Zott, Jogobella czereśnia

Słyszałaś o nowej Jogobelli czereśniowej? – zapytała mnie jogurtowa koleżanka. Nie pamiętam, czy wówczas już o niej słyszałam, czy nie. Jedno jest pewne: nigdzie jej nie widziałam i na długi czas po usłyszeniu tego pytania nadal nie mogłam znaleźć. Patrzyłam w małych sklepach, szukałam w marketach, ale nowość podstępnie się przede mną chowała. W końcu dałam spokój i uznałam, że albo do Wrocławia jeszcze nie dotarła, albo ktoś robi sobie ze mnie niewybredne żarty. Minął miesiąc, może nawet więcej, a ja pomaszerowałam do dawnego Społem, żeby uzupełnić zapasy greckich Piątnic. Stwierdziłam, że przy okazji kupię parę kubków Jogobelli American, bo dawno jadłam. Co odkryłam, gdy przesunęłam górną paletę, by wygrzebać jogurty o dłuższej dacie ważności? Czereśniową nowość! Stała jak gdyby nigdy nic w środku kartonu, otoczona starymi smakami. Wydało mi się dość dziwne, że Zott nie próbuje jej jakoś wypromować, ale może to oznacza, że smak został wprowadzony na stałe. Pożyjemy, zobaczymy.

Zott, Jogobella czeresnia (1)

Jogobella czereśnia

O ile wiśnie zadomowiły się w jogurtowym przemyśle na dobre, o tyle czereśnie wciąż raczkują. Niewiele firm po nie sięga, czereśniowe produkty wypuszczając jedynie sezonowo. Czy wynika to z trudnej uprawy bordowych owoców? Ich smaku? Przecież są lepsze od wiśni! Póki co odpowiedzi na te pytania nie znam, ale może kiedyś się dowiem. Zamiast narzekać, powinnam być szczęśliwa i wdzięczna, że na rynku – i dalej: w ladach chłodniczych – pojawia się cokolwiek czereśniowego.

Na opakowaniu nowej Jogobelli widnieją czereśnie w dojrzałym stadium: pulchne, soczyste, bordowe, niemal ociekające słodyczą. Kiedy jeszcze je jadałam, wybierałam właśnie takie. Przestałam zaś nie tylko ze względu na problemy żołądkowe i kłopoty z przyswajaniem surowych roślin, ale także przez pewną sytuację, która miała miejsce w gimnazjum. Otóż udałam się z kolegą na spacer, kupiliśmy całą reklamówkę czereśni i wesoło zajadaliśmy. Pod koniec, gdy zostało już tylko kilka sztuk, coś mnie podkusiło, by jedną otworzyć. Co zobaczyłam? Obok pestki wił się wielki i tłusty biały robal. No to poczereśniowane.

Zott, Jogobella czeresnia (3)

Zapach produktu to esencja wisienek, czyli wiśni znanych ze słodkich jogurtów. Konsystencja jest tradycyjnie gęstawa, aksamitna. W na pozór jednolitym tworze znajdują się duże kawałki wydrylowanych owoców mogących być zarówno czereśniami, jak i wiśniami – niestety nie posiadają wyrazistego smaku własnego. Całość smakuje jak śmietankowa wiśnia, ale bez udziału czereśni (nie ma się czemu dziwić, skoro w składzie obu owoców jest niemal po równo).

Czereśniową Jogobellę zakupiłam tylko jedną, bojąc się otrzymania zwykłego jogurtu wiśniowego. I żeby nie było niedomówień, bardzo lubię twory o smaku wiśni, ale tu liczyłam na coś ekstra. Niestety, dostałam dokładnie to, czego się obawiałam. Idealnie gęsty jogurt z dużymi kawałkami owoców, ale śmietankowo-wiśniowy. Wątpię, bym kupiła go ponownie, choć nie mogę powiedzieć, że był zły.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Zott, Jogobella czeresnia (2)

39 myśli na temat “Zott, Jogobella czereśnia

  1. Lubie czeresnie,ale jak zobaczylam ten jogurt w Leclercu to nie kupowalam,bo mialam wlasnie takie same obawy jak ty .No i chyba dobrze,ze nie kupilam :)
    Ale za to kupilam te nowa Activie,bo jestem ciekawa tej ,,konsystencji idealnej,, XD

    0
  2. Dopiero teraz przyszło mi do głowy, że w tych wszystkich jogurtach czereśnie rzeczywiście są strasznie pomijane. Tylko wiśnie i wiśnie… Już widząc miniaturkę pomyślałam jednak, że tu też będzie wiśnia, tylko, że ukryta. :P Jak dobrze już z samego rana mieć rację! Ja bym za niezgodność smaku obniżyła ocenę. :>

    0
  3. Uwielbiam czereśnie nie jestem przekonana czy kiedykolwiek jogurt o o takim smaku przypadłby moim kubkom smakowym…. kto wie…. zycie i produkty spożywcze lubią zaskakiwać ;) Z biegiem lat to wszystkie słodkie jogurty przestały mi smakować ;)

    0
  4. Ja za jogobellowymi jogurtami jakoś specjalnie nie przepadam. Kiedyś – odchudzając się w liceum – jadałam od nich takie 0%, które smakowały gorzej niż nie wiem co, ale miały mało kalorii. Skutecznie mnie zraziły do jogurtów Jogobelli. Niemniej jednak ten czereśniowy znam. Ani on dobry, ani niedobry. Moim zdaniem jest nieco sztucznawy w smaku. Szkoda, że niewiele ma do czynienia z tymi pięknymi, soczystymi czereśniami z opakowania. Ale szczerze – mało który jogurt w ogóle ma cokolwiek do czynienia z tym, co nadrukowują na opakowaniach ;) Pozdrowionka.

