Nestle, Kit Kat Toffee Treat

Degustacje Kit Katów przywiezionych mi z Irlandii przez Przemka – po raz kolejny serdecznie dziękuję! – z bliżej nieokreślonego powodu podzieliłam na trzy: w pełni pomarańczową, Cookies & Cream + Toffee Treat oraz w pełni ciemnoczekoladowo-miętową. Decyzja ta sprawiła, że początkowo o środkowych wariantach trudno było mi myśleć oddzielnie i wystawić sprawiedliwe oceny. W efekcie testy musiałam ponowić, poświęcając wariantom ciasteczkowemu i toffi osobne wieczory.

Nestle, Kit Kat Toffee Treat, kruche kakaowe wafle z czekoladą ciemną i białą o smaku toffi, copyright Olga Kublik

Kit Kat Toffee Treat

Kit Katowi w wariancie Toffee Treat przypadł papierek koloru… powiedzmy, że żółtego (toffi-żółtego) oraz czekolada o barwie kawowej, podszyta ciemniejszym spodem. Batonik marki Nestle pachniał duszno (jak karmelowy popcorn z kinowego bufetu), odrobinę kawowo i odrobinę toffi. Podobnie jak w przypadku Cookies & Cream, pozostał częściowo nieodgadniony.

Nestle, Kit Kat Toffee Treat, kruche kakaowe wafle z czekoladą ciemną i białą o smaku toffi, copyright Olga Kublik

Czekolada na batoniku była typowo kitkatowa: mleczna, gęsta i bagienkowa, oczywiście grubsza po bokach, nadzienie zaś kakaowe, suche, ziarniste i twarde. Było go malutko. W którejś z warstw, a może w całokształcie, pojawiła się alkoholowa nuta. Adwokata? Być może. Poza nią był cukier, całe morze cukru. Podczas pierwszej degustacji toffi nie wyczułam wcale.

Nestle, Kit Kat Toffee Treat, kruche kakaowe wafle z czekoladą ciemną i białą o smaku toffi, copyright Olga Kublik

Tak jak w przypadku wariantu Cookies & Cream, druga degustacja Kit Kata Toffee Treat przyniosła mi zgoła odmienne wnioski. Przede wszystkim toffi wyczułam już w zapachu, i to nie w jakiejś tam zwyczajnej formie! Przed oczami od razu stanęło mi jasne nadzienie z uważanej drzewiej za doskonałą Toffee Wholenut Milki. Czekolada była mleczna i toffi, odrobinę kinderkowa.

Nestle, Kit Kat Toffee Treat, kruche kakaowe wafle z czekoladą ciemną i białą o smaku toffi, copyright Olga Kublik

Po czterech degustacjach orzekłam, że krucho-bagienkowy Kit Kat Toffee Treat smakuje mi dużo bardziej niż Cookies & Cream, aczkolwiek jest odrobinę gorszy od mlecznoczekoladowo-pomarańczowego. Gdyby nie cukrowość, niechybnie sama zjadłabym całe opakowanie. Przez przyznaniem 5 chi batonikowi marki Nestle powstrzymał mnie jedynie fakt, że tyle otrzymała wersja Orange, a oceny musiałam zróżnicować.

Ocena: 4 chi ze wstążką


Skład i wartości odżywcze:

Nestle, Kit Kat Toffee Treat, kruche kakaowe wafle z czekoladą ciemną i białą o smaku toffi, skład i wartości odżywcze, copyright Olga Kublik

18 myśli na temat “Nestle, Kit Kat Toffee Treat

  1. Mamie na pewno by smakowało, skoro przypomina wspomnianą Milkę. Mnie cukrowość odstrasza, choć ta nuta adwokata brzmi nieźle. Tyle smaków Kit Katów, a tak naprawdę wszystkie cukrowe i w sumie tyle. :>

    Skąd ja znam „przyznałabym…, ale musiałam zróżnicować”.

    0
    1. Owszem, cukrowość to cecha znamienna Kit Katów. Co i tak nie wpływa negatywnie na fakt, że je uwielbiam.

      0
  2. Myślę, że ten by mi smakował najbardziej, choć pewnie cukier by mnie trochę przytłoczył ;)
    A popcornu karmelowego w kinie nigdy nie jadłam – zawsze brałam zwykły i biadoliłam, że znowu mi go posolili mimo iż chciałam bez soli :D

    0
  3. Patrząc po kolorze, to jemu nadałbym pomarańczowy (pomarańczowo-śmietankowy) smak.

    PS Drzewiej. Tyle z recenzji zapamiętam. Reszta, szczerze, mnie nie porwała.

    0

Dodaj komentarz