Green Dream, Milk Chocolate & Nougat 36% (Biozona)

Poszukując produktu idealnego do otwarcia sezonu recenzji powstających w ramach współpracy ze sklepem internetowym Biozona, przyglądałam się wszystkim otrzymanym pysznościom i kręciłam nosem. Ten nie. Ten później. Może te… nie, ten też nie. W końcu, po kilku próbach i poznaniu nieznanych dotąd, trudnych smaków, zdecydowałam się opublikować recenzję batona firmy Green Dream, który urzekł mnie przepiękną szatą graficzną i zawadiacko mrugającymi z opakowania kostkami nugatu. Przyznam, że gdy zobaczyłam go na stronie Biozony, byłam pewna, że: 1) jest to baton z białej czekolady, 2) nugat znajduje się w nim w postaci kremu. Dopiero gdy wzięłam produkt do rąk i dokładnie obejrzałam, zrozumiałam swój błąd. Jest to bowiem 30-gramowy blok belgijskiej czekolady mlecznej, który zawiera 36% kakao i cukier trzcinowy zamiast popularnej białej śmierci, a nugat pojawia się w nim jako pyłek.

Green Dream, Milk Chocolate and Nougat 36 (1)

Milk Chocolate & Nougat 36%

W sklepie internetowym Biozona dostępne są cztery batony firmy Green Dream: opisywany dziś mleczny z nugatem, mleczny z kokosem, gorzki z limonką i po prostu gorzki. Ponieważ jestem miłośniczką słodkiej i bagienkowej czekolady mlecznej, ucieszyłam się, że jeden z dwóch otrzymanych wariantów ma szansę przypaść mi do gustu. Może nie w stu procentach i nie na 6 chi, w końcu nie posiada miękkiego nadzienia, ale zawsze to lepsze od batona ciemnego z limonką, którego… ups… dostałam również.

Green Dream, Milk Chocolate and Nougat 36 (3)

Tak jak napisałam, byłam i nadal jestem pod wrażeniem przepięknego opakowania Milk Chocolate & Nougat 36%. Kiedy jednak wyciągnęłam batona na zewnątrz i dostrzegłam urocze chmurki na każdej z pięciu kostek, obłędnie mlecznoczekoladowy kolor i nugatowy stardust skrywający się w każdym centymetrze czekolady, przepadłam. Od razu pomyślałam o wakacjach z czasów dzieciństwa, kiedy siadywałam na betonowym murku nad jeziorem i przeszywałam wzrokiem jego głębiny. Ponieważ słońce świeciło intensywnie, woda odkrywała przed patrzącym królestwo pyłków, proszków, paprochów i drobinek. Jedne niepewnie krążyły, drugie energicznie tańczyły, a jeszcze inne stały w bezruchu, nie wiedząc, co począć. A teraz to wszystko zobaczyłam w niepozornym ekologicznym batonie. Niewiarygodne.

Całkiem możliwe, że Milk Chocolate & Nougat 36% to moja pierwsza belgijska czekolada. A nawet jeśli nie, to na pewno pierwsza uświadomiona. Zaklęta pod postacią batona, okazała się bardzo twarda, przez co przełamywaniu kostek towarzyszył głośny trzask. Pachniała mlecznie i… kokosowo! Nie był to jednak żaden olej ani sztuczne orzechy, ale świeże i przyjemne dla nosa, absolutnie odurzające wiórki (taki lepszy Bounty). Kiedy ugryzłam pierwszą kostkę, w moich ustach momentalnie powstało bagienko. Ze wskazaniem na momentalnie! Nie wiem, jak to możliwe, bo nigdy wcześniej nie spotkałam się z czekoladą, która rozpuszczałaby się tak szybko, nie będąc jednocześnie tworem plastelinowym i tłustym. A smak? Sto procent mlecznego Lindta, nawet lepiej! Po rozpuszczeniu czekolady na języku zostaje wspomniany już nugatowy stardust, który jest na tyle duży, by dało się zarejestrować jego obecność, ale na tyle drobny, by nie przypominał wstrętnych toblerone’owych właziwzębów.

Green Dream, Milk Chocolate and Nougat 36 (5)

Pozorna twardość Milk Chocolate & Nougat 36% jest… cóż, pozorna właśnie. W rzeczywistości baton rozpuszcza się w sekundę. Tworzy obłędnie mleczne bagienko, ale znika bardzo szybko i po krótkiej chwili mamy wrażenie, że nigdy go tam nie było. W tym batonie nic nie jest jasne ani oczywiste. Nugatowy stardust przypomina strzelający proszek kupowany w czasach późnej podstawówki, ale oczywiście nie posiada właściwości musujących. Zapach zawiera silny pierwiastek kokosa, który odnalazłam również w smaku. Co najważniejsze zaś, dawno nie jadłam tak dobrej mlecznej czekolady. Nie za słodkiej, intensywnie mlecznej, delikatnie wiórkowokokosowej. Niech się chowa moja ukochana Milka, kolekcjonowany Ritter Sport, a nawet przywołany wcześniej Lindt. Myślałam, że nigdy nie wystawię unicorna tak pozornie zwykłemu i nudnemu kawałku czekolady, ale życie postafi nieźle zaskoczyć.

skalachi_unicornOcena: unicorn smaku


Skład i wartości odżywcze:

