Najlepsze słodycze roku 2016 #3: desery, jogurty, lody

Listę najlepszych słodyczy zaprezentowanych na blogu w roku 2016 zamykam działami rzadziej eksplorowanymi: deserowym, jogurtowym i lodowym. Wśród napojów nie pojawił się żaden taki, którego chciałabym lub mogłabym wyróżnić, w związku z czym tę kategorię odpuściłam całkowicie.

Przypominam, że produkty przedstawione zostały w kolejności przypadkowej.

Desery

Przyznaję, że desery na moim blogu to kategoria dość enigmatyczna. Znajdują się tu zarówno „jogurty” sojowe, słodycze z proszku (póki co głównie budynie, choć był i przepyszny Szybki Sernik na zimno), jak i wszelkie smarowidła kanapkowe. Innymi słowy: jest to dział, do którego często wrzucam produkty, których nie mogę ulokować nigdzie indziej.

Wśród przeróżnych dziwadełek znalazły się tylko i aż dwa takie, które w roku 2016 zaskoczyły mnie wyjątkowo pozytywnie. Na tyle, bym chciała podzielić się z wami nimi ponownie.

Delisse, Specialite au Soja au chocolat, deser sojowy o smaku czekoladowym, copyright Olga Kublik

Pierwszym wyróżnionym deserem jest Specialite au Soja au chocolat, czyli sojowy twór marki Delisse. Upolowałam go przypadkiem podczas jednej z wizyt w Leclercu. Był to czas, gdy jeszcze nie zapuszczałam się do alejek ekologicznych – wszystko ze strachu przed bankructwem – ale zdrowy produkt i tak mnie dopadł. Zastawił sidła, gdy przeglądałam lodówkę z jogurtami i serkami homogenizowanymi. Spojrzał oczami kota ze Shreka i już wiedziałam, że jestem stracona. Próba smaku tylko mnie pogrążyła.

Lotus, The Original Speculoos Crunchy Pasta a Tartiner, krem kanapkowy ciasteczkowy z kawałkami ciasteczek, copyright Olga Kublik

Produkt numer dwa to zrecenzowany nie tak dawno ciasteczkowy krem kanapkowy The Original Speculoos Crunchy Pasta a Tartiner powszechnie znanej marki Lotus. Po tym, jak schrupałam klasyczne herbatniki Biscoff, nie sądziłam, że aż tak mi posmakuje. Zresztą nie sądziłam, iż jakikolwiek krem porwie mnie na tyle, że nie będę chciała oddać reszty zawartości słoika bliskim. Życie zaskakuje, słodycze również.

Jogurty

W tym dziale znalazło się trochę więcej produktów, jogurty to bowiem coś, bez czego nie mogę żyć. Każdego dnia jem co najmniej dwa kubeczki*, a jeśli z jakichś powodów przesunie się godzina, w której spokojnie je spożywam i przychodzi czas kolejnego posiłku – na przykład kolacji – czuję się na tyle niekomfortowo, że i tak wcześniej nadrabiam straty i zjadam jogurt.

Powody, dla których moja miłość nie jest w stu procentach odzwierciedlana na blogu, są dwa. Pierwszy jest banalny – lubię jogurty, które znam, więc znaczną większość mojego menu stanowią powtórki. Powód drugi wiąże się z faktem, iż jogurty i biała czekolada to produkty, które fotografuje się i przerabia najgorzej. Jeśli uważacie się za oazę spokoju, życzę wam jednego wieczoru z edycją zdjęć jasnych słodyczy.

* zdecydowanie wolę jeść zawartość, ale dobry plastik też nie jest zły.

Piątnica, Tolonis z owsianką, jogurt grecki z płatkami owsianymi produkowany dla Biedronki, copyright Olga Kublik

Na co dzień delektuję się klasycznymi greckimi jogurtami marki Piątnica, na liście jednak zdecydowałam się umieścić ubiegłoroczną nowość, która w rozszerzonej wersji i z trochę lepszym składem (!) pojawiła się w Biedronce. Mam na myśli grecki deser Tolonis z owsianką w trzech smakach: z malinami, suszonymi śliwkami i naturalny. Polecam zwłaszcza dwa pierwsze.

Danone, Activia Jogurt naturalny i suszone śliwki, copyright Olga Kublik

Kolejne miejsce na liście najlepszych zajmują desery z pozoru zwykłe, a jednak wyjątkowe. Activia marki Danone doczekała się w roku 2016 nowego wydania, w którym jogurt naturalny zestawiono kolejno z: suszonymi śliwkami, brzoskwiniami, malinami i truskawkami. Ich konsystencja, smak, poziom słodyczy i łagodność sprawiły, że przez mniej więcej dwa tygodnie nie sięgałam po żaden inny jogurt. Gdyby tylko były nieco tańsze, zagościłyby w mojej lodówce na stałe.

