30 produktów spalających tłuszcz i podkręcających metabolizm #1

W ostatnim czasie przypadkiem, na dodatek w godzinach pracy, natknęłam się na artykuł wymieniający produkty spożywcze, które wspomagają spalanie tłuszczu i podkręcają metabolizm. Początkowo go zamknęłam, bo nie mógł mi się w żaden sposób przydać do wykonania przydzielonego zadania, ale po chwili wróciłam. Czemu by nie zapisać i nie poruszyć kwestii na Livingu? – pomyślałam.

Adres strony rzeczywiście zapisałam, lecz potem o sprawie zapomniałam, jak to zwykle bywa. Minęło kilka bezproblemowych pod względem wymyślania tematu niedzielnego wpisu tygodni, aż dotarłam do miejsca, w którym potrzebowałam inspiracji. I wtedy mnie olśniło – przecież pomysł czeka, trzeba tylko wygrzebać go z folderu i zrealizować!

Tyle tytułem wstępu. Skoro na co dzień kuszę was produktami niezdrowymi, pełnymi białego cukru, syropu glukozowo-fruktozowego, tłuszczy utwardzonych, bliżej nieokreślonych aromatów i witam E, dzisiejszym wpisem – i kolejnymi* – odkupuję grzechy.

* Ze względów praktycznych tekst podzieliłam na cztery części, które ukażą się w cztery następujące po sobie niedziele.

30 produktów spalających tłuszcz i podkręcających metabolizm

fot. Kai Schreiber (Flickr)

Aloes

Pierwszy na niniejszej liście pojawia się aloes (kolejność alfabetyczna). Przyspiesza perystaltykę jelit oraz zmniejsza poziom cukru we krwi, co pomaga w walce z nadmiarem ludzkiej powierzchni. Choć, jak się pieszczotliwie mawia, kochanego ciałka nigdy dość.

Aloes to również środek antyseptyczny, przeciwbólowy i przeciwzapalny.

***

fot. threelayercake (Flickr)

Awokado

Awokado to magiczny – i niedobry, brrr – owoc, który przyczynia się do osiągnięcia poczucia sytości, przez co człowiek zjada mniej. W teorii. (Albo z obrzydzenia, co w moim przypadku by się zgadzało).

Awokado to także gejzer nienasyconych kwasów tłuszczowych, białka i witamin. Reguluje procesy trawienne oraz naprawia rozstrojone jelita, kontuzjowane np. w wyniku dobrej imprezy.

***

fot. liz west (Flickr)

Brokuły

Brokuły są siedliskiem przeciwutleniaczy, błonnika, witamin i minerałów. Zawierają dużo witaminy C oraz wapnia, co zachęca organizm do przyodziania zbroi i ruszenia ku tłuszczowym wrogom.

Ważną informacją jest fakt, że brokuły to must-be każdej diety przeciwnowotworowej.

***

fot. Toshihiro Gamo (Flickr)

Chude mięso

Chude mięso nie tylko nie dostarcza nam wielu jednostek biodrowych i oszczędza widoku dyndających po bokach białych ochłapów tłuszczyska, ale również stanowi źródło kreatyny – panienki, która zajmuje się budowaniem beztłuszczowej masy mięśniowej w naszym ciałku.

Warto wiedzieć, że im więcej mięśni w człowieku, tym szybciej uda mu się schudnąć i tym lepsza (szybsza) będzie jego przemiana materii.

***

fot. jules (Flickr)

Chudy nabiał

Wapń, którego w chudym nabiale ci pod dostatkiem, przyspiesza rozkład związków tłuszczu w ciałku. Innymi słowy: rozbija sadełko zlokalizowane w boczkach w tempie Strusia Pędziwiatra. Zjemy kostkę, nawet się nie obejrzymy, a spodnie same zsuną nam się z tyłka.

Poza tym nabiał jest więcej niż smaczny.

***

Ciemna czekolada

Zanim miłośnicy plebejskich słodyczy ucieszą się, że zabarwiona na ciemno jagodami lub karmelem czekolada pomoże im spalić wylewające się znad spodni muffiny, wyjaśniam, iż chodzi wyłącznie o czekoladę gorzką – taką 70% kakao wzwyż.

Gorzka czekolada nie musi długo przekonywać organizmu, by zechciał wydzielać szczęśliwe hormony. Część z nich odpowiada za spalanie tłuszczu, co sprawia, że w tym samym czasie ręka napycha twarz grubaśnymi kostkami kakaowej przyjemności, a biodra znikają w oczach. Albo jakoś tak.

Zjedzenie niemal połowy 100-gramowej tabliczki ciemnej czekolady dziennie zredukuje poziom kortyzolu – inaczej hormonu stresu – w organizmie na tyle, że budząc się następnego dnia, zobaczymy w lustrze dwa razy chudszego człowieka.

***

fot. Raj Stevenson (Flickr)

Cynamon

Brązowa przyprawa korzenna to jeden z najlepszych, najsmaczniejszych produktów na niniejszej liście. Jest polecana dietach odchudzających, a także doceniania przez medycynę.

Cynamon wspomaga regenerację schorowanego żołądka, pobudza metabolizm, obniża cholesterol i normalizuje poziom cukru we krwi. Dzięki niemu pozbędziemy się nadmiaru podbródków.

