Crownfield, Vitte Orkisz w miodzie z brownie

Lidlowe zboża ekspandowane w miodzie z różnymi dodatkami to moje nowe uzależnienie. Wcześniej przez ponad rok jadłam Jogobelle 0 ze Zdrowym Błonnikiem i tego typu zdrowymi kartonami, a na czas wakacji przerzuciłam się na jogurt naturalny ze świeżymi owocami. Najpierw z lubością objadałam się truskawkami, potem przyszła kolej na borówki amerykańskie i jagody, na końcu zaś na śliwki.

Wraz z początkiem września letnie owoce zaczęły się robić coraz brzydsze i brzydsze, aż utraciły swe walory, podobnie jak ogórki gruntowe. Nastał okres jesienno-zimowy, z naciskiem na zimowy, i trzeba było przerzucić się na tradycyjny dla tych pór roku system żywienia. Ciepłe mleko weszło na miejsce zimnego, ogórkowy monopol zastopowała sałata, słodkie płatki do jogurtu wyparły (nie)świeże owoce sezonowe.

Tak oto nadszedł czas, by odkopać poczynione w wakacje zbiory zbóż Vitte marki Crownfield oraz pokrewnych, wypuszczonych podczas polskiego tygodnia pod lidlową marką Polska Smakuje.

Crownfield, Vitte Orkisz w miodzie z brownie, preparowane zboża z Lidla, copyright Olga Kublik

Orkisz w miodzie z brownie

Po orkiszowe płatki w miodzie sięgnęłam na fali ekscytacji wersją żytnią z jabłkiem i cynamonem. W przypływie szaleństwa kupiłam ich aż sześć opakowań, więc gdyby okazały się niesmaczne, byłabym – delikatnie mówiąc – zawiedziona. Szata graficzna na szczęście zapowiadała coś przeciwnego, a liczne kawałki ciemnych ciastek wykluczały przymus szukania amerykańskich przysmaków z lupą.

Crownfield, Vitte Orkisz w miodzie z brownie, preparowane zboża z Lidla, copyright Olga Kublik

Orkisz w miodzie z brownie miał nieznacznie więcej kalorii niż jego jabłkowo-cynamonowy kuzyn, co jednak przypisuję surowszemu dla bioder dodatkowi, a nie samym zbożom. Orkisz, owies, żyto – jedno i to samo. Nie różnią się ani wyglądem, ani rozmiarem. Równie dobrze ktoś mógłby przyjść do mnie w nocy! – co wcale nie znaczy, że zapraszam; proszę się opamiętać i nie pukać szaleńczo do drzwi – i podmienić wszystkie ziarenka, a ja rano bym się nie zorientowała. Chyba że drzwi zostałyby wyważone, wtedy pierwszą rzeczą po odkryciu włamania byłby sprint do kuchni i rzucenie okiem na płatki.

Crownfield, Vitte Orkisz w miodzie z brownie, preparowane zboża z Lidla, copyright Olga Kublik

Różnicę między żytem a orkiszem poznałam dopiero podczas jedzenia. Co prawda oba preparowane zboża były przyjemnie twarde i chrupiące, ale drugie poddawało się jogurtowi i miękło zdecydowanie szybciej. Kawałki brownie na szczęście pozostały twarde do końca, nie wzruszyły ich rozpaczliwe błagania o dojście do kompromisu z warstwą nabiałową. Posiadały strukturę pumeksu i były suche. Nadawały jogurtowo-zbożowo-miodowej kompozycji lekko kakaowego posmaku.

Crownfield, Vitte Orkisz w miodzie z brownie, preparowane zboża z Lidla, copyright Olga Kublik

Każdy ze składników podanych w nazwie był wyczuwalny, niestety na bardzo niskim poziomie, przez co całość deseru okazała się aż nadto delikatna. Smaczna, lecz nie lepsza od poprzedniej, w której królowało żyto z miodem, jabłkiem i cynamonem. Orkisz w miodzie z brownie z pewnością kupię jeszcze nie raz, acz w proporcji 1:4 opakowań względem mojego szarlotkowego ulubieńca.

Ocena: 4 chi


Skład i wartości odżywcze:

Crownfield, Vitte Orkisz w miodzie z brownie, preparowane zboża z Lidla, copyright Olga Kublik

28 myśli na temat “Crownfield, Vitte Orkisz w miodzie z brownie

  1. O nie, to już zupełnie nie dla mnie. W ogóle dziwny wydaje mi się pomysł na dodanie do takiego orkiszu brownie. Znaczy, to była pierwsza myśl. Po przeczytaniu wyobraziłam sobie „a gdyby tak posypać tym ulubiony jogurt?”. Zwłaszcza akcent kakao działa na tak. Hm, może jednak kiedyś kupię.

      1. Nie taka typowa, bo w przypadku takich rzeczy „kiedyś” można u mnie prawie zawsze zamienić z „nigdy”, więc to raczej objawy rozdwojenia jaźni, haha. ;> Ale czytając Twoje recenzje wszystko wydaje się takie smakowite! (Znaczy, te pozytywne recenzje… nie sękacze.)

    1. A ja muszę iść po zapas, bo kończę przedostatnie opakowanie. Przydałby się teraz „zdrowy tydzień” w Lidlu, gdyż nie mam ochoty brać samych płatków z brownie, ale co poradzić?

  2. Uwielbiam wszystkie chrupacze, a jak coś słyszę o miodzie dodatkowo to już cała skaczę z radości. Tu jeszcze dodatkowo mamy element kakao czyli to miła powtórka do płatków z dzieciństwa. Wolałabym więcej chrupek brownie, ale…nie można mieć wszystkiego. ;-)

      1. Ty się nie śmiej, bo robiłam tak z moimi ulubionymi cukierkami Skittlesami. :D Kupowałam dwa opakowania, żeby powybierać z nich głównie moje ukochane czerwone. :D

  3. Zazwyczaj kupuję zboża tego rodzaju bez dodatku cukru, więc na te nawet nie zwróciłam uwagi i chyba podświadomie omijam chrupacze pszeniczne – jak mam wybór to wolę coś z gryki, ryżu czy prosa i Twoja recenzja nie zachęciła mnie do zmiany wyborów :)

    1. Spoko oko. Mnie z kolei nie przekonuje dodanie bezsmakowych płatków o strukturze styropianu do jogurtu naturalnego :P

  4. Wowowow, co to za szaleństwo haha?
    Nigdy ich nie próbowałam i nie miałam okazji czytać poprzedniej recenzji u Ciebie. Lecę nadrabać zaległości

  5. Czyli coś jak z płatkami duo. Najfajniejsza cześć zajmuje 1/50 opakowania. Chociaż faktycznie lepsza byłaby chyba puchata konsystencja, skoro chemię i tak ładują.

  6. przypominam sobie jak bardzo kiedyś ryż preparowany skutecznie zatykał (po kontakcie ze śliną) usta mi i mojemu rodzeństwu. Ciekawe czy moim siostrzenicom by ten orkisz smakow. O tak luźne przemyślenia xD

Dodaj komentarz