Lotus, The Original Speculoos Crunchy Pasta a Tartiner (Smakowe Inspiracje)

Marzenia się spełniają, wystarczy mówić o nich głośno. No dobra, nie zawsze, ale to właśnie dzięki zaburzonej proporcji pomiędzy marzeniami snutymi a zrealizowanymi w wyjątkowy sposób tych parę sytuacji, w których los – lub ktoś – się do nas uśmiechnie, urasta do rangi najszczęśliwszych dni miesiąca, kwartału, roku… wszystko zależy od tego, jak dużą wagę przywiązujemy do przydarzających się nam miłych rzeczy. Moim marzeniem, które spełniło się w czasie tegorocznych wakacji, było spróbowanie kremu Speculoos, czyli brata herbatników marki Lotus i kuzyna jedzonych parę tygodni wcześniej tabliczek Ambiente: białej i mlecznej. Choć ciastkom przyznałam jedynie 4 chi, zaintrygowały mnie. Były specyficzne, a dzięki smakowi i zapachowi nie mogłabym ich pomylić z żadnymi innymi. W recenzji czekolady napisałam, że chciałabym móc porównać je z kremem, odhaczając tym samym kolejny punkt na mojej liście produktów must try. Wtedy to na horyzoncie pojawiła się wróżka zwana Smakowe Inspiracje, która rozszerzyła swą ofertę o nowe produkty: czekolady Cote d’Or, kremy kanapkowo-deserowe Cote d’Or, masła klarowane ghee i oczywiście hit sezonu: kremy Speculoos. Zapytana, który wariant wolę, bez wahania odpowiedziałam, że crunchy. Wystarczyło tylko poczekać. Przesyłka dotarła do mnie już w lipcu, niestety tuż przed remontem, w związku z czym nie byłam w stanie zrecenzować kremu wcześniej. Robię to teraz, kiedy w Biedronce pojawiły się niemieckie odpowiedniko-podróbki. Mając na uwadze fakt, że zawsze lepiej poznać oryginał, zanim zacznie się próbować wersji pobocznych i proponowanych przez inne marki, odsyłam was do Smakowych Inspiracji.

Lotus, The Original Speculoos Crunchy Pasta a Tartiner (1)

The Original Speculoos Crunchy Pasta a Tartiner

Paczka przyszła, krem został wyjęty i obejrzany z każdej strony. Co teraz? – pomyślałam. Jak pewnie wiecie, nie jestem wielką fanką tego typu produktów. Masła orzechowego, którego smak naprawdę lubię, nie kupuję nigdy, bo tylko by się zepsuło. Owsianek nie jadam, placków i naleśników nie smażę, kanapki wolę jeść na słono, a wyjadanie prosto ze słoika mogłoby się skończyć opróżnieniem całości naraz, więc i tego nie robię. Kremy są więc problematyczne. Zastanawiając się, w jaki sposób spożyć The Original Speculoos Crunchy, rozważałam: 1) zjedzenie łyżeczką, ale z uprzednim wydzieleniem porcji, 2) rozsmarowanie na chlebie (co wydało mi się nieco barbarzyńskie, bo jak można jeść ciastka na chlebie?!), 3) dodanie do śmietankowych, waniliowych albo mlecznych lodów, 4) rozrobienie z naturalnym jogurtem. Ostatecznie zdecydowałam się na opcję pierwszą i czwartą, drugą i trzecią zostawiając na kiedyś, wszak nigdzie mi się nie spieszy.

Słoiczek kremu Speculoos zawiera aż 400 g ciasteczkowego dobra. Jego kaloryczność jest atrakcyjniejsza od masła orzechowego (skład oczywiście nie), gorsza zaś od Nutelli (co mną wstrząsnęło). Zapach w stu procentach odpowiada aromatowi bratnich herbatników, łącząc wysoką słodycz, korzenność, paluszkowość i przypieczoną skórkę mięsa. Żeby było jasne: jest absolutnie obłędny i powoduje natychmiastowy ślinotok połączony z niecierpliwym drżeniem rąk. Kiedy spróbujemy odseparować część kremu od reszty, usłyszymy przyjemne trzeszczenie odrywanych ciasteczek. Skądinąd nabieranie produktu łyżką jest bardzo łatwe, ponieważ odznacza się on lekką i tłustą konsystencją, jest mięciutki.

