Goplana, Grześki: kakaowe w czekoladzie, kakaowe, śmietankowe

W marcu tego roku w Tesco pojawiły się miniaturki wafelków Grześki w pięciu smakach: kakaowym w czekoladzie, kakaowym, śmietankowym, cytrynowym i truskawkowym. Nie jestem fanką miniproduktów, ale zawsze, gdy gdzieś na nie trafię, kupuję. Zaoszczędzę – myślę, szybciej przetestuję – myślę. Szybko się jednak okazuje, że moja logika jest nielogiczna, a sposób myślenia tokiem rozumowania głupka. Dlaczego? Już wyjaśniam. Gdybym kupiła po sztuce normalnych rozmiarów, zjadłabym po dwa wafle każdego dnia i z głowy. Tanio, szybko, smacznie. Ale nie! Małe rzeczy sprawiają, że wyłącza mi się zmysł kontroli, a żyjące własnym życiem ręce nakładają do siatki dużo, więcej i najwięcej. Nie dość, że w efekcie przepłacam, to jeszcze męczę się z wyjedzeniem wszystkiego przez kilka dni, nie mogąc przejść do kolejnego produktu. A plusy? Chyba wyłącznie takie, że wreszcie zbieram się w sobie i kupuję produkt, który i tak miałam na chcę liście. I oczywiście poznaję smaki, których nie mogłabym kupić w normalnym wydaniu (tu: wafelki cytrynowe, truskawkowe), bo nie istnieją. Wracając zaś do małych Grześków, kilka miesięcy później ukazały się w Biedronce, zostały jednak okrojone o jeden smak (w czekoladzie? kakaowy?), a niedługo potem zastąpiono je dyskontowymi odpowiednikami o nazwie Estella mini. Nie wiedziałam, czy chcę te drugie kupić, ale coś mnie podkusiło, żeby spojrzeć na tył opakowania. I całe szczęście! Okazało się bowiem, że biedronkowa Estella to nic innego jak Grześki. Tym sposobem zaopatrzyłam się w smak orzechowy, kokosowy i toffi, dopełniając kompletu.

Ciekawostka: Gdy na początku roku pojechałam po Grześki do Tesco, nie znalazłam smaku kakaowego, mojego ulubionego. Tak nie mogło być. Wiedziałam, że nie spocznę, póki nie zdobędę całego zestawu. Pojechałam więc do drugiego Tesco, gdzie kartony stały na sobie w wysokiej kolumnie. Jak na złość, tu także nie wystawiono wafli kakaowych. Nie byłabym jednak sobą, gdybym dała za wygraną. Poprzesuwałam stojące dookoła kartonowe wystawki z innymi produktami, burząc tym samym ekspozycję. Kucnęłam i zaczęłam czytać opis każdego pudełka. Kakowe – bingo! Zdjęłam rękawiczki (w końcu to marzec) i wywierciłam dziurę w kartonie znajdującym się mniej więcej w połowie kolumny, a potem wyciągnęłam przez nią zadowalającą ilość sztuk miniwafli. Następnie, jak gdyby nigdy nic, zastawiłam kartony innymi i oddaliłam się w stronę kas. W ramach dowodu załączam dokumentację fotograficzną.

Goplana, Grześki kakaowe w czekoladzie (1)

Grześki kakaowe w czekoladzie

Jako pierwsze zdecydowałam się opisać Grześki kakaowe w czekoladzie, gdyż jest to smak podstawowy, spotykany w linii waflowej każdej firmy. Bohater odziany został w granatowe ubranko ozdobione dziecięcym logo i dużym czerwonym napisem. Jest schludnie, czytelnie i od razu widać, do kogo producent się zwraca. Konsumpcję wafli rozpoczęłam w ostatnim tygodniu przerażających upałów. Synoptycy już zapowiadali, że w przeciągu kilku dni się ochłodzi, mogłam więc poczekać. Chwilę, maleńką chwilkę. Gdybym to zrobiła, żaden z wafli nie byłoby rozpuszczony i rozpaćkany. Ale nie. Mnie przycisnęło na Grześki właśnie wtedy, dlatego z góry przepraszam za ich formę. Smaku nie zmieniły, to najistotniejsze.