Green Dream, Milk Chocolate and Nougat 36 (2)


Biozona

(Kliknij na obrazek, by przenieść się na stronę Biozony
lub wejdź do sklepu internetowego)

48 myśli na temat “Green Dream, Milk Chocolate & Nougat 36% (Biozona)

  1. Szkoda, że ta notka nie została zaplanowana na jutro ;) Nie żebym miałam tą czekoladę, ale mam coś podobnego.
    Przyjemnie wygląda i opis brzmi niezwykle zachęcająco. Widząc tytuł recenzji nie spodziewałam się, że będzie jednorożec, brawa dla biozona (którego przekręcam w głowie na bizona)

    0

  2. Unicorn mnie nie dziwi. Wiem, że tak prosta mleczna czekolada może wspaniale smakować. I to jeszcze z orzechowym pyłkiem! „Belgijskość” nie ma tu nic do rzeczy, moim zdaniem jest przereklamowana ;). Aczkolwiek, skubana może rzeczywiście dobrze się rozpuszczać w buzi… Tylko szkoda, że szybko znika. Ja lubię, jak czekolada bosko się rozpuszcza i jeszcze na długo pozostaje w ustach jej smak, wraz z zalepiającym filmem.

    Czekam na limonkę! :>

    0

  3. A ja znowu belgijską czekolada uwielbiam, ale taką prawdziwą, nie podróbę. :) więc wyobrażam sobie jak pyszny musiał być ten batonik! A tego gorzkiego z limonką z kolei zazdroszczę bardziej i czekam na recenzję! :)

    0

          1. haha ojj to lepiej się pilnuj bo Ci więcej nic nie wyślą.. też mam kilka takich produktów, z których recenzją się wstrzymuję bo nie zasługują na żaden punkt, no ok może 1 na 10, ale na szczęście sama je kupiłam ;p tzn nie wszystkie niestety ;p

            0

  4. A ja akurat mam kryzys słodkościowy, ciągle bym jadła jakiś słodycz ale w domu brak. Oczywiście jak coś się pojawi to znika w sekundzie:) No ale batonik oj mniam porwałabym go

    0

  5. Taak,czasem zwykła czekolada potrafi samą sobą zachwycić. Mnie aż tak nie pociąga, bo wolę mieć każdy kęs czekolady na długo, chociaż z chęcią bym spróbowała. Z czystej ciekawości, bo nugatowy pyłek i akcent kokosowy.

    0

            1. Bo jak mi się nazbiera za dużo jedynek w obrębie jednego sklepu, to wiesz… Nie chcę być niemiła. Ten produkt nie jest zły, po prostu to ja mam problem ze smakiem limonki.

              0

  6. ostatnio już trzymałam ten batonik w eko sklepie, ale właścicielka sklepu mi go odradziła, bo zdecydowanie za słodki…
    tak teraz żałuję

    0

  7. ja bardzo lubię nugat, a cukierki strzelające kochałam :D Ach ileż frajdy było. Zawsze dostawaliśmy je w podstawówce na mikołaja :)

    Baton…. pozytywnie zszokował :) Będzie tydzień włoski w lidlu, powiedz mi, które lody mam kupić te z likierem czy kawą ( z moim stosunkiem) Jak myślisz? :) Nie do recenzji, wyłącznie dla siebie :D

    0

    1. Kawa to sam cukier, umrzesz. Ja jestem miłośniczką, a więcej do nich nie podejdę. Serio, przesada. Zabajone za to KONIECZNIE! U mnie już są od kilku dni.

      0

  8. Podejrzewałam, że dasz mu jakieś 5chi, a tu zaskoczenie. Jednak jeszcze większym zdziwieniem był widok, wcześniej na insta, mlecznej czekolady, ale jak to nie biała? :DD Nie zmnienia to jednak faktu, że recenzja zachęca, brzmi pysznie, ale czekam na recenzję gorzkiej z limonką, wyczuwam hejt :DDD

    0

    1. Czyli miałyśmy te same przewidywania. Hejt powinien być, jeśli recenzję opublikuję. Tzn… nawet nie hejt, bo jakość tych batonów jest bez zarzutu, tylko kurczę… tak bardzo nie lubię limonki :P

      0

  9. Brzmi bosko! Chciałabym ten z kokosem, będę się rozglądać w okolicy, bo nie uśmiecha mi się zamawiać.

    0

  10. Próbowałam skomentować w ciągu dnia i nie mogłam, nie wiem dlaczego, ale mam nadzieję, że teraz się uda…

    Jak czekolada jest lepsza od mlecznego Lindta to musi być to prawdziwe cudo :D No i ten pierwiastek kokosa :)
    Pamiętam strzelający proszek z podstawówki – tak się teraz zastanawiam, jaki to miało skład :p

    0

  11. Opakowanie wygląda tak, jakby prześwitywało. Czyli tak, że w środku jest blok białej czekolady. Po opisie i fotkach brązu, przyjrzałem się dokładniej, wykrzykując w duszy „no taaaaa”. ;)

    Wygląda jak zmutowany Pawełek – z zewnątrz. W środku jak Magnetic (ten grubas), ale bez nadzienia. Smakuje… nie wiem jak. Ale limonkę bym spróbował, bo jeśli jest tak wyrazista jak dodatki tu, to mogło wyjść z tego niezłe cacko :)

    0

Dodaj komentarz