***

Część druga
Część trzecia
Część czwarta

34 myśli na temat “30 produktów spalających tłuszcz i podkręcających metabolizm #1

  1. Ej,fajna seria!Do tego z twoimi komentarzami to naprawdę swietnie sie czyta! :D Czy to musi byc tylko w niedziele,a nie może byc następna cześć jutro? XD

  2. Jem brokuły, awokado i ciemną czeko i może to dlatego jestem szczupła – spalam tłuszcz zanim zdąży się odłożyć :D
    A moją skomplikowaną relację z białkiem zwierzęcym chyba znasz :P

  3. Wszystko to znane mi w kuchni, ale jem to akurat nie z powodu metabolizmu tylko po prostu wszystko co wymieniłaś bardzo lubię. Awokado niedobry owoc?! Jest faktycznie problematyczny i trzeba trafić na odpowiedni, ale to przecież jak z facetem. :D

  4. Cholera, to pewnie dlatego wyglądam jak patyczak. xD
    Odczep się od awokado, bo… Bo nie spalisz swojej dawki tłuszczu i Ci słodziki pójdą w biodra!

    PS Co do chudego nabiału, to mnie trochę irytuje podejście niektórych. W końcu te całkiem odtłuszczone 0 % produkty wcale takie dobre nie są, bo odrobina tłuszczu nie jest zła (u mnie najlepiej to widać na przykładzie serków wiejskich, bo uwielbiam te lekkie, a zwykłe po prostu mi nie podchodzą, bo za bardzo śmietaną czuć i opakowania niewygodne, ale właśnie… one zazwyczaj mają obniżoną zawartość tłuszczu, a nie są całkiem odtłuszczone). No dobra, a teraz puenta. Jadłam wczoraj jeden z tych jogurtów Piątnicy (0% brzoskwinia, marakuja) i przez „odtłuszczoność” zęby mi ściągnęło, a owocowy glut i tak był o wiele za słodki, ale powiem Ci, że nie takie złe to było, jak się spodziewałam. ;) Albo to raczej ta świadomość, że i tak teraz nigdzie nie kupię brzoskwiń i marakui . I to podejście… w sensie producentów. Jak coś ma mieć mało cukru itp. to od razu i całkiem odtłuszczone, jak nie takie odtłuszczone (np. 2%) to i z cukrem, albo jak w przypadku Piątnicy – mało smaków i słaba dostępność.

    PS 2 Ale ja mam ostatnio żaląco-jęczący humor! Wstyd. :>

    1. Wiesz co, ja też „tłuszczowych zer” nie kupuję. Poza grecką Piątnicą, bo ona akurat mi smakuje. Witaminy potrzebują tłuszczu do przyswojenia się, więc jedzenie serów, jogurtów, mlek itd. 0% to bezsens.

      1. No, otóż to, ale pomijając wartości… gdyby to chociaż smaczne było. Jak pomyślę, że miałabym zastąpić moje kochane mleko 2 % zerówką… phi, śmiech na sali. Mi zerowe jogurty często w dodatku zęby dziwnie ściągają… ale… Przy jagodowym nie miałam tego poczucia i powiem Ci, że w sumie dobry jest. :D

  5. Avokado jest specyficzne. Szkoda, że są źródłem tak dobrych tłuszczy, bo… Nie, chwila. Ja w ogóle go nie jem. Problem z głowy.

    Szkoda zatem, że cynamon nie ratuje pierniczków, lodów, rollsów. Tam jego właściwości są jednak zabijane przez inne tłuszcze i cukier.

    PS Kura odtoczona w cynamonie nie smakuje dobrze ;)

      1. Kocham awokado, ale tylko hass <3 ma cudownie orzechowy smak… no i łatwo odchodzi od skórki :)

        Jak była promo w Biedronce, kupiłam 10… i wszystkie sama zjadłam, bo w domu (poza mną) fanów awokado nie ma :)

  6. Ej, awokado jest pyszne i mogę je wyjadać łyżeczką prosto ze skórki! A jakie boskie jest w połączeniu z Vegemite i papryką na toście <3
    Info o czekoladzie pokrzepia – wystarczy więc… kupić czekoladę z chilli i cynamonem albo zjeść trochę pierniczków!
    Wiadomo, że nie jestem zwolenniczką diety cud (czyt. "nażryj się słodyczy, a potem głoduj" i innych takich fanaberii), a moim zdaniem zdrowe odżywianie i umiarkowanie to podstawa :D

    1. Błąd: awokado nie jest pyszne :D Vegemite dostałam niedawno na spróbowanie id kolegi, mam plan wrzucić na bloga. Kiedyś tam.

  7. Rewelacyjny post! Zdecydowanie warto takie rzeczy wiedzieć, szczególnie, że praktycznie wszystkie te produkty bardzo lubię (oprócz awokado- fuj, fuj, fuuj) i chętnie będę je jadła częściej ^^

  8. Bardzo fajny post, lecz muszę się przyczepić do pewnego detalu, nie keratyna lecz kreatyna XD. Keratyna to raczej do włosów;)

  9. Ten wpis to naprawdę ostatnia rzecz jaką spodziewałabym się zobaczyć u Ciebie. Apokalipsa! ;)

    Awokado próbowałam raz, było obleśne, ale ostatnio kusi mnie by dać mu jeszcze jedną szansę.

  10. Awokado zawsze było, jest i będzie moją zmorą. Nie dam rady się do niego przekonać choćby nie wiem co. :D Za to reszcie opisanych produktów jestem zdecydowanie przychylna.

  11. czyli właściwie wszystko co jest zdrowe, sycące albo pęczniejące (ew tłuste i obrzydliwe jak awokado) to wtedy się zje mniej niezdrowego gówna :D ale seria mi się podoba, choć nie powiem, że wolałabym Twoje mieszkanie albo twórczość własną :D

Dodaj komentarz