Lotus, The Original Speculoos Crunchy Pasta a Tartiner (6)

Miękkość przy nabieraniu to jednak nic w porównaniu z miękkością, jaką krem pieści wnętrze naszych ust. Daje się wówczas poznać jako nieprzyzwoicie tłusty, oleisto-margarynowy i leciutki. W smaku bardzo, ale to bardzo słodki, oczywiście również intensywnie korzenny. Nieregularne kawałki ciastek i kryształki cukru trzaskają pod zębami, te drugie na szczęście nie przeszkadzają tak, jak w herbatnikach Biscoff. Choć zabrzmi to nieco obrzydliwie, krem przypomina przerzute przez kogoś ciastka marki Lotus. Posiada ten sam zapach i smak, ale lepszą formę. Jedyny minus to przesadna słodycz, która przy próbie skonsumowania paru łyżek naraz może wpędzić śmiałka – albo raczej nieszczęśnika – w śpiączkę cukrową.

Lotus, The Original Speculoos Crunchy Pasta a Tartiner (5)

I tak oto pierwsza degustacja szybko zweryfikowała moje początkowe przypuszczenia, że będę musiała oddać komuś resztę kremu, bo do niczego go nie zużyję. Choćby miał stać i dziesięć lat, zjem go sama! Będę robiła nocne wędrówki do kuchni i podjadała po łyżeczce, udając, że to nie ja. Za jakiś czas spróbuję dodać go do lodów, a także rozsmarować na chlebie, bo w jogurcie naturalnym niestety nie zdał egzaminu – kwasek stłumił jego niepowtarzalny smak. I na koniec jeszcze jedna uwaga: jeśli nie jedliście ani ciastek, ani kremu, a chcecie się zdecydować na wyłącznie jeden z produktów, sięgnijcie po ten drugi. Nie tylko jest go więcej, ale i konsystencja prezentuje się ciekawiej. Poza tym będzie wam wygodniej, bo już wiecie, gdzie szukać.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Lotus, The Original Speculoos Crunchy Pasta a Tartiner (3)


Smakowe inspiracje(kliknij obrazek, by przenieść się na stronę Smakowych Inspiracji,
lub odwiedź: fanpage FBInstagram)

35 myśli na temat “Lotus, The Original Speculoos Crunchy Pasta a Tartiner (Smakowe Inspiracje)

  1. Wiele osób tak bardzo zachwala tradycyjną wersję tego kremu – można by pomyśleć, że wersja chrupiąca będzie smaczniejsza bo przecież coś w niej chrupie… a okazało się inaczej :P Osobiście kremu nie kupię, ponieważ nigdy nie przepadałam za tego typu smarowidłami, czy kanapkami na slodko. Zdecydowanie wygrywa masło orzechowe, które mogę wyjadać łyżeczką ze słoika, posmarować kanapki (chociaż ostatnio nie jem pieczywa) czy wykorzystać do ciast :) Jednak co osoba to inny gust i preferencje smakowe ;) Ciesze się, że dzięki Twojej recenzji w ogóle dowiedziałam się o takim kremie (do tej pory znałam tylko wersję tradycyjną) ;)

    0
    1. Czemu okazało się „inaczej” (że jest gorszy od smooth)? Przecież nie jadłam smooth, a ten mi bardzo smakował ;>

      0
  2. A ja mam tamten drugi i jeszcze nie otworzyłoby XD Szkoda ze tego mi nie oddałaś XD Ciociaz ,,przezute ciasteczka ,, mnie lekko obrzydzają XD

    0
    1. Może obrzydzać, bo owo określenie brzmi źle, ale jest idealnym odzwierciedleniem konsystencji kremu. Poza tym smak po stokroć wynagradza :)

      0
  3. Ja mam gładką wersję i jeszcze coś mi jej zostało dla mnie pychotka:) . Kupiłam też w Biedronce podróbkę oraz tą wersje z ciemnych herbatników,jadłam tą ciemną i smaczna:),w Żabce teraz kupiłam krem karmelovy Wedla zjem pewnie za kilka m=cy bo jeszcze nietknięty krem reese’s:)

    0
  4. Szkoda, że wersja gładka nie była jakoś szczególnie korzenna. A do kremu polecam wafle kukurydziane, ryżowe i podobne produkty, nieźle do siebie pasują.

    0
  5. Ja to chyba zjadlabym go z waflami kukurydzianymi i ryżowymi, choć może z jedną kanapkę też bym zrobiła. Z jogurtem bym go nie wymieszała, ale wierzch owsianki fajnie by ozdobił, ale na Twoim miejscu też bym miała problem z jego wykorzystaniem. I nie wiem nawet czy bym go chciała spróbować, ale póki co jestem pewna, że wolę masło orzechowe :)

    0
  6. Dobrze, że chociaż część marzeń się spełnia.

