Ritter Sport, Knusperflakes

Tabliczka Weiss + Crisp okazała się czymś, czego nie mogłam znieść i nie chciałabym degustować ponownie. Ale to była biała czekolada, na dodatek spod skrzydeł Ritter Sporta, a jasnych wyrobów niemieckiego producenta nie lubię wyjątkowo bardzo. Zgoła inaczej odebrałam mleczną miniaturę jedzoną na początku przygody z marką. Oczarowała moje serce i sprawiła, że Knusperflakes wpisałam na listę must try, tym razem w standardowym rozmiarze. Wiedziałam, że muszę ją zdobyć, choćby się waliło i paliło. Ostatecznie jednak – ku mej wielkiej radości – do żadnych zawaleń ani pożarów dojść nie musiało, bo czekoladę otrzymałam w ramach urodzinowego prezentu w zeszłe wakacje. Dzięki ci, losie (i Katarzyno)!

Ritter Sport, Knusperflakes (1)

Knusperflakes

Bohater dzisiejszej recenzji to kombinacja dwóch ukochanych przeze mnie produktów: mlecznej czekolady i płatków kukurydzianych. Jego szata graficzna jest przyjaźnie żółta, odpowiada barwie corn flakesów, a odcień wydaje się wyważony, nie przypomina fluorescencyjnych ani radioaktywnych chemicznych odpadów. Kaloryczność również cieszy oko i biodro, bo w stu gramach nie przekracza 535 jednostek. Jedynie obrazek przy nazwie jest nieciekawy, upodabnia opakowanie do jednej z przeróbek, które nieustannie krążą po Instagramie – wystarczy poprzeglądać #rittersport – i mnie obrzydzają, ilekroć na nie trafię.

Ritter Sport, Knusperflakes (3)

Tabliczka pachnie czekoladą: słodką, mleczną i pyszną. Dodatku wtopiono w nią naprawdę dużo, co dla miłośników płatków kukurydzianych – tak, to o mnie! – powinno stanowić ogromny plus. Mogłabym nawet rzec, że jest ich tak wiele, iż czekolada przypomina konsystencją kruche, chrupkie ciastka. Jest na czym zawiesić ząb i czym się najeść, a jednocześnie nie została przekroczona granica przyzwoitości.

Ritter Sport, Knusperflakes (4)

Smak i konsystencja pasują do zapachu. Czekolada jest tworem mlecznym i kakaowym, słodkim, pozbawionym bagienkowości na rzecz właściwości chrupotwórczych. Gdzieniegdzie trafia się nieszkodliwa nutka soli. Lekki zawód sprawiają corn flakesy, czy może raczej knusperflakesy, nie są bowiem typowymi płatkami kukurydzianym, ale chrupkami. Twardymi, dość grubymi, treściwymi i wchodzącymi w zęby, za to niekaleczącymi języka ani podniebienia. Wprowadzają do czekolady kukurydzianą nutę, jeśli pozwoli się kostce rozpuścić na języku. Sądzę, że to właśnie w nich występuje delikatna słoność.

Ritter Sport, Knusperflakes (5)

W całokształcie tabliczka Knusperflakes jest i doskonała, i niedoskonała. Spełnia swe zadanie w dzień, gdy człowiek ma ochotę coś pochrupać i się najeść (przypomina parawafle). Nie obezwładnia słodyczą jak Rittery z kremem – choć nadal jest cukrowa – przez co nie wymusza na konsumencie oddania połowy komuś innemu. Mimo wymienionych zalet, gdybym miała możliwość wprowadzenia w niej zmian, zajęłabym się niezbyt pięknym obrazkiem na opakowaniu. Zweryfikowałabym również rozmieszczenie chrupków, z których ułożyłabym tylko jedną warstwę, wówczas czekolada mogłaby być bagienkowa. Ponadto – o dziwo – w smaku chrupków podkręciłabym słoność, bo te przebłyski były przyjemne. Jeśli kiedyś przestanie mnie denerwować cukrowość Ritterów, do dzisiejszego bohatera na pewno wrócę.

skalachi_5Ocena: 5 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Ritter Sport, Knusperflakes (2)

34 myśli na temat “Ritter Sport, Knusperflakes

    1. Hmm, niekoniecznie. Ta nadal waży 100 g, a wymiary ma standardowe. W ogóle właśnie sobie uświadomiłam, że to jest nie lada sztuka wymierzyć każdą czekoladę do standardowego rozmiaru i wagi, bez względu na dodatek.

      0

  1. „w smaku chrupków podkręciłabym słoność” – to zdanie musiałam przeczytać dwa razy bo za pierwszym razem nie uwierzyłam własnym oczom :D Nie kojarzę bym jadła, więc zapewne nie, ale akurat tego Rittera chce spróbować, bo nie jest z kremem.

    0

    1. No nie? Ostatnio robiłam powtórkę Honig-Salz-Mandel i póki co to jest mój ukochany Ritter. Sól na poziomie idealnym, słodycz, migdały… mmm.

