Wedel, Chrrrup! gorzka z cząstkami grejpfrutowymi i chrupkami

Na koniec przygody z nowymi, 90-gramowymi czekoladami Chrrrup! zostawiłam wariant, który kupiłam sama. Pewnie gdyby w dniu wyprawy z mamą do sklepu na półkach znalazły się wszystkie trzy tabliczki, nasz interes wyglądałby tak, że nie musiałabym płacić za żadną. Ostatecznie jednak wyszło sprawiedliwie, bo na gorzką musiałam zapolować sama – na dodatek czekałam ponad tydzień, by ją sprowadzili – i w efekcie za cenę jednej dostałam sześć rządków trzech różnych, które łącznie dały 90 g. Ach ta ekonomia!

Wedel, Chrrrup gorzka z czastkami grejpfrutowymi i chrupkami (2)

Chrrrup! gorzka z cząstkami grejpfrutowymi i chrupkami

Zanim zabrałam się do własnej degustacji, o wrażenia dotyczące Chrrrupów! zapytałam mamę i siostrę, gdyż ich relacje ze słodyczami są krótkie i burzliwe. Zakup – otwórz – zjedz – zapomnij. Nie ma żadnego wciągania ich na listę terminów ważności, ustalania kolejności, długich rozważań i namysłów. Gdyby ktoś postanowił skonfrontować nasze nawyki jedzeniowe, z pewnością uznałby, że nie mamy ze sobą absolutnie nic wspólnego. A jednak, płynie w nas – przynajmniej częściowo – ta sama krew. Z owej rozmowy dowiedziałam się, że mamie najbardziej smakowała gorzka, siostrze zaś biała. Ponadto gorzka zebrała dużo pozytywnych opinii w Internecie. Zakładając, że będzie tak samo pyszna jak poprzedniczki (oraz jak klasyczna Gorzka), a przy tym pozbawiona morderczej słodyczy, zatarłam ręce.

Wedel, Chrrrup gorzka z czastkami grejpfrutowymi i chrupkami (3)

Ciemna tabliczka Chrrrup! pachniała z jednej strony ładne i wytrawnie, z drugiej zaś perfumowanymi cytrusami, choć niekoniecznie grejpfrutami (na cząsteczki grejpfrutowe zebrało się jeszcze więcej owoców w różnych postaciach, z jabłkami na czele, niż w wariancie mlecznym na cząstki pomarańczowe). Pod tym względem zdecydowanie przegrywała z poprzedniczkami, przywodząc mi na myśl gorzkie lekarstwo. W ciemnej tafli czekolady znajdowały się równie ciemne galaretki i chrupki, niestety były słabo widoczne.

Wedel, Chrrrup gorzka z czastkami grejpfrutowymi i chrupkami (5)

Podobnie jak wariant mleczny, gorzkiego Chrrrupa! wypełniały galaretki sporych rozmiarów, w smaku kwaśnawe i słodkie jednocześnie, cytrusowe, raczej pomarańczowe niż grejpfrutowe. Obok nich znajdowały się wpływające jedynie na efekt dźwiękowy chrupki, a wszystko to zatopione w twardej jak skała i naprawdę smacznej gorzkiej – a raczej deserowej – czekoladzie, rozpuszczającej się przyjemnie i bagienkowo, oczywiście o tyle, o ile pozwoliły jej na to hojnie sypnięte dodatki.

Wedel, Chrrrup gorzka z czastkami grejpfrutowymi i chrupkami (7)

Słodycz tabliczki wreszcie była przyjemnie niska. Czy to sprawiło, że po czekoladę sięgnęłabym chętniej niż po poprzedniczki? Nie sądzę. W trzecim wariancie smakowym zabrakło mi efektu wow i elementu, który by go wyróżniał na tle pozostałych czekolad (Wedla i innych producentów). Wydał mi się zbyt banalny, przeciętny, a ze względu na wspomnianą wcześniej gorycz leku niegodny uwagi. Przez dodatek galaretek skojarzył mi się ze Studentską, ale – ponownie – w wersji dla ubogich. Wiem, że nigdy do niego nie wrócę.

skalachi_4Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

Wedel, Chrrrup gorzka z czastkami grejpfrutowymi i chrupkami (4)

19 myśli na temat “Wedel, Chrrrup! gorzka z cząstkami grejpfrutowymi i chrupkami

  1. Ja tą czekoladę dostałam od Szpilki, a myślałam że z pomarańczą – te galaretki i dla mnie były bardziej pomarańczowe :) Była dla mnie całkiem ok, co mnie zdziwiło biorąc pod uwagę fakt, że nie przepadam za cytrusowymi składnikami czekolad, ale nie zachwycająca.

  2. Zdecydowanie nie chciałoby mi się tak starać o kupno wedlowskiej czekolady. Ale widać, że przynajmniej nie pożałowali dodatków.

  3. Zainteresowałaś mnie. Nawet nie samym opisem (bo S. nie jadłem), a zdjęciami. Te chrupki wybijające się przez ciemną powierzchnię, wyglądają fajnie. Nawet – jak oceniasz – tania galaretka jest fajna. Grejpfrut stoi na samym końcu moich zainteresować, ale… cholera wie czy się nie skuszę. Po przeczytaniu recenzji jestem bardziej na „tak” niż przed (a po obmacywaniu i wgapianiu się w opakowanie).

  4. nie lubię wedeli (tylko truskawkowa kiedyś ubóstwiałam miłością szczera), dlatego nie komentuję Twoich postów ostatnio. Nie myśl broń Boże, że o Tobie zapomniałam mój kocurku! ;*

  5. Galaretki takie lubię, więc podejrzewam, że czekolada by mi smakowała.: P Szkoda tylko,że głównie z nazwy jest gorzka, bo ta zawartość kakao, trochę mnie denerwuje. D:

  6. Jakoś cytrusy (za wyjątkiem pomarańczy) mnie w słodkościach nie kuszą. Blee, jeszcze ten perfumowany zapaszek. Chyba by mnie odrzucił na dobre. Niestety. Nie sięgnę po nią raczej. Nie kusi mnie ani troszeczkę. Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz