Mondelez, Oreo White Choc

Na koniec przygody z dostępnymi w Polsce Oreo (tak dla przypomnienia: wersja oryginalna, z kremem czekoladowym i oblana mleczną czekoladą) serwuję wam wariant zatopiony w czekoladzie białej. O jego istnieniu dowiedziałam się dość dawno z internetu, nigdy jednak nie był moim must have. Zmieniło się to w chwili, gdy na Instagramie znalazłam zdjęcie przedstawiające Oreo Milk Choc z podpisem, iż są dostępne w Leclercu. W Lec…co?! Prawie zakrztusiłam się wciągniętym przez zęby powietrzem, natychmiast układając w głowie plan wędrówki do sklepu położonego o zaledwie dwadzieścia minut drogi piechotą od domu. Ile kosztują, jaka jest ich waga, do kiedy mają datę ważności… Tyle miałam rzeczy do sprawdzenia, do odkrycia. I nie było na co czekać, bo nigdy nie wiadomo, czy to oferta stała, czy może jednorazowa akcja, pomyłka, zawieruszenie produktu. Z tego powodu do Leclerca pobiegłam nazajutrz, odkrywając także wersję białą. Którą wziąć?! Szok i dylemat życia. Telefon do mamy, szybkie uzgodnienia. Bierzemy obie, płacimy po połowie i dzielimy się. Jest dobrze. I naprawdę było. A odnośnie rozważań, czy to oferta stała, czy może jednak pomyłka, mam smutną wiadomość: słodkości zniknęły z półki. Teraz możecie je kupić wyłącznie w sklepach internetowych, za kartonik płacąc prawie 20 zł (nie to co w supermarkecie, 12 zł… nawet bez paru groszy). So sad.

Mondelez, Oreo White Choc (1)

Oreo White Choc

Tak jak w przypadku poprzednich markiz, porcja Oreo White Choc waży dokładnie tyle, ile zapowiedział producent, czyli 41 g. Ciemnoniebieski kartonik skrywa sześć takich porcji, a każda z nich to dwa zawinięte w osobne sreberko ciastka. Podejrzanie wysoki ciężar jest wynikiem zatopienia amerykańskich łakoci w białej czekoladzie, której nie żałowano, zwłaszcza na górze. Ilość ta nie zapobiegła jednak przenikaniu koloru ciemnego herbatnika. Beżowa czekolada jest zatem posiniała, przybrudzona, a całość prezentuje się nieco mniej atrakcyjnie niż Oreo Milk Choc.

Mondelez, Oreo White Choc (4)

Zapach recenzowanych dziś markiz to zapach tabliczki czekolady, choć bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny. Powiedziałabym nawet, że jest aromatem czekolady słodkiej i dobrej, ale niekoniecznie białej. Przypomina wyciszoną Kinder Niespodziankę, w której czekolada biała łączy się z mleczną. To swoista gra, przenikanie, przeplatanie, uzupełnianie. Je właśnie czuć w Oreo White Choc, a to i tak jak zbliży się nos i porządnie skupi na wrażeniach związanych z jednym tylko zmysłem.

Mondelez, Oreo White Choc (5)

Poprzednio zdecydowałam się zjeść jedno ciastko na sucho, drugie zaś na mokro. Byłam to bardzo dobra decyzja, więc i białe Oreo postanowiłam spożyć wedle tego schematu. Nie mogło być zresztą inaczej, bo z oboma wariantami markiz w czekoladzie rozprawiłam się podczas jednego deseru. Najpierw ofiarą mą padła biała czekolada, która okazała się przeciwieństwem swojego zapachu. Podczas gdy aromat przygotował mnie na polewę o delikatnym, prawie niewyczuwalnym smaku, dostałam coś zgoła innego. Poczułam mój ideał białej czekolady, rozpływającej się bagienkowo, lekko waniliowej, słodkiej… no dokładnie takiej, jaka powinna być. I znów pomyślałam, że to produkcja Milki, w końcu z czego innego miałby korzystać Mondelez, jeśli nie z innej swojej marki? Ciastko znajdujące się wewnątrz, pod polewą, było tradycyjnie kakaowe i gorzkawe, kruche i twarde, ziarniste, a krem niby bez smaku, ale ze znanym już pierwiastkiem migdałowości. Krótko mówiąc: średnie.

