Tastino, Rico ranki 5 zbóż z orzechami

W czasie pobytu u przyjaciół zdarzył się weekend, w który miałam zostać sama. Ponieważ pogoda była piękna, a praca nie trzymała moich gospodarzy w domu, postanowili wybrać się nad morze. Tuż przed wyjazdem poszliśmy do Lidla, by kupić niezbędnik podróżnika – bułki, wodę, soki, no i oczywiście coś słodkiego. W kwestii ostatniego produktu wybór padł na ciastka, łatwo bowiem je przewieźć, nie zajmują dużo miejsca, a także nie grożą rozpłynięciem się w temperaturze przekraczającej trzydzieści stopni. W kartonie było sześć małych paczek po cztery herbatniki (50 g), z których jedna dostała się mnie, tak w ramach sympatii lub przekupstwa, żebym z zazdrości nie puściła mieszkania z dymem. Z racji tego zaś, że we własnym domu czekał na mnie cały karton Rico ranków kakaowych, z podarku ucieszyłam się podwójnie.

Tastino, Rico ranki 5 zboz z orzechami (1)

Rico ranki 5 zbóż z orzechami

Po nazwie produktu oraz rysunku na opakowaniu – skądinąd bardzo przyjemnym i cieszącym oko, niemal tożsamym z oryginalną BelVitą – wnosiłam, że ciastka będą pełne bakalii. Niestety, kiedy rozerwałam folię i przyjrzałam się górnej sztuce uważniej, zamiast rodzynek dostrzegłam kawałki czekolady, orzechy zaś umknęły mi całkiem. Nie oznacza to oczywiście, że herbatniki były nieładne. Wręcz przeciwnie, zostały wykonane drobiazgowo, posiadały odpowiadający oryginałowi przepiękny kłos i odznaczały się apetycznym złocistym kolorem. Po prostu nie było to coś, na co się nastawiłam.

Tastino, Rico ranki 5 zboz z orzechami (3)

Rico ranki z orzechami pachniały tak, jak wyglądały, czyli pięknie. Zbożowo, owsiano, słodko i maślano. Były twarde i chrupiące, stawiały zębom lekki opór. Co ważne, nie kruszyły się niczym zdesperowane herbatniki za pięćdziesiąt groszy. Na spodzie posiadały warstewkę płatków owsianych, które dało się zarówno dostrzec, jak i wyczuć podczas konsumpcji. W konsystencji ciastka były zwarte i dość mączne. Pozostawiały na opuszkach palców delikatnie tłusty ślad, choć same specjalnie tłuste nie były.

Tastino, Rico ranki 5 zboz z orzechami (4)

W smaku czułam przede wszystkim słodycz, potem lekką owsianość. Trafił się jeden orzech, niestety określenie trafił się było tu kluczowe. Ciastka okazały się dość monotonne, jednolite, brakowało mi czegoś do zawieszenia zęba, chociażby rodzynek, na które miałam ochotę. Kawałki czekolady nie wnosiły do kompozycji zbyt wiele, były raczej stymulatorem dla psychiki (o, zjadłam coś czekoladowego). Orzechów też nie było czuć. Jedynie płatków owsianych napotkałam przyjemnie dużo, ale i do nich miałam zastrzeżenia. Uważam, że byłyby lepsze w podprażonej postaci, co zniwelowałoby ich nadmierną suchość.

Tastino, Rico ranki 5 zboz z orzechami (5)

Popularności tego typu zbożowym ciastkom odmówić nie można. Najpierw były Go! marki LU, które z czasem przekształciły się w BelVitę, a potem jak grzyby po deszczu wyrosły podróbki i odpowiedniki. I nie mówię tu o jakichkolwiek zbożowych ciastkach, ale o właśnie takich małych, pakowanych po dwie lub cztery sztuki, ozdabianych kłosami, młynami albo innymi rzeczami kojarzącymi się z naturą i tradycyjnym wypiekiem. Z popularności owej postanowił skorzystać również Lidl, niestety produkt firmy Tastino wyszedł przeciętnie. Był przede wszystkim – i nazbyt – słodki, brakowało mu zapowiadanych w nazwie orzechów. Zamiast prezentować się świeżo i krucho, był po prostu twardy. W herbacie rozmiękał zacnie, ale pozostawiał po sobie ślad w postaci suchych owsianych płatków. Gdyby trochę dłużej nad nim popracowano – szczególnie nad prozdrowotną stroną – byłby naprawdę niezły.

skalachi_3Ocena: 3 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Tastino, Rico ranki 5 zboz z orzechami (2)

