Mokate, Owsianka z truskawką

Wraz z końcem października nastąpił w moim życiu mały kryzys słodyczowy. Wy, jako czytelnicy bloga, nie będziecie mieli okazji go odczuć, od przestoju we wpisach uratowała mnie bowiem ponad dwutygodniowa kolejka gotowych tekstów. Podczas gdy one samoistnie się publikowały, ja nie mogłam nawet patrzeć na słodycze, zwłaszcza czekoladę. Co do tego doprowadziło? Wykańczanie listy i jedzenie ponad połowy tabliczki każdego dnia. Po tygodniowym (dwutygodniowym? dłuższym?) ciągu miałam szczerze dość wieczorów degustacyjnych i musiałam wyhamować. Zabrałam się za to, co w domu najzdrowsze, czyli jogurty, produkty-suszki (budynie, owsianki) i Fig Bary. Po paru dniach rozłąki przeprosiłam się z czekoladą, ale do ciągów wracać nie zamierzam.

Mokate, Owsianka z truskawką (1)

Owsianka z truskawką

Dziś recenzja jednego z produktów ratunkowych, który pozwolił mi trzymać się z dala od czekolady. Nie tak dawno publikowałam jego wersję z rodzynkami, przed nami zaś jabłko i cynamon. Większe nadzieje wiązałam z tym ostatnim, dlatego najpierw zabrałam się za przypuszczalnie gorszy.

Mokate, Owsianka z truskawką II (1)

Gdybym miała ustawiać Owsianki Mokate ze względu na wygląd kubeczka, pierwsze miejsce przyznałabym wariantowi z rodzynkami, drugie szarlotkowemu, trzecie dzisiejszemu. Mimo iż lubię róż, nie kojarzy mi się on ze zdrowymi płatkami, ponadto suszone owoce w słodyczach są dla mnie co najmniej problematyczne. W czekoladzie ich nie toleruję, a w produktach do zalewania przeważnie mają kwaśny smak i żałosną konsystencję. Mając jednak nadzieję na wyjątek od reguły, zalałam owsiankę trochę większą ilością wody, po czym odstawiłam na piętnaście minut.

Mokate, Owsianka z truskawką II (2)

Gdy wróciłam do kuchni zobaczyć, co wykluło się z proszku, spotkało mnie rozczarowanie. Jak wspomniałam, specjalnie zalałam płatki większą ilością wody (sugestie producentów za każdym razem przyprawiają mnie o dziki śmiech i niedowierzanie), a i tak wyszedł beton. Pachniał on kusząco, bo jak słodkie truskawki, choć delikatnie, plasując się na granicy zapachu i bezzapachu. Co ważne, nie wyczułam delikatnie gorzkiej, orzechowej nuty, która zachwyciła mnie w wersji rodzynkowej.

Mokate, Owsianka z truskawką II (3)

W smaku owsiance nie mam do zarzucenia absolutnie nic. Jest słodka, choć na pewno nie miodowo (stop z kłamstwami i nadużyciami producentów!), a także wyraziście truskawkowa, niekoniecznie w sposób naturalny. Kawałki owoców są bardzo małe i lekko kwaśne (co wcale mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie), płatki zaś miękkie, idealne. Jedyny poważny minus Owsianek Mokate to oczywiście skład, o który firma powinna bardziej zadbać. Nadal jednak uważam je za najsmaczniejsze na rynku, a także najlepiej i najpiękniej zapakowanie. W prezentowanej dziś wersji z truskawkami zabrakło mi czegoś do zawieszenia zęba, ale i tak z chęcią do niej wrócę.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Mokate, Owsianka z truskawką (3)

43 myśli na temat “Mokate, Owsianka z truskawką

    1. Jak robisz domowe, to i tak nie masz czego żałować. Ja zostanę przy Mokate, bo się w nich zakochałam.

      0

  1. Uuuu faktycznie skład daje po oczach :P
    A my właśnie jesteśmy w trakcie testowania gotowych owsianek z Lidla, który jeden smak opisywała kiedyś Czoko ;) One troszkę skład mają lepszy (podkreślamy – troszkę) ale chyba smak już zostaje w tyle ;)

    0

    1. Będą na blogu? Parę dni temu, albo nawet wczoraj, prosiłam o ich zrecenzowanie Marcina, bo mamy podobny odbiór smaków w produktach.

