Koral, Lody koktajlowe GOLD

Tuż po tym, jak napisałam recenzję chałwowych lodów względnie nowej marki Bracia Koral, zabrałam się za pisanie tekstu o lodach zjedzonych dużo wcześniej, a należących do marki-matki, czyli po prostu Korala. Zakupiłam je podczas letniego szaleństwa w zeszłym roku, gdy w mojej głowie narodził się cudowny plan częstszego publikowania mroźnych recenzji. Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo albo nie sprzyjała pogoda, albo bolało mnie gardło, albo niemrożonym słodyczom kończył się termin i trzeba było zająć się najpierw nimi. Krótko mówiąc: zawsze coś stało na drodze. Zakupowy szał miał jednak swoje korzyści, gdyż zamrażarka została wypchana wieloma ciekawymi produktami, którym tak czy owak będę musiała w końcu stawić czoła. Zaczęłam od pięknie pakowanych Lodów koktajlowych GOLD.

koral-lody-koktajlowe-gold

Lody koktajlowe GOLD

Prezentowane dziś lody wybrałam ze względu na wspomniane we wstępie atrakcyjne wizualnie, dostojne opakowanie. Tu jednak zaczynają się schody, bo co zwykłego człowieka cieszy, słodyczowego bloggera musi nieco zdołować. Chodzi oczywiście o kolor opakowania – biały – który jest zmorą dla wszystkich robiących zdjęcia na białym tle. Producenci w ogóle o nas nie myślą! Kolejnym minusem jest warstwowe ułożenie lodów, które wymaga od skrupulatnego degustatora biegania tam i z powrotem celem uchwycenia każdej z warstw. A właśnie, że nie będę biegać – pomyślałam. Jeśli nie wystarczy wam dokładny opis, będziecie musieli kupić produkt i przetestować samemu. Każde poświęcenie ma swoje granice.

koral-lody-koktajlowe-gold-5

Kubeczkowe lody GOLD odznaczają się jednym z najdłuższych składów, jakie widziałam w całym swoim życiu, na co zareagowałam podniesieniem brwi tak wysoko, iż prawdopodobnie na chwilę zniknęły w puszczy długich włosów. Ich kompozycja smakowa trochę przypominała Haageny… a trochę nie. Porcyjka była wymierzona w sam na raz, tylko kalorii nieco zbyt wiele. Zapach raczył nozdrza bardzo maślanym karmelem, typowym dla Werther’s Original, który brał się z warstwy położonej najwyżej.

koral-lody-koktajlowe-gold-6

Po piętnastu minutach czekania lody były gotowe do spożycia. Zalegający na szczycie krokant okazał się nieprzyjemnie mączny i zupełnie miękki, gdyż chrupki ryżowe rozmokły na papę. Naprawdę szkoda, bo zapowiadał się kusząco. W smaku był intensywnie preparowany, karmelowy, lekko kawowy. Położony tuż pod nim śmietankowy lód początkowo posiadał minimum smaku, rozczarowująco trącał bezpłciowością. Dopiero gdy wczułam się w degustację i okazałam mu wyrozumiałość, rozpostarł przede mną słodkie i śmietankowe skrzydła. Kolejna lodowa warstwa miała smak karmelu – bardzo słodkiego, całkiem niezłego. Ostatnia z kolei była niby czekoladowa, a jednak kakaowa. Gorzkawa, choć jednocześnie bezwstydnie słodka, pełna kryształków zamarzniętej wody.

koral-lody-koktajlowe-gold-3

Gdybyście zapytali mnie, czy kubeczek GOLD warto kupić dla lodów, bez wahania odpowiedziałabym, że nie. Jest w nim jednak pewien drobny element, który podbił moje serce i z pewnością zwaliłby mnie z nóg, gdybym akurat nie leżała. Mam na myśli sos okalający każdą z warstw lodów. Odznaczał się on smakiem… ach, aż trudno ująć to w słowa. Był niesamowicie gęsty, ciągnący się, krówkowy w najlepszym tego określenia sensie. Jestem pewna, że gdyby niebo istniało, miałoby właśnie taki smak i konsystencję. Nie zmartwił mnie nawet fakt, że przez ów dodatek degustację zakończyłam z początkami cukrzycy, a na podniebieniu utworzyła się tłusta, margarynowa powłoka. Było warto. Ten sos to niekwestionowane 6 chi.

skalachi_4Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

koral-lody-koktajlowe-gold-2

21 myśli na temat “Koral, Lody koktajlowe GOLD

  1. Znowu coś, co skojarzyło mi się z czymś znanym, co zawsze moja Mama jada. :D Tylko że jej są w takim przezroczystym opakowaniu, I ostatnio na nie narzekała. Nie wiem więc, czy to to samo, czy zrecenzowałaś „ekskluzywną” wersję, bo mnie te lody jakoś nie pociągają.

    0

    1. Lodów koktajlowych Koral w przezroczystych opakowaniach nie cierpię. Robiłam kilka podejść, wciąż z tym samym efektem. Kto wie, może tym razem byłoby inaczej…?

      0

    1. Szkoda tylko, że głupio kupować lody dla samego sosu. Trzeba by popracować nad głównym bohaterem kompozycji.

      0

  2. Już nawet nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam takie lody w kubeczku. Kojarzę jedynie, że jadłam coś podobnego, chyba Korala, tylko, że w przezroczystym opakowaniu.

    0

  3. Chyba nigdy tych lodów nie jadłam, ale coś mi mówi, że nie będą mi smakować – tak myślę, że to przez to, że bardzo nie lubiłam reklamy firmy Koral :D

    0

      1. Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba to była reklama z Joanną Krupą… Ale ogólnie nie lubię tych reklam i nie przepadam za lodami tej firmy :P

        0

        1. Jeszcze nie mam wyrobionego zdania „o lodach tej firmy”, muszę zjeść trochę więcej, żeby za szybko nie wydawać zbyt pochlebnej lub krzywdzącej opinii.

          0

  4. Ja nie kupiłabym go tylko dla tego wspaniałego sosu, ale też samego opakowania. Jest proste, stylizowane na kubeczek… kawy na wynos? Bardzo mi się ta prostota podoba i jest w niej coś intrygującego. Jak to się stało, że do tej pory nie widziałam go w sklepowych zamrażarkach? Hmmm… Może to białe opakowanie ujednolica się nie tylko z tłem blogerów, ale i z lodem w zamrażarce :D
    Pozdrawiam.

    0

  5. Zjadłem w życiu masę słodyczy. Nawet jak wyglądały beznajdziejnie, kupowałem. Zbyt lubię lody. Te wyglądają smakowicie. Pewnie dlatego nie dotąd nie kupiłem. Logika poziom hard.

    0

Dodaj komentarz