Lactalis, Sorbetto: cytryna, czerwona pomarańcza, jabłko

Sorbet nie jest moją ulubioną formą deseru, za to jogurt owszem, w końcu nie bez przyczyny od wielu lat jem kilka sztuk dziennie. Mam swoje sprawdzone firmy, smaki i warianty, ale gdy na rynku pojawia się coś ciekawego, nietypowego lub kuszącego z jakiegokolwiek innego powodu, bez wahania po to sięgam. Prezentowane dziś Sorbetto były właśnie taką nowością, sezonową ciekawostką. Skusiła mnie ich cudowna szata graficzna, przykuwająca oko kolorystyka, przystępny rozmiar, ciekawe smaki, dostępność tuż pod domem, a także konsystencja, po której spodziewałam się czegoś oryginalnego, bo – jak sama nazwa wskazuje – sorbetowego właśnie. Do Biedronki udałam się tuż po wprowadzeniu asortymentu z nowej gazetki i od razu zakupiłam po dwie sztuki z każdego wariantu dzieła firmy Lactalis. (Co ważne, znów zapomniałam spojrzeć na producenta! Gdyby to była Bakoma, wyskoczyłabym przez balkon).

Lactalis Polska, Sorbetto cytryna (1)

Sorbetto cytryna

Ponieważ cytrynowe jogurty spotykam niezwykle rzadko, bardzo je sobie cenię. Znam lidlowego Brit’s, dwie wersje biedronkowych Tutti… i to w zasadzie tyle. Z przeszłości kojarzę jeszcze piankowy deser Paradis Dr. Oetkera, ale o nim mało kto pamięta, poza tym szału nie robił. Nic więc dziwnego, że kiedy zerwałam wieczko pierwszego bohatera i zobaczyłam cudownie żółciutki kolor oraz owocowe drobinki, a następnie poczułam intensywny zapach kwaśnej cytryny, ogarnął mnie dziki zachwyt.

Lactalis Polska, Sorbetto cytryna (3)

Jogurt był przyjemnie gęstawy, kremowy. Pierwotną jednolitość zakłócały cytrynowe kropki, które pochodziły ze skórki żółtego owocu. Jak wspomniałam, początkowo pachniał pięknie i wyraziście cytrynowo, ale po chwili aromat zdradził nutę Cifu, stał się kłopotliwy. W smaku jogurt był niestety przede wszystkim gorzki, potem kwaśny, dopiero na końcu słodki. Odniosłam wrażenie, że cała jego cytrynowość zasadzała się na gorzkich skórkach, a nie orzeźwiającym miąższu. Gdyby owocowa warstwa stanowiła tylko wsad, a resztę kubeczka zajmował jogurt naturalny, byłoby o niebo lepiej. Póki co zacna jest tylko konsystencja.

Ocena: 2 chi


Lactalis Polska, Sorbetto czerwona pomarancza (1)

Sorbetto czerwona pomarańcza

Kolejne piękne opakowanie, które skrywa gorzkiego szatana? Po degustacji wariantu cytrynowego nie mogłam sądzić inaczej. W dniu zakupu byłam pewna, że w środku zastanę grejpfruta, jednak zamiast niego otrzymałam tajemniczą czerwoną pomarańczę. Albo raczej zwykłą pomarańczę (3%) i kapkę soku z odmiany tytułowej (1%). Ponadto koncentrat z marchwi i karmin w roli barwnika. Cóż za wielość dobrodziejstw!

Lactalis Polska, Sorbetto czerwona pomarancza (3)

Jogurt odznaczał się sympatycznym łososiowym kolorem (pozdrawiam wspomniany wyżej karmin). Gęstością odpowiadał poprzednikowi, niestety pojawił się w nim bakomowy pierwiastek rozcieńczenia i farfoclowatości, który wpłynął na brak aksamitności. W treści ponownie widoczne były ciemne kropeczki owoców – tym razem miąższu, nie skórek – a zapach stanowił niezbyt atrakcyjną mieszankę goryczy, słodyczy i cytrusów. Aromatowi owemu w pewnym sensie przeczył smak, który może i był słodko-kwaśny, za to ani trochę gorzki (przypominał mieszankę pomarańczy z grejpfrutem). Choć kwaśność niosła radość, a słodycz zadowalała nienatarczywością, całość była zaledwie w porządku. Tym razem pojawiło się orzeźwienie, miało jednak zbyt wiele wspólnego z sorbetowością. Do deseru z pewnością nie wrócę.

Ocena: 3 chi


Lactalis Polska, Sorbetto jablko (1)

Sorbetto jabłko

Po cytrusowych wzlotach upadkach i upadkach sięgnęłam po względnie bezpieczne jabłko. Zielony kolor opakowania sugerował, że użytą do wyprodukowania jogurtu odmianą owocu mógł być Granny Smith, choć niewykluczone, że było to jabłko z McDonald’s lub… jakiekolwiek inne. Tak czy owak, w składzie była go zawrotna ilość, bo  4%. Dla towarzystwa pojawił się koncentrat z krokosza barwierskiego oraz barwniki: kompleksy miedziowe chlorofili i chlorofilin (?!).

