Jutrzenka, Familijne o smaku kakaowym

Na koniec przygody z Familijnymi zostawiłam wariant klasyczny, o smaku kakaowym. Podobnych wafli są miliony – markowych i niemarkowych, tanich i drogich, bardziej lub mniej kuszących. Byłam niezwykle ciekawa, jakie miejsce w tym zestawieniu zajmie paczkowany wyrób Jutrzenki.

Jutrzenka, Familijne o smaku kakaowym, kruche wafelki koncernu Colian, copyright Olga Kublik

Familijne o smaku kakaowym

Na moje nieszczęście wafelków Familijnych o smaku kakaowym otrzymałam najmniej, bo tylko trzy sztuki. Do pierwszej degustacji wzięłam dwie, które na wadze pokazały 21 g. Ich warstwa zewnętrzna była jasna, z jednej strony pokryta drobną kratką, z drugiej większymi rombami. Krem oznaczał się kolorem typowym dla wafli kakaowych, czyli brązowym o szarym odcieniu.

Jutrzenka, Familijne o smaku kakaowym, kruche wafelki koncernu Colian, copyright Olga Kublik

Trzy próbowane wcześniej warianty Familijnych zachwyciły mnie jakością i stanem świeżości niezdradzającym (długiego, liczonego w tygodniach) czasu, który upłynął od ich otwarcia. Nie inaczej było w przypadku kakaowego bohatera dzisiejszej recenzji. Okazał się kruchy i chrupiący, cudowny, niestety tradycyjnie nazbyt suchy. Maczanie go w herbacie niewiele dało, bo krem tracił wówczas smak, w związku z czym lepiej było najpierw chrupać, a potem popijać.

Jutrzenka, Familijne o smaku kakaowym, kruche wafelki koncernu Colian, copyright Olga Kublik

Wafle Familijne pachniały kakaowo, choć niekoniecznie przyjemnie. Trochę plastikowo i tanio, acz ostatecznie znośnie. Na szczęście zdecydowanie lepiej smakowały, oferując podniebieniu walory wyrazistego kakao wpadającego w deserową czekoladę. W konsystencji krem był ziarnisty i tłusty, tym razem gęsty, lekko plastelinowy, ściśle przylegał do jednego wafla, drugiemu pozwalając się odczepić.

Jutrzenka, Familijne o smaku kakaowym, kruche wafelki koncernu Colian, copyright Olga Kublik

W całokształcie produkt był umiarkowanie słodki i esencjonalnie kakaowy, przepyszny. Gdyby nie wspomniana już delikatna suchość, pokusiłabym się o nazwanie go idealnym. Za proporcje kremu i wafla producentowi (Jutrzence) po raz kolejny należą się brawa, a wyrazisty smak sprawia, że do słodycza z przyjemnością wrócę, kupując całą paczkę bez szansy na podzielenie się z kimkolwiek. Ten wariant Familijnych zdobywa drugie miejsce, będąc tylko odrobinę gorszy od chałwowego.

Ocena: 5 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Jutrzenka, Familijne o smaku kakaowym, kruche wafelki koncernu Colian, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik


Ranking:

I miejsce: Familijne o smaku chałwowym
II miejsce: Familijne o smaku kakaowym
III miejsce: Familijne o smaku śmietankowym
IV miejsce: Familijne o smaku kokosowym

33 myśli na temat “Jutrzenka, Familijne o smaku kakaowym

  1. A ja zawsze kakaowe odrzucam przy zakupach (od dawna wolałam wafle z jasnymi kremami), choć teraz chyba mój smak zmienił się na tyle, że bym je polubiła. Jadłam je na pewno nie raz, ale nie w świadomych smakowo czasach. Może czas najwyższy :)

    0

      1. Orzechowe też w sumie lubię. Zresztą ja chyba wszystkie lubię, byle nie owocowe (do kwaskowatych kremów mam uraz), teraz to już sama nie wiem – nie ogarniam mojego smaku.

        0

  2. Miałam okazję je kiedyś próbować – kilka razy pojawiły się u nas w domu. Było to dawno, ale nie przypominam sobie, by było z nimi coś nie tak, więc najprawdopodobniej nie były obrzydliwe :P Twoja ocena to potwierdza :)

    0

  3. Tak myślałam, że nie zawiodą. Kto wie, może i ja się kiedyś skuszę? Nie wiem jednak, czy kupię je sama.
    Jednak najpierw zobaczę, czy i mi tak chałwowe posmakują. Szczerze wierzę, że tak, no ale jestem tak zawalona słodyczami, że na razie o tych myśleć nie będę. Dobrze jednak, że są firmy, które potrafią zrobić dobre wafelki, bo ostatnio aż zwątpiłam (o Princessach bym raczej powiedziała, że im przez przypadek takie dobre te Dark wyszły).

    0

  4. U mnie zdecydowanie wygrywają. Właśnie najbardziej zapamiętałam ten gęsty i kakaowy krem – nie czuć margaryny z cukrem, tylko taką kremowość przełamaną kakao. W domu znikają w kilka chwil (a właściwie jedną noc – idę spać i jeszcze są; wstaję i tata udaje, że jakiś napad mieliśmy na te wafle – o północy; zwinięto też szklankę mleka i słoik dżemu; ach ten tata).

    0

    1. Na stronie Familijnych wypatrzyłam jeszcze czekoladowe. Wypadałoby spróbować. W sklepie osiedlowym niestety nie było. Ty jadłaś?

      0

      1. O! Widzę to samo co ze śmietankowymi i mlecznymi. No i mam zagadkę: dublują smaki, czy…? Olga, poświęcisz się dla dobra innych? xD

        0

        1. Spadaj, nie przedłużę mojej listy :D Może namówię mamę, ale ostatnio nie mam czasu, żeby się z nią spotkać, a co dopiero o coś prosić.

          0

  5. Kakaowe dla mnie zawsze są na miejscu ostatnim – nie, Grześki to co innego :D Są nudne i po prostu smakują mi jak wszystko co słodkie, ale to tyle. Zjadłabym gdybym była poczęstowana, sama bym nie kupiła.

    0

  6. „krem był ziarnisty i tłusty, tym razem gęsty, lekko plastelinowy, ściśle przylegał do jednego wafla, drugiemu pozwalając się odczepić” czyli znowu klasyka gatunku ;) W kartotece kryminalnej wygląda najlepiej, jednak… wątpię bym nim się zajadał z przyjemnością. Bo samo zajadanie, przez łakomstwo, to inna sprawa.

    PS Teraz – tj. za pół roku – Wedel! Też ziarnisty tłuścioszek z niego ;)

    0

Dodaj komentarz