      0

    1. Nie zakupiłam, bo są większe objętościowo, a to już za dużo dla mnie. I tak owsiankę jem raz na rok. Jeśli chodzi o maliny – nie polecaj, nienawidzę ich jak kupy w podeszwie zimowych butów ;)

      0

    1. Skąd ją mam? Z osiedlowego marketu, dawnego Społem. Już od paru dobrych miesięcy jest na rynku, więc szukaj, jeśli chcesz przetestować ;*

      0

  2. Najlepsze owsianki to ja robię sama! ;D sekretem jest, że do płatków owsianych zawsze dodaje taką kaszkę mleczno-ryzowa dla dzieci w odpowiedniej proporcji, dolewam mleka… I wiecej nie zdradzę :> ale zawsze wychodzi pyszna! Co nie oznacza, że jak czasem gdzieś wyjeżdżam, to nie korzystam z gotowcow!z Mokate jadłam tylko te rodzynkowa i była jedną z lepszych takich owsianek.Ale czy najlepsza? Najlepsze to dla mnie takie w saszetce, bo najłatwiej mi je zmieścić pod względem ekonomicznym, a smakowym…chyba najlepsza! ;)Chociaż mocno konkuruje z pyszna Lidlowska, taka spróbuj!

    0

    1. Z Lidla nie chcę, ale Mokate z rodzynkami to rzeczywiście hit hitów i moja ulubiona owsianka dostępna na rynku.

      0

  3. Szkoda tych tłuszczy utwardzonych w składzie, bo gdyby nie one nie byłoby tak źle. Na pewno nie przeszkadza mi mleko w proszku, uwielbiam jego smak :P Kiedyś kupiłam sobie paczkę takiego odtłuszczonego granulowanego, żeby dodawać je do naleśników i placków, a skończyło się tak, że wyjadłam je łyżeczką xD

    Btw. co prawda gotowych owsianek nie jadam, ale pamiętam że kiedyś bardzo smakowała mi czekoladowa produkowana dla Kauflandu – bodajże 90gr za sztukę, syfiasty skład, ale smak nieziemski :D Chyba któregoś dnia kupię żeby odświeżyć sobie wspomnienia..

    0

    1. W wiesz, że za każdym razem, jak jestem w Kauflandzie, to patrzę na nią i myślę, czy nie wziąć? Teraz wezmę na pewno!

      0

  4. A ja od takich kubeczkowych owsianek i tworów trzymam się jeszcze bardziej z dala niż od tych płatków owsianych do zalania w opakowaniu (które jadłam w sumie tylko w ostateczności na wycieczce itd.). Ni to się tym najeść, struktura nie taka, brak masła orzechowego, brak jakiegoś prawdziwego, świeżego owocka – no ogólnie wszystko na nie. :D Pozostaję zdecydowanie przy swojej robionej owsiance (czy jaglance, czy komosiance, ryżance czy jęczmieniance – blablabla, zależy na jakie płatki mam ochotę), która co prawda zajmuje o wiele więcej czasu, ale przynajmniej jest idealna – taką jaką uwielbiam i taka, dzięki której śniadanie to mój ulubiony posiłek. O! :D

    0

  5. Kiedyś na diecie zajadałam sie tymi gotowcami, nieświadoma tego z czego sie składają ;/ ale zaszkodzić to nie zaszkodziły :) Osobiście wole płatki owsiane na wodzie- zimne i geste, z jogurtem brzoskwiniowym :)

    0

  6. O fuuu, jak ty to możesz jeść. Chemia, chemia, chemia. Tylko domowe. Domowe rlz.
    Ekhem, ta wersja mnie nie interesowała, z wiadomych powodów, ale jak sama pamiętasz, inny smak był jak najbardziej na plus. Sama się wtedy zdziwiłam.

    0

  7. Ughh, a już myślałam, że stanowczo powiem nie kupnym owsiankom, denerwuje mnie ich konsystencja, smak, wszystko. Ale ta tak ładnie wygląda..
    Nie ma to jak domowa :D

    0

  8. Dawno już nie jadłam takiej gotowej owsianki i zapewne długo nie zjem. Nie podoba mi taki „klejoulepek” i na pewno byłaby dla mnie za słodka i chemiczna (przywykłam do domowych owsianek, więc wyczuwam zbędne dodatki :P).

