Storck, Merci czekoladowy zając wielkanocny

Tuż przed świętami znajoma zapytała mnie, czy mam w planach kupić na Wielkanoc coś specjalnego. Odpowiedziałam, że nie, wspominając oczywiście o rzeczach już zakupionych, czyli dwóch smakach Loffel Ei, Creme Eggs, Screme Eggs, Bubbles oraz MaltEasters. Żadnych czekoladowych zajęcy, jajeczek w kolorowych paczkach, ciastowych ani cukrowych baranków kupować nie zamierzałam. Do świątecznej niedzieli brakowało jednak jeszcze paru dni, w których musiałam przeprowadzić wywiady związane z projektem na studia. W piątek wybrałam się z przyjaciółką do miasta, by porozmawiać z właścicielką galerii sztuki znajdującej się na wrocławskim Nadodrzu. Wyszłyśmy stamtąd nie tylko roześmiane – pani Aneta jest cudowną osobą, a jej galeria kameralnym, ciepłym, pełnym pozytywnej energii miejscem – ale również wzbogacone o czekoladowe zające Merci. W związku z tym czuję się wręcz zobowiązana, by wszystkich przejeżdżających przez Wrocław zaprosić do Ślimaka. Można się tam napić darmowej herbatki i kawy, przegryźć ciastko lub skubnąć czekoladkę, rozsiąść się w wygodnej, mięciutkiej kanapie, a do tego popatrzeć na zdjęcia, obrazy i rzeźby – wszystko zależy od ekspozycji – i porozmawiać o nich. Albo i nie, pomilczeć też można. Ślimak to po prostu spokojne i ustronne miejsce, gdzie skryjecie się przed szybkim życiem.

Storck, Merci czekoladowy zajac wielkanocny (6)

Merci czekoladowy zając wielkanocny

Pierwsza ważna rzecz – recenzowany dziś produkt nie posiada swojej nazwy, więc z braku laku nazwałam go czekoladowym zającem wielkanocnym. Nie ma tu żadnych głębszych filozofii, w końcu tym właśnie jest. Gdy go otrzymałam, sądziłam, że pod sreberkiem skrywa się biała czekolada, ale nic z tego – jest klasycznie mleczna (i bardzo dobrze). Zaznaczono na niej najważniejsze elementy: oczka, uśmiech, nosek w kształcie serduszka, wielki napis Merci przy zajęczym zadku. Na szyjce zawiązano zwierzakowi wstążkę ze złotym serduszkiem, co ewidentnie wynika z… inspiracji – zgapienie brzmi gorzej – lindtowym dzwoneczkiem, a jednocześnie jest lepsze, ładniejsze i praktyczniejsze, bo może posłużyć jako zawieszka do naszyjnika.

Storck, Merci czekoladowy zajac wielkanocny (3)

Zając ma cudowny rozmiar – 120 g, trochę mniej cudowną kaloryczność – ok. 580 kcal/100 g, a przy okazji kosztuje zdecydowanie mniej od wspomnianego wcześniej produktu Lindta. Zbudowany został z imponująco grubej czekolady (z przyjemnością zauważam, że firmy robią coraz lepsze jakościowo figurki; to już nie te pękające od byle dotknięcia mikołaje z mojej młodości). Posiada mlecznoczekoladowy kolor i bardzo słodki, głównie mleczny zapach.

Storck, Merci czekoladowy zajac wielkanocny (4)

Figurka w dotyku jest dość lepka, przy nieco bardziej słonecznej pogodzie z czułością oblepiłaby palce i pół twarzy. Przekłada się to na konsystencję, czekolada bowiem rozpływa się w sek… nie, nawet w setną sekundy! Jest tak bagienkowa, że zaczęłam wątpić, czy aby na pewno kiedykolwiek miałam do czynienia z prawdziwie bagienkowym produktem. Smakuje przede wszystkim mlecznie i słodko, kakao tu raczej nie uświadczymy. Z jednej strony szkoda, a z drugiej… cóż, w końcu to produkt masowy i dziecięcy.

Storck, Merci czekoladowy zajac wielkanocny (5)

Muszę przyznać, że już dawno nie byłam pod takim wrażeniem konsystencji. Niektóre czekolady są proszkowate lub znajdują się na granicy proszkowatości, ale Merci…? Miałam wrażenie, że jem mleczny krem, który zastygł tylko na moment, by oczarować mnie pięknym zajęczym kształtem, a potem zalać usta jednolitą kremową falą. Jednocześnie przy tych orgazmicznych walorach struktury smak pozostaje w tyle za Lindtem. Może nie jakoś bardzo, ale nie wzniosłabym go ponad Milkę – ewentualnie postawiłabym je na równi. Jest bardzo słodko, bardzo mlecznie, niekakaowo… no i tyle. W kategorii produktów na święta rewelacyjnie. Za sam smak 5 chi, ale za wykonanie podnoszę o wstążkę.