Mondelez, Oreo White Choc (6)

Ale całość średnia nie była, bo po zamoczeniu Oreo White Choc znów nastąpił zwrot akcji. Czekolada się rozpuściła, roztaczając na języku białe bagno, słodkie i waniliowe. Markiza początkowo stawiała opór, bo dostępu do środka broniła gruba warstwa polewy, ale już po pierwszym gryzie pas cnoty został rozerwany, a do delikatnego środka agresywnie wdarła się niesłodka i gorąca herbata. Ciastko aż krzyczało, by już je wyciągnąć i włożyć do ust, bo lada moment rozpadnie się i utonie w kubku. Nic z tego. Trzymałam je do ostatniej chwili, by rozciapane niemal zupełnie trafiło do moich ust, wypełniając je błogim czekoladowo-herbatnikowym bagiennym tworem. Byłam w siódmym… nie, byłam w nieskończonym niebie. A choć z dwóch wersji Oreo w polewie wolę mleczną (ta jest bardziej cukrowa i nieco mniej atrakcyjna wizualnie), zakupu białej nie żałuję i uczciwie wystawiam jej tę samą ocenę.

skalachi_6Ocena: 6 chi


Skład i wartości odżywcze:

Mondelez, Oreo White Choc (2)

49 myśli na temat “Mondelez, Oreo White Choc

  1. Liczylam na unicorna, foch! ;) Uwielbiam to ciacho szcegolnie, bo to polaczenie 2 rzeczy, jakie kocham -Oreo i bialej czekolady. Co do dostepnosci-u mnie w Leclercu nie bylo ich w ogole, a sprzedacy i wykladajacy towar przecierali oczy ze zdziwienia jak pytalam, jakbym przynajmniej pytala o ich zycie w łóżku ;}
    Szkoda, ze nie ma ich o tak dostepnych w sklepach, bo nie czesto robie zakupu przez internet

    0

    1. Dla mnie biała czekolada zawsze przegra z mleczną. Pytaniem pozostaje, czy wolę białą, czy ciemną. Nie wiem.

      Może brali Oreo do łóżka, dlatego było im głupio odpowiadać?

      0

  2. Jeśli przypomina kinder niespodziankę to musi być cudowne :p
    Ale dla mnie w dalszym ciągu, maczanie ciastka w herbacie to beszczeszczenie, chociażby kruchości wnętrza :p Choć może kiedyś spróbuję (ale chyba za rzadko piję herbatę, żeby mieć ku temu okazję :p)

    0

    1. Ja odkąd nie piję kawy jedną herbatę pochłaniam obowiązkowo (kubek 600 ml), a jeśli jem ciastka, to przygotowuję również drugą (300 ml). I szczerze powiedziawszy, nie wyobrażam sobie kruchych ciastek, oczywiście nierozwalających się jak Hity, bez maczania.

      0

      1. To ja piję herbatę 2 – 3x w tygodniu w weekendy (po ok 400ml), więc jak mi się kiedyś pora ciastek nałoży z porą picia to spróbuję :p A Ty pijesz zwykłą czy jakąś specjalną? Ja zwykłej czarnej to nie piłam kilka już lat :p

        0

        1. Do ciastek czarną, żeby mnie nie rozpraszał smak, a tę dużą to zieloną Liptona z jakimś dodatkiem, teraz np. zieloną z pomarańczą i mandarynką, ale mój numer jeden to zielona z cytryną i melisą.

          0

  3. Też liczyłam na unicorna. Ale i taka ocena jest dobra. Tak tylko się zastanawiam czemu Mondelez nie rzuci tych Oreo do wszystkich sklepów. Przecież one są smaczniejsze niż klasyczna wersja, sprzedaż by im wzrosła!

    0

  4. Kuszą oj kuszą…wczoraj w chemii niemieckiej spotkałam oreo z podwójną ilością nadzienia . Pani mówi kup Pani nie pożałujesz pyszne są ja jej ,że a po co jak ja przyszłam po czekoladowe a nadzienia białego to nie lubię ,że hoho a tu jeszcze w podwójnej ilości ło mato ,ale wymyśli ehh

    0

  5. Jak one ślicznie wyglądają *-* Szkoda, że były w sklepie tylko chwilowo, o ile klasyczna wersja Oreo mnie nie ciągnie, to tę z chęcią umoczyłabym w herbacie :3

    0

  6. no wiesz co…. ale mnie pocieszyłaś tym wstępem! Chcesz mnie do grobu wpędzić? :D O matko… so sad ja Ci dam xDDD Wiem, że nie przepadam za oreo, ale w białej mojej ulubionej czekoladzie to bym pewnie i buta zjadła… ech poczekam… może kiedyś powróci… xDD

    0

      1. to zależy jaka i ile ^^ Moja koleżanka wpieprzała parówki z nutellą bo ją tak kochała i ponoć jeszcze kiełbase, ale tego drugiego nie widziałam :) Ale buta z kinder czekoladą już obiecałam, więc chyba mogłabym spróbować xDD

        A wiesz, że przez Ciebie to ja teraz tyłek spinam!? :D

        0

        1. Nie spinaj ;) Pod koniec gimnazjum albo na początku liceum partner mamy zaproponował mi wyzwanie. Za stówę miałam zjeść żelka, którego trzymał pod pachą. Chwilę się zastanawiałam, ale nieee, zbyt obrzydliwe :D

