Koral, Lody jak dawniej chałwowe

Kiedy firma Koral zmieniła nazwę na Bracia Koral? A może zawsze byli to Bracia Koral, a ja nigdy nie przyjrzałam się naprawdę dokładnie? Nie, niemożliwe. Po pierwsze: masa informacji dotyczących nowości na rynku lodowym mnie omija, po drugie: nie chciałam dać wiary, że przez całe życie byłam w stanie oddać rękę za nazwę Koral, kiedy tuż nad nią widnieli jacyś bracia. W rozwiązaniu zagadki jak zwykle pomógł internet, w którym wyszperałam wiadomości z początku 2014 roku, kiedy to producent (Koral) postanowił wypuścić nową markę (Bracia Koral), odpowiedzialną za serię Lody jak dawniej. I wszystko stało się jasne.

Koral, Lody jak dawniej chalwowe (2)

Lody jak dawniej chałwowe

Recenzowane dziś lody – a raczej ich liczący 60 g fragment – otrzymałam od mamy, której co jakiś czas przypominam, że kolekcjonuję słodycze do recenzji. Mówię wtedy, że jak będzie miała coś ciekawego, z chęcią przygarnę kawałek, choć tak naprawdę sprawa wcale nie jest prosta. Jeśli rzeczywiście coś się trafi i mama zadzwoni, wstrzymuję się z odpowiedzią, bo muszę wcześniej zrobić rozeznanie w datach ważności posiadanych słodyczy i oszacować jakość owego produktu, a dopiero potem zastanowić się, czy warto wydłużać listę. Lody na szczęście stanowią wyjątek, bo są takim produktem, który przyjąć można zawsze (wsadza się je do zamrażalnika i po sprawie). Zwłaszcza chałwowy smak, który nie jest powszechny, za to obłędny (do tej pory jadłam wyłącznie Grycany, ale wspominam je dobrze. I słodko do granic przyzwoitości).

Koral, Lody jak dawniej chalwowe (4)

Lody Braci Koral były jasne, ładne. Ich zapach stanowił połączenie słodyczy, śmietankowości i przepysznej chałwy. Konsystencja okazała się dość gęsta, śmietanowa, przyjemna. W smaku najpierw uderzała cukrowość – bezczelny i bezlitosny pure sugar – zaraz potem delikatny i obezwładniający sezam. W tle pojawia się zarówno nutka zabajone, jak i śmietanki. Całość sprawiała wrażenie lodowego odpowiednika kogla-mogla: słodkiego tak bardzo, że gardło paliło już od pierwszej łyżeczki, chałwowego tak intensywnie, że nie sposób było się pomylić, a do tego jajecznego (żółtkowo-cukrowego) i śmietankowego (uwaga: najczęściej powtarzane słowo). Nie wiem, czy ów smak lub receptura rzeczywiście były jak dawniej, ale na pewno braciom Koral wyszło bardzo dobrze (tylko o wiele za słodko). Szkoda, że lodów nie można znaleźć w mniejszych kubkach, bo duże opakowania nadal mnie zniechęcają.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

Koral, Lody jak dawniej chalwowe (3)

42 myśli na temat “Koral, Lody jak dawniej chałwowe

  1. Dla mnie to też za duże opakowanie, choć zawsze można się z kimś podzielić. Chałwę bardzo lubię, w lodach także , choć wyobrażam sobie tą szatańską slodkość :D

      1. Z tymi końcówkami mam problem, ale staram się nad tym myśleć :P Dobrze, że nie piszę tom – mogłabyś z miejsca zejść na zawał :)

  2. To bracia Koral?OmG,No to całe życie w kłamstwie XD ,bo myślałam,ze to inna firma.Dziekuje za usiwadomienie mnie ;)
    A lody chałwowej uwielbiam ;D

  3. Wątpie, żeby dawniej do lodów dodawało się mleko w proszku, syrop glukozowo-fruktozowy, emulgatory, stabilizatory, mączkę chleba świętojańskiego, gumę celulozową i inne ;P Taka ściema aby złapać klienta ale dobrze, że lody ratują się smakiem :)

    1. myślę, że mleko w proszku kiedyś dodawano do prawie wszystkiego co było dobre :P a mączka chleba świętojańskiego jest zamiast jaj, bo dzisiaj wiele alergików jest więc wychodza im na przeciw, no a poza tym ludzie dzisiaj boją się jeść surowe jaja, myślę, że raczej chodzi, że smak jest taki jak dawniej :)

    2. Beata, skąd wiesz, może to staropolska receptura?! :D

      Asia, jasne, że o smak :) O ile dawniej robiło się chałwowe lody, w co wątpię. Niejednoznaczne nazewnictwo sprawia, iż przy okazji trochę ludzi nabierze się, że i receptura jest tradycyjna.

