Kopernik, Toruńskie Pierniki serca toruńskie

Historia otrzymania… a w zasadzie miłosiernego wyłudzenia bohatera dzisiejszej recenzji jest dość zabawna, słodko-gorzka. Pewnego dnia zadzwoniłam do dziadka i zapowiedziałam, że wpadnę z wizytą, może nawet wezmę mamę. Minął jakiś czas, nastała data odwiedzin (imienin dziadka), ale mamie nie chciało się iść. Zamiast niej poszła siostra, która wzorując się na mnie – nie jadam słodyczy w niezaplanowanych sytuacjach, a już na pewno nie w pierwszej połowie dnia – nie chciała sięgnąć po nic, co dziadek postawił na stole. A trzeba przyznać, że się przygotował! Widząc wszystkie te maślane ciastka, herbatniki i pierniki, przed którymi siedziałyśmy z głupimi minami, ścisnęło mi się z żalu serce. Wyobrażam sobie, że dla starszych członków rodziny fakt odmowy zjedzenia czegoś – w tym wypadku czegokolwiek – musi być straszną przykrością. Przejrzałam więc szybko stół w poszukiwaniu produktu nieotwartego i powiedziałam, że z chęcią zabiorę do domu Toruńskie Pierniki. To nic, że nie cierpię suchych i twardych pierniolców bez czekolady. To nic, że w domu czekały na mnie miliony własnych słodyczy. To nic, że zabranie od zjedzenia na miejscu zdecydowanie się różni. Dziadek był zadowolony, a przecież tylko o to chodziło.

Kopernik, Torunskie Pierniki serca torunskie (2)

Toruńskie Pierniki
serca toruńskie

Choć rzadko jadam pierniki, nie mogę powiedzieć, że ich nie lubię. Pierwsze miejsce w rankingu bezapelacyjnie zdobywają wielkie sztuki bez nadzienia, które w dyskontach można kupić w 500-gramowych paczkach (przybierają kształty serc, gwiazd i precli, ja kocham te ostatnie). Są oblane albo mleczną, albo deserową czekoladą (nie wiem, które wolę). Na drugim miejscu plasują się małe pierniczki z dżemem, także pokryte kakaową polewą (smak dżemu nie gra roli). Trzecie miejsce przeznaczone jest dla Duetu Tago, który z jednej strony mieni się białą polewą (lukrem?), z drugiej zaś kusi czekoladą. I to byłoby na tyle. Wszelkie katarzynki i inne sucholce, a także opcje pokryte w całości lukrem i twarde jak kamień są niejadalne. Domowe też odpadają, na nie przyjemnie się wyłącznie patrzy (i wącha!).

Kopernik, Torunskie Pierniki serca torunskie (5)

Serca toruńskie pachniały znośnie, bo przyprawami korzennymi i cukrem. Z zamkniętymi oczami mogłabym nawet uznać, że mam w przed sobą korzenne herbatniki, a nie pierniki. Choć wyglądały na suche i twarde niczym skała, były dość miękkie. Cukier pokrywał je w całości, na szczęście nie tworzył obleśnej skorupy. Odgryziony fragment rozpadał się w buzi w sekundę, tworząc jednolitą i miękką papkę. Zachowywał się wówczas jak świeże ciasto, ale polane gęstym i lepkim syropem. Nie polecam za to maczania bohaterów recenzji w herbacie, chyba że chcecie spojrzeć w oczy szatanowi.

Kopernik, Torunskie Pierniki serca torunskie (6)

Przez chwilę sądziłam, że cukrowego trzasku uda się uniknąć, niestety moje nadzieje zostały zawiedzone. Polewa mimo wszystko skrzypiała pod zębami, wobec czego jedynym wyjściem była akceptacja. Środek za to okazał się zaskakująco przyjemny, korzenny. Choć w herbacie piernik nie zdał egzaminu, przez wszechogarniającą cukrowość – wynikającą z zastosowania takiej, a nie innej polewy – nie wyobrażam sobie usiąść do degustacji bez szklanki ciepłego i gorzkiego napoju. Mimo paru minusów, wniosek wyciągnięty z całej tej przygody brzmi następująco: Toruńskie Pierniki w wariancie sercowym są w porządku. Bardzo słodkie, delikatne, średnio suche, wyraziście korzenne, gęste, puszyste, zaskakująco leciutkie. Może i sama nigdy ich nie kupię (nawet na pewno), za to paczkę od dziadka zjadłam do końca.

skalachi_4Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

Kopernik, Torunskie Pierniki serca torunskie (4)

30 myśli na temat “Kopernik, Toruńskie Pierniki serca toruńskie

  1. Hm… Od razu przypomniały mi się takie bez polewy, które kupiłam do zrobienia piernikowego śledzia zimą u mojego Taty jako danie popisowe. :> Ze śledziem i bez polewy było ok, haha. :D

