Grycan, Czekoladowe Porcyjka z łyżeczką

Związki partnerskie – formalne i nie – powinny opierać się na wartościach, które podzielają obydwie strony układu. Oczywiście za każdym razem w grę wchodzą inne wartości, bo jedni preferują branie ślubu po tygodniu znajomości, drudzy na myśl o ślubnym kobiercu zielenieją, a jeszcze inni uważają, że najlepszym rozwiązaniem będzie związek otwarty. (Nie nam oceniać, co jest normalne, najważniejsze, żeby oni byli szczęśliwi). W moim związku idealnym – tak pół żartem, pół serio – powinna zostać spełniona zasada trzech S (nie googlujcie, nie ma takiej, właśnie ją wymyśliłam), co oznacza, że konieczne jest zrealizowanie trzech wartości rozpoczynających się od tej litery. Pierwszą jest szacunek, bez niego ani rusz, trzecią zaś… słodycze! Samiec idealny może mieć łyse łydki i jedno oko, ale musi posiadać tę skomplikowaną cechę, którą jest wyważenie ciepłego i chłodnego stosunku do słodkości. Musi je lubić, ale nie za bardzo. Chcieć je jeść ze mną, ale nigdy nie najdzie go ochota, by bezczelnie wyżreć moje zapasy, gdy jestem w pracy lub w sklepie, kolekcjonując sezonowe nowości. Zresztą w tym drugim przypadku powinien stać obok mnie, dzielnie dzierżąc koszyk i cierpliwie czekając, aż przeczytam cały skład (po czym uznam, że jednak tego nie chcę). I jeszcze jedno: musi zdarzać mu się kupować słodycze, na które początkowo ma ochotę, ale potem mu przechodzi, w efekcie czego nieotwarte pyszności trafiają wprost z moje chytre łapki. Sounds nice?

grycan-czekoladowe-porcyjka-z-lyzeczka-1

Czekoladowe Porcyjka z łyżeczką

Lubię lody marki Grycan, choć nie są moimi ulubionymi. Do ich konsystencji nie mam żadnego zarzutu, w smaku jednak wyczuwam zbyt dużo cukru. Nie jest to zresztą wyłącznie ich przypadłość, bo cukrochoroba dotknęła wiele lodów – i słodyczy – dostępnych na naszym rynku. Weźmy chociażby podrabiane Magnumy i kubełki z Lidla. Pyszne, a słodkie jak sam szatan. Albo oryginalne Magnumy, od których zgrzyta szczęka. I kubełkowe Big Milki, przyprawiające człowieka o zawał. Unicornowy kubeczek Daim! Napatykowe Toblerone Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Wobec tej trudnej sytuacji idealnym rozwiązaniem byłoby albo robić własne lody (nie, dziękuję), albo przerzucić się na sorbety (jeszcze czego?!). Jeśli żadna z tych opcji nie wchodzi w grę, trzeba zacisnąć pięści i cierpieć w milczeniu.

grycan-czekoladowe-porcyjka-z-lyzeczka-5

Ostatni twór Grycana jadłam przed rozpoczęciem pierwszego roku studiów, na dodatek na kierunku, który po semestrze rzuciłam, co daje ponad sześcioletni detoks od produktów tejże marki. Jedzony wówczas kubełek zawierał lody chałwowe, które zwaliły mnie z nóg zarówno doskonałym i odpowiadającym nazwie smakiem, jak i przebrzydłą cukrowością. Czekoladowego  wariantu z kolei nie próbowałam nigdy, miał być dla mnie nowością. W składzie odnalazłam stojącą na pierwszym miejscu wodę, zaraz potem śmietankę kremową – za którą trzeba było zapłacić podwyższoną kalorycznością – cukier i płatki czekolady. Spodziewałam się, że będę pod wrażeniem, ale nie byłam. Lody jak lody.