      0

  2. Wiesz doskonale, że nie lubię łamaczy zębów w czekoladach. Zwykle jednak tyczy się to orzechów, co do innych pierdół nawet nie mam nic przeciwko. ZWŁASZCZA jeżeli są to ukochane płatki cornflakes. Co prawawda ja wychowałam się na czekoladowych kulkach, muszelkach, miodowych kółeczkach czy też ciasteczkowych cookie crisp ale od czasu do czasu pozwalałam mamie kupować ,,zdrowszą” wersję i jadłam zwykle kukurydziane, które dla dziecka były mało atrakcyjne – gdzie ten cuuukieeer?! Obecnie je uwielbiam i płatki mogę jeść na śniadanie, obiad i kolacje. A teraz jak się okazuje, także i na deser bo mam płatki w czekoladzie – super!

    0

    1. Ja w dzieciństwie miałam skrajny niedobór kupnych płatków (mama robiła same zdrowe i domowe rzeczy typu owsianka, kasza manna, lane kluseczki, mleko z zacierką). Za to jak już u kogoś/gdzieś byłam i załapałam się na chrupki, też wolałam słodzone. Corn Flakes mogły wylądować w moim talerzu, ale tylko te z miodem.

      0

    1. Nie zawsze ;>

      PS Nie wklejaj ciągle adresu do bloga. Wystarczy kliknąć na Twojego nicka, żeby się tam przenieść.

      0

  3. Ja do słonych nut w czekoladach jeszcze nie dorosłam i sól zaburza mi smak, choć na takim poziomie pewnie bym to zniosła :D Ostatnio właśnie wzięłam trochę białego rittera crisp and coś tam (z płatkami kukurydzianymi i ryżowymi chyba) i czułam sól w umiarkowanym stopniu :D

    0

    1. Weiss + Crisp, napisałam w pierwszym zdaniu :) Nie cierpię tej czekolady, tak jak innych białych Ritterów. Soli też nie lubię, chyba że jest jej naprawdę mało. Ideał stanowi Ritter Honig-Salz-Mandel.

      0

  4. Tak samo zmieniłabym obrazek na opakowaniu, nie udał im się. Czekolady nigdy nie jadłam, ale z chęcią bym spróbowała. Takie połączenia czekolady z czymś słonym są zdecydowanie w moim guście. W zapasach mam Ritterkę z czymś jak nachosy, więc jestem bardzo ciekawa :D

    0

  5. Eee tam, jakie oddanie połowy komuś innemu. Nie, nie ;) Coś czuję, że sama bym jej dała radę (może nie naraz). Po prostu bardzo lubię takie posmaki z lekką słonawą nutką. No i gdy czekolada nie jest za bardzo muląca to też jak najbardziej na plus :) Ten Ritterek mógłby trafić w moje łapki.
    Pozdrawiam :)

    0

    1. Spoko, spoko, oddaje się tylko to, co niesmaczne. Chyba że ma się taką osobę, dla której warto poświęcić własną degustację, co już mi się parę razy zdarzyło – miłe uczucie.

      0

  6. Jadłam ją, ale mnie nie powaliła. RS rzeczywiście jest teraz zbyt cukrowy i to skutecznie zniechęca mnie do tych tabliczek, a szkoda. Na pewno jest dużo lepsza niż jej biała wersja, ale żeby kupić ponownie? Nie…

    0

  7. Nie przepadam za połączeniem corn flakes + mleko z kakao, ale teraz bym sobie taką zjadła :) Właśnie skończyłam orzechowe Prince Polo i moim zębom brakuje czegoś do chrupania xD

    0

    1. Nigdy czegoś takiego nie jadłam, trochę dziwne. Jeszcze obrzydliwsze wydaje mi się zalanie płatków sokiem pomarańczowym, co także ludzie robią. To już hardcore pokroju zjedzenia kiwi ze skórką :D

      Prince Polo chciałabym kupić kokosowe, ale do tego muszę wciąż również pozostałą trójkę. Wiesz może, czy można gdzieś dostać zwykłe wersje, a nie te chamskie XXL-ki?

      0

      1. Kiedyś próbowałam dolać soku do owsianki i wyszedł straszny bełt. Jaki typ człowieka zalewa pomarańczą płatki śniadaniowe ;-;
        Corn flakes na kakao z wkrojonym kiwi ze skórką.. Ja stawiam :D

        Chodzi Ci o klasyczne smaki w wersji normalnej? Nie przywiazywalam za bardzo uwagi, ale swojego orzechowego znalazłam w miejscowym sklepie abc, tego z pomarańczowo-białym szyldem. Kokosowych nie XXL nie widziałam, chyba nigdy ich nie spróbuję xd

        0

        1. Tak z ciekawości, zjadłaś to? :D

          Chciałabym złotego, niebieskiego i zielonego bez napisu XXL. Póki co widziałam tylko złote w normalnym rozmiarze.

          0

    1. Same ciemne z orzechami? :D Przyznam się, że jak pierwszy raz jadłam tę tabliczkę, ciemną z orzechami właśnie, byłam oczarowana. Po roku podołałam chyba tylko połowie, a resztę oddałam, bo waliła cukrem.

      0

  8. Wieki nie jadłam płatków kukurydzianych.
    Mogłabym się kostką poczęstować, ale żeby jakieś większe zainteresowanie we mnie wzbudziła to nie. Do takich mam jednak większe zaufanie niż do nadziewańców.

    0

Dodaj komentarz