    0

    1. Pierniki ze śledziami? Idealny przepis dla ludzi cierpiących na zatwardzenie. Koniecznie opatentuj i do apteki.

      0

  2. DLa mnie wszystkie pierniki i pierniczki są za słodkie i zawsze były… raz w życiu jak chodziłam do gimnazjum to jadłam takie które mi posmakowały ale potem nigdy w życiu nie widziałam ich w żadnym sklepie…. a tak to do pierników mnie nie ciągnie :P

    0

    1. Myślałam, że jesteś osobą, która robi pierniczki każdej zimy. Chyba że rzeczywiście robisz, ale sama nie jesz.

      0

  3. Często widuję je u rodziców, zwłaszcza w czasie świąt, kiedy to tata dostaje różne produkty z tej firmy i te pierniczki są zawsze. Ja też chyba najbardziej lubię pierniczki bez nadzienia ;)

    0

      1. Z przysmaków firmy Kopernik jeszcze wafle teatralne (zwykłe, cytrynowe i raz chyba trafiły się w białej czekoladzie :D), pierniczki z różnymi nadzieniami i w różnych polewach i jakieś torciki. Do tego często pralinki Lindt i Ferrero, różne czekolady no i przeróżne alkohole – dobrze ma :)

        0

  4. Doskonale Cię rozumiem, też w gościach niczego nie jem … o_O a mój dziadek jest taki sam. Jak nie wciśne czegoś ojcu ns wynos to nie hedt sobą. … o_O pierników nie Lubię chyba że wyjątkowo wszamam od wielkiego dzwonu Katarzynkę :D

    0

    1. Nieeee, katarzynki są za suche :P A dziadek wciska tacie dobre rzeczy, czy raczej takie obożecojaztymzrobię?

      0

      1. Obożecojazymzrobię … o_O Takie najzwyklejsze kupione w społem, typu cukry nyskie, Miś, Tago lub dr Gerard … albo na wagę … z toną utwardzonych całkowicie tłuszczów różnego rodzaju bleeeleeee

        0

  5. Oj znamy tą sytuację bardzo dobrze, choć my z kolei nie wyobrażamy sobie zjeść słodkiego w tej drugiej połowie dnia :D U nas to zawsze babcia przygotowuje się na nasze przyjście :P Pełno cukierków, ciastek, lodów i jeszcze domowe ciasta :D
    Tych pierniczków nigdy nie jadłyśmy ale nie lubimy lukrowanych, jak już to tylko w czekoladzie i najlepiej z nadzieniem :D

    0

  6. Kurde, prawda. Dziadek kupił coś, z czystego serca. Ucieszony wizytą, bez względu na okazję. Mała Olga, dopiero co kolorująca kartki. Dopiero co… rysowała jakieś żaby i patyki w zeszycie, ze złością w oczach tłumacząc, że „to przecież Ty, to babcia, a tam mama!”. Kurde. Cholernie łapiący za serce, ten obraz stołu.

    Lubię pierniczki. Tych z dżeomorem mogłoby w ogóle nie być. X lat temu, gdy tata kupował ich na zapach, zawsze środek wyjadałem jako pierwszy. By mieć najgorsze za sobą. Powyższe całkiem niedawno były na promocji, po 1,99zł. W mojej Biedronce, zniknęły w oka mgnieniu.

    P.S. Idealne na dietę low-fat! :P

    0

    1. I pomyśl, że przez prawie dziewięć lat miałam ten obraz na co dzień, wystarczyło wbiec na pierwsze piętro domku :)

      Ja właśnie dżemor uwielbiam.

      0

  7. Jadałam je dosyć często w dzieciństwie i wspominam raczej pozytywnie. Chociaż marzy mi się spróbowania piernika kupionego w samym Toruniu, to musi być coś o wiele lepszego i pysznego <3

    0

    1. Nie wszystkie. Były kiedyś w Lidlu i Biedrze takie duże sztuki, wielkością przypominały… nie wiem, może 7Daysa. Były przełożone żałosną warstwą śliwkowego dżemora, przez co suche i wstrętne. Nawet Szpilka je recenzowała.

      0

  8. Mi by wcale ta cukrowa, zgrzytająca polewa bardzo nie przeszkadzała. Znam te pierniki i nawet ta polewa ma swój urok. Całość jest utrzymana w piernikowym charakterze. Korzenne smaki, uroczy kształt – klasyczny jak dla pierniczków. Nie jadłam chyba ze sto lat, więc gdybym miała pod ręką – sięgnęłabym po nie choćby i teraz. Pozdrawiam :)

    0

Dodaj komentarz