie do Meza i jego Mezokracji, wyczułam od razu. Nastał czas, kiedy słuchanie i/lub przyznawanie się do słuchania hip-hopolo stało się passe. A przynajmniej dla nas, młodych. Kiedy odeszliśmy od pseudoraperskiej muzyki na rzecz innej (wszystko się szybko zmieniało, jak to u dzieciaków), trafiła ona w ręce… rodziców. Pamiętam, jak moja mama dzień w dzień męczyła Jak zapomnieć, a ja wymiotowałam tandetnym tekstem i słabym beatem, nie potrafiąc przywdziać zbroi ironii, jak robię to dziś. Na dodatek po latach kupiła sobie SingStara na PlayStation, w którym pojawił się Jeden Osiem L i ów tragiczny utwór. I tak, mama męczy go za każdym razem, gdy odpalamy grę. Słowo daję, że nigdy równie mocno nie marzyłam o tym, by artysta wreszcie dał mi odpowiedź na zadane w tytule pytanie: JAK ZAPOMNIEĆ?!

***

https://youtu.be/keC3izDARvI

10. DKA – Marzenia

Kolejny utwór, za którym ja nie szalałam, ale moja przyjaciółka owszem, i to właśnie dla niej postanowiłam uwzględnić Marzenia w dzisiejszym zestawieniu. Słysząc pierwsze nuty i słowa, przenoszę się do końcówki szóstej klasy szkoły podstawowej, gdy obie kochałyśmy się w chłopakach z raperskiego światka, na dodatek kumplujących się ze sobą. Całymi dniami chodziłyśmy po dworze i śledziłyśmy ich, a wieczorami wylewałyśmy łzy w poduszkę, że nas nie chcą, na dodatek mają dziewczyny. Żeby było śmieszniej, po upływie roku zaprzyjaźniłam się z tym „moim” i jego znajomymi, ale wtedy już mi przeszło. Ile wcześniej się nasmuciłam i naprzeklinałam na własne życie, to tylko ja wiem. Ja i mój papierowy pamiętnik, z którego zaprezentowałam nawet kilka cytatów we wpisie z serii Kartka z pamiętnika. Wracając do DKA, przejrzałam jego (wcześniej myślałam, że to zespół, ale nie, to pseudonim pojedynczego artysty) utwory na Youtube i z przykrością stwierdzam, że to jakieś smęty, do których nie jestem w stanie się przekonać. Może nieco lepsze od repertuaru Verby, ale nadal smęty.

***

11. Zipera feat. Dragon Davy, Toma – Bez ciśnień

I na koniec muzyczny deser, połączenie polskiego hip-hopu z zagranicznym… w sumie chyba też hip-hopem (Wikipedia podaje, że Ragga/Hip Hop). W utworze najbardziej podoba mi się żywy refren przynoszący powiew świeżości z zagranicy. Jest trochę na poważnie, trochę żartobliwie, a w tle dużo półnagich lasek, Polaczek-cebulaczek pokracznie biegający w szortach i wetkniętą w nie koszulką, no i oczywiście esencja letniego opierdalingu: grill. Patrzę na tych ludzi i myślę sobie: boże, kiedyś naprawdę była taka moda! Ale za paręnaście lat to samo powiem o dzisiejszych teledyskach. Taka kolej rzeczy. Poza tym niektóre zachowania są nieśmiertelne, wystarczy przejść się w wakacje nad rzekę albo jezioro i poobserwować, co robią ludzie, zwłaszcza po kilku piwkach. Kino bez płacenia za bilet!

30 myśli na temat “Sąsiad DJ prezentuje: hip-hop początku XXI wieku

  1. Jejku, ja jeden osiem L to znalam cale na pamiec, jak bylam jeszcze malutka! To niesamowite. Teraz jednak przelozylam sie na rap dziewczyn, ale tez nie naszych (bo Polskie dzieczyny, oprocz mnie ;),nie rapuja). No i slucham Iggy Azalei, Becky G, CL, czasem nawet Nicki Minaj, ale jej najrzadziej :D

    0

  2. Sąsiad DJ :D U mnie o dziwo nikt muzyki nigdy nie puszcza! :O

    „wyrywając dziewczyny na rymy białego rapera. Jak możecie się domyślić, ostatecznie udało mu się wyrwać tylko kalarepę z ogródka sąsiadki” no nie mogę ;D

    0

  3. Nie dam Ci zapomnieć Jeden Osiem L :) No i rzecz jasna – jak słońce – masz to jak w banku, że jak mnie teraz odwiedzisz, to przywitam Cię „Jak zapomnieć” :)

    0

  4. hahaha moje ukochane tłuste kawałki <3 Muszę to pokazać mojej współlokatorce, uwielbia hip hop i rap, a jeszcze takie hity, zrobię jej powtórkę lub test z znajomości :D Wstyd przyznać , ale połowy nie znam. No to trzeba konieeeecznie nadrobić! już się zabieram :3 Co do ,,bez ciśnień' faktycznie polaczek nie miał ciśnienia :D Ale jak sobie pomyślę, że jak my brechtamy się teraz z tych piosenek to co będzie z następnym pokoleniem… będzie hejtować nasze piosenki? :D

