Cadbury, Creme Egg

W Kuchniach Świata zakupiłam dwie sztuki przecenionych Screme Eggs (2 x 3,50 zł), dwie sztuki mniejszych i konkurencyjnych firmowo Galaxy Bubbles (2 x 3,50 zł) oraz jedną sztukę pięciozłotowego Creme Egg. Ponadto – już w innych sklepach – zdobyłam kilka mniej niespotykanych wielkanocnych jajek, w tym mleczne Loffel Ei, które przy dobrych wiatrach na blogu pojawią się w przeciągu najbliższych miesięcy. W przyszłym roku zaś będę musiała zapolować na Caramel Egg i… na pewno coś się jeszcze znajdzie.

Cadbury, Creme egg (2)

Creme Egg

Przygotowując się do przekrojenia Creme Egg, wiedziałam już, czego się spodziewać. Krótkiej, acz intensywnej walki, przymykania lewego oka, żeby ewentualny odprysk z noża nie wbił się w źrenicę, a na końcu triumfalnego wbicia flagi w tyłek nadzienie pokonanego jajka. I rzeczywiście, tak było (może bez tej flagi). Czekolada ponownie okazała się zadziwiająco i cudownie gruba, w zapachu mleczno-kakaowa i słodka do bólu. Nadzienie tym razem nie zostało wymieszane, w związku z czym w środku lukru białego tkwiła plama lukru żółtego – imitacja żółtka. W konsystencji było półpłynne i mięciutkie.

Cadbury, Creme egg (4)

Smak Creme Egg to… cóż, sam cukier (czego innego spodziewaliście się po takiej dawce lukru?). By najlepiej oddać, czym wielkanocny produkt Cadbury jest, muszę się ponownie odnieść do cukrowego baranka. Gdyby ową uwielbianą przez dzieci, a znienawidzoną przez dietetyków figurkę rozpuścić i dolać do dwóch czy trzech innych, ulepić z nich kulkę i zanurzyć w nieprzyzwoicie słodkiej i mlecznej czekoladzie, otrzymalibyśmy bohatera dzisiejszej recenzji. Płynny lukier, zastrzyk glukozy idący prosto do serducha, lepka cukrowa maź zapychająca żyły i odpowiadająca za opuchliznę bioder.

Cadbury, Creme egg (5)

Biała część nadzienia niewiele różni się od żółtej. Ta druga niby posiada jakiś tam delikatny posmak, ale przez cukrowość nie byłam w stanie ustalić czego. Najlepsza znowu jest czekolada, która poza wysoką słodyczą – ale niższą od lukrowego wnętrza – łączy w sobie głęboką mleczność i kakaowość, w czym przypomina Milkę. Creme Egg jest powtórzeniem smaku i konsystencji Screme Egg, tyle że w nieco atrakcyjniejszej kolorystyce, za co dostaje o pół punktu więcej. Degustację z chęcią ponowię.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Skład:

Cadbury, Creme egg (1)

38 myśli na temat “Cadbury, Creme Egg

  1. Fakt. Kurde, jak ja lubiłem te baranki. I – co dziwne – miałem wrażenie, że trawa smakuje inaczej niż głowa. e niby barwnik działa. Z żółtkiem pewnie byłoby podobnie.

    P.S. PIERWSZY!

  2. Mam taki sam stosunek do tego jajka jak w poprzednim poście. Ja lukru nie lubię ,strawię go jedynie na serniku krakowskim.

    1. W ciastach lukru nie lubię, tylko w pączkach (choć i tak zawsze obtrzepywałam je przed jedzeniem :P).

        1. Uuuuu, nie cierpię :) Tzn. nie pudru, tylko pączków z pudrem. To jakieś podróby, kojarzą mi się z plastikami z marketów.