    0
    1. Ja uważam, że Jogobelle 0% smakiem nie różnią się od zwykłych ani trochę. To wersje Light są paskudne. Z ostatnimi zdaniami Twojego komentarza również się nie zgadzam.

      0
  5. Bardzo lubię jogurty, dzień bez nich jest dla mnie dniem straconym. Ja aktualnie jestem zakochana w limitkach od Danio. :) Ale ten co opisujesz też mi smakuje. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że uwielbiam czereśnie i czekam na nie każdego roku z utęsknieniem.

    0
    1. Limitki Danio też niedługo będą na blogu, mnie niestety zawiodły. Bardzo zawiodły. Jogurty, podobnie jak Ty, jem codziennie. Minimum dwa kubeczki.

      0
  6. Ten smak znalazłam jakieś dwa miesiące temu we własnej lodówce. Matka kupiła dla siebie będąc w pełni przekonana, że kupiła smak wiśniowy. Dopiero ja zwróciłam uwagę na inny kolor owoców. Ale i tak potem stwierdziła, że smakuje wiśniowo , więc różnicy nie ma.

    0
  7. Miałaś szczęście na łowach :) Ja też zawsze biorę jogurty z końca lub spod spodu, ale ostatnio odkryłam, że nie zawsze ich data ważności jest najdłuższa, trzeba na każdym kroku wszystko sprawdzać – także zawartość czereśni, bo robak to częsty towarzysz pestki, choć teraz już mniej spotykany, bo pryskają wszystko na potęgę.
    Czereśnie uwielbiam, ale jogurt zapewne by mnie nie zachwycił.

    0
  8. Meh :/ A zjadłabym dobry czereśniowy jogurt. Też nie rozumiem czemu producenci słodyczy się ‚nie lubią’ z tymi owocami, dojrzałe czereśnie wymiatają bardziej od malin i truskawek.
    Matko ty to masz szczęście z tymi robalami :’)

    0
  9. Jestem fanką jogobelli, bo sama doskonale wiesz ile ich dziennie jadam… :D Publicznie się nie przyznam oczywiście odnośnie ilości… Przechodząc jednak do meritum: jak tylko zobaczyłam nowość: MUSIAŁAM ją mieć. Zwłaszcza, że czereśnie wywołują cudowne wspomnienia – moi dziadkowie na swojej działce mają największe i najbardziej obradzające w pyszne owoce drzewko ze wszystkich działek! Zjadłam i – mi smakuje bardzo. Nie wiem czy to czereśnia, to raczej bardzo słodka wiśnia ale nazewnictwo mnie nieinterere, smakować mi smakuje i to najważniejsze. Jest tylko niesamowicie słodka, ale w jogobellach to raczej norma.

    0
    1. Ja wiśniowe jadam na drugie śniadanie, w wersji 0% (pczywiście Jogobella). Ale też nie zawsze, bo najbardziej lubię truskawkę i teraz mam w lodówce ok. 20 sztuk :D

      0
  10. Dla osoby, która nie odróżnia czereśni od wiśni w ich zwykłej postaci (hej, hej) nie ma szans na odróżnienie ich w jogurtach ;). Więc jak dla mnie – można stosować zamiennie.

    0
    1. Jest ktoś, kto nie odróżnia wiśni od czereśni w zwykłej postaci? Przecież mają inną konsystencję, nie mówiąc już o smaku.

      0
  11. Jadłam raz i raczej się nie skusze ponownie. Masz rację, czereśni tu kompletnie nie czuć, a bardzo na nie liczyłam. To po prostu nudny jogurt wiśniowy, ale poprawny w smaku.

    0
  12. Różnica pomiędzy czereśnią a wiśnią w naturze jest dość wyraźna, wiec tu powinno być podobnie. Powinno. Jednak jej brak nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem. Ba, większości z nas pewnie przelatywałaby myśl zakupowa „łe.. przecież i tak będzie to to samo co…”. Kandyzowane owoce mogłyby wypaść lepiej.

    0
  13. Nie lubię słodzonych jogurtów tego typu, ale taki, spróbowałabym, bo jogurt czereśniowy? Czy cokolwiek czereśniowego? Kurka, ja nie wiem, ale nie widziałam jeszcze żadnego produktu czereśniowego. :D

    0

Dodaj komentarz