  4. Nie wiem jak smakuje chałwa, ale przypuszczam po opisie, że to ,,moje smaki”. Jak czytam o śmietance i zabajonych to buzia mi się raduję i już wiem, że jest dobrze. Przypuszczałam, że będzie słodko, ale słodycz w lodach mogę znieść o ile razem z nią czuć jakiś smak. Nie znoszę lodów, które smakują po prostu i wyłącznie cukrem. Te by mi smakowały, to z pewnością.

  5. Bardzo się cieszę, że w tych lodach wyczuwalna jest sezamkowość chałwy. Nie lubię lodów, które mają być o danym smaku, a potem okazują się nijakie. Odkąd Koral zmienił opakowania i nazwę nie próbowałam jeszcze ich lodów. Zaniedbałam się ;) A teraz pogoda na lodowe pokusy nie zachęca, bo może to skończyć się anginą :(
    Pozdrawiam.

    1. Koral nie zmienił nazwy, co dokładnie wytłumaczyłam.

      Btw, zimo, uchowaj me biodra od dodatkowego tłuszczu. Już wolę marznąć.

  6. Chałwę bardzo lubię i jak spotkam to kupię by je spróbować :) . Mam męża co w razie czego je dokończy.

      1. Jak będę mi smakować to mu nawet nie wspomnę o lodach:) . Ja chałwę bardzo lubię praktycznie zawsze mam jakąś w szafce :)

  7. Też zdarzyło mi się ich raz spróbować, ale z tego co pamiętam były mniej chałwowe od Grycana i miększe w niepożądany sposób.. No i mniej wyraziste ogółem. Ale że można spotkać je w zacnej cenie, też żałuję, że nie mają mniejszych opakowań.

      1. Moja mama mieszka na tym samym osiedlu, co ja :)

        Chciałabym spróbować Grycanów i Korali podczas jednego posiedzenia, by wydać werdykt.

        1. Ej, mega praktyczne! Niby się mieszka samemu, ale w kryzysowej sytuacji wystarczy „Mamoooo!” krzyknąć przez okno :D Znając mamy od razu przybędzie z pomocą. Przyjeżdżając na studia do Wrocławia muszę się ulokować gdzieś blisko Was xD

          1. Nie powiedziałabym. Gdyby dało się przenosić mieszkania, uciekłabym z moim na drugi koniec Wrocławia.

      1. Są porównywalne. Grycana chyba bardziej chałwowe, BK śmietanowe. Sami BK powstali, jak kojarzę, w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku. Taka wyższa średnia półka. Gdzieś czytałem wywiady, że lody mają zadowalać wymagającego konsumenta.

        Bo i są, kurde, trudno dostępne. Silmy, Carrefour, Alma. Wszędzie same śmietanowe. Chałwy zdecydowanie mniej.

        1. Zadowalać wymagającego konsumenta? Weź, bo mnie brzuch rozboli ze śmiechu. Są pyszne, ale naprawdę napisali coś takiego? Przecież to czysty cukier, wyłącznie dla miłośników plebejskich łakoci. „Wymagający konsument” wpadnie w szok i się przewróci z wrażenia :P

      1. Były ok, ale po jakimś czasie miałam ochotę już na jakieś inne…

        Swoją drogą, to swego czasu szukałaś orzechowego Kit Kata, dobrze pamiętam? Bo widziałam dzisiaj.

  8. Ha! Mi też smakowały! Nie wiem, jak ja wcześniej tę recenzję przegapiłam, ale to jest jeden z tych smaków, w których wręcz cukrowość mi nie przeszkadza. Tak pomyśleć, że chałwa miałaby nie być słodka… może jeszcze smakować jak tahini 100 %, pf. A receptura? No, może w ich rodzinie mrozili sobie cukier na zimę, to może i rzeczywiście jak dawniej. :P

Dodaj komentarz