    0

      1. Liber – Jedna z dróg- żałuję bo faktycznie za wokalista godzien uwagi na tamte czasy :D
        Trzeci Wymiar – Zapomnij o tym, Peja/Slums Attack – Szacunek ludzi ulicy- hahaha chciałabym Ciebie zobaczyć wykrzykującą takie hasła i eskortowaną przez naszych mundurowych! :D WWO – Damy radę- myślałam, że happysad wysiliło się z tytułem, a tu takie zaskoczenie xDD DKA – Marzenia. A najprzyjemniejszą piosenką która przywołała moje wspomnienia i aż łezka mi się zakręciła jest: Jak zapomnieć… no jak? :) Nie no w sumie nie jest źle bo 5 nie kojarzę, ale i tak nie za pięknie. Dziękuje Ci za kolejną muzyczną niedziele i sąsiadowi! Wymiatacie, a listę pokaże współlokatorce i kolegom z kulturoznawstwa :)

        0

  5. Witam, witam! „Jak co niedziela” porządna dawka muzycznego hardcore’u.. Który jak zwykle znam. Nie wiem, czy nie zacząć się o siebie martwić. ;)
    Swego czasu bujałam się w towarzystwie słuchającym takich nuteczek. Nie wiem, czy moim naj w tym zestawieniu sa „Suczki” czy może jednak „Szacunek ludzi ulicy”. A może”Jak zapomnieć” – łzawy hit każdej szkolnej dyskoteki!

    https://www.youtube.com/watch?v=hjL5gnsxDpk
    Dodałabym to do listy! Chyba każdy to zna ;) A przynajmniej.. Mam taką nadzieję :)

    Pozdrów Sąsiada, ucałuj i wyściskaj! Jak zwykle zrobił dobrze moim uszom i sercu i głowie :)

    0

  6. Śmiało mogę napisać, że jeśli chodzi o hip-hop, to w swoim środowisku byłem jednym z przypadków, których ten gatunek wybitnie nie kręcił. Czym było to spowodowane, trudno stwierdzić. Chociaż, gdyby się zastanowić, to przyczyna jest banalna.

    Zdecydowanie bliżej mi było do „umc umc umc umc”, bo te nie wymagało myślenia. Słuchania i słyszenia. Wolałem prosty, bezsłowny przekaz. No i teksty „j3b4c wszystkich, ziomki z ławki, piwo joł” zupełnie do mnie nie przemawiały. Może też dlatego, że ze szkoły zawsze podążałem do domu i komputera, a nie na przysłowiowy trzepak. Efektem tego było też pominięcie na noszenie Lenarów (starsi pamiętają ;) ). Ogrodniczek z opuszczoną kieszonką i „szelkami” też.

    HH jest też pewnym rodzajem paktu. Młody człowiek wybierając grupę A, nie mógł słuchać grupy B. To jakby powiedzieć (te x lat temu), że uwielbia się zarówno PC jak i konsolę. Wojna Warszawsko-Poznańska, zresztą jak i ta na „własnym podwórku” obecna jest do dziś. Tede vs Peja, wkraczający Mezo z przyklejoną mu łatką śpiewania hip-hopolo (Ważne, Sacrum). Masa tego, każdy zapewne może dołożyć kilka przykładów.

    Niemniej kupowane na „klasowe Mikołajki” kasety K44, Wzgórza Ya Pa 3 to fajne, szczeniackie czasy. Jakiś pierwszy element buntu. Pierwsze hiszpańskie słowa oznaczające zakręt, których wymowa przez 11-latka – w jego mniemaniu – była oznaką dorosłości.

    Powyższa lista jest zatem dla mnie zbiorowiskiem kawałków bez większej historii. Jednocześnie jest wyjętym CD z radia od jednego kolegi z czasów uczelnianych. Suczki, Damy Radę, Szacunek Ludzi Ulicy, Skarby. Miał to wszystko. Możliwe, że i wypalane w takiej samej kolejności.

    Bonus… cóż. Wyjątek od reguły ;)

    0

    1. Ja miałam okres trzepakowo-komputerowy, czyli albo trzepak (u mnie akurat boisko „dwa siedem” – od Gimnazjum nr 27), albo Tibia. I tak na zmianę. Do wojen hh zaś, dziś nadal tak jest, hh łączy się z kibicowaniem klubom piłki nożnej. Nie mam żadnego znajomego, który jest kibicem, a nie słuchałby hh.

