Cooking on my own #1: Spaghetti

Spotykałam się już z różnymi opiniami na mój temat i stawałam na przeciw różnych pytań. W kontekście niniejszego bloga najciekawszymi, a zarazem najśmieszniejszymi były oczywiście te dotyczące jedzenia. Jak ty jesz, że jesteś taka chuda? Czy jesz słodycze codziennie? Czy bierzesz je do ust i wypluwasz? Czy komuś oddajesz? Czy żywisz się wyłącznie słodyczami? Prawdę mówiąc, odpowiadam na nie zgodnie z aktualnym humorem, przeważnie wybierając opcję na żarty. Wiedzcie zatem, że jak degustuję cukierki, zawiązuję dookoła nich nitkę. Połykam, a potem wyciągam i pufff – kalorii nie było. Sięgając po czekoladę, zazwyczaj owijam ją plastikową folią, więc jak przechodzi przez organizm, nie sieje spustoszenia. Poza słodyczami jem oczywiście również powietrze, popijając dziesięć razy przegotowywaną wodą (uwaga: dopiero po około 8-9 gotowaniach traci kalorie!). Dzisiejszy wpis jest więc prezentacją nie tego, co jem na obiady, ale czego nie jem. Do każdego zdjęcia załączam krótką informację o sposobie przygotowania.

Enjoy,
Master Chef Olga

Danie spaghetti 2

Słodkie ser-getti

Potrzebujesz:
– najtańszy makaron, ale koniecznie z pszenicy durum
– 200-gramowa kostka półtłustego twarogu (chudym się zapchasz i skonasz, a tłusty pójdzie ci w biodra)
– bliżej nieokreślany jogurt o smaku ulubionych owoców
– brak czasu i chęci na długie stanie w kuchni

Sposób przygotowania:
Wstań rano, otwórz lodówkę i orzeknij, że nie ma w niej nic, na co miałbyś dziś ochotę. Przebierz się z dresu w strój do ludzi, naciągnij na głowę czapkę, zawiń dookoła szyi szalik, włóż ręce w rękawy ciepłej kurtki i idź do sklepu. Będąc w połowie drogi do Lidla (lub innego marketu), wróć się do domu, bo zapomniałeś rękawiczek i portfela (przy takiej pogodzie nie wiadomo, co gorsze). W sklepie skieruj się na dział nabiałowy, weź kostkę sera i jogurt, po czym idź w stronę kasy i do domu (nie zapomnij zapłacić, bo zamiast spokojnie iść do domu, będziesz musiał biec i lawirować między blokami, by zgubić ochroniarza). Na dziesięć minut przed porą obiadową wstaw czystą, nieosoloną wodę (po co wciskać w siebie białą śmierć, skoro i tak jej nie czuć?) i przez około sześć minut gotuj w niej makaron, którego w żadnym przyzwoitym domu nigdy nie brakuje. Siedząc przed komputerem, zerkaj na czasomierz w komórce, żeby ze spaghetti nie wyszło ci flaketti. Kiedy makaron jest już gotowy, odcedź go i umyj naczynia, bo potem nie będzie ci się chciało. Na wierzch (spaghetti, nie naczyń) połóż całą kostkę sera, wylej jogurt i voila!


Danie spaghetti 3

Pesto-tuna-broxy

Potrzebujesz:
– pełnoziarnisty makaron (nie bądź burak, szarpnij się na nieco droższy)
– brokuły mrożone (tu przynajmniej zaoszczędzisz na wodzie, bo nie trzeba ich myć)
– puszka tuńczyka z wody
pesto czerwone (ojj, nie zaoszczędzisz)
– jedna sztuka parowaru

