Algida, Magnum Double Chocolate

Po rozczarowaniu pierwszą z trzech sezonowych nowości Algidy, a więc Magnumem Double Peanut Butter, do otwarcia dwóch kolejnych nie było mi spieszno, tym bardziej że zakupiłam je w liczbie sztuk trzech. Oczywiście trzech dla wariantu, co łącznie dało sześć małych i ciężkich, poważnych kalorycznie lodów (masłoorzechowych nie liczę – choć ich miałam nawet więcej! – bo zniknęły w czeluściach żołądka dość szybko). Szaty graficzne nadal wprawiały mnie w dobry humor, ale wiedziałam, że to nic nie znaczy, bo przecież nie szaty będę jadła. Chwilowo przed trwogą uchronił mnie remont. Wyjechałam z domu i przez równy miesiąc odpoczywałam od myśli o posiadanych słodyczach, w tym również o zbiorach zamrażarkowych. Z kolei kiedy już wróciłam, miałam naładowane akumulatory. Szybko dopadła mnie ochota na coś intensywnie czekoladowego, a wtedy – zamiast kombinować z tabliczkami czekolad – uznałam, że czas stawić czoła drugiemu limitowanemu Magnumowi: panu Double Chocolate.

Algida, Magnum Double Chocolate (2)

Magnum Double Chocolate

Jaki jest nowy Magnum, każdy widzi. Rozczarowująco mały, grubiutki przy kości, złożony z dwóch warstw polewy: znajdującej się na zewnątrz i grubszej mlecznoczekoladowej oraz wewnętrznej cienkiej kakaowej. Między nimi umieszczono czekoladowy sos, w sercu produktu zaś lody, naturalnie – i w myśl zasady dobrego nigdy za wiele – o smaku czekolady. Tu pozwolę sobie na drobną uwagę. Otóż śmiem twierdzić, iż osoba, która nazwała ów wariant Double, nie potrafiła liczyć. (Szkoda, bo to jednak przydatna umiejętność).

Algida, Magnum Double Chocolate (5)

Magnum Double Chocolate pachniał bardzo – i cukrowo – słodkim napojem czekoladowym albo kakaowym. Zewnętrzna polewa była tradycyjnie gruba, tłuściutko-śliska, smakiem przypominała mi ukochaną czekoladę z produktów MARSa, tylko była tysiąc razy słodsza. Pod nią znajdował się sos, którego dodano mniej niż masła orzechowego w wariancie Peanut Butter, przynajmniej takie odniosłam wrażenie (i to podczas jedzenia każdej z trzech zakupionych sztuk, więc coś jest na rzeczy). Polewa kakaowa z kolei była cienka i nie posiadała smaku. Nadal nie wiem, dlaczego Algida się na nią zdecydowała.

Algida, Magnum Double Chocolate (6)

Hit sezonu stanowiły oczywiście lody. Słodkie jak każda poprzednia warstwa, czekoladowe w intensywny i bardzo przyjemny sposób. W konsystencji gęste, śmietankowe, kremowe. W połączeniu z polewami i sosem tworzyły cukrową bombę atomową, ale były przy tym tak pyszne, że żałowałam, iż to wariant Double Peanut Butter, a nie Double Chocolate, znalazł się w mojej zamrażarce w liczbie sztuk sześciu. Gdyby tylko nie był taki mały, zastanowiłabym się nad wyższą oceną i ponownym zakupem.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Algida, Magnum Double Chocolate (3)

31 myśli na temat “Algida, Magnum Double Chocolate

  1. Pamiętam że dla mnie okazały się zbyt czekoladowe – ta czeko wszędzie sprawiła, że miałam jej dość :D I też nie rozumiem idei tej drugiej warstwy…

  2. Moją opinię o Magnumach znasz. Wprawdzie za jakiś czas kupię wersję z „masłem orzechowym” ale cała reszta wydaje się być strasznie meh.

  3. Ostatnio się skusiłam na białą wersję! Co z tego, że lód drogi i nie duży (w tej cenie można dostać całkiem spore lody), kiedy całość jest tak idealnie skomponowana, że na samą myśl ślinka leci :)

  4. Bardzo pozytywnie mnie ten lód zaskoczył, też nie byłam pozytywnie nastawiona do Magnumów Double po wersji PB (mój 1-szy Magnum w życiu :’)), a ten okazał się pyszny. Dobra polewa, ale najlepszy był środek, taki mleczno-kakaowy i śmietankowy i nie wiem dlaczego ale skojarzył mi się wtedy z Monte :D

      1. Chyba to była kwestia konsystencji, taka smooth ale wyraźnie mleczno-śmietankowa jak Monte z moich wspomnień :D
        Co mam poradzić, biedakiem jestem xD

  5. Mnie akurat nigdy waniliowy sam lód w Magnumach nie zachwycał, to raczej polewa i dodatki robiły furorę. Choć za pseudoczekoladowymi lodami kupnymi nie przepadam, bo zwykle smakują jak rozwodnione kakao to te czuję, że stanowiłyby wyjątek (jeden z dwóch, bo nic nie przebije kakaowych bambino z dzieciństwa). Zwykle jak czekoladowe to tylko w dobrych lodziarniach, ale tutaj wyłamałabym się od zasady. Przypuszczam, że są słodkie i tłuściutkie jak naMagnumy przystało, ale jak są też naprawdę kakaowe to… na pewno kupię. ZWŁASZCZA, ŻE JAK WIESZ NARESZCIE MAM ZAMRAŻARKĘ TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAK. A Peanutt butter też uważam za średniego loda. W sensie lód jest dobry, no bo Magnumy zwykle są porządne, ale jaki tam z niego beanutt butter. ..

  6. Próbowałam tych lodów Magnum, tyle, że z masłem orzechowym. Nie zachwyciły. Ale były dobre. Ten wariant jest mi obcy (nie ma go w moim sklepie przy mieszkaniu, gdzie się zawsze w lody zaopatrzam). Nie wiem czy dam radę jeszcze zjeść lody tego sezonu bez zapalenia gardła, anginy i innych tego typu wątpliwych przyjemności. Tym bardziej, że lody na patyku zawsze konsumuję na dworze, a obecnie na dworze jest zimno jak nie wiem co. Pozdrawiam.

    1. Niemożliwe, że w sklepie jest PB, a czekolady i karmelu nie ma. Jakiś wariat musiałby składać zamówienie.

  7. Z Magnumów próbowałam tylko wersji białej i z masłem orzechowym, ale zasmakowały mi. Lubię w nich tę grubość, wyrazistość smaku, mam wrażenie jakby były z lepszej półki :P Z chęcią spróbuję innych smaków.

    1. Kiedyś też miałam je za lody z wyższej półki, ale w ostatnich latach z niej spadły. No, nie do końca – cena została.

  8. Kupujesz 12 Magnumow, a nie chcesz kupic jednych lodow amerykanskich z Lidla – lamiesz mi serce!

    PS: pierwszy w zyciu komentarz z telefonu, uff…

    1. Bo tu nie chodzi o cenę, tylko o szybkość oraz komfort spożywania. Gdyby wypuścili amerykańskie w mniejszych pojemnikach, już dawno bym je kupiła.

  9. Jedyny dubel-bubel (hihihi), którego nie próbowałem. Nawet promocje na lody w Biedronce (20%!) mnie nie skusiły. O ile sama polewa jest ok, to podwojona jej zawartość, już mnie nie interesowała. Zbyt czekoladowe, a przecież tego smaku nie lubię.

Dodaj komentarz