Danone, Danio: gruszka brzoskwinia, pieczone jabłko

Choć obecnie serki homogenizowane pojawią się w mojej lodówce rzadko, w dzieciństwie stały na pierwszym miejscu. A przynajmniej podczas weekendów u babci. Markowe, niemarkowe, waniliowe, z kawałkami czekolady, owocowe… mile widziany był każdy.

Mała Olesia lubiła wszystko, co słodkie, lecz szczególną sympatią darzyła Danio. O ile dobrze pamiętam, jej ulubionymi smakami była wanilia i jagoda. Ponieważ jadła ich dużo, z wielkim smutkiem przyjęła to, co z serkami uczyniono przez kolejne lata. Utraciły gęstość, stały się przesadnie i cukrowo słodkie. Pojawiające się na rynku nowości – chociażby przywrócone z przeszłości jagoda i wiśnia – nie były tym, czym być miały. Nie przypominały cudownych deserów z okresu dzieciństwa. W ramach buntu duża już Olga planowała nie kupić Danio nigdy więcej. Niestety potrzeba testowania nowości wygrała.

Danone, Danio, serek homogenizowany o smaku gruszki i brzoskwini, copyright Olga Kublik

Danio gruszka brzoskwinia

Im dalej w las, tym rozmiar Danio mniejszy. Podczas gdy standardowy jogurt waży 150 g, a wersja naturalna nawet więcej, bohaterowie dzisiejszej recenzji serwują konsumentowi zaledwie 135 g serka (na mikrogłoda). Wersja z gruszką i brzoskwinią pachnie ładnie, bo oboma wymienionymi w nazwie owocami – trudno stwierdzić, którym bardziej. Jest rzadsza niż kiedyś, a także cierpka i proszkowata (od skrobi?).

Danone, Danio, serek homogenizowany o smaku gruszki i brzoskwini, copyright Olga Kublik

W jasnym serku marki Danone pojawiają się ciemne kropki przywodzące na myśl wanilię, której w składzie oczywiście nie ma. Znajdziemy w nim za to puree z owoców – zastąpiło wyczekiwane przeze mnie sprężyste kawałki – żelatynę oraz parę innych niezbyt fajnych surowców.

W konsystencji Danio czuć przede wszystkim gruszkowe puree, ponieważ gruszka charakterystycznie rzęzi pod zębami. Zaraz potem pojawia się wysoka cierpkość. Zauważone wcześniej ciemne kropki są twarde, pochodzą od owoców (taką przynajmniej mam nadzieję). Serek jest słodki, na szczęście nie nazbyt. Delikatny, brzoskwiniowo-gruszkowy. Pozytywnie mnie zaskoczył, bo spodziewałam się kolejnej cukrowej klapy, jednak nie na tyle, bym chciała kupować go regularnie.

Ocena: 4 chi


Danone, Danio, serek homogenizowany o smaku pieczonego jabłka, copyright Olga Kublik

Danio pieczone jabłko

Obecnie nie jadam ciast, lecz w czasach, gdy potrafiłam uporać się z całą blachą sama, jabłecznik należał do moich ulubionych (zaraz obok Domku Baby Jagi i Miodownika). Do dziś została mi ogromna sympatia do połączenia jabłka z cynamonem, nazwy pieczone jabłko i wszelkich tworów jabłkowo-korzennych. Nic więc dziwnego, że nowe Danio oczarowało mnie już zapachem.

Danone, Danio, serek homogenizowany o smaku pieczonego jabłka, copyright Olga Kublik

Nie wiem, czy to przez wzgląd na pieczonojabłkową słabość, ale drugi serek wydał mi się lepszy pod każdym względem. Jego gęstość była wyższa niż u poprzednika, a zamiast puree dla osób bezzębnych pojawiły się moje ukochane kosteczki (i to ile!). Owoce były twarde, jędrne i soczyste. Pływały w jednolitym, tłuściutkim jogurcie, a towarzyszyły im równie cudne i okazałe rodzynki. Całość przywodziła na myśl naleśniki z nadzieniem typu jabłko z cynamonem.

Danio pieczone jabłko było świeże i esencjonalne. Tłuściutkie, aksamitne, gęste i wilgotne dzięki owocom. Na dodatek pachniało wybornie. Danone nie zapomniał o sporej dawce cynamonu, która upodobniła serek do jabłecznika. Białkowa cierpkość była dużo niższa niż w wersji gruszkowo-brzoskwiniowej. Słodycz ogólna plasowała się na poziomie idealnym. W zasadzie jedyny minus deseru to… liczba jabłkowych kosteczek, których w połowie degustacji miałam już dość. Do serka z przyjemnością wrócę.