          0

  7. Haha wczoraj pisałam czy może być bardziej idealne ciastko od wersji mlecznej… JEST! Oreo w wersji white! :D No to już byłoby spełnienie moich wszystkich marzeń. Najbardziej mnie raduje, że biała czekolada jest słodka, waniliowa, tłustawa, taka jaka właśnie powinna być. Ciastko i krem oczywiście też istotne jednak dla mnie idealna biała już sprawia, że to byłby chyba dla mnie wypiek życia. :D Dobrze, że je kupiłaś, bo dałabym Ci ładnego kopniaczka gdybyś tego nie zrobiła jednak! Zazdroszczę, zazdroszczę, bardzo bardzo BARDZO zazdroszczę.

    0

  8. Trzeba przyznać, że wizualnie ta wersja z białą czekoladą prezentuje się jeszcze lepiej od mlecznej :D A jakbyśmy miały jeszcze wybierać, które kupić to parę godzin jak nic miałybyśmy wyjęte z życia :P Szkoda, że już nie są dostępne. Może jeszcze kiedyś wrócą, bo nie uśmiecha nam się przepłacać za towar z internetu.

    0

  9. Takiś jakiś bez polotu. Prosty herbatnik polany podróbą czekolady. Wielkie mi co. Na targu u babci zajadałem lepsze. I jeszcze ten szantaż na Insta – 100 łapek w górę, inaczej się nie pojawi! Zupełnie jak to robią letsplayerzy. Niehumanitarne zachowanie.

    Ciut poważniej mówiąc, to zastanawiam się nad jednym. Czy człowiek, który wpadł na pomysł „Ej! Polejmy to czekoladą, cukrzyca i zawał murowana!” powinien dostać oklaski czy po pysku. Ciacho łączy Oreo na którego punkcie USA ma zajoba z białą czekoladą na której punkcie pół świata ma zajoba. I teraz tak:

    1. Pozwy o milionowe odszkodowania związane ze zdrowiem (czyt. chcę 10 baniek, bo nie było napisu, że jedząc je na śniadanie, obiad i kolację zgrubnę).
    2. „… OMFG! It’s… OMFG…” reakcje ludzi chcących podzielić się pierwszym wrażeniem po zjedzeniu tego dzieła – niewątpliwie napędzających sprzedaż.

    To jednak konflikt interesów. Wcale się nie zdziwię (pół żartem, pół serio) jeśli do sądu wpłynie pozew przeciwko koncernowi.

    Ja wiem, banalizuję, przypisuje błahym sprawom, cechy nad… hmmm nadludzkie przecież nie… to może nadprzyrodzone? W każdym razie nieracjonalne. Ale taka ma natura. Mam nadzieję, że wszystko wypali i za dwa tygodnie wyskoczę na chwilę do popularnych Pepiczków. Może tam je dorwę. Przyjmę z całym, tłustym, dobrodziejstwem inwentarza :D

    0

    1. „… OMFG! It’s… OMFG…” – znów się uśmiałam :D A zanim do amerykańskiego sądu wpłyną wnioski od odszkodowanie, polski sąd zaleją skargi na wycofanie ciastek z Leclerca. Zobaczysz!

      0

  10. Szkoda,że już ich nie dostanę w sklepie, ale z drugiej strony… może niedługo wejdą do sklepów (?). Kto wie. Z kilkoma słodyczami już tak było. Raz się pojawiły a później już były dostępne w przeróżnych sklepach :)

    0

  11. To wygląda jeszcze lepiej, teraz to już w ogóle nie wiem. Na widok obu aż mnie skręca w brzuchu xD Ale nigdy nie wpadłabym na to, aby moczyć je w herbacie xD

    0

  12. „I znów pomyślałam, że to produkcja Milki, w końcu z czego innego miałby korzystać Mondelez, jeśli nie z innej swojej marki?” – Toblerone też jest od Mondelez :>.

    0

  13. Uwielbiam i te polane genialną białą czekoladą, i te polane mleczną. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko gorzkiej. :D W sumie chyba cieszę się, że nie ma ich jeszcze w Polsce na stałe, bo jak na co dzień nie ciągnie mnie do słodyczy, to dla innych wariantów Oreo robiłabym wyjątki. :DD

    W ogóle! Myślałam, że przy tej białej wersji zobaczę ocenę Jednorożca. :D

    0

    1. Wybacz brak rogu, ale jeśli w którejś z wersji miałabym się o niego pokusić, to prędzej w mlecznej. Dla mnie zawsze mleczna > biała. A co do gorzkiej, to też żałuję, że jej nie rzucili do Leclerca. O ile w ogóle istnieje, w co wątpię, bo na zdjęciach w necie nie widziałam (tzn. widziałam, ale z jakiejś innej serii).

      0

Dodaj komentarz