Wedel, CzekoWafel XXL

Podział degustacji Prince Polo okazał się dziecinnie prosty. Klasyczną wersję zjadłam z mleczną, a orzechową z kokosową. Dwa wieczory i po sprawie. Zdecydowanie gorzej było w przypadku Princess, które w podstawowych wariantach są na rynku tylko trzy. Jest mleczna, orzechowolaskowa i biała kokosowa. Tylko jak tu je połączyć? Jednego wieczora trzy, jednego dwie, jednego jedna? Wszystko nie tak.

Rozwiązaniem problemu było sięgnięcie poza serię, do asortymentu konkurencyjnej marki Wedel, która co prawda wypuściła tylko jednego kieszonkowego wafla, ale za to jakiego! CzekoWafel XXL jest odpowiednikiem obłędnego deserowego Torciku Wedlowskiego, który miałam przyjemność wygrać sto lat temu konkursie. Do dziś pamiętam, że gdybym nie zadzwoniła po mamę, żeby podczas spaceru z psem przyszła do mnie i zabrała napoczęty produkt, niechybnie pożarłabym całość naraz.

Wedel, CzekoWafel XXL, wafel z kremem kakaowym oblany deserową czekoladą, copyright Olga Kublik

CzekoWafel XXL

W porównaniu z Princessą Longą mleczną, którą jadłam wraz z CzekoWaflem XXL, bohater dzisiejszej recenzji był ciemniejszy, cieńszy i węższy, choć tak samo długi i ciężki (słodycze ważyły po ok. 50 g). Znajdował się w twardym opakowaniu wykonanym z grubego i porządnego plastiku, niestety dość wąskim, przez co wsunięcie odciętej połowy przysporzyło mi nie lada kłopotu. Szata graficzna była zachowawcza i dość elegancka. Ani specjalnie nie rzucała się w oko, ani nie obrzydzała.

Wedel, CzekoWafel XXL, wafel z kremem kakaowym oblany deserową czekoladą, copyright Olga Kublik

CzekoWafel był szczelnie pokryty czekoladą, czym również górował nad leżącą tuż obok Princessą. Posiadał aż cztery, choć wyraźnie cieńsze warstwy ciemnego kremu. Pachniał deserową, a zarazem wyraziście słodką czekoladą, co pobudziło moje ślinianki do entuzjastycznego wyrabiania nadgodzin. W przeszłości wafla jadłam raz i wiedziałam, że już za chwilę spotka mnie coś pysznego.

Wedel, CzekoWafel XXL, wafel z kremem kakaowym oblany deserową czekoladą, copyright Olga Kublik

Polewa okrywająca bohatera recenzji była cienka. Zgryzłam ją z boków i odkryłam, że rozpuszcza się bagienkowo, a także posiada cudowny smak słodkiej i deserowej czekolady, w czym zdecydowanie dotrzymuje kroku zapachowi. Krem również mnie nie zawiódł. Między waflami było go mało, ale okazał się idealnie natłuszczony, w smaku kakaowo-orzechowy, lekko kwaśny, proszkowaty. Po chwili namysłu uznałam, że konsystencją i smakiem w 100% odpowiada nadzieniu z Pierrotów.

Wedel, CzekoWafel XXL, wafel z kremem kakaowym oblany deserową czekoladą, copyright Olga Kublik

Nie mniej ważną kwestię stanowiła jakość wafli występujących w CzekoWaflu. Nie były one ani twarde, ani zwilgotniałe, ani stetryczałe, ani nawet posiadające zalążek stetryczenia. Pyszniły się pełnią świeżości i kruchości, idealnej chrupkości. Wraz z kremem i polewą sprawiły, że produkt stał się twardym, zwartym, kruchym i porządnym kawałem świetnego w smaku batona. Słodycz plasowała się na poziomie dostatecznym (przy odrobinie niższej byłoby maksimum chi), a orzechowa kakaowość była wysoka i rewelacyjna. Myślę, że to doskonała alternatywa dla potężniejszego Maxera, a już na pewno produkt lepszy od Prince Polo, Princessy i milkowych medalionów o nazwie ChocoWafer.