Sposób przygotowania:
Odnajdź w sobie niechęć do słodkiego obiadu i zastosuj się do rozporządzeń dietetyków, sięgając po rybę (udawaj, że wcale nie pochodzi z puszki). Na godzinę przed porą obiadową wstaw brokuły do parowaru (proponuję 200 g+), nie zapomnij tylko o wlaniu dużej ilości wody, żeby nie przypalić gara. Idź obejrzeć film albo zajmij się sobą, ignorując lekko bąkowy zapach warzywa, który roztacza się po mieszkaniu (po zjedzeniu obiadu i tak będziesz produkował o wiele gorszy). Na dziesięć minut przed porą obiadową wstaw wodę, tylko nie sól jej, ani też nie lej oliwy (przypominam: chcesz być fit). Makaron gotuj w niej minut sześć-siedem. Odcedź, wywal na niego ciepłe i miękkie brokuły, na to tuńczyka z puszki, na to zaś dowolną ilość pesto (proponuję 3-4 łyżki stołowe). Jeśli masz chory żołądek, puknij się w głowę, zanieś danie sąsiadowi, a sam przygotuj sobie coś lekkostrawnego. Jeśli jesteś zdrowy, umyj naczynia i idź zajadać.


Danie spaghetti 4

Spaghetti z robakami

Potrzebujesz:
– pełnoziarnisty makaron (nie bądź skąpiradło, przecież został ci jeszcze z poprzedniego dania)
– mrożone krewetki
– niedobry sos ze słoika
– mikrofalówka (dla mniej leniwych: mały garnek)

Sposób przygotowania:
Na dziesięć minut przed porą obiadową wstaw wodę, ale – co ważne – tym razem w dwóch garnkach. Kiedy zacznie się gotować, do jednego wrzuć makaron, do drugiego mrożone krewetki, na które wydałeś ostatnie pieniądze. Oba produkty trzymaj tam przez 6-7 minut, po czym odcedź (nie przez to samo sitko, bo to trochę obleśne) i wrzuć na talerz. Wszystko polej odgrzewanym w mikrofalówce przez kilkadziesiąt sekund sosem ze słoika. Umyj naczynia, idź do pokoju i płacz nad tym, że zniszczyłeś smak pysznych krewetek sosem z dupy.


Danie spaghetti 5

Spaghetti a la płacz pieczarki

Potrzebujesz:
– sos boloński z torebki
– wielkie opakowanie pieczarek
– makaron pełnoziarnisty
– patelnia teflonowa

Sposób przygotowania:
Najpierw przez kilka tygodni z rzędu dzień w dzień jedz spaghetti bolońskie z mięsem mielonym, później zaś orzeknij, że masz dość i prędzej puścisz pawia, niż zjesz kolejne. Zajrzyj do szafki i westchnij, że została ci jeszcze jedna porcja sosu w torebce, który na początku miesiąca niepotrzebnie kupiłeś na tony. Idź do sklepu i dokup pojedyncze, półkilogramowe opakowanie pieczarek. Wróć do domu, obejrzyj grzyby i uznaj, że na pewno skurczą się podczas smażenia, więc trzeba ich dać dużo (prawie całe opakowanie). Tym razem do kuchni udaj się na dwadzieścia minut przed porą obiadową, by mieć jeszcze trochę czasu na lamentowanie. Zagotuj wodę i makaron według instrukcji podanej w tym wpisie już trzykrotnie. W kubku rozrób sos, trzymając się zaleceń producenta. Na patelnię bez tłuszczu wrzuć pieczarki (pamiętaj, że czas trwania lamentu jest wprost proporcjonalny do liczby wrzuconych sztuk). W połowie smażenia zorientuj się, że grzyby chyba jednak nie zmaleją tak bardzo, jak na to liczyłeś, a tobie przyjdzie zapchać się prawie półkilogramowym pieczarkowym spaghetti. Zalej je sosem, żeby wyglądały trochę lepiej, a ostatecznie wymieszaj z makaronem. Zrób zdjęcia i udawaj, że potrawa wyszła tak, jak tego chciałeś.