grycan-czekoladowe-porcyjka-z-lyzeczka-6

W kubeczku zawartości nie było wiele, za to pachniała cudownie: głęboką i cierpką czekoladą, podwyższoną zawartością kakao (trochę jak Dessella Premium). Owa głębia czekolady wciągała niczym bagno najpierw aromatem, potem zaś smakiem. Blaszki czekolady okazały się dość cienkie, ale niesamowicie twarde, idealnie chrupiące. Było ich zaskakująco dużo, Grycan nie pożałował. Lody z kolei były jednocześnie słodkie i kakaowo-wytrawne, w konsystencji proszkowate. Dopiero w połowie kubeczka zrobiło mi się nazbyt słodko – oczywiście cukrowo – za co musiałam przyznać minus. No i ta porcja… ani się nią najeść, ani nic. Jeśli ktoś je ją na dwa lub więcej razy, serdecznie go pozdrawiam.

skalachi_5Ocena: 5 chi


Skład i wartości odżywcze:

grycan-czekoladowe-porcyjka-z-lyzeczka-3

30 myśli na temat “Grycan, Czekoladowe Porcyjka z łyżeczką

  1. Niezłe masz te wymagania co do facetów.Ale po zastanowieniu…Prwnie i ja bym takie miała ;p
    Dla mnie właśnie tez ta porcja jest trochę za mała XD Ale lody mniam :D

  2. Słodkość lodów mnie także poraża, ale mam kilka takich pojemniczków w zamrażarce na nagłą potrzebę, która ciągle nie nadchodzi :P
    A teoria 3 s super, dla mnie też ważne jest, żeby towarzysz życia nie wyjadał moich slodyczy bez pytania, zwłaszcza nienapoczętych :D Można dodać jeszcze jedno s do teorii – szukanie zagranicznych słodyczy na wyjazdach :)

  3. Ciekawe masz wymagania jeśli chodzi o słodycze i facetów ale z drugiej strony to facet powinien chociaż po cześci podzielać nasze pasje, mieć podobne smaki aby się dogadać :P

    Lodów nie widziałam ale pewnie by mnie zasłodziły jak większość tych sklepowych :P

  4. Parę razy je jadłam i zawsze mi smakowały. Jak na twór ,,pudełkowy” to są naprawdę niezłe. Nie urwały mi nigdy tylnej części ciała, bo jadłam za dużo czekoladowych lodów rzemieślniczych w lodziarniach żeby docenić te mniej ,,naturalne”. Jednak kategorii lodów kupnych w sklepie są bardzo porządne i faktycznie czekoladowe. Fajny pomysł na ,,porcyjkę” – w sam raz na raz.

    Co do wstępu – dokładnie tak. Partner musi słodycze lubić, ale nie na tyle żeby wyjadać moje skarby ukryte w szufladzie pod moją nieobecność (HA HA HA – SKĄD JA TO ZNAM… -,-), musi także akceptować moje: ,,MAM CHĘĆ NA…”. Co z tego, że mam dwie szafy słodkości i całą lodówkę serków. Jak mam ochotę na waniliowe Riso to fakt, że mam 10 Riso we wszystkich smakach poza wanilią nie zniechęci mnie do wyjścia z domu i polowania właśnie na ten. Musi także akceptować moje niezdecydowanie. W sklepie przed ścianą płaczu ze słodkościami potrafię spędzić pół godziny, żeby ostatecznie już po wyłożeniu wszystkiego na taśmę w sklepie porwać paczkę chipsów ,,słodka papryka” lecieć na drugi koniec sklepu i wymienić na ,,pikantna papryka” (SKĄD JA TO ZNAM PART 2). Nie może też machać mi słodyczami prze oczami mówiąc ,,no zjedz, no weź kawełek”. Jak nie chcę to nie chcę, a im bardziej będziesz mi wciskać tym bardziej będę miała ochotę wyrzucić to przez okno.
    Ale ja WCALE ale to wcale nie jestem przecież wymagająca! :D

    1. Ty masz o wiele większe doświadczenie w lodach – jak to brzmi ;) – niż ja. Ja jadam rzadko i tylko sklepowe.
      PS Nie zgadzam się co do opinii o „fajności” porcyjki. Jest o wiele za mała.