Ursi, Lockerer Sahne-Soft-Pudding Schoko, czekoladowy deser o konsystencji aero produkowany dla Aldi, copyright Olga Kublik

Teraz dochodzimy do pozycji, z którą miałam najwięcej problemów. Tworząc poprzednie części listy najlepszych, założyłam sobie, że każda marka w obrębie danej kategorii może pojawić się tylko raz. Kłopot w tym, że oferowana przez sieć sklepów Aldi marka Ursi zachwyciła mnie trzykrotnie. Najpierw dwoma 200-gramowymi deserami o konsystencji gęstej i idealnie natłuszczonej pianki, a potem czterema odpowiednikami Grand Dessertów niemieckiego Ehrmanna. Ostatecznie – choć to wśród tworów o jednoznacznie brzmiącej nazwie Mon Dessert Double pojawił się unicorn smaku i wstążki wyróżnienie powędrowało do przysmaku aero: czekoladowego Lockerer Sahne-Soft-Pudding Schoko, którego miłośnicy wanilii mogą zastąpić jaśniejszą wersją Vanillegeschmack.

Olma, ReVital czarna porzeczka + nasiona chia, czeski owocowy jogurt, copyright Olga Kublik

Wracając do zwykłych, klasycznych jogurtów, w roku 2016 na szczególną uwagę zasłużyła seria ReVital czeskiej marki Olma, którą polskim konsumentom udostępniła Żabka. Znalazły się w niej trzy wersje smakowe z nasionami chia: czarna porzeczka, agrest i wiśnia, oraz jedna z ziarnami konopi – morelowa. Za tą ostatnią nie tęsknię, ale straty pierwszej trójki nie mogę przeboleć do dziś.

Muller, de Luxe Creme au Chocolat, gęsty deser czekoladowy z sosem o smaku orzechów laskowych, copyright Olga Kublik

Na koniec produkt prawdopodobnie spodziewany, czyli gęsty i głęboki smakowo deser niemieckiej marki Muller. Wielki powrót linii de Luxe, a w niej Creme au Chocolat – wersja klasycznie czekolada, pistacjowa i orzechowa (orzech laskowy). Dziś nie czas, by od nowa opisywać jej wspaniałość, zapraszam więc do pełnej recenzji. Wspomnę jedynie, że oba orzechy są warte każdego grzechu.

Lody

Listę zamykam kategorią, w której w roku 2016 się nie popisałam. Na swoją obronę mam fakt, iż przez cały sierpień w moim mieszkaniu rozgrywały się sceny dramatu remontowego, wcześniej zaś psychicznie się do wydarzenia przygotowywałam. Z tego powodu na liście najlepszych pojawić mógł się tylko jeden lód.

Algida, Magnum Double Chocolate, lody o smaku czekoladowym z sosem czekoladowym i grubą polewą z czekolady mlecznej, copyright Olga Kublik

Wyjątkowym lodem zrecenzowanym w ubiegłym roku jest Magnum Double Chocolate, który w przeciwieństwie do swego brata – Double Peanut Butter rozkochał mnie w sobie od pierwszego ugryzienia polewy. Był tak słodki i tak czekoladowy, tak gęsty i ochładzający, że nie obraziłabym się, gdyby ktoś podarował mi całą zamrażarkę wypełnioną jego zapasami. Uważam, że tym razem – po kiepskich wariantach Kiss: Loving Kiss Tiramisu i First Kiss Creme Brulee z roku 2015 – Algida naprawdę dała radę i nie mogę się doczekać cieplejszych dni, żeby spojrzeć w oczy trzeciemu bratu z serii Double, mianowicie panu Double Caramel. (Nadal jednak nie jest to poziom unicornowego Magnuma Black Espresso).