Goplana, Grześki kakaowe w czekoladzie (2)

Boki wafla się roztopiły, ale nie ma to znaczenia. Pierwotnie wyglądał pięknie, kształtnie i smacznie. Pachniał cudowną deserową czekoladą, nią też w pierwszej chwili smakował. Tuż pod roztopioną polewą znajdował się idealnie kruchy wafel przekładany prawdopodobnie czterema warstwami przepysznego kakaowego kremu. Ten ostatni nie był tłusty ani margarynowy, raczej kruchy, michałkowy. W sekundę przypomniałam sobie, dlaczego kocham Grześki i dlaczego uważam je za najlepsze wafle na polskim rynku. Jestem pewna, że zdania nie zmienię zbyt prędko.

skalachi_6Ocena: 6 chi


Goplana, Grześki kakaowe (1)

Grześki kakaowe

Oto smak Grześków, który do tej pory był moim ulubionym. Nie wiem dlaczego, ale suche wafle coś w sobie mają. Za każdym razem, gdy je widzę, mam ochotę na zakupy. I zdecydowanie przedkładam je przed wafle w polewie, nawet gdyby była to polewa z czekolady Lindta. Czy kakaowa opcja przetrwa próbę czasu? Trochę się martwiłam, że nie, ale odważnie zagryzłam zęby na pierwszej sztuce.

Goplana, Grześki kakaowe (2)

Wafel pachniał niczym. Może niezupełnie niczym, miał jednak tak delikatny i bliżej nieokreślony zapach, że trudno mi go było zidentyfikować (a jak już się udało, to były to… glony do sushi). Inaczej miała się sprawa konsystencji, którą rozpoznałam jako idealnie kruchą, chrupiącą, suchą. Wafel zachował formę doskonałą, nie przesiąkając czterema warstwami tłustego i ziarnistego kremu o smaku obłędnie pysznego kakao. Bardzo słodkiego, lekko tylko gorzkiego. Całość wyszła delikatna i subtelna, a jednak wyraźna i treściwa. Już w połowie pierwszej sztuki wiedziałam, że moje serce nadal bije do kakaowych Grześków z całą swoją siłą. A po zamoczeniu ich w herbacie nawet mocniej.

skalachi_unicornOcena: unicorn smaku


Goplana, Grześki śmietankowe (1)

Grześki śmietankowe

Ostatni prezentowany dziś smak to śmietanka, w większej wersji albo niedostępna, albo ja nigdy na nią nie trafiłam. Opakowanie jest błękitne i bardzo ładne, letnie. Przypomina mi skondensowany do małej bryłki kawałek nieba. Z jasnym, białawym kremem jest to kompozycja iście obłokowa.

Goplana, Grześki śmietankowe (2)

Gdy zabrałam się za degustację, pomyślałam, iż zamiast śmietanki mógłby to być kokos. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Owoc palmy pojawił się pod nazwą Estella mini, więc tak czy inaczej miałam go zjeść. Po rozpieczętowaniu folii poczułam zapach śmietankowych i bardzo słodkich lodów, coś jak Big Milk, z lekkim poniuchem cytryny. Wafel był tradycyjnie opłatkowy, mało słodki i idealnie kruchy, przełożony ziarnistym i bardzo słodkim kremem o smaku będącym esencją nadzienia z rurek waflowych lub jakichkolwiek innych śmietankowych wafelków. Całość wydała mi się nazbyt cukrowa, cukrowo-waniliowa, a jednak dobra. To ciekawe, bo nigdy nie przepadałam za słodyczami o tym smaku, ale Grześki zdołały mnie przekonać. Zwłaszcza sztuki zamoczone w herbacie.

skalachi_5Ocena: 5 chi ze wstążką


Składy i wartości odżywcze:

63 myśli na temat “Goplana, Grześki: kakaowe w czekoladzie, kakaowe, śmietankowe

  1. Unicorn? :O 6 chi? :O Zadziwiasz kochana! ja pewnie bym wolala tego w polewie kakaowej od bez, bo nie lubie, jak slodycze mi sie bardzo sie krusza. Co do kupowania-nie kupuj wiecej miniatur na wage, I z glowy ;>

    0
    1. Łatwo mówić, trudniej wykonać. To taki przymus wewnętrzny. Jak chce ci się pić – pijesz, jak chce ci się siku – sikasz, jak widzisz miniatury – kupujesz. Lepiej tego nie wytłumaczę ;) A Grześki zawsze miały u mnie wysokie noty, uwielbiam ich smak, co poradzić?