      0

      1. Patol kompletny. W Internecie krew się leje, głowy odpadają. Pod trzepakiem fajka fajkę goni. Z szerokich spodni wystają słuchawki, wtłaczające do uszu dźwięki głośniejsze niż przelatujący nad blokami samolot ;)

        0

  7. To też było puszczane na dyskotekach szkolnych, pamiętam oj pamiętam. Najczęściej Peja – Głucha noc i Jeden osiem L. Piosenkę: ,,Jak zapomnieć” pamiętam całą po dziś dzień. O dziwo nawet to była jedna z ulubionych piosenek mojego taty (?!) i była pierwsza na płycie w naszym odtwarzaczu CD w samochodzie stąd też i najczęściej słuchana. :D Oczywiście ,,Aniele” też znam całe na pamięć czy ,,Suczki” chociaż to ostatnie to akurat mało przeze mnie lubiane. Zawsze żenował mnie ten tekst nawet jak miałam te całe 11 lat.

    0

    1. Kolejny powód, dla którego powinnyśmy umówić naszych rodziców – ulubiona piosenka. Czas naprawdę głęboko to przemyśleć!

      0

  8. Yeah bejbe! Tego właśnie mi było trzeba na niedzielę! Wspomnień czar…
    W sumie tą playlistę można ciągnąć niemalże w nieskończoność, bo takich hiciorów było mnóstwo :)
    Swoją drogą… teraz to młodzież ma łatwiej, można posłuchać wszystkiego na youtube :) bo np. ja musiałam te wszystkie HITY nagrywać z radia na kasetę by mieć je na dłużej :P (piractwo wersja hard)

    0

  9. Pierwszy raz przeżyłaś z Mezem. ‚Aniele’, Skarbie, ‚Aniele’. Dopiero później był prawdziwy, mroczny hip-hop, czyli Liber i jego ‚Jedna z dróg’. Jeśli masz gdzieś w czeluściach komputera nagrania, kiedy to próbowałyśmy własnych sił w tych wszystkich piosenkach, to Cię zabiję :) ‚Mezokrację’ zdaje się rapowałyśmy, omg omg omg! :D

    ‚Marzenia’ DKA nadal kocham, patologicznie. I nadal jednym z moich yyy… mottów? mótt? :D życiowych jest cytat o tym, że każdy ma swoje problemy, swoje sny, swoje złote góry, marzenia warte świeczki, poświęcenia, cele… i jakośtam dalej ;)

    Ty zdaje się za rockiem i jego odmianami nie przepadasz, co?
    Bo nasz ulubiony 52 Dębiec trochę się rozpadł, i Hans teraz nagrywa jako Hans Solo, albo do spółki z Luxtorpedą. Polecam ‚Wilki dwa’ Luxtorpedy, ‚Autystycznego’ Luxtorpedy i ‚Zmywam’ Hansa Solo. Kocham Hansa w każdym wydaniu, za wszystko – od urody, przez wierność ukochanej Żonie (ach, Luxtorpeda opublikowała kiedyś zajebiste zdjęcie, gdzie wszyscy członkowie zespołu pozują z pięściami wyciągniętymi do obiektywu, a na palcach połyskują obrączki :) Mega!), po głos i działalność solową. Jarek mnie zaraził Hansem Solo, więc kocham Hansa podwójnie na wspólne gusta muzyczne z Przyszłym Mężem :P

    ‚Zapomnij o tym’ Trzeciego Wymiaru kochałam i kocham nadal, ale wrzuciłam do pudełka z naklejką ‚nigdy więcej’. I skasowałam z empetrójki, a to najwyższy wymiar kary. Skasowałam w momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że dla kogoś mojego ta piosenka to streszczenie życia. Trzeci Wymiar na szczęście ma ‚Dolinę Klaunoow’, dzięki Bogu ;)

    Co do Peji i Slums Attack: jak możesz?! A ‚GŁUCHA NOC’?! A dyskoteka na zielonej szkole w Nowej Morawie, kiedy WSZYSCY RAPOWALI GŁUCHĄ NOC?! ‚Bez ciśnień’ w porównaniu z ‚Głuchą nocą’ to kiepski żart :D

    I na koniec: WWO. Wojtek Sokół. Kocham. W zespole, solo i w duecie z Marysią. A ‚Poczekalnia dusz’ to perełka, ale nie dlatego, że muzyka, tylko dlatego, że Maserak. Nadal mam słabość :P

    0

    1. Pierwszy raz na bank albo z Mezem i „Mezokracją” („Aniele” było później), albo z 52 Dębiec. Z Liberem nie, Liber był potem. Napisałam tak zresztą! :) A o „Głuchej nocy” i śmierdzących stopach Kowala też wspomniałam, przypatrz się :D

      0

  10. PS. Powinnaś dodać do bloga opcję powiadamiania o odpowiedziach do komentarzy. Bo ja coś piszę, czasem Ty albo ktoś coś odpowie i szukaj wiatru w polu, jak wpis sprzed kilku(nastu) dni :(

    0

    1. Nie wiem, jak takie coś dodać i nie wiem też, czy ludzie chcieliby spam na maila. Mogę poszukać, czy da się zainstalować widget i włączać tylko na życzenie komentującego.

      0

Dodaj komentarz