    Krem nie dla mnie, mimo że uwielbiam ciastka korzenne. Za bardzo nie lubię takich kremów (a może za bardzo kocham masła orzechowe?), by chociaż chcieć łyżeczkę spróbować.

    0
  7. A weź to ode mnie daleko z pola mojego wzroku! Przecież jak ja bym się do tego dorwała to bym jadła i jadła i jadła… Ciasteczkowy krem to jak dla mnie hit. Już sam ten smak kusi. Ja tam bym bez problemu mogła go jeść na chlebie na przykład z plasterkami banana. Jednak ostatnio odstawiłam takie kremy z nie najlepszym i póki co trzymam się jedynie masła orzechowego 100%. Sądzę, że dla tego produktu jednak zrobiłabym wyjątek.
    Pozdrawiam :)

    0
  8. Mam ten sam problem z kremami i z tych samych powodów ich nie kupuję mimo, że za masło orzechowe dam sobie odciąć rękę, nogę i oddam płuco. Dla mnie najlepszy patent z masłem orzechowym i takimi kremami to uwagaaaa – wafle ryżowe. Na chlebie to byłoby barbarzyństwo ale do wafli pasuje mi to idealnie. To jest dla mnie właściwie jedyny ratunek, bo jak już pisałam pieczywo odpada, bo wolę na słono – chociaż w sumie np. taki krem na ciepłej bułeczce brzmi fantastycznie, a naleśniki czy omlety to zdecydowanie wolę na wytrawnie. Podobnie mam nawiasem mówiąc z pierogami. Nie cierpię takich na słodko z owocami – a fe. Naleśniki to na słodko ale tylko z serem (oczywiście waniliowym). Można jeszcze ewentualnie dodać do serka wiejskiego. Jogurty są za kwaśne, ale serki homogenizowane naturalne albo wiejskie są w sam raz – sama często dodaje do nich kremy i dżemy. :-) Spróbuj.
    Krem herbatnikowy… haha. Pomijając, że to krem to jednak sam smak to chyba stworzony akurat dla mnie. :D

    0
    1. Jest i trzecia rada, by jeść na waflach. Czemu ja o tym nie słyszałam? Ach, bo nie kupuję kremów, no tak… ;) Do twarożku Piątnicy mogę dodać, bo akurat mam.
      Co do jogurtu, to nie jest jogurt-jogurt, tylko właśnie taki jogurt-serek (Active z Lidla). I nie, nadal nie pasuje.

      0
    1. Pewnie z czasem wprowadzą również crunchy, aaale mnie i tak ten starczy na najbliższe dziesięć lat. Super będzie go jeść jesienią i zimą <3

      0
  9. Bardzo chciałabym go spróbować! Wiem,cże podobno jest w Piotrze i Pawle, ale niestety nie udało mi się go znaleźć. Za to kupiłam tę podróbę w Biedronce, więc zobaczymy :>

    0
  10. Pod ŻADNYM pozorem NIE KUPUJ tej podróbki z Biedronki !Koleżanka przyniosła mi na spróbowanie i zarówno z lodówki, jak i „na ciepło” z dworu był obrzydliwy. Jak margaryna ‚o smaku’ ciastek >.< Już dawno nie zdarzyło mi się wypluwać jedzenia, zwłaszcza słodyczy ;-;

    Dając upust emocjom i przechodząc do recenzji: to chyba doskonały przykład produktu pyszno-okropnego (albo okropnie pysznego), którego bardzo chciała(by)m spróbować. Nie po drodze mi kupować cały słoik, z podobnych do Twoich powodów (chociaż np. krem Karmelove zjadłam właśnie łyżeczką xD), ale poczęstować bym się z chęcią poczęstowała. Wydaje mi się, że skład jest lepszy od biedronkowej podróbki, tzn. więcej ciastka w ciastku, więc może zdałby egzamin.. Ale póki co ja się nie porywam ;-;

    0
    1. Kupić nie kupię na pewno, ale od kogoś bym łyżeczkę wyłudziła, tak dla porównania z oryginałem.

      Odwiedź Wro ponownie, spróbujesz :) Zapowiada się?

      0
      1. To dobrze. Mogę spać z czystym sumieniem xD

        W najbliższym chyba nie :c Choociaż jakby jakiś dłuższy weekend.. Do studiów jeszcze dwa lata ale ja już chcę do Wrocławia xd

        0

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.