Sante, Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym

Jesienno-zimowy okres kojarzy się z rozgrzewającymi deserami i korzennymi smakami. Orzeźwiające koktajle zamieniamy wówczas na kubek gorącej czekolady lub kakao, a lody i kruche wafelki na chrupiące ciasteczka korzenne i pierniczki, które wraz z pierwszym dniem wiosny odchodzą w niełaskę.

Prezentowane dziś herbatniki – Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym marki Sante – otrzymałam od Pand bardzo dawno temu i w ramach jakiejś tam wymiany. Ponieważ jednak moja kolejka słodyczy ciągnie się niczym zmutowany ślimak, prezentuję je dopiero dziś. W zamyśle miały stanowić dopełnienie wątku ciastek korzennych Gołębiewskiego (Tago) oraz pierwowzoru Biscoff marki Lotus.

Sante, Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym, copyright Olga Kublik

Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym

Kruche pyszności marki Sante to produkt, który z równym powodzeniem znajdziemy w dziale ze słodyczami, jak i zdrową żywnością. Tak naprawdę wszystko zależy od widzimisię właściciela sklepu. W składzie widnieje cukier trzcinowy zamiast białego, co działa na ich korzyść. Niestety chwilę później źrenica osiada na tłuszczu palmowym i syropie glukozowym, przez co mina rzednie. Najładniejszą informacją zwartą na odwrocie jest liczba jednostek biodrowych w 100 g, która wynosi zaledwie 433.

Sante, Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym, copyright Olga Kublik

Przed otworzeniem opakowania, skądinąd bardzo ładnego, miałam cichą nadzieję, że Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym to przede wszystkim herbatniki korzenne. Niestety, pierwszy rzut oka na wnętrze rozwiał moje wątpliwości: to przede wszystkim ciastka zbożowe. Są okrągłe, ciemne i bogate w płatki jęczmienne, posiadają „kwiatkowe” brzegi. Na każdej sztuce znajduje się napis Sante i kłos, niestety słabo widoczne. 6 ciastek waży ok. 65 g i dostarcza 282 kcal.

Sante, Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym, copyright Olga Kublik

Ciasteczka pachną cynamonem, acz wcale nie takim zwykłym. Posiadają aromat mojej ulubionej herbaty marki Lipton, która niestety wiele lat temu wyszła z produkcji, mianowicie obłędnej Kashmir Valley. Są grube, ale leciutkie, i jakby… puste? Wydają się kruche, niestety po pierwszym gryzie zdradzają spore zawilgocone. Cechuje je niemożliwa do przeoczenia tłustość – może to właśnie ten czynnik wpływa na brak kruchości? – jednak plasująca się na poziomie akceptowalnym, odpowiednim. Płatki jęczmienne są twardawe, lecz na szczęście nie zostały wysuszone na wiór.

Sante, Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym, copyright Olga Kublik

Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym są smaczne, delikatnie korzenne i umiarkowanie słodkie. Pod tym względem zdecydowanie nie mam im do zarzucenia niczego. Skomplikowanym elementem okazuje się konsystencja, ponieważ herbatniki sprawiają wrażenie przestarzałych już w chwili otwarcia paczki. Są wilgotne, a w herbacie rozmakają w tempie strusia z dynamitem wetkniętym w kuper i z entuzjazmem lądują na dekolcie. Sama ich nie kupię, lecz gdybym znów od kogoś dostała, nie byłabym smutna.

Ocena: 4 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Sante, Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym, copyright Olga Kublik

29 myśli na temat “Sante, Ciasteczka Jęczmienne o smaku korzennym

  1. Kiedyś jadłam ciasteczka od Sante: kakaowe i naturalne. Pamiętam, że te kakaowe mi smakowały, tych nie widziałam w ani jednym ze sklepów w moim mieście (w Tesco na dziale ze zdrową żywnością są kakaowe w wersji mini). Piszesz, ze te są wilgotne i tłuste – to nie zachęca mnie do sięgnięcia po nie ;P