Danie spaghetti 1

Leśna porażka

Potrzebujesz:
– spaghetti pełnoziarniste (przy takiej ilości jedzonego makaronu radzę ci znaleźć sklep, w którym dostaniesz go za niewielką cenę lub w promocji; kraść nie polecam)
– sos pieczeniowy ciemny z torebki
– suszone grzyby od babci (jak nie masz babci, poproś babcię sąsiada)

Sposób przygotowania:
Obudź się rano i wywąchaj dziwny aromat sączący się z dołu, od nielubianej sąsiadki. Zorientuj się, że chyba smaży stary ser i podejmij jedyną logiczną decyzję, mianowicie o zagłuszeniu tegoż przerażającego smrodu. Nie szukaj w Internecie sposobów przygotowywania grzybów, po prostu zalej je wodą i gotuj przez 4-5 godzin (piękne zapachy gwarantowane, tym razem bez żartów). Na dziesięć minut przed porą obiadową standardowo udaj się do kuchni, ugotuj makaron i rozrób sos według producenckich zaleceń. Łącząc wszystko razem, upewnij się, że do dania wraz z grzybami powędrowało trochę igliwia, wszak nie możesz sobie pozwolić na zbyt perfekcyjne wykonanie (jeszcze ci samoocena za bardzo podskoczy). Żując grzybową gumę, żałuj, że jednak nie przeczytałeś instrukcji obsługi suszonych grzybów w Internecie. Mimo tego zrób ładne zdjęcie, wrzuć na Instagram i ciesz się, że rośnie liczba lajków, a ludzie ci zazdroszczą.

52 myśli na temat “Cooking on my own #1: Spaghetti

  1. Hahaha, ale wprawilas mnie w dobry humor! A ten pomysl z orzepisami jest swietny, bardzo mi sie podoba! I te nazwy,sposob opisywania… Hahahha!
    Najbardziej podoba mi sie makaron z serem, bo ja zawsze wole wszystko na slodko :p(teraz mam taki czekoladowy z Biedronki, Wisc on doskonale pasuje) i to z pieczarkami bolongese i z sosoem pieczarkowym(moze dlatego, ze kocham grzyby xd)

    0

    1. Sos jest pieczeniowy, a nie pieczarkowy. W pieczarkowym z torby wkurzają mnie główni bohaterowie, bo są twardzi jak tektura. Co do reszty dań – na szczęście przepisy już poznałaś i teraz będziesz wiedziała, jak je wykonać!

      0

  2. „Czy bierzesz je do ust i wypluwasz?” na prawdę ktoś zadał takie pytanie? :P Nie przyszłoby mi do głowy by o to pytać :P
    Pomysł na wpis bardzo fajny – kolejne świetne urozmaicenie bloga ;) Przepisy proste i każdy sobie z nimi poradzi :)

    0

  3. Weź, jak możesz owijać czekolady w folię… ona pewnie też ma kalorie. Wypluwać? Pff, zawsze coś na zębach zostanie. Lepiej tylko wąchać i zmyślać recenzje. No, od wielkiego święta można liznąć!

    Widzę, że wkraczasz na zdrowy tryb odżywiania (no, bo wcześniej oprócz słodyczy to tylko wodę w końcu piłaś pewnie), więc rozumiem, że blog zmienia się w internetową fit-książkę kucharską z poradami a’la od dietetyka?
    Jeśli tak, to popełniłaś poważny błąd, moja droga! Takimi daniami nie podbijesz internetu – zapomniałaś o kluczowym dodatku, czyli o jakimś bliżej nieokreślonym zielonym liściu, co zawsze w restauracjach przyozdabiają spaghetti. Popatrz zwłaszcza na to z twarogiem i jogurtem – no brakuje zieleniny jak nic!