26 myśli na temat “Najlepsze słodycze roku 2016 #3: desery, jogurty, lody

  1. Bardzo fajny post,a takie podsumowania czyta sie z przyjemnością :D Ja mam akurat teoche inne zdanie np.o kremie speculoos albo o Magnumach,bo wolałam masloorzechowy,ale te Mullery aut chocolat czy coś takiego tez mogę zaliczyć do ulubiencow :D

    0

  2. Ja akurat bardzo ubolewam, że dzisiejsi bohaterowie pojawiają się tutaj tak rzadko, bo te kategorie – lody i jogurty to akurat moje dwie ulubione. :D Najbardziej zazdroszczę możliwości spróbowania tych na kształt Grand dessert’ów, uwielbiam je równie mocno jak Ty. Tak samo żałuję, że nie spróbowałam tych propozycji Żabkowych. Odnośnie Mullerów, które są dopiero przede mną wypowiem się po konsumpcji. :D Czuję jednak, że będzie dobrze, nawet bardzo. Dla mnie Activa – okej, ale bez szału. Na pewno smaczna, ale to nie jest coś po co jechałabym na drugi koniec miasta, żeby włożyć do koszyka. Niemniej często jem, bo kiedy mam ochotę na jogurt i coś słodkiego do niego, to wtedy jest to fajna opcja. Peanutt butter mnie niestety nie zachwycił aż tak jak Ciebie, ale przypuszczam, że to dlatego, że oczami wyobraźni widziałam w nim patykową wersję moich ukochanych lodów Peanut butter z Lidla, a tutaj tego masła orzechowego było jak na lekarstwo zwłaszcza w porównaniu z wielkim opakowaniem od Gelatelli. Ja też podobnie jak Ty miałabym problem ze zrobieniem takiej listy, bo chociaż jogurtów sama wiesz ile potrafię zjeść dziennie, to jednak zwykle też stawiam na moje sprawdzone opcje. Stąd np. chyba trzy miesiące jedzenia dzień w dziń Riso i to głównie waniliowego, albo chociażby kaszek Smakija czy oczywiście jogurtów od Ehrmanna. :D

    0

      1. A widzisz! Bo miałam w myślach mojego PB i od razu założyłam, że też o nim piszesz. :D A to w takim razie wszystko w normie. :D Szkoda tylko, że wybrałam nie tego co trzeba…

        0

  3. W roku 2016 starałam się ograniczać produkty mleczne, ale ciągle mam kilku ulubieńców w tej dziedzinie – na pierwszym miejscu stawiam naturalny jogurt Piątnicy, następnie jogurt typu greckiego tej samej firmy oraz serek Bieluch lekki – jem je zazwyczaj z dodatkiem jakiegoś tworu słodzącego (np. syropu klonowego).
    A co do lodów, to magnum double chocolate wyjątkowo mnie rozczarował – być może jadłam go w niewłaściwym momencie, w którym nie potrzebowałam aż tyle czekoladowego szczęścia :D

    0

  4. Chyba kategoria najmniej w moim guście, bo choć mogłabym przytaczać dziesiątki wspomnień z mojej ciemniej przyszłości (jak Belriso, kaszki Smakija czy z lodów – ukochane Carte Dor), tak teraz wieje w niej pustkami :D Pamiętam, że z bratem zawsze najbardziej z „patykowych” lodów ceniliśmy Magnumy – za polewę, więc obstawiam, że to byłby mój hit :D Ale jednostki biodrowe sieją we mnie strach, więc sobie odpuściłam. Swoją drogą, pamiętasz może lody Cortina, które miały nie tylko czekoladową polewę, ale też pod warstwą lodów, przy samym patyczku, czekoladę (nie w formie płynnej, tylko takiego jakby lizaka :D)?
    Nie sądziłam, że taka zwykła, poczciwa Activia zasłuży na miejsce w tym zestawieniu!

    0

    1. Lody Cortina nadal tak wyglądają :) Myślę, że kiedyś pojawią się na blogu, choć nie przepadam za cienkimi polewami. Rozczarowały mnie. Najlepszy był wariant tiramisu, o ile dobrze pamiętam.

      0

  5. Te deserki od Ursi od marki Aldi kuszą. Czekoladowe aero? Czegoś takiego jeszcze nie próbowałam w formie deserku i muszę przyznać, że chyba czas się za niego wziąć!
    Wygląda na lekki jak piórko.

    Pozdrawiam. Miłego dnia! :)

    0

  6. Nie moja kategoria dziś, ale Mullera jednak chcę spróbować. Szkoda, że kiedy już doszłam do wniosku, że koniecznie muszę je mieć, to nigdzie ich nie widzę.

    0

    1. W Żabkach brak? W Tesco na pewno są, choć Tobie nie po drodze. W dużych Carrefeourach także, ale i to daleko.

      0

  7. Niestety żadnego produktu z tych, które wymieniłaś nie jadłam, więc bardzo się tutaj nie wypowiem. Raczej nie jestem fanką jogurtów i serków. Jeśli już się na nie decyduję, to albo bardzo głoduję, albo mam akurat fazę :D

    0

Dodaj komentarz