Ocena: 5 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Wedel, CzekoWafel XXL, wafel z kremem kakaowym oblany deserową czekoladą, copyright Olga Kublik

22 myśli na temat “Wedel, CzekoWafel XXL

  1. Hmmm, nie jadłam ani jego, ani torciku wedlowskiego, ale mogę sobie wyobrazić, jak może smakować :). Jestem przekonana, że bym go polubiła. Maxera za to wspominam bardzo dobrze i też mam do niego odrobinę sntymentu (znowy wspomnienia z dzieciństwa. Tym razem z przedzialu 9-10 lat ;))

    0

    1. Z Maxerem akurat nie mam żadnych wspomnień. Jadłam go ze cztery razy w życiu, po raz pierwszy w liceum albo nawet na studiach. Prawdę mówiąc, nie wiedziałam nawet, że wcześniej istniał. Ile masz lat?

      0

  2. Trochę się spodziewałam takiej oceny. Może ja bym inaczej oceniła zwłaszcza w odniesieniu do PP, bo przy Princessie faktycznie mógł wypaść o niebo lepiej skoro tam mamy po prostu zamulającą słodycz. Ciemna czekolada jest zwykle w rzeczach z kremami na plus, bo hamuje ich niesamowitą słodycz i tutaj ten fakt potwierdza regułę. Ja z kolei to zauważyłam w Prince Polo, a nawet Grześkach, bo tam czekolada też nie jest typowo mleczna.

    Teraz jeszcze mogłabyś tylko odnieść się do kakaowych Grześków i byłby komplet i ostateczną hierarchię. :D Chociaż wiadomo co byłby na czele. Pospolite Grześki życiem <3

    Mnie bardzo ciekawi i fajnie by było jakbyś kiedyś pomyślała o recenzji Góralków. Sama jadłam tylko dwa smaki i jestem niesamowicie ciekawa jak wypadają, bo są to obecnie jedne z najpopularniejszych wafelków z tego co zauważyłam. Zwłaszcza teraz, bo małej renowacji – nie wiem czy to tylko opakowania czy przełożyło się to na smak, ale jednak. I pomyśleć, że jeszcze parę lat temu miałam taki problem z ich kupieniem i zajadałam się nimi w pracy, bo szef akurat je sprowadzał.

    Co do torcika Wedlowskiego – gdyby nie to, że po odkrojeniu sobie (większej) części resztę pozostawiłam w kuchni na talerzyku współlokatorkom pewnie skończyłoby się tak jak u Ciebie gdyby nie uratowała Cię mama. :D

    0

  3. Nigdy nie jadłam (podobnie jak torcika wedlowskiego) i chociaż nie przepadam za waflami czekoladowymi, to teraz bym takim nie pogardziła :D

    0

  4. Wedel tak dobrze wyszedł? Niby u Ciebie to nie takie dziwne… Biorąc pod uwagę, że np. o Lusette mamy podobne zdanie, czuję, że tu i ja mogłabym nie narzekać – a może nawet by mi posmakował? Zobaczy się kiedyś tam. :D

    0

    1. Na wafle mam taki plan:
      1. Grześki Gofrowe (dwa rodzaje – na bank będą)
      2. Grześki zwykłe (wszystkie smaki; były w miniaturach, ale kusi mnie, żeby wrzucić duże, porządnie opisane i z ładnymi fotami)
      3. Góralki (tylko jeśli będę jadła z kimś na pół)
      4. Lusette (prędzej czy później je kupię i się pojawią)
      5. Attack (jak wyżej)

      0

  5. Uważaj, uważaj. Porównanie do Maxera zobowiązuje. To bez wątpienia top wśród wafli z rynku. Wedel nie dorównuje mu grubością, a raczej to Nestle pcha w górę hierarchii.

    0

Dodaj komentarz