Legal Cakes, Baton Karmelovy

Czwarty wieczór, czwarta tura degustacyjna słodyczy z warszawskiej kawiarni Legal Cakes i pierwszy baton, co do którego byłam pewna, że nie zostawię mojej słodyczowej wróżce Ani nawet okruszka (spoiler: tak też się stało, skądinąd bardzo dosłownie, bo talerzyk wylizałam i nie został żaden ślad).

Karmelovy wydał mi się wyjątkowy z trzech powodów: 1) składał się z prawdziwej części ciastowej (a la biszkoptowej), 2) posiadał karmel (duh!), 3) …i masło orzechowe. Stanowił poważną konkurencję dla swoich braci, a jednocześnie był jedynym wariantem, który wzbudził we mnie silne unicornowe przeczucia już w dniu otrzymania współpracowej przesyłki.

Legal Cakes, Baton Karmelovy, dietetyczne ciasto z karmelem i masłem orzechowym, copyright Olga Kublik

Baton Karmelovy

Jak już pokrótce wyjaśniłam, bohater dzisiejszej recenzji składał się z biszkoptu, karmelu, masła orzechowego i ciemnej czekolady (w składzie znalazło się miejsce także dla migdałów, daktyli i – tradycyjnie – odżywki białkowej). Jak widzicie, tym razem wdrożono politykę: zero bananów. Z opisu wynikało, że produkt powinien ważyć 90 g, niestety cała ósemeczka gdzieś wyparowała (pewnie zeżarł ją pan na poczcie), pozbawiając co najmniej jednego gryza tego cuda.

Legal Cakes, Baton Karmelovy, dietetyczne ciasto z karmelem i masłem orzechowym, copyright Olga Kublik

Do degustacji Karmelovego zasiadłam ze spodeczkiem i widelczykiem, jak na człowieka cywilizowanego przystało, a także z kubkiem herbaty. Najpierw zbliżyłam do niego nos, co sprawiło, że poczułam zapach czekolady i kutii (a konkretniej orzechów, miodu, maku i fig). Później zaś – bez gry wstępnej i zbędnych formalności – wbiłam w miękkie ciało ostry widelczyk.

Legal Cakes, Baton Karmelovy, dietetyczne ciasto z karmelem i masłem orzechowym, copyright Olga Kublik

Masła orzechowego było naprawdę sporo. Okazało się gęste i wypełnione milionem orzechowych – a może migdałowych? – okruchów. Smakiem odpowiadało zapachowi, stanowiąc wcielenie wigilijnej kutii (mak, miód, bakalie), dzięki czemu było zupełnie inne od bezpłciowego, mdłego i wypłukanego masła ze Sneaky’ego (o zgrozo!). Swą intensywnością zabijało smak ciemnej polewy, co zapisałam jako pierwszy minus. By poznać walory czekolady, musiałam oderwać ją od ciastowego ciała i zjeść osobno. Okazała się kakaowa, słodka, bagienkowa i pyszna, zresztą jak w każdym z wariantów, w których się pojawiła.

Legal Cakes, Baton Karmelovy, dietetyczne ciasto z karmelem i masłem orzechowym, copyright Olga Kublik

Na końcu przygody z rozkładaniem batona na części pierwsze spróbowałam biszkoptu, który niestety był okropnie suchy i stanowił drugi, tym razem poważny minus Karmelovego. Nie zawierał zbyt wiele cukru, co akurat było bardzo przyjemne, posiadał za to delikatny waniliowy smak. Tak jak w mięciutkim i kremowym maśle, tu również znajdowały się drobinki orzechów (stardust nutdust). W całokształcie baton był najbardziej tradycyjno-ciastowy ze wszystkich wyrobów Legal Cakes. Przepyszny, lecz stanowczo za suchy – bez popitki ani rusz – a tytułowy karmel gdzieś mi umknął. Podczas degustacji zapisałam, by wystawić mu unicorna, jednak po odczekaniu paru dni coś się we mnie zbuntowało.

