Mars, Galaxy Bubbles

Czas na ostatnie czekoladowe jajka upolowane w Kuchniach Świata, aczkolwiek wcale nie ostatnie publikowane w tym roku na blogu. Podobnie jak Screme Eggs, którym kończyła się przydatność do spożycia, kosztowały jedynie 3,50 zł za sztukę. Co ważne, gdybym nie skusiła się na produkt Cadbury, po samą konkurencję MARSa na pewno bym nie sięgnęła. Wizualnie bowiem prezentuje się o wiele gorzej. Jest nie tylko mniejsza, ale i posiada monotonne kolorystycznie, posępne sreberko.

Mars, Galaxy Bubbles (3)

Galaxy Bubbles

Galaxy Bubbles nie były tym, czego się spodziewałam. Oczekiwałam pysznej mlecznej marsowej czekolady wypełnionej bąbelkowym musem (pianką aero) o smaku kakaowym, a otrzymałam… kawał czekolady. Na każdym z jajek znajdowała się gruba linia instruująca, w którym miejscu ścisnąć, by uzyskać połówki. Po zastosowaniu się do zaleceń, otrzymałam dwie twarde i jednolite czekoladowe skorupki wypełnione – ale nie do końca – czekoladą w konsystencji aero, niestety równie twardą jak powłoka zewnętrzna.

Mars, Galaxy Bubbles (4)

Jajko odznaczało się mlecznoczekoladowogrzybowym* zapachem typowym dla figurek z kalendarza adwentowego, jakże odmiennym od aromatu jedzonych przez dwa wieczory z rzędu produktów Cadbury. Zewnętrzna czekolada była bardzo mleczna, słodka i przyjemna – jednolita. Środek, który wyglądał jak powierzchnia obcej planety lub migdałki po wielu anginach, był czekoladą pokroju Aero czy Bąbolady, smakował identycznie jak otoczka. Całość była bagienkowa i rozczulająca.

Mars, Galaxy Bubbles (5)

Po skonsumowaniu obu sztuk Galaxy Bubbles uznałam, że to bardzo dobry, acz okropnie nudny produkt. Czekolada z czekoladą? Boring! Mogli chociaż zrobić przejście mleczna-ciemna, mleczna-biała albo biała-ciemna. Smak trzymał poziom, jak niemal w każdym produkcie MARSa, ale więcej sztuk nie kupię na pewno. Żałuję nawet, że skusiłam się od razu na dwie, zamiast dołożyć złotówkę i sięgnąć po jeszcze jedno Creme Egg. Któż mógł jednak wiedzieć, że bardziej od amerykańskiego cudu polubię brytyjski lukier?

* mlecznoczekoladowogrzybowy zapach nie jest wynikiem zepsucia czekolady, nie jest nawet prawdziwie grzybowy. W ten sposób nazywam specyficzną nutę zapachową mlecznych czekolad, najczęściej no-name.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Mars, Galaxy Bubbles (1)

31 myśli na temat “Mars, Galaxy Bubbles

  1. Gdybym miała wybierać, któreś z jajeczek recenzowanych przez Ciebie to chyba bym wybrała te mimo iż nie przepadam za „napowietrzanymi” czekoladami i pewnie bym się zasłodziła ;P

    0
  2. Ja lubię „czekolady z czekoladą” gdy jest to np. czekolada z czekoladowym moussem, kremem, sosem… itp. i… oczywiście nie takich firm. :P Takie jajo już wydaje mi się produktem wręcz… odstraszającym mnie. W sumie myślałam, w trakcie czytania, że ocenisz niżej.

    0
      1. Czekolada z czekoladą to nuda, chyba że – tak jak napisała Kimiko – ta druga czekolada pojawia się pod postacią kremu, musu i te de.

        0
  3. Ale nie cierpię tych mlecznoczekoladowo-grzybkowych zapachów. Najgorsze co może być i skutecznie odstrasza mnie od słodkości, które odznaczają się taką wonią. Jeszcze porównanie do migdałków po anginach sprawia, że bym się nie przełamała i nie skosztowała. Damn! Skojarzenie pierwsza klasa z tymi migdałkami, ale jakże obrazoburcze ;) Pozdrawiam.

    0
    1. Ta napowietrzona czekolada rozpuszczała się zwyczajnie. Nawet byś nie poznała, że była napowietrzona. Nie miała delikatnej struktury Aero czy Bąbolady.

      0
  4. Jak to zobaczyłam to pomyślałam, że cokolwiek nie napiszesz i jakkolwiek nie skomentujesz ja i tak będę niczym czołg i nie dam się przekonać, że coś jeżeli tak wygląda nie może nie smakować. :D Ostatnio próbowałam cukierka Galaxy i tak się zakochałam, że nie mogę powiedzieć nic więcej jak tylko: zazdroszczę.

    0
  5. Nie wąchałyśmy tego jajeczka na tyle aby wiedzieć czy faktycznie miało zapach mlecznoczekoladowo–grzybowy ale wiemy na pewno, że nam smakowało :) Może i bez szaleństw ale przynajmniej zjadło się z chęcią i żadnego lukru nie musiałyśmy wydłubywać :P

    0
  6. Myślę, że chyba nie ma jakiejś większej różnicy między jajem z Marsa a Milką Loffel Ei. Wystarczy mi, że jadłam to drugie i bez wody nie mogło się obejść :) PS. zamierzasz może sprawdzić limitkę Mullermilcha czekoladowo-bananową? ;)

    0
    1. Co? Te produkty w ogóle nie są podobne, czytałaś recenzję? ;>

      Tak, zamierzam. Kwestia tego, jak szybko znajdę, a potem wypiję.

      0
  7. Jakbyś mi przedstawiła wszystkie jaja, które w ciągu 3 dni zrecenzowałaś to to – galaxy, bym skradła najchętniej. Nawet smakuje mi czekolada galaxy, a cadbury niebardzo.

    0
  8. O, a to jadłam bo wujek wysłał na święta w kopercie razem z kartką ;) Fajna sprawa, nawet bardzo tylko cholendarnie słodka! Jednak jestem w stanie to wybaczyć, bo czekolada Galaxy jest cacy w każdym detalu.

    0
  9. Jeśli chodzi o jajka jakie opisywałaś to to mi pasuje:) . Kuzynka paczuszke mi szykuje z Anglii i tam będze czekolada Galaxy i inne cuda jak np masło Resses :)

    0
    1. Ooo, tej to dobrze :) Na mnie też czeka paczka z Anglii, ale póki co nie chcę jej wykorzystywać, bo się rozpuści w wakacje.

      0
  10. Marsowa czekolada nie jest zła. Ale aerowe wnętrze zdecydowanie odrzuca. Głupie to, bo przecież producent jest ten sam. Desery od Nestle nie zachwycają konsystencją, a te wyglądają wręcz identycznie. Zdecydowanie wolałem na bubblowaną Milkę.

    0
  11. No nie wiem już bym wolała żeby w środku jakiś mus był, czekolada i znów czekolada . Myślę że nie skusiła bym się na to jajeczko

    0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.