Forno Steno, Biscotti alla mandorla

Cantuccini, jedne z moich ulubionych twardych i kruchych ciastek, to toskański wypiek zawierający pokaźną ilość wielgachnych migdałów, a także wzbogacony o cytrusowy aromat. Pierwszy raz spotkałam się z nim podczas lidlowego tygodnia tematycznego, prawdopodobnie jeszcze w czasach liceum, i po schrupaniu zaledwie sztuki oddałam mu serce. Od tego czasu ciastka kupowałam regularnie, aż nieco mi się przejadły, więc przestałam. Po rocznej, może nawet dłuższej przerwie, zapukały jednak do wrót mego serca ponownie, tym razem będąc częścią słodkiej paczki skolekcjonowanej przez tatę podczas pobytu we Włoszech. Opakowanie mieściło aż pół kilo wypieku, niestety data ważności nieuprzejmie sugerowała, że mam około trzech miesięcy na sprostanie mu. Wiedząc, że nie ma co igrać ze świeżością migdałów, za produkt zabrałam się dość prędko, pozostałą część oddając rodzinnym chomikom. Chciałam zasiąść do nich tak, jak mówi tradycja: z kawą lub winem, ale mogłabym to opłacić pobytem w białym miejscu pachnącym chemikaliami oraz nędznym obiadem. Żeby jednak wyjść tradycji na przeciw i spotkać się z nią gdzieś w połowie drogi, zaparzyłam czarną herbatę.

Forno Steno, Biscotti Alla Mandrola (1)

Biscotti alla mandorla

Muszę przyznać, że był to pierwszy raz, gdy jadłam oryginalne cantuccini prosto z Toskanii. Z wrażenia i ekscytacji zacierałam ręce przez cały dzień, aż wieczorem odchodziły od nich płaty skóry (niee, nie działo się tak). Przesypując słodycz do miseczki, zauważyłam ocean wielkich i cudownych migdałów oraz intensywny kolor ciasta, jakby producent podrasował je kurkumą. Od razu pomyślałam o pizzerii Pod Strusiem, w której zawsze dosypują do spodu żółtej przyprawy, by odróżnić się od konkurencji i nadać pizzy rewelacyjnego posmaku, co skądinąd zawsze się udaje.

Forno Steno, Biscotti Alla Mandrola (4)

Zapach Biscotti alla mandorla to zintensyfikowany aromat świeżych, cudownych, wprost idealnych migdałów połączony z bardzo słodkimi i wypieczonymi biszkoptami typu kocie języki. Cztery ciacha ważą około 90 g (jedno = 23 g), ale są duże, treściwe, nie ma mowy o napowietrzeniu czy oszustwie. Odznaczają się twardą i zwartą konsystencją. Niejeden dziadek połamał już na nich sztuczna szczękę, a przyrównanie do kamieni nie byłoby obrazą ani kłamstwem. Pomimo wypieczenia i kruchości, pod palcem zdają się nieco tłuste, pozostawiają na opuszkach delikatny ślad (być może to sprawa olejku).

Forno Steno, Biscotti Alla Mandrola

W smaku cantuccini od Forno Steno dominuje cukrowa słodycz. Poza nią czuć oczywiście głównych bohaterów: migdały, są one jednak dalekie od doskonałości, bo miękkawe. Dla kubków smakowych świeże i pyszne, ale nieco gumowate. Odkrycie tych niedociągnięć bardzo mnie zmartwiło, bo do chwili włożenia pierwszego ciastka do ust znajdowałam się na pułapie słodyczy zasługujących na sześć chi. A potem nastąpił przełomowy gryz i zalała mnie fala rozczarowania. Biscotti alla mandorla miały być fenomenem, a stały się kolejnym zwykłym produktem zamieszczonym na blogu bez większych emocji. Jestem rozgoryczona ich bezczelnie cukrowym smakiem i miękkością bakalii. Zdecydowanie wolę polskie odpowiedniki z Lidla czy innych dyskontów, nawet jeśli produkuje się je w Radomiu.