Lactalis Polska, Sorbetto jablko (3)

Nafaszerowanie jogurtu różnymi stworzonkami nadało mu pięknego zielonego koloru i cudownego zapachu stanowiącego mieszaninę gruszek i jabłek, zupełnie jak w dwóch wariantach Jogobelli: musli i 8 zbożach. Ponadto w trakcie gmerania łyżeczką w gęstawej treści dokopałam się do cudownych i dużych, pochodzących ze słoiczka lub puszki kawałków owoców. W smaku na pierwszy plan wysunęła się słodycz, kwaśność stanowiła odległy, niemal pozbawiony znaczenia plan. Zamiast jabłka czułam gruszkę, ale to chyba wina moich kubków smakowych, bo nawet w świeżych i soczystych odmianach jabłek odnotowuję posmak owocowej królowej jesieni. Nie zabrakło również nuty zmywcza do paznokci, który w moim odczuciu towarzyszy większości jabłkowych produktów. Choć dotychczasowy wywód nie brzmi najlepiej, tym razem jogurt naprawdę mi smakował i z chęcią kupię go ponownie.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Składy i wartości odżywcze:

29 myśli na temat “Lactalis, Sorbetto: cytryna, czerwona pomarańcza, jabłko

  1. Ciekawe smaki tych jogurtów :) Z cytrynowych to kiedyś był jeszcze pitny od Bakomy ale nie pamiętam, czy to była sama cytryna czy może z dodatkiem „czegoś” ;)

  2. Wersja pomarańczowa i cytrynowa jakoś totalnie do mnie nie przemawia. Cytrusowe jogurty chyba nie byłyby moimi ulubieńcami. Ale to jabłuszko? Czemu nie? Jednak ten skład troszkę mnie przeraża. Odkąd sama miksuje owoce z jogurtem naturalnym jakoś nie chce mi się powracać do tych gotowych, sklepowych propozycji.
    Pozdrawiam :)

  3. Na taki jogurty nawet nie patrzę, nie wiem dlaczego nie lubię cytrusowych i jabłkowych (choć nuty zmywacza do paznokci nigdy w nich nie wyczułam ;)) Jak już jem jogurt to najczęściej naturalny (zwykle Piątnicy bez mleka w proszku) z syropem klonowym ; )

    1. Nigdy nie próbowałam syropu klonowego, ale bardzo bym chciała. Może podbiorę trochę mamie, jak – jeśli! – kupi na amerykańskim.

  4. Szkoda, zę cytryna wyszła tak słabo. ze wszystkich smaków ten wydawał mi się taki najciekawszy. Pozostaje na jogurtowym odwyku, bo ani Cif ani zmywacz do paznokci nie zachęcają do spróbowania.

  5. Dogadaliście się z Marcinem odnośnie recenzji? :D U niego też dzisiaj króluje mój ulubiony owoc! Wiesz doskonale, że bardzo czekałam na tą recenzję, sama ponaglałam wszystkich żeby już jedli te jogurty i dawali swoje noty. Sama chciałam potem pobiec do sklepu i wykupić całe zgrzewki. Szkoda tylko, że zrobiłam niemałą wycieczkę krajoznawczą po mieście, zahaczając po drodze tylko nie o zabytki, a o Biedronki i co? Wyszłam z tej podróży bez żadnej pamiątki w postaci jogurtu. Moje miasto jest chyba pokarane, że leży na drugim krańcu Polski, a producenci myślą, że jesteśmy jakimś trzecim światem i mieszkamy w barakach i słuch o nas zaginął. W każdym razie dorwać go nie dorwałam, strzelam focha na Biedronkę i o! (Ale nadal będę szukać jak pojawią się w gazetkach)…

    1. Ja to bym się na Twoim miejscu cieszyła… Poza tym na gazetkę nie ma co czekać, w mojej Biedrze są już w stałej ofercie (pewnie do końca ciepłego sezonu).

  6. O fu xd Tak w skrócie.
    Porządny komentarz, yeah!
    … Nie no, co mogę powiedzieć, jogurt ze zmielonymi owocami (tudzież robaczkami ( ͡° ͜ʖ ͡°)) i to takimi jak cytryna czy pomarańcza kryją się na marnym końcu mojej Drogi Zainteresowań (coś jak Droga Mleczna, tylko wypełniona słodyczami). Plus może na pomysł na smak jabłkowy i to bez cynamonu w duecie, ale cóż, na tym plusy się kończą xd

        1. Jogobella 8 zbóż i musli, Bakoma 7 ziaren i wszystkie ich odpowiedniki. Polskie Smaki/FruVita z musem jabłkowo-limonkowym. Polskie Smaki bez musu, zwykłe jogurtowe. Jogoboella American Apple Pie (tu nie jestem pewna, a nie chce mi się szukać).

Dodaj komentarz