Legal Cakes, Baton Owocowo-czekoladowy

Drugi wieczór od otrzymania przesyłki od Legal Cakes, druga tura degustacyjna (przypominam: jej motywem przewodnim jest kakao). Z talerzyka zniknęło już bananowo-fasolowe, sernikowe Brownie i kaszano-ryżowa, alternatywna Szyszka, czas więc na trzeciego batona, wyglądającego nieco kontrowersyjnie, zupełnie jak Żurawina + jagody goji. Zauważyłam już, że im więcej widać płatków owsianych, tym bardziej ciacho przypomina to, co przypomina. Ale nie jest źle! W poprzednim przypadku też byłam sceptyczna, a wyszło rewelacyjnie. Po cichu liczyłam, że z bohaterem dzisiejszej recenzji będzie podobnie.

legal-cakes-baton-owocowo-czekoladowy-copyright-olga-kublik-1

Baton Owocowo-czekoladowy

Pomijając pierwsze skojarzenie, jakie budzi Baton Owocowo-czekoladowy produkcji Legal Cakes, drugim – przynajmniej dla mnie – jest tort a la szwardzwaldzki babci K., z naciskiem na a la. Babcia piekła go na każde imienino-urodziny, które obchodziła razem z dziadkiem i na które zjeżdżała się cała rodzina. Był wysoki, przepełniony tłustym kremem o bliżej nieokreślonym (orzechowym?), za to bardzo słodkim smaku, pod którym znajdowała się hojna warstwa wiśniowych powideł. Ze środka wyglądały na gości kruche włoskie orzechy oraz wiśnie z kompotu, także produkcji babci. Bomba kaloryczna, ale za to jaka pyszna!

legal-cakes-baton-owocowo-czekoladowy-copyright-olga-kublik-3

Mocną stroną Owocowo-czekoladowego była jego ogromna wilgotność, którą zawdzięczał widniejącym w składzie owocom sezonowym, a która przy okazji przyczyniła się do zwiększenia wagi batona (aż 140 g, za to tylko 276 kcal w sztuce!). Owe tajemnicze owoce na pierwszy rzut oka wyglądały na wielkie, napuchnięte, świeże i cudowne wiśnie, których przy produkcji nie pożałowano. Oprócz nich ciacho usiane było czekoladowymi kleksami, miękkimi jak budyń lub zawartość Czekotubki. Smakiem przewodnim produktu był oczywiście przepyszny, słodki i dojrzały banan.

legal-cakes-baton-owocowo-czekoladowy-copyright-olga-kublik-4

Ciasto było wielkie i dużo ważyło, ale po raz kolejny zaskoczyło mnie lekkością i piankowością. Poza wiśniami, które rzucały się w oczy ze względu na intensywną kolorystykę, wewnątrz znalazły się również wilgotne i aromatyczne jabłka z cynamonem oraz… rabarbar! Najwięcej było oczywiście płatków owsianych, wyglądających na upieczone i twarde, w rzeczywistości zaś mięciutkich, pulchnych i delikatnych. Hitem sezonu okazała się wspomniana już czekolada: delikatna, biegienkowo-budyniowa, słodka.

legal-cakes-baton-owocowo-czekoladowy-copyright-olga-kublik-5

O ile poprzednie wyroby Legal Cakes były interesującymi wariacjami na temat ciasta, o tyle podczas degustacji Batona Owocowo-czekoladowego po raz pierwszy pomyślałam, że to rzeczywiście jest ciasto. Może i nowoczesne, dietetyczne, alternatywne, ale jednak ciasto. Stworzone na bazie pieczonej owsianki i cudownie wilgotnych, ogromnych i świeżych owoców. (O znajdującej się między nimi czekoladzie wolę po raz kolejny nie wspominać, bo aż żal mi myśleć, że więcej batona nie zjem. A przynajmniej niezbyt prędko). Jedynym – i poważnym! – minusem produktu była liczba łupinek owsa, które musiałam wyciągać z buzi podczas jedzenia. Łudzę się jednak, że to ja jestem pechowa i trafiłam na parę niedbale przygotowanych batonów (ze Sneakym na czele). Wystawiam unicorna, bo hańbą byłoby sięgnąć po cokolwiek innego.

skalachi_unicornOcena: unicorn smaku
(mordercze łupiny owsa do poprawy!!!)


Skład i wartości odżywcze:

legal-cakes-baton-owocowo-czekoladowy-copyright-olga-kublik-2


legal-cakes-logo(kliknij na obrazek, by przenieść się na stronę Legal Cakes)

23 myśli na temat “Legal Cakes, Baton Owocowo-czekoladowy

  1. Ciasto w takiej formie? Zjadłabym! Pieczoną owsiankę zawsze mam sobie zrobić, ale i tak kończę na moim klasyku, a tu coś takiego… hm, ciekawe, co ja bym wystawiła. Nie wiem, ale z chęcią bym spróbowała.

    1. Rozkrój, dodaj trochę amfetaminy, a potem zjedz. Nim się obejrzysz, nie będziesz potrafiła bez niego egzystować. Bardzo dosłownie.

    1. Kurczę, z truskawkami też bym zjadła. To chyba jedyny baton, do którego warto wracać co miesiąc, bo przecież co chwilę jest sezon na inne owoce.

  2. NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
    JEEEEEEEEEEEESSSSSSSSTTT
    LLLEEEEPPPSSSZZYYYYYYYYYY
    OOOOODDDDDDDDDDDDDDD
    SSSSNEEEEAAAAAAAAKKKKKYY

    DDDZZZIEEEEENNKKUUUJEEE!

  3. Na obecną chwilę, mimo tak pochlebnej recenzji nie czuję na niego ochoty, ale jak dotrę w końcu do Legal Cakes to pewnie będzie jednym z zakupionych smaków :D

    1. Lepiej się tak nie hamuj, bo kiedy już wpadniesz do Legal Cakes, Twój brzuch pęknie jak w ‚Monty Pythonie’.

Dodaj komentarz