35 myśli na temat “Tastino, Rico ranki 5 zbóż z orzechami

      1. Olga weszłam w jakiś głupi czas coś lubiłam bardzo a teraz przejdę obojetnie lub oddam po skosztowaniu męzowi:( . Jakoś ostatnio słodkie mnie nie cieszy:(

  1. Lubię twarde ciastka, ale dawno już nie jadłam takich zbożowych. A kiedyś Lu go były nieodłącznym elementem mojego wyżywienia :)

      1. Ja kiedyś miałam inny tryb jedzenia i jadłam co 2h, więc takie ciastka były moim wystarczającym posiłkiem, choć zazwyczaj jadłam je z owocem :D

        A co do ciastek, to teraz ich nazwa skojarzyła mi się z pewnym serialem z Disney Channel – był tam taki upiorny Rico :)

          1. Dokładnie :)
            Kilka lat temu oglądałam takie seriale – nadrabiałam chyba zaległości z dzieciństwa :P A mój ulubiony to Czarodzieje z Waverly Plac, znasz :P?

            1. Ja Hanię oglądałam na pierwszym roku studiów, więc doskonale rozumiem :D Czarodzieje odpadli w przedbiegach, bo nie lubię Seleny Gomez.

              1. To ja także coś koło 1 roku ;) A Selenę wolałam od Miley :D No i Zacka i Cody’ego bardzo lubiłam i w sumie to od nich zaczęła się moja przygoda z Disney – jak byłam u kuzynki to się wciągnęłam :)

                1. O nie, to ja właśnie uwielbiałam Miley :) Seleny nie lubiłam, bo i one w prawdziwym świecie się nie lubiły. Trzeba było wybrać swój team, hehe.

                  Co do rozpoczęcia przygody, moja związana jest z High School Musicalami i Camp Rockami. Dziś umiem śpiewać wszystkie piosenki :D

                  1. A Demi Lovato w takim razie lubiłaś? Ona chyba lubiła się z Seleną, ale jeśli się nie mylę grała w Camp Roku :D Te filmy mnie akurat nie wciągnęły, ale moja siostra była fanką :) Piosenki na pewno kojarzę ;)

                    1. Tak, Demi nie tylko się z Seleną lubiła, ale wręcz przyjaźniła. Nie toczyła jednak wojny z Miley, więc akceptowałam ją. Poza tym Camp Rock był za fajny, żebym zrezygnowała z oglądania :P

                    2. To nie wiedziałam, że Selena toczyła z Miley wojny :) A z Demi oglądałam serial o losach Sonny, ale Camp Rock też widziałam :)

  2. Zgadzam się z całym opisem, ten wariant jest mocno przeciętny. Zaczęłam nosić takie paczuszki w plecaku na dzień kiedy siedzę do czwartej w szkole i pod koniec czuję poważny spadek sił witalnych :P Pod tym względem sto razy lepsze są kakaowe Rico ranki :D

  3. Stwierdziłam, że nie będę ich kupować, bo za bardzo przypominają belVitę a jakoś nie mam ochoty na niby-zdrowe ciastka tego typu.

  4. Belvitę kocham. Przez pewien czas mieszkając w akademiku codziennie wieczorem robiłam spacer do ściany płaczu na dole, żeby wrzucić do maszyny ostatnie drobniaki i za 2 zł kupić paczkę. Zwykle nie kończyło się na jednej… Cholernie dobre te ciastka. Owsiane, maślane, kruche. Tych nie jadłam, więc nie mogę ich określić ale Lidlowe podróby często smakują mi nawet bardziej od oryginałów to muszę koniecznie spróbować.

  5. Znam bodajże Belvitę. Kiedyś się nimi zajadałam, ale jak zobaczyłam na skład to mi się odechciało. Choć ich reklama w tv ich zawsze mnie bawi i ten pan, który tak uroczo uwala się jakąś musztardą. Te już nawet samym designem bardzo mi przypominają oryginał. Nie widziałam ich nigdzie w sklepie jeszcze póki co, ale też się zbytnio nie rozglądam za takimi przekąskami.
    Pozdrawiam piątkowo ;)

  6. Tego typu ciastka jadłam chyba tylko z Belvity, smakowały mi. Podróbek nie próbowałam, ale mimo takiej oceny, z chęcią bym przekonała się o ich smaku na własnej skórze :> Ogólnie Lidl ma wiele udanych podróbek słodyczy, więc szczerze liczyłam na coś smaczniejszego, no ale za jakiś czas się przekonam :P

    1. Tak, to prawda, Lidl ma wiele udanych podróbek. Magnumy, Kinder Bueno (Bellona, bo Tastino jest parszywe), Oreo…

Dodaj komentarz