    Siedzę i się ze śmiechu trzęsę normalnie, hahaha. Wstałam rano w potwornym humorze po prawie nieprzespanej nocy, taki wpis i…. od razu jestem w o wiele lepszym nastroju! :D
    Swoją drogą, u mnie ostatnio podobnie zaawansowane dania… powiedzmy sobie pseudo-azjatyckie spaghetti. Za zwykłym specjalnie nie przepadam (lubię, ale nie szaleję za nim), ale… narobiłaś mi ochoty na takie z pesto i tuńczykiem. :P

    0

    1. Nie ma, bo folię też dziesięć razy gotuję i wtedy traci. O pluciu nie pomyślałam, że zostaje, ale ja na szczęście nie pluję (ufff, tyle bym kalorii nieświadomie przyjęła!). Często wącham i zmyślam. Wiedziałam, że nie tylko ja tak robię. Teraz mi lżej, dziękuję ;*

      Tak. Już nie będę publikowała recenzji słodyczy. Odkryłam w sobie powołanie do gotowania, poza tym muszę przygotować się do kolejnej edycji Master Chefa. I nie od a la dietetyka, tylko od dietetyka – taka wiedza jak moja zawstydziłaby niejednego dietetyka z wieloletnią praktyką! A liście na spaghetti są passe, co Ty NIE WIESZ?! :/ Poza tym w pierwszym daniu pod serem i makaronem jest brukselka, zapomniałam napisać.

      Widziałam Twoje na Insta. Wyglądają super.

      0

  4. hahaha wiesz, co!? Brzuch mnie zaczął kuć ze śmiechu xDD Sznureczek, brak chęci do gotowania i sposób przygotowania tych potraw, za wysokie progi na moje nogi! A myślałam, że będą tak mało skomplikowane xDD Liczyłam na taki post! Doskonale to wiesz i cieszę się, że przełamałaś ten durny stereotyp: że albo jesz same słodycze, albo ich nie jesz :D Grunt to mieć poczucie dystansu :) Wiesz co… po zdjęciach kurde, naprawdę miałam ochotę to zjeść, ale ty sobie zakpiłaś :D Mimo wszystko lubię takie dania więc nie żrażam się Twoim pocuciem humoru xD

    0

    1. Będzie jeszcze trochę wpisów z gotowaniem, a nuż wyszperasz coś prostszego. Te rzeczywiście są skomplikowane, w końcu wiesz… poziom Master Chefa.

      0

  5. Ale urozmaicone obiadki ;P Moje spaghetti są mniej składnikowe – makaron + sos z słoika lub proszku, makaron + jogurt, makaron + cukier ;)

    0

    1. A coś do zapchania się (warzywko/ser)? Po samym makaronie z sosem byłabym głodna. Chyba że wpieprzyłabym całą 500-gramową pakę :P

      0

  6. Muszę wypróbować patent z obwiązywaniem cukierków nitką, wczoraj ich zjadłam za dużo i pewnie przytyłam z 10 kg, oj ja nieszczęsna :D

    Podoba mi się danie nr 1, gdyby nie to, że ilość twarogu na porcję, a tym samym białka to dla mojej wątroby zbyt wiele :P Twarogu z jogurtem owocowym nie łączyłam, ale kiedyś miałam fazę na kanapki z twarogiem i dżemem. A jak raz na rok robię makaron z twarogiem i truskawkami, to zawsze to się kończy tak, że najpierw zjem truskawki, twaróg z cukrem wprawdzie położę na makaron, ale i tak zjem go najpierw z wierzchu, a potem suchy makaron – w jedzeniu rozdzielnym jestem chyba specjalistką :D

    A co do makaronu z brokułami to robię jeszcze szybciej i bardziej uboższą wersję. Makaron gotuję w jednym garnku razem z brokułami, żeby nie brudzić wielu naczyń, potem to odcedzam i zalewam jakimś olejem lub dodaję własnie pesto :) W wersji zaawansowanej podsmażam na patelni z jajkiem.

    0

    1. Koniecznie. Najlepiej wiązać czerwoną nitką, wtedy przełyk oraz żołądek nie widzą jej (myślą, że to kawałek skóry) i nie próbują strawić.

