Nature’s Bakery, Double Chocolate Brownie Blueberry

Serie produktów spożywczych warto zaczynać od smaków klasycznych, żeby później mieć się do czego odwoływać. Zanim więc sięgnie się po czekolady z nadzieniami i wtopionymi dodatkami, powinno się poznać smak samej tabliczki mlecznej, gorzkiej lub białej (w zależności od tego, jakie planujemy testować). Przed schrupaniem ciastek z kremem, zatopionych w polewach i upstrzonych tysiącami różnorodnych dodatków, też dobrze znać smak zwykłego pszennego herbatnika. Jeśli na rynek wychodzi dziesięć edycji limitowanych jakiegoś batona czy wafla, sensownie byłoby najpierw kupić oryginał. Brzmi rozsądnie, prawda? Od dawna uważam, że przedstawiona zasada ma sens, choć nie zawsze udaje mi się zgodnie z nią postępować. Tym razem na szczęście się udało, a przygodę z Double Chocolate Brownie od Nature’s Bakery zaczęłam od wariantu Chocolate. Tuż po nim skusiłam się – choć to za dużo powiedziane, powinnam napisać raczej zmusiłam się – na ciastka wzbogacone miętą, a więc Mint. Po nich postanowiłam umilić sobie życie jagódką, która miała być najlepsza, na koniec zostawiając problematyczną malinę.

Natures Bakery, Double Chocolate Brownie Blueberry (1)

Double Chocolate Brownie Blueberry

Uwielbiam Fig Bara o smaku jagód i bardzo się cieszę, że jest dostępny w Polsce. Gdyby w sklepach dało się kupić również jego bezglutenową wersję, podejrzewam, że przez kilka miesięcy nie kupowałabym niczego innego, zajadając batony w środku nocy i po ciemku, bo wtedy nikt nie widzi i się nie liczy. Nawet śladów by nie było, bo nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby zajrzeć pod łóżko, gdzie po półrocznym okresie znajdowałoby się więcej pustych opakowań niż pajęczyn i skołtunionej sierści Rubi (a to poważni konkurenci!). Nic więc dziwnego, że zabierając się za Double Chocolate Brownie Blueberry, choć podstawowa część była za słodka i zbyt syropowa, ze smakiem wiązałam wielkie nadzieje.

Natures Bakery, Double Chocolate Brownie Blueberry (3)

Granatowe wstawki na ciemnobrązowym kartonie nie przysłużyły się szacie graficznej produktu, która wyszła mroczna i nieczytelna (pod względem kolorystyki najlepiej wypadł warianty malinowy). Nie zraziło mnie to jednak, bo liczy się wnętrze i te sprawy. Wyjęłam batona z folii, obejrzałam – wyglądał identycznie, jak dwa poprzednie warianty – i wpakowałam od razu do piekarnika, bo po co męczyć się z chrupiącym od kryształków cukru przeciętniakiem i niepotrzebnie zrażać do reszty? Siedział tam dziesięć minut, a temperaturę ustawiłam na ok. 200 stopni (z moją kuchenką nigdy nic nie wiadomo). Po tym czasie wyciągnęłam bardzo, ale to bardzo gorące ciastka – poparzyłam opuszki palców – które pachniały jak cieplutkie i świeże jagodzianki oblane czekoladą i… posłodzone przesłodzone słodzikiem.

Natures Bakery, Double Chocolate Brownie Blueberry (4)

Zacznijmy od rzeczy pozytywnych, a więc konsystencji. Prawda jest taka, że piekarnik ratuje nawet najgorsze g&$@# do którego na szczęście batonom Brownie, choć nie są najlepsze na świecie, wiele brakuje. Zwykła skórka przeobraziła się w chrupiącą i twardą skorupkę, pod którą skryło się puszyste, pulchne, treściwe i mięciutkie serce. I to by było na tyle z pozytywów. Smak bowiem, delikatnie mówiąc, niedomagał. Pierwszy gryz przyniósł mi falę wysokiej i słodzikowej słodyczy, a następnie olejkowej albo syropowej jagodowości. Im dłużej ciasto spoczywało na języku i oddziaływało na kubki smakowe, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że niebieska owocowość do złudzenia przypomina coś pomiędzy syropem do rozcieńczania i dziecięcym syropem na kaszel. Oczywiście wszystko doprawione milionem tabletek słodziku zalanych odrobiną wody. Na koniec pojawiła się znana już migdałowa nuta, również olejkowa.

Natures Bakery, Double Chocolate Brownie Blueberry (5)

Ciastka Double Chocolate Brownie Mint były złe, bo opierały się na połączeniu smaków, którego nienawidzę. Czekolada z miętą, co za szatan w ogóle to wymyślił?! Jagoda zaś miała być ukojeniem, moim tegorocznym hitem. Spodziewałam się, że jak otworzę kartonik, do wysyłki zostanie mi sztuka, w porywach do dwóch. Tymczasem po zjedzeniu – z trudem! – jednej dałam sobie spokój, resztę chowając do szuflady w drugim pokoju, byle dalej ode mnie. Smak jagód z syropu na kaszel, tona słodziku, słodzikowa czekoladowość i migdałowy olejek. Nie spodziewałam się, że cokolwiek od Nature’s Bakery może być tak złe. Jedyny i ogromny walor ciastek to ich konsystencja, na dodatek wyłącznie po upieczeniu, bo w jedzonych prosto z opakowania, na zimno, pod zębami trzaskają kryształki cukru i walają się kawałki daktyli (przypominam: fig w składzie brak). Seria Brownie jest jak najgorsze smaki Quest Barów. Tęsknię za Fig Barami!

