Secpol, Sękacz królewski

Na degustację bohatera dzisiejszej recenzji – Sękacza królewskiego marki Secpol – zostałam namówiona przez Ł., który podważył moje przekonanie o wyższości samotnych słodyczowych wypraw nad wyprawami z osobą towarzyszącą. Nie tylko dumnie kroczył u mojego boku, gdy zapuszczałam się w labirynt alejek, ale na dodatek był zainteresowany stojącymi na regałach produktami nie mniej niż ja.

Tamtego dnia odkryłam, iż skuteczność polowania wcale nie zależy od liczby osób, które ciągną się za łowcą jak smród po gaciach i płoszą mu zwierzynę, co chwilę narzekając, że co tak długo i po co ty znowu oglądasz te słodycze, ale od nastawienia owych osób. Im mniej marudzą, a więcej pomagają, tym szybciej można wrócić do domu z solidną sztuką dzika ciacha przerzuconą przez bark.*

* Innymi słowy: są ludzie, z którymi słodyczowe zakupy robi się przyjemnie.

Secpol, oryginalne ciasto Sękacz królewski, copyright Olga Kublik

Sękacz królewski

Jak zdradziłam we wstępie, Sękacz królewski był wyborem Ł., nie moim. Zakupione porcje mieliśmy zjeść razem, niestety nasze królestwa są położone nieco zbyt daleko, a termin ważności gonił. Rozprawiliśmy się więc z nimi osobno i w innym, acz zbliżonym czasie. On był urzeczony, bo wypiek uwielbia, ja zaś… cóż.

Secpol, oryginalne ciasto Sękacz królewski, copyright Olga Kublik

Degustacja bohatera dzisiejszej recenzji miała miejsce już po otwarciu wszystkich smaków Sękaczy marki Wisła oraz Polska Krówka. To zabawne, że postanowiłam je przywołać, skoro stanowią zupełnie inny produkt – jakościowo, smakowo i w ogóle – ale poczułam, że powinnam, wszak nazwa zobowiązuje. Podczas gdy tamci nieszczęśnicy przypominali XX-wieczne wyroby no-name, ciasto marki Secpol było jak domowa babka zebra, którą moja mama piecze na Wielkanoc. (Tyle że pochodziło z bezczelnego worka).

Secpol, oryginalne ciasto Sękacz królewski, copyright Olga Kublik

Po wyciągnięciu delikwenta z folii i baczniejszym przyjrzeniu się uznałam, że przypomina coś pomiędzy babką piaskową a biszkoptem. Jedno opakowanie zawierało aż trzy trójkąciki sękacza, które pachniały kakao, ciastem z worka oraz… lekkim zaduchem suszonych grzybów lub przysmaków dla psa (?!). W konsystencji były mięciutkie jak gąbka, pod palcami i w zetknięciu z wargami nieprzyjemnie tłuste, w ustach zaś zdecydowanie za suche. Same paradoksy.

Secpol, oryginalne ciasto Sękacz królewski, copyright Olga Kublik

Początkowo byłam wniebowzięta. Porcja w sam raz na raz, kapeć z worka, ładny wygląd, przyjazna liczba jednostek biodrowych – żyć nie umierać. Po chwili jednak okazało się, że Sękacz królewski to tłusta, a jednocześnie przesuszona żółta gąbka do zmywania naczyń o smaku taniego i starawego biszkoptu. Nie chciałam się zmuszać i kończyć porcji, więc zostawiłam ją mamie, a sama ruszyłam po coś innego, tym razem spełniającego moje oczekiwania. Miało być miło i domowo, wyszła kiszka na Saharze.

Ocena: 2 chi


Skład i wartości odżywcze:

Secpol, oryginalne ciasto Sękacz królewski, copyright Olga Kublik

29 myśli na temat “Secpol, Sękacz królewski

  1. Ja miałam tak samo!Liczylam na dużo,na coś pysznego a tutaj taka klapa!Moja mama jest wielka fanka sękacza,ale to aż wstydziłam sie jej dać :c

    0

  2. I znowu… jeśli oni myślą, że to sękacz, to ja nie lubię słodyczy. Gąbka? No jaak… toż to powinno być porządnie przypieczone, a nie… No, ale to chyba kwestia margaryny w składzie. Ostatnio jedna z miejscowych piekarni zmieniła skład z masła na margarynę i też straszne gąbki im wychodzą. Eh, jednak tradycja, to tradycja. No, ale to przynajmniej nie jest rurką-kpiną.

    0

  3. Nigdy nie miałam możliwości zjeść sękacza….recenzowane przez Ciebie widziałam w Tesco (jest też wersja z kakao), ale do tej pory ani razu nie zawołał do mnie „weź mnie” (nawet jak kilkanaście razy był w przecenie). Pewnie tak siedzi cicho bo wstydzi się jak smakuje…. lub nie smakuje ;P

    0

    1. Dobrze, że podczas naszych zakupów nie było również wersji kakaowej, bo jeszcze Ł. wpadłby na pomysł, żeby wziąć obie. Brrr.

      0

  4. Jak mi ktoś wytłumaczy co to w ogóle jest sękacz to będę rada. :D
    Wygląda naprawdę miło dla oka. Jak kapeć, które lubię. Już przeczytałam, że kapeć okazał się gąbką, ale wizualnie nadal mi się podoba. W takim razie zastosuje się do zasady: ,,Patrz, ale nie dotykaj”.

    0

    1. Sękacz to takie specyficzne ciasto z Suwalszczyzny i podlasia pieczony na obracanym wałku nad ogniem :) Taki prawdziwy sękacz jest niebem w gębie <3

      0

  5. On nawet wygląda jak gąbka do zbywania naczyń! W sumie to jak na taką gąbkę ma fajny design – pasował by mi pod mydełko w kostce do łazienki.
    Producenci gąbek – zainspirujcie się!
    Pozdrawiam.

    0

  6. Gąbka nie brzmi zachecająco :D
    A co do osób z którymi lubię robić zakupy to mam 2 takie – one lubią podobne jak ja działy i nie jęczą ze znudzenia :))

    0

  7. My tylko dodamy, że tą jedną porcją najadłyśmy się we trzy a i jeszcze na czwartą osobę kawałek został, tylko jakoś chętnych nie było co do jego przygarnięcia ;-)

    0

  8. Niewiele jest osób, z którymi mogę chodzić na łowy słodyczowe. Większość moich znajomych po prostu wie, że najlepiej mnie zostawiać samą na tym dziale, zająć się czymś innym i wrócić za 10 minut.

    0

  9. Nie dziwne, że tłusta. 90% składu to tłuszcze, choć nieco inne niż pamiętam z filmów „jak się robi sękacz”. Pamiętam go do dziś, mimo, że od seansu minęło ze 20 lat.

    Nie zmienia to faktu, że kawałek bym spróbował. Z większa chęcią niż w przypadku batonów.

    0

  10. Przynajmniej to jako tako przypomina z wyglądu sękacza (chociaż SĘKÓW mi tu brakuje), tłustość też, bo to ciasto bardzo kaloryczne, ale już cała reszta to nie. Chyba po prostu te sklepowe cudaki dają tylko namiastkę prawdziwego sękacza :(

    0

Dodaj komentarz