skalachi_4Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

Forno Steno, Biscotti Alla Mandrola (2)

36 myśli na temat “Forno Steno, Biscotti alla mandorla

  1. No, lepsze Włochy mamy w Polsce niz we wloszech ;D. Ja cantucci chyba jadlam, tak jadlam… Chyba nawet tez te Lidlowskie! Pamietam,ciocia mnie poczestowala! Ale byla to taka godzina, ze oczy mi sie kleily do snu i co piec sekund pytalam :Mamo, mozemy jiz isc? Jestem zmeczona! ” wiec nawet smaku tych ciasteczek nie pamietam. Ale moze nie dlygo je sobie kupie? Poczekam w Lidlu :)

    0

    1. Jestem za czekaniem do tygodnia włoskiego w Lidlu, bo gdybyś miała trafić na takie jak dziś recenzowane, to łeee, lipka.

      0

      1. Podobno niedługo ma być znów tydzień włoski, bodajże od 19.10?

        Zawsze chciałam spróbować tych ciastek, ale jakoś się jeszcze nie złożyło. Ale skoro lidlowe są dobre, to może się skuszę niedługo :)

        0

  2. Nigdy nie jadłam tego typu ciastek, ale po wyobrażeniu sobie cukrowej słodyczy raczej bym podziękowała. Nawet migdały nie uratowałyby całości :D

    0

  3. Tych paczkowanych słodyczy z Lidla nigdy nie kupuję. Taka konsystencja i cukrowa słodycz nie zadowoliłyby mnie na pewno, a po Twoim opisie sama jestem rozgoryczona. Czy firmy naprawdę nie umieją dobrych słodyczy robić?

    0

  4. Tak jak ty kocham Cantuccini i byłam równie podekscytowana, gdy w wakacje miałam okazję spróbować ich we Włoszech.. I doszłam do tego samego wniosku: że te, które jadłam w Polsce, były zdecydowanie lepsze.. Serio, o co chodzi? :P

    0

  5. Że też Lidl robi lepsze włoskie słodycze od włochów oO To też chyba zależy od gustu ludzi w różnych krajach. Może we Włoszech właśnie takie ciastka wolą, a lidlowe są bardziej przeznaczone pod smak Polaków.

    0

    1. Z różnymi smakami może i tak jest, tylko nie zgodzę się że lidlowe produkty są robione pod polskie kubki smakowe. Sprzedaje się je również za granicą (kiedy mamy informację, że wyprodukowano np. we Francji).

      0

  6. Nie jadłam! >.< Ale to może lepiej, twoja recenzja troche podniosła mnie na duchu, ale też przygnębiłą bo nie jadłam tych lidlowskich… jak będę w lidlu proszę daj mi cynka :* :) Ej co masz do Radomia! :D
    Nie wiem jak smakują oryginalne takie ciastka, ale ,, jak wygram w totka" (- to już staje się moją sentencją xDD) to zabiorę całą blogosferę na wycieczkę po świecie w tym Toskanii gdzie spróbujemy prawdziwe ciastka prosto od… sklepowej? :D

    0

  7. Ja także lubię cantuccini, a już tak dawno nie jadłam… Smaku oryginalnych włoskich nie pamiętam, a polskie które jadłam pochodziły z Almy – teraz wiem, że muszę szukać w Lidlu :) Z czarną herbatą to ich bym nie zjadła, z winem nie mogę, ale kawa (zbożowa :p) mi do nich bardzo pasuje, a jeszcze bardziej kakao :p

    0

    1. Kakao mogę, ale nie chcę marnować mleka (już wolę czekoladowy napój do zalewania wodą :P), zbożowa mi nie bardzo smakuje. Zostaję przy herbacie.