      0
  2. Fanka Grześków nie jestem więc przemilczę moją bardziej szczegółową opinię na ich temat :D
    Ale podziwiam wytrwałość w poszukiwaniach odpowiedniego wafelka. Pewnie pracownicy Tesco nie zapałali do ciebie sympatią XD

    0
    1. Oj, sympatią to nie pała do mnie kadra pracownicza wielu miejsc, z racji tego, że zawsze przekopuję produkty w poszukiwaniu najlepszego: bez brudnego kubka, z długą datą ważności, bez uszczerbków itd. Ale czuję się rozgrzeszona, bo więcej osób tak robi, np. Marcin ]:->

      0
  3. O, też wolę Grześki kakaowe, bez polewy! Uwielbiam je. :D W rankingu wafelków są u mnie obok kokosowej Princessy (za innymi smakami nie przepadam), Prince Polo classic i Góralków nugatowych. Jestem ciekawa, czy w ich kwestii też się zgadzamy.

    Nie miałam pojęcia, że te biedronkowe to też Grześki… w życiu bym nie powiedziała i zapewne nie kupiła. A tak… może to się zmieni.

    0
    1. Dużych Princess dawno nie jadłam, więc powstrzymam się z opinią, Góralki jadłam tylko i właśnie nugatowe – za wielkie, suche i o smaku kakao, a nie nugatu. Dla mnie nic specjalnego. Prince Polo ostatni raz kupiłam chyba w przedszkolu :P A w ogóle to PP jadłam ze dwa razy w życiu.

      0
  4. Nie jestem pewna, czy Grześka w czekoladzie to ja w ogóle jadłam, ale wiem że te kakaowe mi się zdarzyło (nigdy nie lubiłam wafli w czekoladzie innej niż biała, więc brak polewy mnie zachęcił :p). A teraz jak czytam Twoją recenzje, to chyba nie pogadziłabym wersją podstawową, ale i tak biała podoba mi się bardziej, ale też nigdy nie widziałam jej w normalnym rozmiarze… Za to pamiętam jak kiedyś w szkole jadłam przez krótki czas Grześki bananowe :)

    0
  5. ja kocham grześki! moje ulubione wafle! i też najbardziej mi smakują bez polewy. Ja z kolei jak jestem w sklepie to nie kupuję tych miniatur tylko wielopaki (w biedronce) :) albo całe kartoniki jak wielopaków nie ma a są akurat np w Kauflandzie na promocji :)

    0
  6. też wszystkie jadłam, ale rok temu… bo były w biebrze, te cytrynowe i truskawkowe również :) Teraz kupiłam tylko te estelle, i nawet spisałam notatki, ale nie wiem czy raczej je umieszczę :D Ostatnio tato też mi kupił grześka kakaowego, i muszę powiedzieć, że już przypomniałam sobie dlaczego mi tak smakował :D Hahaha a dokumentacja boska! Czego ty nie zrobisz dla swoich czytelników ^^ <3

    0
  7. bezcenne po tylu latach ogarnac ze Goplana produkuje Grzeski XD
    takie niepozorne a jednorozec :3 to juz wiem co bylo by lepsze od mieszanki wedlowskiej dla gosci :D

    0
    1. Nie wiedziałaś, że Goplana? :D Haha. Spoko, ja też mam takie chwile, w których po latach nieświadomości coś do mnie dochodzi i nie mogę pojąć, że nigdy wcześniej tego nie wiedziałam.

      0
  8. I po co te wszystkie wymysły w wafelkach nadzienia nugatowe z różową posypką, drażami i żelkami w środku jak okazuje się, że… klasyka wygrywa. Znaczy wiadomo – dla takich koneserek jak my to oczywiste, że producenci wiedzą, że rzucimy się na to bez względu na cene, bo coś nowego, limitowanego i wow stąd robią takie cuda-wianki. :D Niemniej zgadzam się, że nie ma nic lepszego niż stary dobry Grzesiek. ZWŁASZCZA ten bez polewy. To jest tak prosty i nieprzekombinowany wafelek, a przy tym tak smaczny, że to absolutny fenomen. Z czekoladowych chyba jednak wolałabym Prince Polo, ale nie jadłam go wieeeeeki i w sumie to raczej przypuszczalnie mówię, że bym wolała, bo nie bardzo pamiętam. Z grześków jadłam wszystkie te ,,udziwnione” co prawda raz, ale pamiętam że śmietankowy mi smakował, podobnie jak cytrynowy. Jadłam też wersje malinową w białej czekoladzie, ale lepiej dla samego Grześka, że pozostawię bez komentarza moją opinię na jego temat, po co psuć mu wysokie noty.

    0
    1. Ja to nawet się cieszę, że na malinę nie trafiłam. Zepsułaby mi przepyszną serię wafli. A o Prince Polo pisałam wyżej, w odpowiedzi na komentarz Kimiko, że jadłam go milion lat temu, na dodatek ograniczyłam się do około dwóch sztuk przez całe życie. Jak już kupię, to na pewno odniosę smak do Grześków :)

      0
    1. Nie zgodzę się! Jadłam co prawda miniaturki, ale dwie pod rząd, więc wyszło niewiele mniej niż jakbym sięgnęła po zwykłą wersję. Będą za dwa dni :)

      0
      1. o no popatrz;) a w ogóle to powiem Ci że ja dzis widzialam te wafle w biedronce! co prawda tych unicornowych była dosłownie 1 sztuka (!) a reszta to jakieś bananowe… ale wzięłam brązowego i jednego bananowego też, chociaz przekonana nie jestem :) i w ogóle zdziwilo mnie to, bo przeciez kupowalas je dawno temu i gdzie indziej, wiec bylam w szoku jak dzis w biedrze zobaczylam! :D

        0
        1. Bananowe?! Przepraszam, ale jesteś pewna, że to nie cytrynowe? Będę jutro biegła sprawdzić, ale wiesz… nawet w gazetce ich nie widziałam, a w starym sorcie, z którego ewidentnie pochodzą kakaowe niedobitki, nie było bananowych Grześków, tylko cytrynowe i truskawkowe.

          0
          1. Kurcze, teraz zasialas we mnie ziarenko niepewności… Ale myślę, że to jednak bananowe były. Noo ale niczego sobie nie dam za to uciąć :)

            0
  9. Ja za to zawsze najbardziej lubiłam te w czekoladzie :D Ale właśnie jakoś zimą wersja mini znalazła się w moim domu i muszę przyznać, że te cytrynowe bardzo przypadły mi do gustu:)

    0
  10. Haha najlepsza ;)
    Ostatnio jak już jadłam jakieś wafle to trafiały się bez polewy i powiem szczerze, że takie polubiłam.
    Śmietankowe jak dla mnie za słodkie, kakaowe za to smaczne, nie zachwyciły mnie tak jak Ciebie, ale jedne z lepszych jakie jadłam xD

    0
      1. Princessa Kokosowa, ale podobno się zmieniła, więc czy nadal? xD Jeszcze Grześki, znasz może Skrajnie Fajnie Kakaowe, teraz nigdzie nie mogę ich znaleźć, bardzo podobne, a jednak :D

        0
  11. Pamiętam, że jak wiele lat temu pomyliłam się i kupiłam grześka bez czekolady, zamiast zwykłego, to byłam strasznie zawiedziona i myślałam „jak to tak bez czekolady?” A potem szok, jakie to dobre :)

    0
    1. „Okazało się bowiem, że biedronkowa Estella to nic innego jak Grześki. Tym sposobem zaopatrzyłam się w smak orzechowy, kokosowy i toffi, dopełniając kompletu.” ;)

      0
    1. Nie wiem, co się zmieniło, nie wyłapuję różnicy. A w dzieciństwie kochałam łamać Grześki dziel na 6, mimo tego, że zjadałam całego wafla sama :D