Ocena: 6 chi ze wstążką
(byłby unicorn, gdyby popracowano nad nadmierną suchością biszkoptu)


Skład i wartości odżywcze:

Legal Cakes, Baton Karmelovy, dietetyczne ciasto z karmelem i masłem orzechowym, copyright Olga Kublik


legal-cakes-logo(kliknij na obrazek, by przenieść się na stronę Legal Cakes)

22 myśli na temat “Legal Cakes, Baton Karmelovy

  1. Mimo iż twixa nie lubię a ten baton często jest do niego porównywany, na liście, które chciałabym spróbować :) No i jest tu maslo orzechowe :D

    PS Co z numerkami? :)

    1. Serio jest porównywany do Twixa? Nie zauważyłam w nim niczego twixowego :(

      PS Zapomniałam… :D Ale daj mi się jeszcze zastanowić ;>

  2. Ależ oni tych batonów mają! Ostatnio wyczaiłam, że koło mojej ulubionej krakowskiej restauracji będzie nowy punkt – właśnie Legal Cakes. Może nie mam zamiaru wegańsko-bezglutenowych i jakiś tam jeszcze naleśników zamawiać, ale po batony na pewno kiedyś zajdę. :D
    Podoba mi się tu to masło orzechowe, a suchy biszkopt…? Ciekawe, może mi by nie przeszkadzał.

  3. Moją opinię znasz. Biszkopt za suchy. Bardzo bardzo suchy. To jest zwykle powód dla którego w kawiarniach omijam szerokim łukiem wszystkie muffinki i zwykle wybieram kawałek sernika, marchewkowca, brownie, whatever – ważne, aby było wilgotne ciasto. Masło orzechowe – przy pierwszym podejściu uznałam, że nie jest ono orzechowe, raczej kajmakowe, ale takie też w stronę bardziej zamulająco-bezsmakowej. Za drugim razem już tam coś poczułam tych orzechów, ale w odniesieniu do prawdziwego masła orzechowego – to nadal nie było to. Jednak okej – lekko orzechowo, słodko, to zawsze na plus chociaż spodziewałam się lekkiej słoności i może dlatego odebrałam to tak sceptycznie.
    Czekolada – mam wrażenie, że miałam jej więcej niż u Ciebie, bo była naprawdę spora, spora jest warstwa. Czekolada była mocno kakaowa, gorzka, to jeszcze bym zniosła, ale wyczułam w niej jakiś truflowy posmak i tu już nieco mina mi zrzedła.
    Podsumowując – gdyby ciasto było wilgotniejsze, masa orzechowa bardziej słona, a karmelowa bardziej karmelowa, a nie po prostu: słodka, a czekolada bez alkoholowego posmaku dałabym 10/10. W tym przypadku ocena niższa chociaż, żeby nie być zbyt surową: to naprawdę pyszny baton i zjadłam cały do ostatniego okruszka. Myślę, że moja ocena spowodowana była faktem, że po prostu spodziewałam się zupełnie czego innego i miałam jeszcze przed rozpakowaniem pewną jego wizję.
    Polecam jednak każdemu, naprawdę te ich batony są genialne. :-) Warto wydać pieniądze!

    1. Haha, w każdej warstwie byś coś zmieniła, ale ocenę wystawiasz wysoką. To chyba w ramach przedświątecznej wyrozumiałości :D

      PS Dla mnie akurat czekolada na tych batonach jest rewelacyjna.
      PPS Że Ty się w swojej sztuce dopatrzyłaś dwóch warstw: i masła, i karmelu, to Ci zazdroszczę!

  4. Dla mnie suchy biszkopt to czynnik dyskwalifikujący. Nawet ciastka Z MASŁEM ORZECHOWYM, które są (były?) w Biedronce mają u mnie góra 3/6, właśnie przez suchy biszkopt. Fuj.

  5. Biszkopt, który spowodował obcięcie rogu brzmi zachęcająco. W sumie ciekaw jestem jak smakuje. Nie podobał mi się bo nie widziałem karmelu, ale przez papierek trudno było go dostrzec. Za rok spróbuję, jeśli jeszcze będą.

Dodaj komentarz