      0

      1. To na mleko masz jakieś dzienne limity :p? Ja jak robię kakao to dodaję pół wody i potem zalewam to czymś mlekopodobnym (sojowym lub orzechowym napojem zazwyczaj), ok 120 – 150ml i wtedy nie muszę brudzić garnka żeby to gotować :)

        0

          1. No faktycznie, racja :)
            Mam jeszcze pytanie do Ciebie, póki pamiętam :P Od czego zależy ikonka przy nazwie użytkownika, która się wyświetla ? Czy to jest automatyczne ustawienie bloga czy Ty wybierasz je sama? Bo przy moim nicku zawsze pojawia się taka złowroga mina i tak się zastanawiam, czy to samo tak się ustawiło, czy może postrzegasz mnie jako osobę złowieszczo patrzącą na wszelkie słodkie wyroby i taką mi przyporządkowałaś :P?

            0

            1. Haha, ikonka jest losowa, ALE jeśli zarejestrujesz się na stronie Gravatar, to potem Twój adres e-mail będzie automatycznie podciągał Twój własny avatar, tak jak mi albo Pandom. Polecam, to pięć minut roboty :)

              0

  8. Musimy się przyznać, że nie raz zerkałyśmy na takie ciasteczka w Lidlu ale jakoś jeszcze nie przełamałyśmy się do tego aby kupić całą paczkę. Ta pokaźna ilość migdałów w środku kusi niemiłosiernie :P Dobrze wiedzieć, że te nasze marketowe są warte uwagi :)

    0

  9. Kiedyś kupiłam w Lidlu męczyłam się z nimi długo,jakoś mi nie smakowały bo strasznie twarde a maczane w kawie czy w herbacie brudziły mi te napoje czego nie lubię. Byłam dziś we Wrocławiu na rynku itd

    0

    1. Bo one mają być takie twarde :P

      Czemu wcześniej nie napisałaś? Coś fajnego się działo? Ja przez cały weekend koczuję w domu, bez makijażu, w oblazłych sierścią Rubi legginsach i pod kocem.

      0

      1. 2tyg temu mój 3latek przypomniał sobie,że jakiś czas temu jechał tramwajem i tyłek nam truł 2tyg więc w piątek wieczorem mąż się umówił z bratem ,ze go odwiedzimy . Byliśmy w okolicach stadionu no i na rynku,później jeszcze pojechaliśmy do Psar do przyjaciół. Zazdroszczę Ci Wrocławia mieszkałam tam 2lata i to były wspaniałe lata:) . Jak spłacimy kredyt za mieszkanie to ja chcę wrócić do Wrocka:)

        0

  10. Przypominają mi pewne włoskie ciastka. ;-;
    ,,W smaku cantuccini od Forno Steno dominuje cukrowa słodycz. Poza nią czuć oczywiście głównych bohaterów: migdały, są one jednak dalekie od doskonałości, bo miękkawe. Dla kubków smakowych świeże i pyszne, ale nieco gumowate.” Wiedziałam! Dokładnie tak pomyślałam.

    0

  11. Z jednej strony rozpływające się bagienko, z drugiej sucharowe ciacha. Niby brak punktu wspólnego, ale chyba coraz bardziej zaczynam rozumieć punktację i Twój gust. Ok, jakieś tam preferencje każdy z czytających już sobie zanotował, jednak ta twarda wyrazistość (słowo klucz?) dużo wyjaśnia.

    Poczekam do czegoś unikatowego. Chyba, że odznakę otrzyma coś gumowo-żujkowo-kwaśnego, z goryczką czekolady, zawracając mnie do punktu wyjścia „co ta Olga właściwie lubi w słodkościach”.

    0

  12. Uwielbiam te ciasteczka! Maczane w kawie/mleku są genialne <3 Pamiętam takie pyszne, które moja ciocia przywiozła z Włoch…o raju, zjadłabym! :D

    0

Dodaj komentarz