      0
  12. Piąteczka! Świetnie, że podzielasz naszą miłość do Grześków :D Ale nie wiedziałyśmy, że Estella to ta sama firma i nigdy ich nie próbowałyśmy. Jednak wersji śmietankowej nie miałyśmy okazji jeść, bo nigdy ich nie widziałyśmy. Jedynie cytrynowe ale z wiadomych przyczyn na nie się nie skusimy ;P
    Brawka za akcje z kartonami! Trzeba sobie radzić w życiu! :)

    0
    1. Czym jest dorosłość? Bieganiem po sklepach i dłubaniem w kartonach z waflami. Bo nikt nie zrobi tego za nas. Uhuhu!

      0
  13. Fajna sprawa, że są takie drobne i oddzielnie pakowane. Wychowawczyni mojego klasy rozdawała je na bodajże Dzień Dziecka (swoją droga miły gest z jej strony), ja nie jadłam, ale widzę że dobrze wybrała. :D

    0
    1. Lubię mieć „znajomych, którzy nie jedzą”, bo można od nich wysępić przydziałową sztukę ]:->

      0
  14. Ale poświęcenie dla tych ulubionych wafelków :D Też najbardziej lubię kakaowe, absolutne 10/10! Potem lubię te w gorzkiej, bo mają na prawdę cool czekoladę.

    0
  15. Do klasyka w deserowej czekoladzie mam sentyment, ale nie jadłam go już sporo czasu. Raczej prędko do niego nie wrócę, biorąc pod uwagę moje podejście do wafli. Wersja toffi była dla mnie zawsze najpaskudniejsza, ale i tak czekam na recenzję ;)

    0
    1. Ja przez długi czas najbardziej lubiłam właśnie toffi, potem po latach przerwy zjadłam w liceum i mnie obrzydziło, a teraz znów smakuje dobrze.

      0
  16. Nie no, moment, chwila. Olga, dobrze się czujesz? Mam nadzieję, że wpis i ocena była wystawiona podczas jakiegoś chorobowego.

    Kilka dni temu obiecałaś mi, że z wtorkowego wpisu będę zadowolony. Ok. Jakoś tam trafił w mój gust, nie przeczę ( ;) ), ale to?! Grzesio lepszy od Oreo w białej czekoladzie (mlecznej też) spod ogona ukochanej Milki?!

    Odczytuję to jako wyróżnienie, i tak niezrozumiałe i nieakceptowalne, na tle innych wafelków. Ni kuta nie zgodzę się, że może być lepszy od gorzkiego czarnucha z tłustym kremem. Gdzie tu będzie pole dla firmy Manner, gdzie okazja do zaskoczenia Pischingerem?

    I jeszcze niszczy wszystko dookoła. Za nic ma trud włożony w ułożenie stosu. „A w dupie z nim, Olga chce, Olga ma mieć!”.

    0
    1. Powiedział ten, co nie wywala milion jogurtów, sięgając po sztukę znajdującą się na samym końcu :D

      Wybacz, ale pomimo wielkiego zachwytu Oreo w czekoladzie… Grześki kakaowe bez polewy przebijają amerykańskie markizy :chowa się za rogiem, żeby nie oberwać lecącym kubkiem:

      0
    1. Niezła faza ;) Długo trwała? Ja raz miałam fazę na kanapki z żółtym serem z mikrofalówki i na to ketchup, nic innego nie wchodziło w grę.

      0
  17. Bardzo lubię grześki bez czekolady. Zwłaszcza świeże są przepyszne. Kruche. Rozpływają się w ustach. Tmi śmietankowymi też byłam zachwycona, bo podobnie jak truskawkowych nie ma ich w postaci standardowego rozmiaru wafelka. Ogromna szkoda :(

    0
  18. Daaawno Grześków nie próbowałam i choć pamiętam, że jadłam je chętnie to zdecydowanie należałam do team grzesiek ;)

    0
    1. Ja też dawno nie jadłam Grześków. W puszce czekają dwa Gofree, ale i do dużych klasyków zdecydowanie muszę wrócić.

      0

Dodaj komentarz