skalachi_3Ocena: 3 chi


Skład i wartości odżywcze:

Natures Bakery, Double Chocolate Brownie Blueberry (2)

30 myśli na temat “Nature’s Bakery, Double Chocolate Brownie Blueberry

  1. Uu…. z recenzji czyli cukier w cukrze, cukrem poganiany ;/ Szkoda…. na razie to tylko wersja czekoladowa najbardziej mnie zaciekawiła…. jagoda??? Gdyby pojawiła się w Polsce na pewno bym nie kupiła bo pewnie bym żałowała…. ale gdyby ktoś mnie poczęstował to pewnie bym spróbowała chociaż nie wiem, czy nie przeżyłabym szoku cukrowego :P

    0

    1. Większym minusem jest dziwna olejkowość (a w niej słodzikowość). Cukier z kolei to wada głównie konsystencji (w wersji na zimno). Tak czy inaczej, ble ;)

      0

  2. Nie wiem co sądzić o tym Fig barze XD Chyba tylko napisze,ze sama chciałabym sporbowac i sie przekonać,bo mamy troche inne smaki i ja np.lubie slodzikowosc ;)

    0

  3. Oho, kolejne fig barowe coś, czego bym pewnie nawet nie odróżniła od poprzednich wariantów. :>
    Kakaowe ciastko i jagoda… przecież to ciężko zepsuć. Jak widać, producenci jak zawsze dadzą radę! No tak, bo ludzie pewnie chcą jeść sam cukier. Torbę cukru taniej kupić i łyżkami wyjadać.

    PS Mięta z czekoladą to dobre połączenie! …jeśli tylko ktoś to umiejętnie zrobi. :P A jak widać, nawet jagody nie umieją.

    0

  4. Biorąc pod uwagę nasze sprzeczne opinie co do niektórych produktów śmiem przypuszczać, że ten batonik by mi smakował, tym bardziej że zawsze lubiłam syropy na kaszel :D No tylko ta słodkość słodzikowa chyba jest nie dla mnie, choć nie wiem czy bym się jej doszukała :P

    0

  5. Brownie to ja lubię, ale najbardziej takie domowe według przepisu Jamiego Olivera. Ilekroć próbowałam jakiś innych tego typu różności – nigdy nie zachwyciły mnie na tyle i nie podbiły mojego serca, abym się zdecydowała na ich ponowny zakup. Domowe brownie nie ma sobie równych w mojej opinii. Na inne ochoty nie mam, chyba, że wymyślą coś naprawdę dobrego – byłoby świetnie :) Pozdrawiam :)

    0

  6. Mi się opakowanie podoba. Te połączenie kolorów jest dla moich oczu wręcz cudne <3 Przynajmniej to im wyszło.
    Ejj, ty nie zwalaj na Rubi kołtuny pod łóżkiem. Ileż to małe stworzenie może mieś sierści? Za to pewna jednostka ludzka ma długie blond włosy ;)

    0

    1. Ona jest fabryką sierści. Ma jej więcej niż komórek ciała. Jakbyś ją przez godzinę czesała, ciągle miałabyś pełną szczotkę. Niewiarygodne, ale prawdziwe.

      0

  7. A mnie ten smak kusi najbardziej, aby spróbować :) Szkoda, że nie mam porównania co do złych Questów, jadłam póki co tylko jednego.. :D

    A Natures Bakery w ostatniej paczce wysłali Tobie tylko Brownie? Czy jakieś fig bar’y też dorzucili? :D

    0

    1. Zobaczymy, czy podzielicie moje zdanie, jak dostaniecie swoje sztuki. Będziecie pierwsze, bo nie muszę Wam wysyłać, tylko się spotkamy. Przy okazji zaproszę Was do mnie, żebyście wysprzątały mieszkanie po remoncie :D

      0

  8. Mi się najbardziej w tych produktach podoba kształt, taka „maleńkowość”, opakowania i ogólnie takie tam. :D Aż szkoda, że smak nie idzie w parze z wyglądem – przynajmniej w tym wypadku.

    0

  9. Uuu słabo a taki ma piękny intensywny kolor:( . Przypomniałaś mi,że w niedzielę wyjęłam z zamrażalnika jagodzianki do rozmrożenia i podgrzania ich w piekarniku trza to zrobić:) . Jagodzianki robiłam z teściową :)

    0

  10. Albo powinienem Ci podziękować, albo się na Ciebie obrazić. Jachcętoowość, po zobaczeniu fotek w sieci, stała na wysokim poziomie. Teraz, po wpisach, można powiedzieć, że leży. Żeby taki, odpicowany, klasyk padł? No nie wiem…

    Jeszcze się zastanawiam którą opcję wybrać ;)

    0

  11. Rubi linieje? Nie wygląda na nieskończone pokłady futra :P
    To powinna być bomba. To brzmi (z opisu i obietnicy) jak TAKA bomba! Żałosne, tak przywłaszczać sobie pomysł na baton, nazwać do Double Chocolate Brownie (czemu Double?), a wyprodukować taką kupę. Dislike.

    0

Dodaj komentarz