    A odnośnie Twojego kryzysu czekoladowego ja ostatnio miałam odwrotnie – zapotrzebowanie na mleczną czekoladę u mnie wzrosło (dodatkowo na marsy i milky way’e), a z odrazą patrzyłam na gotowane warzywa i jaglankę (dziś pierwszy raz od tygodnia zrobię jaglankę z jabłkiem na kolację, bo już czuję jej brak :P)

    0

    1. Haha, każdy od czasu do czasu czuje wstręt do tego, czym się żywi na co dzień. Zresztą nie tylko żywi. Czasami szpilki też trzeba zmienić na adidasy, a stringi na gacie po tacie ;)

      0

  9. Prawda, z zalewanymi wrzątkiem owocami, niewygodna prawda. Płatki mogę jeść gdy są suche jak wiór, gdy są papką, ale nigdy – kurde – nigdy nie zrobię z nich zupy. W gotowcach, mimo zalewania deklarowanego 110ml, ciągle wody było za dużo. Wnerwiające. Kto wie, może za krótko czekam?

    Po 15 minutach, to już narzekam na burczenie w brzuchu, a nie zabieram się za jedzenie ;) Prędzej – wedle rady – coś z Lidla niż tę dzisiejszą. Granica bezwonności, to kolejny minus, ale spotykana dosłownie wszędzie, więc na Mokate nie ma co wieszać psów.

    Chyba pora pogodzić się z faktem, że w tym asortymencie unicorna nie będzie.

    0

    1. Niee, na pewno nie czekasz za krótko, bo ja zawsze biorę się za nią po 15-20 minutach, co już jest ultradługim czasem oczekiwania, a i tak pływa zupa. Oczywiście w sytuacji, gdy wleję trochę więcej. A jak równo, to dostaję beton. I tak źle, i tak niedobrze.

      Oj, zdecydowanie nie będzie tu unicornów. Chyba że mi odstrzelą któregoś dnia owsiankę czekoladą Milki i karmelem :D

      Czekam na Twoje recenzje lidlowców, teraz to już przyklepane! :) ;*

      0

  10. O owsiance się nie wypowiem, bo chyba moje zdanie znasz (truskawka to raz, a dwa – zawsze jem po prostu płatki górskie na mleku), ale co do tego ciągu… Ja w październiku jadłam chyba po około 70 g czekolady przez 5 dni w tygodniu i to mnie też trochę wykończyło. Właśnie jak wszyscy mają wzmożony apetyt jesienią i zimą, tak ja odwrotnie (wyjątek: sushi). Ratuje mnie malutka gramatura niektórych czekolad (np. te 4,7 g Domori).

    0

  11. dziękuję za tak pozytywną recenzję ;) Kamień mi spadł z serca. Co do przestojów… skąd to znam :/ Ja już od 5 lat nic innego nie robię i mam dni bez słodyczy bo wym wykitowała. Czasami mam ochotę się zchefnąć :D Wczoraj zamiast słodyczy wpierdzieliłam dwa naleśniki i słoik korniszonów… Ale nie wiem czy jest się czym chwalić…

    0

  12. Kolejna dobra opinia o tej owsiance? Kurde…chyba je kupię :D
    Ja ostatnio też nie mogę patrzeć na czekoladę, ale to związane jest z innym powodem :/

    0

  13. Ja takich słodyczowych zastojów nie miewam, gdyż zawsze jem to na co mam ochotę tzn. jak chce jeść czekoladę trzy dni pod rząd to jem, a później np. lody. Ale wiem, że Cie terminy ważności gonią (?) :3

    Owsianek od mokate nie jadłam i nie wiem czy spróbuję, to się jeszcze okaże ;D

    0

  14. Najlepsza owsiana to taka własnorobotna – namoczone w wodzie płatki + mleko + rozgnieciony (brązowy) banan. A z tych gotowych smakowała mi waniliowa Nestle w takim pseudo retro opakowaniu.
    Tą spróbuje, ale jak juz znajde pracę, bo póki mam czas wole robic sama. Aa – i wybiorę orzechową wersję.

    0

Dodaj komentarz