    1. Myślę, że kiedyś spróbujesz. Może teraz nie masz ochoty na Screme i Creme Egg, ale to takie dość Twoje słodycze.

  3. Lukier do wydłubania i wyrzucenia. Tylko czekolada do zjedzenia – to mój plan jakbym za karę ponownie dostała te jajko :D

  4. I znowu ten lukier :D A mogli by stworzyć jakiś dobry kremik :)
    A co do baranków to pamiętam jak w dzieciństwie mama je kupowała, a potem mi szkoda było je jeść (je albo ich – nie wiem jak powinnam napisać – myślę już nad tym dłuższą chwilę, ale mój mózg jest ostatnio trochę zapamroczony i nic nie wymyśli, za ewentualne błędy przepraszam:/), bo miałam wrażenie, że one żyją :)

    1. Biernik i dopełniacz to najbardziej podstępne w j. polskim przypadki. Czasem się zdarza, że można stosować wymiennie, ale przeważnie niewiedza/niepewność prowadzi do błędów. Tu bym użyła „je” – od kogo? co?

        1. Też tak miewam, szczególnie gdy bardzo mi zależy, żeby coś poprawnie napisać. Wtedy, zamiast słuchać się intuicji, zaczynam kombinować.

  5. ach jak ja uwielbiam te Twoje opisy i porównania! Też lubiłam te cukrowe baranki, najlepsza była trawa :D A jaja ciekawe, jak kiedyś gdzieś spotkam to chętnie spróbuję

  6. No to u mnie chyba to samo zdanie co przy poprzednim jajku. :P Do tego ten środek – brrr, nie lubię jajek w innej formie niż jajecznicy i wypiekach, a skojarzenie tego lukrowego wnętrza jest właśnie z nim… Chociaż… ja się takich słodyczy bać nie powinnam, szczególnie po wyzwaniu, które robiłam z tatą i jedzeniu fasolek o „nieprzyjemnych” smakach. Zgniłego jaja nic chyba nie przebije. ;x

    1. Kocham jajecznicę, ale tylko samą albo ze szczypiorkiem. Żadne pomidory, szynki, boczki – nic. Fasolki mam w szafce ]:->

      1. Czasem lubię zrobić odskocznię i zjeść jajecznicę z pomidorem, ale tak to najczęściej też solo. :>>>

        Będziesz recenzować kiedyś? :D Chociaż podejrzewam, że to za duży hardcore by jakkolwiek to opisać, bo przecież zgniłe jajo i inne „nieprzyjemne” smaki nie mogłyby dostać dobrej oceny i chęci kolejnego spróbowania. Z drugiej strony produkt na takie wyzwania jest świetny – jako całość. > .<

  7. Chyba bardziej by mi przypadło do gustu niż wczorajsza propozycja. Chociaż ostatnio ograniczam słodycze i nawet mnie jakoś nie ciągnie. Poza tym ten poziom zasłodzenia to chyba zbyt wiele, choć lubię słodkości. Sama nie wiem. Musiałabym po prostu spróbować, choć jak w smaku przypomina Milkę to dość dobra rekomendacja. Pozdrowionka :)

    1. Aaaaaaaaaaaaaa, dzięki za link!!! W kolejce do publikacji czeka recenzja, gdzie wypłakuję oczy z okazji braku tych ciastek w Polsce. Ale mi poprawiłaś humor ;*

      1. Do usług ;) Byłam w niezłym szoku jak je zobaczyłam na półce… Ciekawe czy to pojedyncza atrakcja, czy wchodzą do Polski… Śpieszyłam się, więc nawet nie spojrzałam czy mają naklejkę, czy polskie napisy.

        1. Zadzwoniłam dziś do Almy w Arkadach (do Renomy od kilku miesięcy nie mogę się dodzwonić, zmienili numer albo coś) i gość dopiero był w ciężkim szoku. Powiedział, że na stanie ich nie ma. Jutro przejadę się do Renomy, ale jak nie będzie, to się rozpłaczę na środku sklepu.

          1. Dobrze, że zrobiłam zdjęcie, bo bym zaczęła teraz wątpić w to co widziałam ;D Mam nadzieję, że znajdziesz :) Daj znać!

            Swoją drogą to chyba będą jednak wchodzić do Polski, stronę już mają: http://www.lotusbakeries.cz/pl/

            Niby w Kauflandzie, Tesco i PiP też są :O

            1. A może jednak nie, bo znalazłam też że są w likwidacji ;P Ok, nieważne, ;D W każdym razie powodzenia jutro! Z tego co pamiętam to były one raczej na niższej półce.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.