      W daniu nr jeden proponuję zastąpić ser powietrzem – mniej białka, a przy okazji mniej kalorii. Z kolei jak robię makaron z truskawkami, to już bez twarogu.

      Warzywa w wodzie tracą witaminki!

      0

      1. Ok, poszukam czerwoną nitkę, a póki co dzisiaj jadłam jeszcze normalnie, też chyba za dużo :D
        Masz rację, makaron z powietrzem to dla mojej wątroby coś w sam raz :D
        Ja też zazwyczaj bez twarogu, ale często mieszam truskawki z jogurtem ;)
        Wiem i dlatego gotuję zbiorczo na zapas na parze, ale do kawałka brokuła nie wyjmuję parownika, więc muszę przeżyć jakoś te straty :)

        0

  7. No nie wierzę, doczekałam się postu z przepisami od mojej słodyczowej guru. Piękne (wizualnie) propozycje, smakowo – podkradam przepis z brokułami i tuną, choć to danie nr. 1 zachwyca mnie ilością białka.. Ale please, sosy z torebki? Why Olga whyy xD

    0

  8. hahaha no okay jak jesz takie porcje, to może moja owsianka na pewno byłaby dla Ciebie za mała :) Ale żeby przepić ilośc mojej musiałabyś zjeść ze 3 mokate :)

    Apropo wpisu to teraz będa pytania: to Ty jesz codziennie tylko makaron? :D

    0

    1. A te porcje są jakieś wielkie? Myślałam, że normalne. (Serio pytam).

      Jak mam ochotę, to tak. Jadam obiady fazami. Jak mam fazę na spaghetti, to kilka tygodni tylko spaghetti. Jak kluchy, to tylko kluchy. I tak dalej.

      0

        1. Olga ugotuj sobie taka porcje jak podalam i daj cale jablko, pomarancz i pol czekolady :) ja rozdzielilam ja na dwie porcje male dla potworkow (z mandarynkami) i na takie zwykle talerzyki dalam po naprawde sporo owsianki (mniej duzy kubek) na to owoce i naprawde syci bo jest gesta. Ale tobie bym rozrzedzila, dala z rodzynkami (mam akurat takie duuuze eko) i nalozyla na gleboki talerz taki od malzyka duuzy :)

          No i kurde jestem passe i niemodna a moj blog to wgl zal…

          Apropo wstepu jeszcze to wysmarowalam dluuuugi komentarz u agnieszki apropo tego co ludzie szczerze mysla o Tb ale znowu jej blog sie na mnie obrazil i usunal komentarz… ona swiadkiem ze dodalam! Widac mialas sie nie dowiedziec co o Tobie mysle :)

          0

          1. Nie mogę jeść owoców na surowo :) Poza tym w śniadaniu musi coś chrupać, papką się nie najem (wiem, bo sprawdzałam i to nie raz, a potem chodziłam zła i głodna jak wilk).

            Nadal nie odpowiedziałaś z tymi porcjami obiadowymi. Chyba że chodziło o coś innego.

            Weź mi napisz tu :(

            P.S. Nie, od pieczarek nic mi nie jest. Nawet jak sobie wrzucam kupę surowych na kanapki.

            0

              1. Zdanie „jak jesz takie porcje, to może moja owsianka na pewno byłaby dla Ciebie za mała ” zarówno ja, jak i Kaczucha, odebrałyśmy jako „jesz takie duże porcje obiadów, że moja owsianka rzeczywiście nie byłaby w stanie zaspokoić twojego głodu”, stąd zapytałyśmy, czy moje obiady naprawdę wydają Ci się duże ;)

                „Weź mi napisz tu :(” tyczyło się plotek, opinii w blogosferze i Twojego usuniętego komentarza.