skalachi_5Ocena: 5 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Storck, Merci czekoladowy zajac wielkanocny (2)

36 myśli na temat “Storck, Merci czekoladowy zając wielkanocny

  1. Tego zająca na święta nie jadłam ,zawsze jem takiego z Lindta,którego uwiebiam :D Ale w następna Wielkanoc zrobię wyjątek i kupie takiego :)

  2. Tego zająca na oczy nie widziałam ale widzę, że posiada dzwoneczek tak jak zając LIndt :P Gdyby wcinała go moja siostra również w pierwszej kolejności odgryzłaby mu uszy a potem głowę „by na nią nie patrzył” :P

  3. Ja tam.zawsze zaczynam od dupki :) apropo zajaca to nie jaadlam ale dzieciaki zjadły lindtowe ale bez dzwoneczka.a.z.zawieszkami z zajaczkiem właśnie :) ja lubie zajaca z rocher jest mega slodki ale pyszny :)

  4. Dobrze, że chociaż konsystencja tak bardzo Ci odpowiadała. ;)
    Ogólnie nie podobają mi się czekoladowe figurki, ale ten zając wyjątkowo mi się nie podoba z wyglądu. Ten jego uśmiech jest co najmniej… dziwny.

  5. Już myślałam, że coś poplątało się z kolejnością postów na blogu, patrząc iż ostatnio opublikowana recenzja dotyczy wielkanocnej figurki :D
    I choć notę dostała wysoką to mimo wszystko nie skusiłabym się na zakup, patrząc na tak niską zawartość kakao. Jedynie mogłabym posmakować, coby przekonać się o tej wspaniałej konsystencji ;)

  6. O mój ulubiony zajączek zawsze smakował mi bardziej niż klasyka od Lindt :) no i masz rację można dużo zaoszczędzić a ile przy tym pozytywnych wrażeń ;)

  7. Teraz się zastanawiam, czy są świąteczne figurki zrobione z białej czekolady. Nie kojarzę żebym taką jadła.
    Na plus zdecydowanie grubość zająca. Ale sama już bym takiej figurki nie kupiła, szał mi minął i zrobiłam się rozkapryszona.

  8. Jak będę we Wrocławiu to nie omieszkam umieścić Ślimaka na swojej liście „do odwiedzenia”. Sama czekoladowych zajęcy i im podobnych nie lubię, bo większość z nich to kiepskie wyroby czekoladopodobne. Ostatnio nawet dojadałam jakieś barana z Wielkanocy, niby w białej czekoladzie. Pół dnia potem żałowałam decyzji związanej z tą degustacją, bo złośliwiec mi zaszkodził. Nie wątpię jednak, że zając z Merci jest lepszej jakości, choć pozbawiony uszu wygląda dość żałośnie :( :(
    Pozdrawiam.

  9. Mi on smakował, ale nie tak jak figurki Lindt (został mi już ostatni miś :() I też pamiętam z czasów młodości zajączki czy mikołaje niezbyt dobrej jakości i nawet za bardzo ich nie kupowałam, zazdroszcząc dzieciom zagranicznym wyrobów chociażby kinder – dopiero na stare lata się ich doczekałam w Polsce :P
    Ale pamiętam za to cudownie pyszne a przy tym ładne, czekoladowe figurki świątecze (zimą były renifery, mikołaje itp a wiosną dominowały jajka), jakie kupowałam przy okazji wizyt u kuzynki w Irlandii, to była chyba firma butlers, ale nie jestem pewna. Potem było mi szkoda ich jeść, a data ważności nie była zbyt odległa…:D

    1. Ja nigdy nie zazdrościłam nikomu asortymentu słodyczowego, bo nie miałam dostępu do informacji, co jest za granicą Polski.

  10. Fajny wpis (…) „skrywa się biała czekolada, ale nic z tego – jest klasycznie mleczna (i bardzo dobrze)” (…) coś tam, coś tam, bla, bla bla,, ble, ble.

    Wprowadzenie klienta w błąd. Biały sreberkiem króliczek, z mlecznej czekolady to skandal! Pal licho, że detale jak nosek i grawera są miłe dla oka. To miała być biel!

  11. Nie podoba mi się forma, żadne czekoladowe jajeczka czy tym bardziej króliki nie mają u mnie szans.. Ale w sumie, można go roztopić w kąpieli wodnej i zrobić z niego taflę :> Trochę okrutne tak kogoś ugotować, ale ta myśl naszła mnie przez to zdjęcie królika bez uszu xD Jest smutne i jednocześnie urocze, leci na moją tapetę xD

  12. Miałaś nie kupować, a wyszło jak zwykle. :D Widziałam je w Piotrze i Pawle, ale nie kupiłam. Może innym razem. Za to miałam zająca z Ferrero Rocher i KitKat, które serdecznie polecam. Nie wiem czy o nich czytałaś.
    Merci to jedna z tych marek (obok Lindt), które wiesz, ze od razu będą dobre.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.