    0

  2. Kupiłam raz i już nie ponownie zakupu. Przeciętne za kruche. Wolę zdecydowanie od Santa ciastka owsiane i kakaowe.

    0

    1. Za kruche? :o

      Owsiane ciastka nie są moimi ulubionymi, więc nie spodziewam się szaleństw, za to kakao na pewno w końcu wyląduje w moim koszyku :)

      0

  3. Chyba ich nie jadłam, aczkolwiek wyglądają znajomo, więc nie raz mi się o oczy obiły. Póki co pozostanę przy owsianych i jęczmiennych naturalnych tej firmy; )

    0

    1. Obiły o oczy? A sińców potem nie miałaś? :D
      Czyste jęczmienne bardzo mnie interesują. Faktycznie czuć jęczmienność?

      0

      1. Nie, wcelowało w oczodół i jakoś rozeszło się po kościach :D
        Z tego co pamiętam to nie, ale jadłam je już jakiś czas temu, więc mogę sie mylić. Może jutro sprawdzę to ponownie :)

        0

  4. W tym roku i ja miałam pomysł takiego porównania ciastek, nawet jakieś tam mam kupione, jakieś dostałam, ale nie wiem, czy Mamie nie oddam. Mnie ochota na korzenne smaki jakoś dopiero wiosną nachodzi, więc jest dla nich nadzieja.
    Te jadłam dawno temu, jeszcze przed blogiem, i pamiętam, że wtedy bardzo mi smakowały, ale nie na tyle, bym postanowiła kupić je znowu. Może w ramach testu tak, ale tak sobie to nie. Właśnie konsystencja mi przeszkadzała! Mi wydawała się zawilgocono-tłusta, ale pomyślałam, że może opakowanie miało dziurkę czy coś. A teraz to już….

    PS Kashmir Valley pamiętam, ale nie smak niestety. Wiem, że moja Mama ją uwielbiała, to tylko opakowanie mi się zapamiętało. Że też mi głupiej nigdy do głowy spróbowanie tego nie przyszło…

    0

    1. Wiosną? Twój cykl smaków jest zaburzony :P Korzenność króluje jesienią i zimą. Aaalbo w sumie… dobra korzenność nie jest zła nigdy ;)

      Też myślałam, że może opakowanie było naruszone! Teraz już tak nie myślę :)

      0

  5. Widziałam wielokrotnie tę serię ciastek, ale właśnie cukier i olej palmowy mnie zniechęcały od kupna. Oczekiwałabym także kruchości (zbożowa gorycz, charakterystyczna dla takich ciastek, by mi absolutnie nie przeszkadzała), a nie takiego rozmiękłego czegoś (gdy da się za dużo tłuszczu do ciasta, to często staje się ono właśnie taką wilgotną, tłustą mąką, a nie kruchym ciastem) :/

    0

      1. To kwestia „palenia” (przypieczenia) owsa. LuGo, Belvita czy inne takie ją zawierają. Nie wyczułaś? :D Nawet takie zbożowe bez cukru (Sante je produkuje) zawierają tę charakterystyczną, zbożową gorycz – dość subtelną, ale wyczuwalną.

        0

        1. Owszem, czułam, ale nie zawsze. Może niektóre są tak zasypane cukrem, że udało się to zamaskować :P

          0

    1. Jesteś trzecią osobą, która przytacza kakaowe ciastka od Sante. Możliwe zatem, że to od nich zacznę dalsze penetrowanie oferty firmy :P

      0

  6. Bulwa. Nie wiem jak Ty na nie trafiasz (tzn tu wymiana, ale chodzi mi o ogół jacitotymito nowinek). Widziałem raz, może dwa razy w życiu. Nie kupiłem, bo zwyczajnie nie było po drodze, a w „mieście” zostałyby przekształcone w puzzle.

    Nie wiem czy te porównanie do herbaty jest plusem. Chociaż… jak cynamon może nie być plusem ;)

    Jak trafię, kupię. Pewnie nadal będą otoczone napisem „nowość”.

    0

    1. Nie lubisz puzzli? Nie ma to jak zmiażdżony baton i wymieszany Grand Dessert!

      A kup, kup. Tylko szukaj uważnie, to ZUPEŁNA I NOWA NOWOŚĆ! :D

      0

Dodaj komentarz