                0

    2. Apropo nie umierałaś po takiej ilości pieczarek? A umieram już po małej ilosci sosu z nimi, jak robie moim miesozercom poledwiczke w sosie pieczarkowym i wezme sobie troche samego sosu

      0

  9. Czekałam na ten post. XDDDD Wiedziałam, że w końcu go zrobisz i, że będzie genialny. Zdecydowanie się nie zawiodłam. Buahahahah :D

    0

  10. Pierwsza propozycja najbardziej do mnie trafia ;) Uwielbiam makaron na słodko z twarogiem, a w szczególności z tymi twarożkami z Lidla (te w wiaderku), ale nie wiem co jest grane, że kompletnie zniknęły! U Ciebie też ich nie ma? :(

    Nigdy bym nie użyłam sosu w proszku…sama chemia! :P

    0

    1. Nie ma ich w żadnym Lidlu. Co więcej, ten sam producent dystrybuował je do Kauflandu, skąd też zniknęły. Zamiast nich ostatnio pojawiły się wiaderka 275-gramowe, na szczęście w tych samych wariantach smakowych (orzech, ananas, rodzynka). Nie pamiętam, kto je teraz robi (na 90% Polmlek), ale i tak nie kupię, bo rozmiar ani na raz, ani na dwa.

      Ja też, a fuj!

      0

  11. Oszukistka. Obiady zebrane z ostatniego pół roku albo rodzinnej imprezy, gdzie każdy MUSIAŁ zjeść makaron. Z opakowania czekolady jesz kostkę, albo prosisz by Ci zostawili kostkę (nie naruszając oczywiście papieru). Nie zła próba wkręcenia stałych czytelników [macha głową z niedowierzaniem i marszczy brew].

    0

  12. Haha Olga gotuje! :D Tak bardzo lubisz makaron spaghetti? Albo nie lubisz, bo przecież tego nie jesz ;) Do nas najbardziej przemawia pierwsza propozycja na słodko :) To co, że trzecie zdjęcie wygląda jak rzygi ale ważne, że świetnie smakuje :D

    0

  13. No brawo, nie wystarczy to, że słodycze codziennie je, jeszcze dzień w dzień makaron, jakie to tuczące, a jakie ilości, normalnie za dużo warzyw! Na pewno jesteś już gruba jak beczka, a zdjęcia, które dodajesz są Twojej znajomej, albo sprzed 10 lat!
    A tak na poważnie, przepisy genialne, sposoby przygotowania najlepsze jakie czytałam xD I powiem szczerze, że przepis na SPAGHETTI A LA PŁACZ PIECZARKI wypróbuję na pewno, tylko ograniczę pieczarki, żeby nie płakać, że za mało się skurczyły haha :D

    0

    1. Nie, zdjęcia nie są ani sprzed lat, ani koleżanek. Po prostu je googluję, a potem w Photoshopie wklejam swoją twarz :D

      0

  14. Brak mi słów :) Jak zwykle zrobiłaś niezły szoł! :D Nie powiem, żebym specjalnie czuł się zachęcony do spróbowania któregokolwiek z Twoich dań, ale wzruszyłaś mnie swoją chęcią do kreowania! W końcu nieważne jak CI wyjdzie to co gotujesz! Ważne, że podejmiesz działanie by to zrobić :DNajbardziej przekonują mnie grzyby leśne z makaronem :) Zwłaszcza grzyby. W sumie to same grzyby, bez makaronu :D Poziom ironii na moim wskaźniku zlikwidował wszystkie skale :D Dzięki za świetną zabawę :)

    0

    1. A proszę! Niestety Tobie niczego więcej poza zabawą zaproponować nie mogę. Kulinarnych korków raczej Ci nie dam :P

      0

  15. Kobietko ten post dopiero dziś mi się wyświetlił nie wiem czemu nie miałam go w niedzielę ani wczoraj:( . Ty takie rzeczy jesz i tak ładnie wyglądasz a ja jem i wyglądam jak wyglądam:( . Bardzo lubię makarony u mnie dziś będzie na obiad z pieczarkami i kiełbaską i czymś tam jeszcze tak zwane czyszczenie lodówki:)

    0

Dodaj komentarz