Zimowa sesja: W swetrze

Tak jak zapowiedziałam w zeszłą niedzielę, dziś publikuję drugą część sesji fotograficznej wykonanej przez wrocławskiego fotografa Pawła Kowalczyka, którego możecie znaleźć na stronie www lub fanpage FB. Tym razem na zdjęciach nie zobaczycie Rubi, ale nie martwcie się, podczas sesji nie ucierpiało żadne zwierzę. No, może poza mną, wyobraźcie sobie bowiem hasanie w minusowej temperaturze w niezapinanym swetrze bez rękawów. Zdradzę wam, że po powrocie do domu o mało nie popłakałam się bólu, gdy palce zyskały świadomość, że temperatura wróciła do normy i postanowiły powoli odmarzać. Znacie to uczucie? Jeśli nie, zdecydowanie nie polecam. Najlepiej je opisać jako odchodzenie mięsa od kości (co prawda nigdy mi nie odchodziło, ale wyobrażam sobie, że tak właśnie bym się czuła). Warto jednak było pocierpieć dla efektu zdjęć. Na dodatek pod koniec sesji zaczął prószyć śnieg, co dodało zimowemu krajobrazowi magii. Sama sesja też była sympatyczna, bo – jak wspomniałam ostatnio – fotograf okazał się ludzki, pomocny i cierpliwy. Jeśli kiedyś zechcecie umówić się na sesję, życzę wam samych takich jak moja!

PS Zdjęcia są surowe, nieprzerobione. Podoba mi się ich klimat i kolorystyka, więc zaniechałam ingerencji edytorowej. Poza tym w edytorze każdy może.

Zimowa sesja: W swetrze

Zimowa sesja w swetrze (1)

Zimowa sesja w swetrze (2)

Zimowa sesja w swetrze (3)

Zimowa sesja w swetrze (4)

Zimowa sesja w swetrze (5)

Zimowa sesja w swetrze (6)

Zimowa sesja w swetrze (7)

logo_na_strone_v2

38 myśli na temat “Zimowa sesja: W swetrze

  1. Bez Rubi zdjecia tez ładne, az trudno uwierzyc, ze bez zadnych fotoshopow :0 ale domyslam sie, co to za uczucie chodzic po sniegu tylko w sweterku, i wiem na wslanej skorze, jak mieso odchodzi od kosci ;D(ile razy to ja nie nalozylam rekawiczek w zimie :p)

    0
    1. Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez rękawiczek. Nawet ostatnio o tym myślałam. Prędzej zapomniałabym telefonu niż części garderoby. Najpierw się ubieram, a dopiero potem wychodzę i zamykam drzwi.

      0
  2. Masz bardzo subtelna i dziewczęcą urodę:) . Długo zachowasz młodość zobaczysz:) . Zdjęcia świetne:)

    0
  3. Podziwiam Cię, nie dość, że wyszłaś bardzo profesjonalnie to jeszcze nie zamarzłaś :) Podejrzewam, że u mnie takie poświęcenie skończyłoby się hipotermią :D

    0
    1. Najpierw zapakowałam ją do płaszcza (płaszcz leżał na plecaku fotografa), ale się wygramoliła. Wtedy wsadziłam ją do torby i tam siedziała do końca sesji.

      0
      1. ach odpowiedziałam Ci na temat białka :P A co! ludzie myślą, że białka, węglowodanów nie można przedawkować, a właśnie, że można :) i to nie są wcale takie delikatne objawy

        0
  4. Aaaż mnie coś zabolało gdy zdjęłaś nauszniki, szacunek za wytrzymałość :O Ja bym nie dała rady, ale dla takich zdjęć chyba faktycznie warto ^^

    0
    1. Uszy nie bolały. Najgorzej było w palce u rąk, bo na początku nie założyłam rękawiczek, ale szybko zorientowałam się, że to kretyński pomysł :P

      0
  5. o matko szalona kobieta! W życiu nie dałabym rady, zamarzłabym, a z tym mięsem wierzę na słowo, kiedyś tak palcy nie czułam, że trzymałam na grzejniku i nawet nie poczułam, że poparzyłam skórę :D Ale dla takiego efektu było warte wytrzymać :)
    Ekstra nauszniki, gdzie dorwałaś? :)

    0
    1. Nauszniki mam z jakiegoś sklepu no-name, ale kosztowały dychę, więc to takie najzwyklejsze z możliwych. Za długo nie da się ich nosić, bo cisną w ucho (co ciekawe, tylko w lewe :P).

      0
      1. hahaha ale gagatki… ale zszokowałaś mnie… tylko 10zł? Ja też takie chce >.< Takie rzeczy z no-namów widzę są fajniejsze jak te markowe :)

        0
  6. Skandaliczne i nieodpowiedzialne zachowanie! Ty jesteś dorosła? To już dzieci w przedszkolu wiedzą, że zimą nie chodzi się tak ubranym. Często wiosną trzeba ubrać się cieplej niż Ty podczas sesji. Co tam, że palce bolą. Co tam, że podatne na wszelkie infekcje gardło, jest otwarte na zakażenia. Równie dobrze mogłabyś, do sesji, zajadać kubełek lodów. Totalny brak wyobraźni.

    Nie dość, że narażasz własne ciało na takie „zabawy”, to jeszcze – idę o zakład – psiak, z poprzedniego wpisu, cierpiał. Chihuahua nastawiona na ujemne temperatury (byś nie była ironiczna: lub bliskie zeru) tylko dlatego, że jej Pani miała zachciankę pstryknięcia sobie słit fotek ze śniegiem w tle.

    Brak słów. Rubi przyznałaby Ci 0 chi i pogoniła kijem od miotły. W następnym wcieleniu powinnaś byś takim małym, bezbronnym chudziutkim, psem. Z Panią, która stawia dobro „fajnego ujęcia” wyżej niż zdrowie i życie – nie bójmy prawdy – Ciebie samej.

    0
    1. Biję się w pierś i przepraszam Rubi w obliczu wszystkich cziłał na świecie, a także wszystkie dzieci, które mogą wziąć ze mnie zły przykład ;(

      0
      1. obronię Olgę, moje swie młodsze siostry (jedna prawie poełnoletnia) poszły wczoraj w mega mróz nad odrę na zdjęcia.. jedna |(ta starsza) w cienkiej bluzie, kabaretkach i kwiatach we włosach (zimą…) a druga w letniej sukience na ramiączkach a do tego grube rajstopy (ale się śmiałam jak zobaczyłam te zdjęcia!)

        0
  7. Wspaniałe zdjęcia. Naturalnie piękne :) Jak już powiedziano fajnie, że bez barbarzyńskiej interwencji grafomanów :) No i nareszcie bez pieska! Pozdrawiam :D

    0
    1. Podpisuję się pod tym.
      Sweterek bardzo fajny, ale wolałabym czarny, gdybym taki kupowała. Ewentualnie włożyła pod biały bluzkę tamtego koloru.

      0
      1. Nie mogę kupować czarnych ubrać ze względu na Rubi. Biała kolorystyka do zdjęć była zamierzona, to raz (ze względu na śnieg), a dwa, że lubię siebie w białym :)

        0
    1. Nie, nie obraziła się. Zresztą pojawi się na zdjęciach jeszcze parę razy, wszystko przed nią. Co do modelkowania i poświęceń… co mnie w ten weekend spotkało, to bez komentarza.

      0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.