Ocena: 6 chi


Składy i wartości odżywcze:

Danone, Danio, serek homogenizowany o smaku gruszki i brzoskwini, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

Danone, Danio, serek homogenizowany o smaku pieczonego jabłka, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

23 myśli na temat “Danone, Danio: gruszka brzoskwinia, pieczone jabłko

  1. Na gruszkę i ja się skusiłam, ale było to tak obrzydliwe, że nie dałam rady. Tak mi chemią jechało, że… szkoda gadać. Dobrze, że chociaż Ciebie zaskoczył pozytywnie.

    PS „pochodzą od owoców (taką przynajmniej mam nadzieję)” – haha. „Nadzieja matką głupich”. xD

    0

  2. Nie wiem po co w nich ta żelatyna, jak nie są wcale gęste :D Ale nawet jakby jej nie było, to nie są moje smaki serków, wolę poczciwą wanilię, która od zawsze była moim ulubionym smakiem.
    I pamiętam gęste serki z dzieciństwa (raczej nie Danio) – dopóki nie przestawiłam sie na Danonki i Monte, to był chyba główny produkt nabiałowy jaki jadłam.

    0

    1. Wiem, który serek homogenizowany jadłam najczęściej!!! Waniliową Kasię :) …albo jakoś inaczej? Miał na opakowaniu uśmiechniętą buzię dziewczynki. Danio przyszło dużo później, jak byłam starsza. Jak mogłam zapomnieć?!

      0

      1. Ten serek z uśmiechniętą dziewczynką ciągle jest, ale to chyba nie Kasia (przynajmniej internet takiego nie pokazuje :P) i na pewno nie jest to smak mojego dzieciństwa (widziałam go pierwszy raz kilka lat temu, jak tata przywiózł chyba z jakichś targów). Mnie się bardziej kojarzą takie w prostokątnych opakowaniach – coś takiego np. http://siedlce.all.biz/serek-waniliowy-g42861#.WSqAFGjyjIU – kojarzę truskawkowe, brzoskwiniowe, waniliowe i czekoladowe, ale nie wiem, jakiej one były firmy…

        0

        1. Ach, te serki też kojarzę. Albo to w ogóle były te? Już mi się wszystko pomieszało. Musiałabym najpierw zobaczyć kubeczek z dziewczynką, żeby orzec.

          0

          1. Zobacz co znalazłam, może to takie – https://www.jogo.com.pl/serki-kaska (ja ich z dzieciństwa nie kojarzę, ale imię zgadłaś :D).
            Ja jadłam w prostokątnych opakowaniach, choć mama twierdzi, że jadłam te z Rolmleczu – http://www.kmdelikatesy.pl/node/23951 (nazwy nie pamiętała, to by mnie zdziwiło, ale stwierdziła, że to chyba te same, co teraz tata kupuje do sernika) lecz na pewno jest w błędzie – lepiej wiem, co jadłam :D

            0

            1. Nie, Kaśkę to w ogóle pierwszy raz na oczy widzę. Drugie znam, ale wciąż nie są to te z dzieciństwa.

              0

        1. O, a to mi się skojarzyło z łazienkami z zagranicznych filmów, gdzie są dwie umywalki i pary zawsze rano myją razem zęby. Nie jestem przekonana, czy bym tak chciała…

          0

  3. Z serkami homo miałam tak samo. Pamiętam, jak rodzice kupowali mi takie na śniadanie lub przekąskę – Danio, no-name, ale najczęściej Krasnystawu. Ulubionym był waniliowy, potem truskawkowy, a najmniej – czekoladowy (ale też się zjadło). Danio uwielbiałam Intenso, z kawałkami czekolady. Ach… To były czasy, to se ne wrati! :D

    Proszkowa struktura skutecznie zniechęca (pamiętam ją z jogurtów owocowych z Biedry; jogurt naturalny z Lidla także się nią odznacza). Jeśli chodzi o wariant jabłkowy, to mnie natchnęłaś – zrobię w weekend pieczone jabłka, zmieszam z cynamonem i jogurtem, omnomnom! <3

    0

    1. Ja lubiłam… ba, kochałam! Intensto z makiem, ale to dużo później. Z dzieciństwa z kolei pamiętam ulubione serki homogenizowane w prostokątnych pojemniczkach z pofalowanymi bokami i dziewczynką na wieczku, ale nie potrafię ich znaleźć. Wychodzi na to, że moje dzieciństwo mi się przyśniło ;)

      Smacznego ;*

      0

Dodaj komentarz