      Rano bardzo ucieszyła mnie Twoja wiadomość na FB, a teraz mam ciąg dalszy radości ;*

  5. Wstęp o facecie doskonałym… Haha. :D

    A co do słodyczy, to chyba producenci wychodzą z założenia, że słodycze = coś bardzo słodkiego. I piszę to siedząc w cukierni i godzinę męcząc coś pysznego, ale za słodkiego. Eh.
    Mały off top. Wracając do lodów, ja lubię (lubiłam przynajmniej, bo dawno nie jadłam) parę ich smaków, w tym chałwowe, które z założenia dla mnie MUSZĄ być słodkie. Czekoladowe jadłam chyba tylko ze śliwkami i w sumie były takie, że już ich dokładnie nie pamiętam. Głębia, o której piszesz jakoś mi umknęła.
    Taak, taka porcja. Niby tak słodko, że na dwa, ale ekhem… Może jeszcze zacząć kroić kostkę czekolady na pół, żeby zjeść na dwa razy.

      1. Nie, ja odgryzam pół, bo wtedy więcej zostaje na zębach, nie na nożu i wiesz, wtedy można się oszukiwać, że dostarczyło się sobie mniej kalorii! Mówię sobie: „odgryzłam tylko pół kostki” (a naprawdę mam jeszcze bonusik na zębach i między nimi). Nożom nie należy się ani okruszek czekolady.

          1. Drugie pół to potem mam jeszcze na dwa razy, bo połowa, która nie ma pierwszej połowy staje się już całością i dalej można ją dzielić.

  6. Znam je. Kiedyś jadłam, właśnie takie z łyżeczką, tylko smak inny. Czekoladowych lodów nie lubię, niestety. Jedyny wyjątek – czekolada – w każdych ilościach, a lody czekoladowe – nie za bardzo. Tak już mam. Może gdyby to był inny smak… to skusiłabym się, mimo, że pogoda jest, jaka jest.
    Pozdrawiam.

  7. Są lody które zdecydowanie mają zbyt dużo cukru, wtedy są zdecydowanie nie do zjedzenia. Trafiłam kiedyś na takie były makabryczne, jeszcze latem teściowa uraczyła mnie brzoskwiniowi bodajże jakżeś one były wstrętne przesłodzone na maxa

  8. Czekoladowe Grycany kiedyś jadłam w ich lodziarni. Były dla mnie zbyt słodkie i wodniste żeby mi smakowały. Od tego zaczęła się moja niechęć do tej marki.
    Twoje cechy idealnego faceta to u mnie bardziej cechy idealnego kumpla. ale ja już dawno pogodziłam się z tym, ze nie szukam romantycznego związku tylko przyjacielskiego :)

  9. Grycan to chałwa i biała czekolada. Oba przeraźliwie słodkie. Oba lubię :] Powyższego nie kupię już nigdy. Lody „zwykłoczekoladowe” przestały dla mnie istnieć.

  10. Olga wybacz,że nie komentuję na bieżąco,alw wiesz co…znowu mam problem z Twoim blogime tzn ja u siebie na kompie widzę nowe wpisy po ok 3 dniach i z komentarzami to samo nie wiem o co chodzi znowu:( . Ja ślub brałam po 4.5 roku od poznania się z Marcinem. On słodycze bardzo lubi,nie wbrzydza i jak mi cos nie smakuje to on zje :),tylko kilka razy mu się zdarzyło wyjeść moje słodycze bez zostawienia mi chociaż kosteczki do skosztowania. Słodycze kupuje mi bez marudzenia:) no i jeszcze trochę i leci na 2 m-ce do Koreii i Ameryki :( plus tego jest taki,że mi paczkę ze słodyczami wyśle ze Stanów w styczniu :). Ja się jeszcze łudzę,ze nie pojedzie na szkolenie:( . Co do lodów jadłam je smaczne ,ale już drugi raz nie kupiłam wolę te z Lidla w granatowym opakowaniu.

    1. Zobacz, czy teraz jest okej, i daj znać. A jak czegoś nie widzisz, to zawsze ctrl + r.

      Wyeliminować wyżeractwo i będzie ideał ;)

Dodaj komentarz