Zott, Belriso Krówka

Ryż na mleku na Livingu? No nie, cóż to się dzieje! Po długich miesiącach wstrętu do tego typu deserów stwierdziłam, że jeden raz mogę się przełamać, bo dla krówkowego smaku warto. Sprzyjał mi wakacyjny tryb życia oraz pobyt na Balonowej, gdzie byłam trochę innym człowiekiem, trochę mniej sobą. Takim oto sposobem zakupiłam w Lidlu 200-gramowego byka*, składającego się z ryżu, mleka, drobno zmielonych krówek – jaka szkoda, że drobno! – i paru innych, mniej interesujący surowców. Każde 100 g produktu miało dostarczyć mojemu organizmowi 116 jednostek biodrowych.

zott-belriso-krowka

Belriso Krówka

Krówkowe Belriso urzeka nie tylko nazwą i zapowiedzią smaku, ale także opakowaniem. Mogło być czarno-białe i oklepane, odwołujące się po prostu do krowy-zwierzęcia, zamiast tego firma postawiła na kolorystykę karmelowo-toffi, odpowiadającą krówkom-cukierkom. Zawartość kubeczka jest równie urzekająca, bo głęboko karmelowa, złocista. Widać dużo jogurtu (64% mleka), mało ryżu (9%), co mi akurat odpowiada (nie lubię betonu). Żałowałam jedynie tego, że pomadki roztarto na pył, zamiast wrzucić pokrojone w kostkę. To dopiero byłby hit! (Zamiast narzekać, zawsze mogę kupić deser raz jeszcze i go podrasować, czyż nie?).

Skład krówek użytych do stworzenia prezentowanego dziś Belriso nie zachwyca, gdyż przedstawia się następująco: cukier, syrop glukozowy, śmietanka, serwatka słodka zagęszczona, masło, syrop cukru trzcinowego, sól, emulgator: lecytyna sojowa, aromat. Producent ewidentnie przesadził z liczbą bohaterów tej opowieści, choć – jak życie ciągle udowadnia – mogło być znacznie gorzej. Aromat produktu przywodzi na myśl karmelowe desery typu Grand Dessert. Albo nie, nie przywodzi na myśl, to jest dokładnie ten sam zapach. Lekko karmelowy, lekko krówkowy, toffi raczej nie. Słodki, apetyczny.

zott-belriso-krowka-ryz-na-mleku

W smaku Belriso Krówka jest bardzo mleczne, odrobinę kwaśne. Karmelowe, ale delikatnie, umiarkowanie słodkie. Ziarenka ryżu nie przypominają ciapy, pozostały twardawe w środku, ponadto są mączne. Odrobinę strzelają, co wprowadza przyjemny efekt crunchy. Prawdopodobnie to one odpowiadają za kwaśny pierwiastek, choć nie jestem tego pewna. (Może to tylko kwaśne rozczarowanie brakiem krówkowości).

Tak jak napisałam we wstępie, przez ostatnie miesiące – które po dodaniu do siebie wynoszą ponad rok – czułam niechęć do ryżu na mleku. Na ten wariant Belriso skusiłam się ze względu na smak i wcale tego nie żałuję. Deser powinien być wyrazistszy i wzbogacony o kawałki cukierków, ale i w obecnym kształcie trzyma klasę, zwłaszcza pod względem proporcji jogurt-ryż. Nie obraziłabym się za dodatek krówkowego likieru, tu jednak rozumiem, że zabieg znacząco ograniczyłby wachlarz odbiorców.

* Odnośnie użytego we wstępie określenia byk, zafunduję wam krótką i darmową lekcję matematyko-logiki. Otóż czasem bywa tak, że im większy jest produkt – bez względu na cenę – tym mniejsza chęć jego zakupu. Zasada ta działa nie tylko w odniesieniu do ciastek pakowanych w kartoniki 100+, ale również ryżu na mleku czy gotowych owsianek. Każdy gram ponad normę działa na niekorzyść producenta i jego wyrobu, bo konsument (ja) nie chce ładować w siebie nadwyżki, a wywalać do śmieci szkoda.

skalachi_5Ocena: 5 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

zott-belriso-krowka-2

32 myśli na temat “Zott, Belriso Krówka

  1. Mam tak samo z dużymi opakowaniami i dla mnie najlepiej jest, jak produkty tego typu są pakowane w 150g opakowania. Belriso nie jadłam już kilka lat, ale kiedyś lubiłam te waniliowe. Nie wiem czy kiedyś spróbuję krówkowe – obecnie w to wątpię, ale życie jest nieprzewidywalne ;)

      1. Miałam na myśli jogurty i produkty mleczne – optymalna gramatura to dla mnie 120 – 150g (więcej nie jem na raz i muszę odważać porcję :P)
        Co do ciastek nie mam zdania, chyba za rzadko jem.

        1. Ja jak muszę, to zjem większy, ale celuję w 145-150 g. Nawet 120 g jest złe, bo wychodzi za mało. Na przykład Alpro traktuję jako dopchanie żołądka po kolacji, jeśli nadal jestem głodna, a nie jako jogurt wchodzący w skład codziennego deseru.

          1. To ja patrzę na to inaczej – nie jem dziennie więcej niż 150g produktu mlecznego (jeśli w ogóle jem) i dla mnie to nie deser, a część śniadania lub kolacji :) Alpro to już co innego – na takie rzeczy nie mam limitów ilościowych :P

  2. Kiedyś nam się rzucił w oczy w internetach ale jakoś o nim zapomniałyśmy. Jednak z chęcią byśmy go spróbowały choć ostatnio same robimy taki ryż z wtopionymi czekoladkami :-D

  3. Mi ryż na mleku kojarzy się głównie z jedzonkiem na dolegliwości żołądkowe. Dlatego kojarzy mi się średnio i sama raczej tego typu deserków nie kupuję. Jednak za krówkowe smaki uwielbiam i chociażby dlatego bym z chęcią spróbowała tego wariantu. Zwykle „krówka” kojarzy się z ekstremalną słodyczą, dlatego cieszy mnie, że w tym przypadku ta słodycz jest umiarkowana. Pozdrawiam.

  4. Oczywiście pieję z zachwytu z powodu recenzji. Tego Belriso jeszcze nie jadłam bo jestem trochę zniechęcona do tej marki z powodu moich bitew smakowych Belriso vs Riso które w każdym wariancie wyrywał Muller. Dlatego choć smak mnie kręci jak nie wiem – jak można nie kochać krówki? jeszcze nie kupiłam. Jednak kupię na pewno bo ciekawość i tak zwycięży. Bardziej jednak mnie ciekawi nowe Riso orzechowe. O mamo to to kupię na pewno i to jak tylko będę miała możliwość.

  5. Plus jest taki, że nie trzeba go podgrzewać jak… no właśnie, zapomniałem czego. Sam przymierzałem się do zakupu i pewnie teraz to uczynię. Przynajmniej jest brązowe a nie obleśno-mleczno-białe. Inne smaki już mnie nie interesują. Mooooże cynamon.

    W ogóle sprawdziłbym Riso od Mullera… Czas zweryfikuje.

  6. Kupiłam wczoraj :) nadrabiam dziś zaległości ,ale ostatnie kilka dni miałam zaganiane. Dziś też bo impreza na 11 osób do zrobienia,ale poranna kawa teraz i blogi to czas dla mnie:)

Dodaj komentarz