Storck, Knoppers

Zbliżamy się do końca recenzji powstałych na Balonowej, choć po prezentowanego dziś wafelka sięgnęłam na początku pobytu u przyjaciół. Nie wiem, czemu swoją opinię publikuję tak późno, po prostu tak wyszło. Wcześniej jadłam go… nawet nie pamiętam kiedy. W gimnazjum? W podstawówce? Na pewno nie później. Nie smakował mi, toteż nie zawracałam sobie głowy dawaniem mu kolejnych szans. Gdyby nie blog i chęć poddania testowi własnego gustu z dzieciństwa, pewnie nadal żyłabym w błogiej nieświadomości i powtarzała, że za Knoppersem nie przepadam. Dodatkowo do zakupu zmobilizowała mnie truskawkowa edycja limitowana, której nie byłoby sensu próbować bez wcześniejszego odświeżenia sobie klasyki. Tak też się stało. Orzechowo-kakaowo-truskawkowo-mleczne kostki marki Storck zostały kupione.

storck-knoppers-copyright-olga-kublik-1

Knoppers

Wyciągając wafla z opakowania, głowiłam się, co jest wierzchem, a co spodem. Uznałam, że czekolada powinna znajdować się na dole, bo jest cięższa, no i w ogóle jakoś tak nie pasuje, żeby była na górze. Po chwili jednak wpadłam na pomysł, by spojrzeć na opakowanie i przekonać się, jak zaprezentował Knoppersa producent. Tak oto dowiedziałam się, że moje poczucie estetyki kuleje, a wafel powinien być konsumowany odwrotnie. No cóż, każdy może się pomylić. (Zresztą nadal uważam, że to Storck się myli!).

storck-knoppers-copyright-olga-kublik-2

Knoppers ważył równe 25 g. Składał się z trzech warstw wafla, przy czym górny – niech im będzie – pokryto czekoladą. W powstałych w ten sposób przestrzeniach międzywaflowych pojawiły się odpowiednio dwa kremy: mleczny oraz czekoladowy z wtopionymi orzechami, przez tłumacza nazwany nugatowym. Oba były cudownie grube i nadawały słodyczowi cudownego zapachu, odpowiadającego miksowi Ferrero Rocher i Nutelli. Czułam w nim i pyszne słodkie kakao, i nienagannie świeże orzechy laskowe.

storck-knoppers-copyright-olga-kublik-5

Wafle okazały się idealnie świeże i kruche, w smaku wypieczone i pozbawione cukru. Górny płatek – oderwany od reszty – w połączeniu z mleczną i słodką polewą smakował jak wafle z kakaowym kremem, które można kupić na wagę (innymi słowy: był dobry sam w sobie). Pod nim skrywał się biały krem: gruby, niesamowicie mleczny, tłuściutki. Oddawał smak Kinder Niespodzianki, zawierał bowiem silny posmak zacnej białej czekolady. Ciemny krem z kolei był intensywnie czekoladowy, skrywał masę zaskakująco dużych, świeżych i twardych orzechów. Odniosłam wrażenie, że było go więcej niż białego, mimo iż opis produktu sugerował coś przeciwnego. Ciemny krem był odrobinę rzadszy od białego.

storck-knoppers-copyright-olga-kublik-3

Jakość klasycznego wariantu Knoppersa zaskoczyła mnie i zachwyciła. Mało tego, złapała za bluzkę i rzuciła mną o ścianę za to, że tyle lat żyłam w przekonaniu o jego przeciętności. Wafle były kruche, lekko paluszkowe, chrupiące. Kremy intensywne w zapachu i smaku. Czekolada słodka i mleczna, choć akurat ona zrobiła na mnie najmniejsze wrażenie. Całość przypominała podrasowane Kinderkami Ferrero Rocher, na dodatek nieprzesłodzone, co współczesnym słodyczom zdarza się niezwykle rzadko. Jedyny minus przypisałam rozmiarowi, gdyż 25 g to zbyt mało, by nacieszyć się tak cudownym smakiem.

skalachi_6Ocena: 6 chi


Skład i wartości odżywcze:

storck-knoppers-copyright-olga-kublik-4

33 myśli na temat “Storck, Knoppers

  1. Hmm w latach 90′ początkowo pamiętam, że był on trudny do zdobycia. Możliwość jedzenia miałam tylko w momencie kiedy mama mojej najlepszej psiapsiółki z ławki przyjeżdżała z Niemiec w których pracowała. Wtedy nastąpiły pierwsze moje kontakty z niemieckimi słodyczami i pamiętam jaki to był wtedy luksus! Pamiętam jak pierwszy raz dostałam od niej Duplo… myślałam, że ją ozłocę, a dzisiaj są w każdym kiosku czy nawet spożywczaku. Niemniej jako, że ja wafelkowa zawsze byłam to Knoppers przypadł mi do gustu. Właściwie dlaczego nie? Ma wszystko co potrzeba dobremu wafelkowi – począwszy właśnie od płatka wafla, potem krem jeden i drugi, dla każdego coś dobrego i dla fanów mlecznych smaków i czekolady (albo jak w moim przypadku zamiłowanie do obydwu). To bardzo poprawny wafel, co można więcej powiedzieć? Nawet kwadratowa forma gdzie wszelkie jego boki są równe przykłada się do takiej właśnie opinii – do granic możliwości POPRAWNY.

  2. Nie wierzę! Właśnie sklecam recenzję, męczę się i męczę, edytując, skracając i wydłużając (zastanawiając się „co ja do cholery robię?!”), a Ty mi go właśnie z nim wyjeżdżasz! Mogłaś poczekać, a nie… No dobra, ja z karmelową Valrhoną też nie czekałam. :> E, na razie się nie odzywam, bo nigdy tej mojej recenzji nie skończę.

    1. Haha :D Jak się pisze recenzje, to się siedzi z nosem w edytorze, a nie przegląda cudze blogi!!! AMATORKA :dziko rży:

      1. Haha, w przypadku innych rzeczy może i tak, ale nie jeśli chodzi o tak trudne zadanie, jakie sobie postawiłam. :P Zestawienie trzech kwadratowych wafelków, uh. Dalej nie skończyłam. :<

  3. Jest na mojej liście plebejskich słodycze do powtórki. Pamiętam, że bardzo mi kiedyś smakował i sugerując się Twoją recenzją sądzę, że wiele się w tej kwestii nie zmieniło.

  4. Je się z czekoladą u dołu, koniec i kropka też. Rysunek na obrazku jedynie pokazuje, że na spodzie nie ma wafelka. Inne go przedstawienie, byłoby niewyraźne.

    Dziwne, że pakowane są zazwyczaj po 4 sztuki i to nam (kupującym) nie przeszkadza.
    PS Od czwartku w Biedronce jest w promocji (choć pół roku temu – jak jgo kupowałaś – też mogła na nie być ;) )

  5. Pyszności:) dziś mój brat przyjedzie do nas z Niemiec a z nim słodycze i wiem,że dla mojego męża będą tam te klasyki bo je uwielbia.

  6. Prawdziwa klasyka, trudno żeby nie smakował. Ze swojej strony polecam spróbować (jeśli jeszcze nie próbowałaś, dzisiaj mi pamięć szwankuje) lidlowską wersję. Również pyszne.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.